Najważniejsze w tygodniu: Czy Xboksem One Microsoft może wygrać rynek konsol?

Felieton/Gry 26.05.2013
Najważniejsze w tygodniu: Czy Xboksem One Microsoft może wygrać rynek konsol?

We wtorek zobaczyliśmy zapowiedź nowego Xboksa, nazwanego Xbox One. To wzbudzające emocje urządzenie podzieliło również naszą redakcję, dlatego zastanawiamy się, czy Xbox One będzie sukcesem?

krelaTomasz Krela: W tej walce nie będzie wygranych i przegranych tak jak teraz. Najpoważniejszy konkurent czyli PlayStation ma grono oddanych fanów, którzy swoją przygodę z konsolą Sony zaczynali jeszcze w czasach PSX-a. Obydwie konsole oferują inne tytuły gier na wyłączność, dlatego raczej fan Tekkena czy Gran Turismo nie przekona się do Xboxa tylko dlatego, że z jakiś względów konsola konkurencji będzie równie o ile nie bardziej atrakcyjnie dla kupującego. Mnie osobiście nowy Xbox nie przekonał niczym. Zresztą dzieliłem się z członkami redakcji reakcją giełdy NASDAQ na prezentację nowości przez Microsoft. Inwestorów nowa konsola Microsoftu nie przekonała, czego efektem był wzrost ceny akcji Sony. Rynek konsol będzie podzielony, tak jak jest obecnie. W jednym rozdaniu dany gracz może zyskać kosztem innego gracza, jednak do hegemonii jednej konsoli zapewne w najbliższej przyszłości nie dojdzie.

damian jaroszewskiDamian Jaroszewski: Ja też myślę, że nie będzie wygranych i przegranych. Rynek jest podzielony i raczej trudno będzie to zmienić. Natomiast nie rozumiem narzekania, że Xbox One nie jest tylko do gier… Ale co w tym złego? Gracz kupi konsole i dodatkowo będzie miał w niej mnóstwo dodatkowych funkcji. To tak jakby narzekać, że diler samochodowy za darmo daje nam nawigację i kamery cofania. Moim zdaniem Xbox może być naprawdę fajna maszynką multimedialną, która z powodzeniem może zastąpić kilka innych urządzeń.

Zamierzam kupić którąś z konsol nowej generacji, ale na decyzję poczekam jeszcze do E3.

 

Paweł OkopieńPaweł Okopień: Tomku niestety nie masz racji się co do reakcji giełdy na wyniki Sony. Owszem rynek kapitałowy nie przyjął gorąco Xboxa, ale ostatnie wzrosty Sony spowodowane są plotkami o podziale biznesu Japończyków i wydzielenia rozrywki od sprzętu. Co ciekawe Microsoft Xboxem One powiedział, że wchodzi w rozrywkę i to głębiej niż kiedykolwiek wcześniej. Produkcja treści wideo to nowy etap w tej firmy. Dla mnie osobiście Xbox One ma to czego nie miał poprzedni, czyli odtwarzacza Blu-ray. Xbox 360 mi się podobał, Kinect mi się podobał ale nie zdecyodwałem się nigdy na niego tylko i wyłącznie ze względu na brak Blu-raya, natomiast PS3 zupełnie mnie nie przekonywało. Xbox One dla mnie, „casualowca” jest tym co rozważę jeśli pierwotna cena będzie w granicach rozsądku. Zgodzę się z Tomkiem w tym, że na rynku konsol raczej nigdy nie będzie monopolu, co więcej wszystko wskazuje na to, że pojawi się jeszcze kilku innych graczy jak konsole z Androidem, może odświeżone Apple TV, platformy Smart TV. Dla mnie dziś Microsoft to Office i Xbox dwa najlepsze produkty w ofercie i mam nadzieje, ze One będzie naprawdę warty uwagi

Dawid Kosiński: Jeśli przedstawi go w takiej formie, to nie może. Gracze oczekują gier, a nie miliarda funkcji. Martwią mnie też dwie rzeczy – poprawianie grafiki w chmurze (a co jak mam za słabe łącze?) oraz konieczność posiadania włączonego Kinecta.

Tomasz Krela, Paweł, ale przecież wzrosty (o których mówię) i to całkiem miłe dla Sony, nastąpiły w momencie lub zaraz po prezentacji Microsoftu. O tej sytuacji mówię .

Paweł Okopień: Dawid mówisz o graczach, a czasy konsol stricte dla tych pykających w najmocniejsze tytuły już się skończyły. Xbox One jest kombajnem i tylko takie urządzenia mają rację bytu na rynku. Tak jak telefon nie służy nam tylko do dzwonienia i esemesowania, telewizor do oglądania linearnej telewizji. Z tym chcąc nie chcąc trzeba się pogodzić. Mnie to np. właśnie zachęca do kupna konsoli, ostatni raz grałem jeszcze na pececie w GRIDA i FIFA 10.

Dawid Kosiński: Ale gracze o których mówisz mają już iPada.

Paweł Okopień: Tomasz plotka pojawiłą się w tym samym czasie: Sony – upadły gigant wychodzi na prostą? Przez plotkę ceny akcji mocno w górę.

Xbox_Console_F_Tilt_TransBG_RGB_2013

gajewskiMaciej Gajewski: Słuchajcie, prawda jest taka, że o nowej konsoli nie wiemy nic. To, co pokazał Microsoft, to tak zwany „teaser”. Nie do końca trafiony, bo błyskotliwie wyreżyserowana prezentacja okazała się czymś, co gracze mają w nosie. Hejt na Xboxa One jest nieziemski, mimo iż porównując go z PlayStation 4 i ogólnie zastanawiając się na co Microsoft narobił smaka, jest bardzo przyzwoicie.

Nie znamy gier. Microsoft pokazał Call of Duty, które, tak jak uwielbiam tę serię, jest odgrzanym kotletem, na dodatek są gry, które wyglądają lepiej na Xbox 360! Takie jak Crysis 3! Pokazał gry EA Sports, co akurat było mądre. To tasiemce, które akurat za każdym razem się rozwijają i za każdym razem są bestsellerami. Pokazał też Quantum Break, na co nie potrafię patrzeć obiektywnie. Max Payne i Alan Wake były wybitne. Jestem fanbojem studia Remedy, sorry. Ale to tyle, co pokazał. Zapowiedziano wielkie nowe marki, tylko na wyłączność, ale nie wiemy o nich nic. Powiem więcej, wiemy tak mało, że ciężko się tym „jarać” w jakikolwiek sposób.

Nie wiemy też nic o możliwościach sprzętowych konsoli z punktu widzenia wydajności. Tak, wiem, według nieoficjalnych newsów to mamy nie tylko specyfikację, ale nawet i gotowe benchmarki. Dajmy sobie z nimi spokój, póki co. Gracze jednak zadają pytania. Czy Xbox One faktycznie będzie zauważalnie mniej wydajny od konsoli Sony? Czy starczy „na lata”, by gry na nim były wciąż ładne? A co z tym tajemniczym przetwarzaniem w chmurze? Jak to działa? Jakiego łącza wymaga? Jak oprawa graficzna będzie się zmieniać dzięki temu? To ważne pytania, na które nie znamy odpowiedzi.

Jest też problem z pożyczaniem gier. Wygląda na to, że nie mogę pożyczyć gry koledze, bo się, tak po prostu, nie da. Czy będzie można wykorzystać system sprzedaży? Tak, że ja sprzedam komuś grę za 0 zł, a potem ten ktoś też mi sprzeda grę za 0 zł? Czy to w ogóle jest możliwe? Jeżeli nie, to za jaką cenę minimalną mogę ową grę koledze pożyczyć? Ile razy? To bardzo ważne pytania. Nie mamy na nie odpowiedzi. Na PC na Steamie również nie da się pożyczać gier. Ale tam za sztukę płacę nieraz i po 40 złotych. A nie 220 złotych.

No i właśnie. Ceny. Ile będzie kosztowała konsola? Ile będzie kosztowała gra? Kiedy premiera? Które usługi będą dostępne w Polsce? Nie wiemy.

Nie ma jak oceniać nowego Xboxa. Wiem, że jako fan grania na konsolach i zadowolony użytkownik Xboxa 360, jestem „podjarany” tym, co widziałem. Chcę to mieć, bardzo. Ale czy to będzie hit? Czy będę zadowolony w kwartał, pół roku, rok po zakupie? Czy rynek pokocha Xbox One? Dziś, by to stwierdzić, potrzebujemy dużo, dużo, dużo większą ilością informacji, niż dysponujemy.

Damian Jaroszewski: Amen!

xbox-one

Piotr GrabiecPiotr Grabiec: Jeśli chodzi o konsole, to patrzę na wszystko nieco z boku, bez emocji. Jestem niedzielnym graczem i w dodatku pecetowcem. Co prawda po kilku latach mój komputer wymaga już wymiany, więc stoję przed dylematem: nowy PC tylko do gier, czy może jednak konsola?

Z tego też powodu przyglądałem się bacznie prezentacjom Microsoftu i Sony. Nadal nie jestem jednak przekonany. Nowe Playstation będzie oferowało masę funkcji, które są mi zbędne. Nagrywanie gier i „przycisk Facebooka” na padzie dla kogoś, kto czas na gry ma raz na miesiąc to zbędne bajery. Z drugiej strony Xbox to dostawka do telewizora, którego nawet nie posiadam. U mnie konsola stała by na biurku obok komputera. Nawet nie mam miejsca, by stanąć w pokoju przed Kinectem.

Jeśli miałbym jednak spojrzeć na to obiektywnie, a nie przez pryzmat moich preferencji, to konsola Microsoftu zapowiada się ciekawiej. Funkcje z TV, sterowanie głosem i gestami, możliwość rozmawiania przez Skype w salonie – to super bajery. Nie rozumiem też oburzenia graczy, bo przecież to tylko dodatek, z którego nikt nie będzie musiał na siłę korzystać. Obawiam się tylko tego, że system w nowym Xboxie będzie miał tylko usługi od Microsoftu i pełnię możliwości będą mieli tylko posiadacze innych urządzeń i użytkownicy usług Microsoftu.

Jeśli chodzi o gry, to jednak martwią mnie tytuły na wyłączność. W końcu wyjdzie na to, że aby mieć dostęp do wszystkich tytułów trzeba będzie mieć zarówno Xboxa, jak i Playstation w domu. Warto też zauważyć, że mocny PC do gier nie rozwiązuje problemu, bo sporo tytułów się już nie ukazuje w wersji na komputery. Jestem fanem studia Remedy, tak jak Maciek, ale jako pecetowiec o ich najnowszej produkcji mogę zapomnieć. To nie jest dobra dla graczy sytuacja.

Maciek poruszył problem wypożyczania i odsprzedaży gier. Rozumiem oburzenie graczy, którym twórcy chcą zabrać wolność rozporządzania swoją własnością. Ale nie dziwię się, że przybrało to ten kierunek. W końcu rynek PC już od dawna doszedł do modelu licencji. Czy to w Steam, czy to w Origin, kupionej gry nie odsprzedam, a znajomemu mogę jedynie dać dostęp do konta. I nie wiem czy nawet to nie stoi w sprzeczności z regulaminem.

Takie ograniczenia wynikają z faktu cyfrowej dystrybucji. I mógłbym się zgodzić na nie pod jednym warunkiem – jeśli ceny pozycji na konsole po wyeliminowaniu handlu używanymi grami spadły by do tego poziomu, co tytuły na PC. Potrzebny byłby też mechanizm promocji i zniżek. Tylko wtedy uznałbym ograniczenie rynku wtórnego za sensowne. Ale moim zdaniem powoli trzeba się z tym po prostu pogodzić. W końcu tak samo wygląda to w przypadku muzyki w iTunes, gier PC na Steam, książek z Amazonu, aplikacji na komórki i tak dalej. To nie jest wymysł twórców konsol.

No i tak naprawdę nie ma pewności, że Sony i Microsoft to w ogóle wprowadzą, więc poczekajmy jeszcze na rozwój wypadków.

Marcin Połowianiuk: Mnie nowy Xbox nie rzucił na kolana. Mając 360 nie widzę większego sensu wymiany go na One. Owszem, funkcje multimedialne wyglądają świetnie, pytanie tylko które z nich będą w pełni działały w Polsce. Gry nowej generacji póki co także nie powalają, ale z pełną oceną trzeba poczekać na targi E3. Mam wrażenie, że dopiero na nich Microsoft wyłoży wszystkie karty.

Bardziej niż nowy Xbox zainteresował mnie nowy Kinect. Nie byłbym sobą, gdybym nie przyjrzał się jego kamerce. Przede wszystkim ma oferować sporo szerszy kąt widzenia, dzięki czemu do gry wystarczy znacznie mniejsza przestrzeń przed telewizorem. Microsoft chyba w końcu zauważył, że nie wszyscy mają przed tv 4 metry wolnej przestrzeni. Poza tym dokładność nowego Kinecta budzi podziw. Jeżeli programistom uda się przełożyć możliwości nowego urządzenia na nowe, ciekawe gry, to według mnie właśnie Kinect może być „deal breakerem.

Dawid Kosiński: A ja widząc Kinecta, mam przed oczami teleekran znany z „1984” Orwella. Inwigilacja, halucynacja, taka sytuacja.

lalikEwa Lalik: Mówicie o tym, że gracze mają ogromne wątpliwości. Może i mają, nie wiem, nie jestem graczem. W Xboksie One dostrzegam za to ogromny potencjał nawet, jeśli większość funkcji dodatkowych nie będzie działała w Polsce.

Po pierwsze, One pieczętuje rozrywkową strategię Microsoftu. Wiecie o tym, że Sony ma usługi muzyczne i filmowe, całe Sony Entertaiment Network? To też nie jest dostępne w Polsce, ale jakoś rzadko się to krytykuje. Dlaczego? Bo dla mało kogo PS jest czymś więcej, niż konsolą do gry i odtwarzarką płyt. Te usługi nie są pożądane, nikt niemal nie mówi „wow, chciałbym, żeby to było u nas dostępne!”. Usługi Microsoftu wzbudzają takie emocje, chcielibyśmy je mieć i to pokazuje, jaką przewagę ma Mirosoft.

Po drugie, Kinect z całym wachlarzem dodatkowych możliwości. Szpieguje? Ale jakie to wygodne!

Po trzecie, interfejs. Ze wszystkich informacji dotychczas udostępnionych wychodzi na to, że Microsoft potrafi po prostu zrobić lepszy – bo już znany, bo dostępny w podobnej formie w Windowsach, kafelkowy interfejs. Bo Skype, bo nawet w Polsce aplikacja chociażby Deezera, i wiele więcej.

Jako nie-gracz chciałabym Xboksa One. Żeby czasem w coś zagrać, żeby włączyć muzykę z chmury. Niby drobnostki, ale jakże ważne.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement