Po co mam żyć, skoro tam są lepsze życia? Wystarczą ekrany

Felieton/Technologie 01.04.2015
Po co mam żyć, skoro tam są lepsze życia? Wystarczą ekrany

To koniec. Przestaję próbować. Od dzisiaj koniec ukrywania się, udawania. Koniec. Od dzisiaj oficjalnie przestaję mieć własne życie i zaczynam żyć życiem innych. Przecież o to chodzi, prawda? Usiądę wygodnie i przestanę starać się zbierać lajki, folołersów i widzów i zdam się na wspaniały, internetowo-telewizyjno-pudelkowy show!

Zacznę od Periscope. Periscope jest fajny, bo mogę bez podchodów i wymówek wejść w życie każdego, kto zechce mnie wpuścić. Zostanę jednym z setek lajków i widzów, pooglądam sobie co robi ktośtam skądśtam. Skoro ten ktoś uważa, że to co robi jest wystarczająco interesujące, by nadawać to w formie wideo na żywo całemu światu, to dlaczego nie?

Będę oglądała owe życie idąc na spacer, do sklepu i siedząc w wannie. Ograniczę swoje życie do niezbędnych do przeżycia czynności, bo trawa jest bardziej zielona na ekranie Super Amoleda a ludzie ciekawsi w obiektywie iPhone’a.

Wiecie, że ta blondynka z M jak Miłość jest w ciąży?

Czasem zrobię sobie przerwę na YouTube’a, żeby poserfować po kanałach. Najfajniejsze są te vlogi, w których przypadkowe osoby opowiadają o swoim życiu, kto z kim, czasem dzielą się opiniami. Pół godziny oglądania i ma się wrażenie, że w ekranie siedzi nie ktoś obcy, a przyjaciel, z którym przechodzi się problemy, emocjonalne roller-coastery. Jak on mógł ją rzucić, no?!

periscope

TV jest wciąż nie do pobicia. Włącza sobie człowiek i od razu robi się cieplej. Tu szukają żon, tam mężów, gdzie indziej pani z maską na twarzy i długimi tipsami krzyczy na biednych ludzi a potem im pomaga. W ogóle wszyscy albo krzyczą, albo mają problemy, jak w tych wszystkich Szpitalach i Szkołach. Takie problemy, że identyfikowć się można, nie jakieś wydumane.

Ale te wydumane też są fajne. Jest taki jeden, w którym można oglądać jak ludzie znani z tego że są znani przebierają się za innych ludzi i śpiewają, a inni znani ludzie ich oceniają. Emocje jak się patrzy, jak komuś wydaje się że takie przebranie się jest łatwe niech sobie obejrzy. Ileż oni tam przeżywają! A te przygotowania, te rozczarowania i radości!

Prawie jak w tym programie ze skakaniem do wody. Plusk!

 trudy życia celebrytów
trudy życia celebrytów

Potem można wejść na Pudelka i dowiedzieć się, kto z kim sypia, kto kogo zdradza i kto ma depresję. I kto ile zarabia.

Przepraszam bardzo, ale po co mam żyć, skoro tam są lepsze życia?

Zresztą nawet jak nie lepsze to i tak jest fajniej. Siedzę sobie przed komputerem i czytam blogi. Każdy pisze co sądzi o Ważnych Tematach, wszyscy komentują bardzo osobiście, dobrze że obiektywność już znika. Musiałabym żyć, żeby coś poczuć, a tak przeżywam skrajności i nic nie muszę.

Wystarczą mi ekrany. Będę obserwować co robicie, co lubicie i co was denerwuje. Będę patrzeć jak się kłócicie, wielcy, trochę mniejsi i maluczcy i poznam was lepiej, niż znacie samych siebie. Sami zaprosicie mnie do własnych łóżek i będę miała was w kieszeni. 24 godziny na dobę, zawsze gdy potrzebuję.

Nie przestawajcie proszę. Dam wam lajka!

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement