Dziura na kliki, czyli lepszy bot od dziennikarza

Felieton/Technologie 24.06.2015
Dziura na kliki, czyli lepszy bot od dziennikarza

The Onion przeszło redesign. Ta największa satyryczna publikacja przenosi się w czasy cyfrowego, internetowego świata i uczy nas, jak podchodzić z dystansem do nowoczesnych mediów. Mediów, których “dziennikarze” to osoby, które wyłapują tłity i posty z reddita czy wykopu i tworzą “artykuły” w oparciu o to, co znajdą na Facebooku, czy Twitterze. Ero botów – nadejdź i zbierz swoje żniwa!

Za każdym razem gdy słyszę postaci nowych mediów wychwalające internet i jego medialne możliwości, mam ochotę krzyczeć. Ważne Głowy mówią o nowych sposobach na reklamy, które udają zwykłe teksty jakby dla czytelnika jakby tekst opłacony przez firmę X o produkcie firmy X był lepszy, niż tekst o produkcie firmy X pisany niezależnie. Mówią, że liczy się synergia, że każdy może być dziennikarzem.

W tym ostatnim mają trochę racji, o ile bycie dziennikarzem oznacza raportowanie tego, co dzieje się w necie. Wiecie – nowych postów celebrytów czy polityków, afer na fejsie, kłótni na Twitterze, obrazków z sieci i tłumaczenia treści stworzonych przez innych.

The_Onion_-_America_s_Finest_News_Source

Niestety wiem jak to działa. Wielu dzisiejszych dziennikarzy po prostu tłumaczy teksty obcojęzyczne, czasem zmieniając drobne rzeczy, typu szyk w zdaniu. Niejednokrotnie okazuje się, że w polskich tłumaczeniach roi się od błędów – a to ktoś zapomni, że amerykański bilion to nasz miliard, a to ktoś nie zrozumie kontekstu czy przegnie z dodawaniem własnego słowotwórstwa.

Najlepsze jednak, gdy polscy dziennikarze przepisują amerykańskie teksty tworzone przez dziennikarzy, którzy tematy znajdują na redditcie. Meta-dziennikarstwo!

Już dziś jest mnóstwo publikacji, które walczą o reklamodawców i ruch. Tzw. clickbaity, czyli teksty i tytuły stworzone tak, by przyciągnąć ciekawość i które nie zaspokajają jej (np. Nie uwierzysz, rzeczy które musisz wiedzieć przed śmiercią, X rzeczy, które [listicle]). Bądźmy szczerzy, czy nazwiemy dziennikarzem kogoś, kto tworzy materiał złożony całkowicie z gifów?

Buzfeed i wszystkie buzfeedopodobne twory radzą sobie jednak świetnie. Buzfeed jest przykładem tego, jak połączyć reklamę z treścią i jak tworzyć wielkie imperium medialne na miarę XXI wieku. Za tytułami i listami stoi analiza słów kluczowych (okazuje się, że ludzie chętniej klikają i dzielą się listą 30 a nie 10 rzeczy), wyczucie mediów i szybkie dostosowywanie się do zmieniającego krajobrazu, świetny zespół sprzedawców oraz pieniądze. Pieniądze, które są w stanie przekonać coraz lepszych dziennikarzy z miejsc takich jak choćby New York Times i podkupować młode talenty z różnych miejsc.

Problem w tym, że oprócz tych sławnych dziennikarskich nazwisk pewnie z połowa redaktorów Buzfeeda za kilka lat przestanie być potrzebna. Big data i podążanie za ruchem sprawi, że za 10-20 lat będziemy czytali informacje pisane głównie przez boty.

Boty już piszą teksty, głównie po angielsku. Niektóre z nich ciężko odróżnić od tych tworzonych przez ludzi.

Associated Press i Yahoo używają tej samej platformy Wordsmith do generowania tekstów o sporcie czy raportów finansowych niektórych korporacji (np. Apple), swoje dziennikarskie boty „piszące” o finansach, trzęsieniach ziemi czy morderstwach mają też Forbes i inni wydawcy. Powstało kilka firm (m.in. Narrative Science czy Automated Insights), które zajmują się tworzeniem oprogramowania do pisania artykułów i notek, nawet książek. Oprogramowanie “uczy się” na istniejących już tekstach, ludzie mogą decydować jakich wyrażeń i stylu ma używać w zależności od typu tekstu. Im więcej danych, tym lepsze teksty pisze bot.

Na razie problemem jest brak poczucia humoru i słabe rozumienie kontekstu, więc boty nie napiszą czegoś sarkastycznego. Jednak nie ma co się oszukiwać, ‚machine learning’ stoi na coraz lepszym poziomie a internet to kopalnia danych do studiowania, więc niech nikt nie zdziwi się, gdy za 5 lat boty będą pisać teksty na buzfeedopodobne twory. Przeanalizują co najlepiej się klika i na tej podstawie będą tworzyć kolejne “virale” do szerowania na fejsie.

Idę o zakład, że już nieraz zdarzyło się, że jakiś polski tłumaczo-dziennikarz przepisał, nawet o tym nie wiedząc, tekst wygenerowany po angielsku przez boty. Meta-meta-dziennikarstwo XXI wieku.

Dziennikarze nie znikną, a przynajmniej ci, którzy wychodzą do ludzi, zbierają materiały i prowadzą śledztwa. Jednak przy szybkości rozwoju dziennikarskich botów do głowy przychodzi mi taka wizja – za 20 lat dziennikarze będą zbierać dane w terenie, a boty na tej podstawie pisać materiały. Bo boty są szybsze i skuteczniejsze. No i roboczogodzina wyjdzie taniej.

Co ma do tego The Onion?

The Onion zawsze goni i prześmiewa media i trendy. Rok temu The Onion stworzył Clickhole – satyrę na miarę buzfeeda, listicles i clickbaitów.

Clickhole zawsze jest aktualne i zawsze w absurdalny sposób komentuje media interentowe, zaczynając od list, przez quizzy, bezsensowne kłótnie blogerów o nic, a na długich “editorialsach” magazynów kończąc. Tytuły sprawiają, że chce się klikać, treści nie są satyrycznie sztampowe.

Motto Clickhole? “Każda treść zasługuje na to, by stać się viralem”. Drugie dno Clickhole? Posty i wideo z sieci nie zabiją pustki w tobie. Przekaz – “świat to przerażający śmietnik”.

ClickHole_–_Because_all_content_deserves_to_go_viral

Clickhole z umiejętnością pisania absurdalnych historii, które jednak przez wielu internautów brane są na poważnie, ujawnia poziom internetowych mediów. Skoro historia o tym, że w zabawkach z lat 90 umieszczone były jajeczka gadów, które teraz zaczynają się wykluwać, szerowana jest na fejsie i komentowana jako prawdziwa, to źle to świadczy o nas, odbiorcach i o stanie dzisiejszej informacji i rozrywki. Tak przyzwyczailiśmy się do absurdów i clickbaitów, tak dajemy się na nie nabrać, że głupiejemy do potęgi.

Clickhole to moje ukochane miejsce w sieci, bo w zabawny sposób ukazuje pustkę i bezsensowność tego, co w tonach konsumujemy na fejsach czy innych twitterach.

Podczas gdy wszyscy bierzemy udział w produkowaniu i rozsiewaniu coraz bardziej klikalnych, przyciągających uwagę treści, gdy na własne życzenie powoli pozbywamy się prawa do bycia poinformowanym i zalewani jesteśmy coraz większym absurdem, boty zaczynają pisać teksty, a niegdysiejsi dziennikarze krążą po Facebooku czyhając na nowe posty, które można potem raportować jako newsy i tweety, z których można następnie tworzyć cały tekst dodając tylko kilka komentarzy.

Może to i lepiej, że boty przejmą ten bajzel. Ironicznie Clickhole przetrwa najdłużej, bo botom ciężko będzie nauczyć się takiego poziomu absurdu i humoru.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement