Po co to całe zamieszanie z Office Online?

Po co to całe zamieszanie z Office Online?

Dziś Internet żyje „gorącym newsem”: oto Microsoft wprowadził darmowy pakiet biurowy, działający w przeglądarce, o nazwie Office Online. Wspaniała, wielka premiera produktu, który… jest z nami od lat. Czemu to miało właściwie służyć?

Kilka godzin temu na Spider’s Web pojawił się pobieżny test Office’a Online, usługi, która dziś miała swoją premierę. Generalnie, to bardzo fajna sprawa. Office Online jest bowiem najprostszą wersją Office’a, ale wystarczającą dla większości domowych użytkowników. Dodatkowo, działa w przeglądarce, a więc można z niego korzystać na OS X i Ubuntu, a na dodatek oferuje wszystkie zalety aplikacji działającej w chmurze, a więc dostępność do dokumentów niezależnie od urządzenia, z którego korzystamy, oraz możliwość wspólnej pracy nad dokumentem w czasie rzeczywistym. Darmowy Office dla wszystkich systemów. Czad, prawda? Problem w tym, że to nic nowego.

Office Online bowiem to nic innego, jak… Office Web Apps z paroma kosmetycznymi nowościami, które w żadnym razie nie usprawiedliwiają nazywania tego zupełnie nowym produktem.

Najwięcej zmieniło się jednak na… stronie www.office.com. Tam zmieniło się naprawdę bardzo wiele. Office Web Apps… znaczy się, Office Online, jest tam dużo lepiej widoczny. I o to właśnie w tym wszystkim chodzi. O ekspozycję.

Jak Microsoft sam przyznał podczas prezentacji Office’a Online, „znaczna część z miliarda użytkowników Office” nie miała zielonego pojęcia o istnieniu czegoś takiego, jak wbudowany w SkyDrive pakiet Office Web Apps. Na dodatek wielu osobom mylił się on z Office 365. I jeszcze ta nazwa, „Apps”, sugerująca, że tu coś trzeba instalować. A czy to coś kosztuje? Microsoft również nie był w stanie tego użytkownikom dokładnie wyjaśnić.

Teraz nie dość, że Office Online jest widoczny przed oczyma każdego użytkownika, który tylko w jakikolwiek sposób się zainteresuje tematem, to na dodatek Microsoft w końcu jest w stanie czytelnie użytkownikom wyjaśnić czym ów Office Online jest i w czym płatny Office 365 jest lepszy. Zwróćcie uwagę na poniższą tabelkę:

office-online

Nie dość, że nazewnictwo pakietów w końcu zaczęło być logiczne, to w końcu każdy Kowalski może się dowiedzieć za co warto zapłacić, a do czego wystarcz tańsza i darmowa wersja. To bardzo ważne. Ale nie dla nas, a dla Microsoftu.

Microsoft jest bowiem niekwestionowanym liderem jeżeli chodzi o oprogramowanie firmowe. Króluje też w gospodarstwach domowych, ale to już długo nie potrwa. Darmowe alternatywy, takie jak działające w przeglądarce Dokumenty Google, są dla większości „Kowalskich” absolutnie wystarczające. Niby za jakość trzeba płacić (jak twierdzi Microsoft), ale Office 365 dla domowych użytkowników jest bardzo drogi. Efekty, zwłaszcza wśród młodych ludzi, widać było bardzo szybko. Jak tylko Dokumenty Google dotarły do poziomu używalności, zaczęły zdobywać wielką popularność. Microsoft pospiesznie stworzył więc Office Web Apps, które z początku były średnią konkurencją dla rozwiązania z Googlem, ale z czasem dojrzały. Problem w tym, że nikt o nich nie wiedział.

W Office Online chodzi więc tylko i wyłącznie o ekspozycję. O przebudowanie materiałów marketingowych, witryn internetowych i zwrócenie naszej uwagi na produkt. Poinformowanie nas, że on w ogóle istnieje. O zachęcenie, by go przetestować. Do tego zdecydowanie zachęcam, bo Office Online to bardzo sprawne narzędzie. Jeżeli jednak je już znasz i używasz (bądź wolisz produkt konkurencji), to Office Online nie jest absolutnie niczym nowym i nic dla ciebie nie zmienia.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement