W 4 dni Nokia X sprzedała się tak, jak pierwsze Nokie Lumie w… kwartał

Artykuł/Sprzęt 17.03.2014
W 4 dni Nokia X sprzedała się tak, jak pierwsze Nokie Lumie w…  kwartał

Jeszcze Nokia X de facto na rynku się nie pojawiła, a już wyrównała kwartalną sprzedaż pierwszych smartfonów marki Lumia. Przedpremierowo w Chinach zamówiono okrągły milion Nokii X w ciągu 4 dni. To tyle, ile w czwartym kwartale 2011 r., czyli w ponad dwa miesiące od debiutu sprzedało się pierwszych Nokii Lumia. Nie da się, po prostu nie da się uciec od pytania – a co na to Microsoft?

Pamiętajmy o kontekście!

To ostatnie miesiące Nokii jako samodzielnego podmiotu produkującego i sprzedającego smartfony, bo finalizacja sprzedaży komórkowego biznesu Finów Microsoftowi zbliża się wielkimi krokami. Większość decyzji regulatorów na całym świecie już sygnalizuje zielone światło do przejęcia, więc najprawdopodobniej w drugim kwartale projekt zostanie zrealizowany.

Od trzech lat Nokia jest flagowym przedstawicielem ekosystemu Windows Phone Microsoftu, w tym przez całkiem długą chwilę jedynym. Nie udało się jednak powtórzyć Nokii sukcesu swoich poprzednich platform, w tym Symbiana, który w erze przed-iPhone’owej zdominował rynek mobilny. Lumia nie zdobyła porównywalnego udziału w rynku. Sprzedaż owszem rosła i dalej rośnie, ale zarówno pułap początkowy, jak i późniejsza dynamika wzrostów nie były sprzymierzeńcami fińskiego producenta. Stąd między innymi decyzja o sprzedaży Microsoftowi.

 

Tymczasem pierwszym produktem na wykastrowanym Androidzie Nokia sprzedaje 1 milion przedpremierowych egzemplarzy Nokii X i to tylko na jednym rynku (chińskim)! Jeśli to tempo utrzyma się w choćby 25 proc. do faktycznego debiutu rynkowego 25 marca, to nie tylko będzie to hit sprzedażowy samej Nokii, lecz także światowy fenomen.

Jak to w ogóle rozumieć?

Co jest takiego w Nokii X, że wzbudza aż takie zainteresowanie? Cena? 89 euro to porównywalna kwota, jaką trzeba zapłacić za podstawowe Windows Phone’y od Nokii, więc to chyba odpada.

Może po prostu działa tu magia marki Android, na dodatek w połączeniu z wciąż kochaną w wielu miejscach na świecie marką hardware’u Nokii? Jeśli tak, to jest to przykry policzek dla Microsoftu, który ponownie powinien dać gigantowi sporo do myślenia na temat przywiązania do marki Windows.

Nokia X

Przecież de facto Nokia X z Androidem nie ma wcale wiele wspólnego. Ba, Nokia wręcz nie nazywa systemu operacyjnego użytego w linii smartfonów X jako Android, informując jedynie branżowe media, że to projekt na bazie open-source Android. Nie znajdziemy tam jednak nie tylko podstawowych usług Google’a, w tym definiującego Androida sklepu Google Play, lecz także estetyki Androida, który przecież na smartfonach różnych producentów wygląda dość podobnie. Nokia X przypomina… Windows Phone’a w połączeniu z Ashą – low-endową linią smartfonów Nokii na rynki rozwijające się.

O co więc chodzi? Do mediów, i to nie tylko tych branżowych, ale także wszystkich innych: ogólnych informacyjnych, a także po części life-style’owych przedostała się informacja o tym, że X to pierwsze smartfony Nokii właśnie z Androidem.

I to powinno dać Microsoftowi wiele do myślenia.

Ja generalnie przyjmuję argument szefowej marketingu Nokii, Tuuli Rytila, za dobrą monetę: X ma za zadanie zaznajomić konsumentów z typem interfejsu Windows Phone’a, by następnym smartfonem po X był właśnie ten z systemem Microsoftu. Ja nawet zgadzam się z tym, że X to świetny smartfon dla osób po raz pierwszy zaznajamiających się z konceptem smartfona, a przez to także z usługami mobilnymi Microsoftu i w ten sposób Nokia X wręcz poszerza rynek Microsoftowi.

To wszystko rzeczywiście może przynieść w dłuższym okresie określone benefity dla Microsoftu, jednak patrząc zupełnie chłodno i nieco z zewnątrz, to jest to po prostu druzgocąca porażka wizerunkowa potężnego koncernu z Redmond.

nokia mwc 54

Oto bowiem smartfon na konkurencyjnym systemie operacyjnym może okazać się tym, co pomoże w sprzedaży Windows Phone’a. Oto bowiem usługi mobilne Microsoftu dostają się do klientów tylnymi drzwiami. Oto w końcu podmiot, który w najbliższej przyszłości stanie się częścią Microsoftu dobitnie ukazuje marketingową słabość kluczowego aspektu Windows Phone’a – wizerunku.

Ten wizerunek to dziś kombinacja nie do końca prawdziwych przesłanek. Windows Phone wciąż pokutuje za małą liczbę aplikacji, choć tak naprawdę już dawno ten problem nie istnieje. Windows Phone pokutuje też za to, że przylgnęła do niego łatka „tego trzeciego gracza”, a większość konsumentów wybiera liderów przeczuwając, że to łatwiejsze i wygodniejsze. Z tego samego powodu większość konsumentów wybiera dużego Windowsa zamiast OS X, czy Linuxa. W końcu Windows Phone pokutuje też za to, że ma w nazwie… Windowsa, a ta marka od dawna nie ma najlepszej prasy.

Jeśli Nokia X okaże się globalnym hitem na miarę wyników pre-orderów w Chinach, to takich pytań i wątpliwości będzie znacznie, znacznie więcej.

Nie uwierzę, że Microsoft się tego nie boi.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement