Tylko szczupli są szczęśliwi – sprawdzamy nową aplikację twórców Cookleta

Artykuł/Technologie 07.07.2014
Tylko szczupli są szczęśliwi – sprawdzamy nową aplikację twórców Cookleta

Wrocławska aplikacja Cooklet w rewelacyjny sposób pokazywała nam, jak przygotować posiłek marzeń. Wystarczył tablet lub smartfon, chwila cierpliwości i każdy mógł stać się mistrzem kuchni. Nie pokazywała jednak jednego, co jest szczególnie istotne dla tych, którzy lubią jeść – kiedy należy to robić i co należy wrzucić na patelnię. Happie rozwiązuje ten problem.

Premiera tego programu nie jest wielkim zaskoczeniem. Już kilka tygodni temu, podczas rozmowy z nami, wspominał o niej założyciel Cookleta – Grzegorz Trubiłowicz. Dziś jednak możemy się przekonać, czy zespół, który sprawił, że wiemy jak przyrządzić posiłek, powie nam też kiedy i co zjeść.

happie1

Już przy pierwszym kontakcie aplikacja robi bardzo dobre wrażenie, a użytkownicy Cookleta będą się czuli jak w domu. Prosty, minimalistyczny, a jednocześnie atrakcyjny i wręcz wesoły interfejs użytkownika sprawia, że z przyjemnością przebijamy się przez kolejne menu podczas konfiguracji, uzupełniając nasz profil o wszystkie niezbędne dane. Potem pozostaje tylko wybrać od kiedy chcemy prawidłowo się odżywiać, czy chcemy schudnąć i… już.

Chwila czekania i otrzymujemy gotowy, kompletny plan zarówno posiłków, jak i ewentualnie dodatkowych aktywności fizycznych. To właśnie, szczególnie osobom tak leniwym jak ja, powinno przypaść do gustu. Całe ustawienie programu zajmie nam może minutę albo dwie, potem wystarczy się stosować do szczegółowych zaleceń i instrukcji, które nie są przy tym szczególnie przytłaczające – ot, przygotuj i zjedz to, ćwicz to. Bez stresu, ale dla Twojego dobra.

happie2

Wszystko jest tym łatwiejsze, że Happie, jak łatwo się domyślić, „posiłkuje się” gigantyczną i cały czas rozbudowywaną bazą Cookleta. W efekcie proponowane potrawy są nie tylko zdrowe (przynajmniej w teorii) i dopasowane do naszych potrzeb, ale też wyglądają przepięknie na zdjęciach, a instrukcja ich przygotowania jest zawsze tak prosta, że każdy jest w stanie je zrobić. Na różnorodność także nie można narzekać – sprawdziłem swój plan na najbliższy tydzień i właściwie żadna z potraw się nie powtarza (może poza jednym śniadaniem).

I choć nie możemy całkowicie swobodnie zmienić naszej listy posiłków, umieszczając np. wszędzie frytki i hamburgery, bez problemu możemy na nią w pewien sposób wpływać. Przy każdej potrawie (a nawet składniku) istnieje opcja skopiowania na inny dzień, zamiany na inny posiłek (kilka propozycji podawanych automatycznie) lub oznaczenia jako lubianej (będzie się pokazywać częściej) lub nielubianej (będzie się pokazywać rzadziej). Osoby, które niespecjalnie radzą sobie w kuchni także nie muszą się obawiać – zawsze istnieje opcja wybrania poziomu trudności przygotowywania danej potrawy.

happie3

Oprócz sugerowania „co, kiedy i jak” Happie służy także za wygodną listę zakupów. Ponownie nie musimy nic konfigurować – wystarczy wybrać kiedy robimy zakupy, a aplikacja stworzy odpowiednio przygotowaną listę produktów (wraz z ich ilością), które będą nam niezbędne do realizacji naszej diety.

Oczywiście o takich opcjach jak śledzenie naszych postępów, uzupełnianie informacji nawet o… grubość fałdek (tak!), obwody, powiadomienia o konieczności zjedzenia posiłku czy wyliczanie naszego BMI nie trzeba nawet wspominać. Na uwagę zasługuje natomiast fakt, że bezpośrednio z poziomu aplikacji możemy skontaktować się z dietetykiem i skonsultować naszą dietę lub podzielić się ewentualnymi wątpliwościami. Wszystko to w cenie abonamentu za aplikację.

happie5

Happie tylko przez pierwszy tydzień jest bowiem w pełni darmowy. Aby korzystać z jego wszystkich możliwości (na razie tylko na Androidzie), w tym właśnie z czatu, planera aktywności i spersonalizowanej diety, należy zapłacić albo 4,99 zł za tydzień albo 14,99 zł za miesiąc. Czy warto? Na razie wszystko wskazuje na to, że tak. Aplikacja jest pięknie przygotowana, rozbudowana, ale jednocześnie prosta w obsłudze, a posiłki, które są nam proponowane wcale nie kojarzą się z dietą pt. „sucharki i woda”. Wręcz przeciwnie – to, co proponuje Happie wydaje mi się o wiele ciekawsze i pewnie smaczniejsze od tego, co jem teraz.

Bez odpowiedzi pozostaje więc na razie jedynie kwestia tego, czy plany przygotowane przez Happie naprawdę działają. Nie pozostaje nam nic innego, niż przetestować to samodzielnie i podzielić się za kilka tygodni (miesięcy) wrażeniami. Na razie trzeba się przygotować na „Tortillę z grzybami Portobello i serem taleggio” na kolację. A wydawało się, że wystarczy kanapka z szynką…

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement