Porzucenie marki Internet Explorer jest symbolicznym końcem Microsoftu ery Gatesa/Ballmera

Felieton/Technologie 18.03.2015
Porzucenie marki Internet Explorer jest symbolicznym końcem Microsoftu ery Gatesa/Ballmera

IE był kwintesencją tego, co było złe w monopolistycznym Microsofcie – przeglądarka była pełna błędów, brzydka, nieintuicyjna, a producent nie potrafił lub nie chciał odpowiednio jej poprawić.

To nie jest jeszcze ostateczny koniec Internet Explorera. Przeglądarka wciąż będzie dostępna, nawet w wersji na nowego Windowsa 10, ale nie będzie już główną przeglądarką Microsoftu – odda pole nowej, której nazwa nie została jeszcze ogłoszona, a która funkcjonuje pod kodową nazwą Projekt Spartan.

Jeszcze, bo nie da się ot tak wyłączyć przeglądarki, która pompowana była przez Microsoft przez długie lata w sposób niejednokrotnie wręcz dramatyczny – IE był konieczny, by korzystać z wielu usług Microsoftu, szczególnie tych skierowanych do klienta biznesowego.

Niech jednak nikogo nie zmyli decyzja nowego Microsoftu – odcięcie się od Internet Explora to wydarzenie z gatunku tych naprawdę przełomowych.

Ci, którzy z internetu korzystają dłużej niż kilka lat nie mogli nie przejść przez długi okres korzystania z IE. Wprawdzie nie była to pierwsza konsumencka przeglądarka internetowa na rynku, bo był nią Netscape Navigator, jednak produkt Marca Andreessena sromotnie przegrał wojnę o cyberprzestrzeń właśnie z Internet Explorerem Microsoftu. Z prostego powodu. Za przeglądarkę Netscape użytkownik musiał płacić. Tymczasem Microsoft wszedł z bliźniaczo podobnym produktem, dołączając go za darmo do systemu operacyjnego Windows. I już po roku zdobył jedną trzecią rynku, a po kolejnych trzech latach został bezapelacyjnym liderem.

Windows 10 Build 9879 Internet Explorer

Jednak tak szybko jak się to stało, tak szybko zaczęły się też problemy. Brak realnej konkurencji na rynku przeglądarek oznaczał, że Microsoft przestał dbać o to, by IE był odpowiednio przyjazny dla użytkownika. Internet Explorer 6 został ogłoszony najgorszym produktem technologicznym w historii. Mimo wielu prób naprawienia przeglądarki oraz jej wizerunku, Microsoftowi nigdy się nie udało się odbudować jej reputacji, mimo gigantycznych pieniędzy wpompowywanych w różnorakie kampanie.

Do tego przyszła potężna krucjata regulatorów rynku przeciwko monopolistycznym zapędom Microsoftu, który wciskał swoją przeglądarkę gdziekolwiek tylko mógł i w krótkim czasie z produktu kochanego przez setki milionów ludzi, IE stał się tym najbardziej znienawidzonym.

W ostatnich latach IE stawał się coraz mniej niezbędny.

Najpierw wyprzedził go Firefox, a potem Chrome. Następnie przyszła rewolucja mobilna, w której IE zaistniał jedynie marginalnie przegrywając cały rynek z Safari oraz Chrome’em.

nadella

Mimo wszystko porzucenie marki IE to moment symboliczny. Jestem przekonany, że nie byłby on możliwy, gdyby to Steve Ballmer wciąż rządził w Microsofcie. On był zbyt dumny, by przyznać, że Microsoft przegrał wszystko, co było do przegrania z Internet Explorerem. Tymczasem Satya Nadella nie ma żadnych oporów, by nazwać rzeczy po imieniu.

To kolejna w serii niesamowitych wizerunkowych decyzji Microsoftu, która potwierdza jedno – Microsoft Nadelli to naprawdę nowe rozdanie.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement