Kupiłbym zegarek od Apple’a

Felieton/Sprzęt 11.02.2013
Kupiłbym zegarek od Apple’a

Paweł Okopień pisał dzisiaj o nasilających się spekulacjach medialnych na temat zegarka, który miałby przygotowywać Apple, lecz sam uważa, że „potencjał takiego urządzenia jest średni”. Ja się z Pawłem nie zgadzam – uważam, że potencjał zegarka typu smart jest wielki, a wszystkie urządzenia będącą aktualnie na rynku są jedynie namiastką tego, czym taki zegarek mógłby rzeczywiście być. I kto jak nie Apple mógłby dokonać przełomu?

Tak, wiem – smart zegarków na rynku nie brakuje. Z jednej strony mamy chociażby Sony Smartwatch, który współpracuje ze smartfonami Sony pod kontrolą systemu Google Android, a z drugiej hitowy produkt z Kickstartera – Pebble, który paruje się ze z iOS lub Androidem, by wyświetlać powiadomienia ze smartfonu. Gdzieś pomiędzy mamy jeszcze: MetaWarch Strata, Leikr, Cookoo, TouchTime, czy I’m Watch. Niby wybór jest spory, ale ja odnoszę wrażenie, że prawdziwe innowacje na tym polu wciąż są jednak przed nami, a Aple ma wszystkie atuty w garści, by je pokazać.

Zastanówmy się jednak najpierw nad tym, dlaczego zegarek.

Zegarek jako urządzenie ma potencjał podobny do… telefonu komórkowego – prawie wszyscy go mają i używają każdego dnia, choć trzeba zauważyć, że jest spora grupa konsumentów, która właśnie ze względu na pojawienie się smartfonów zrezygnowała z używania zegarków (zaliczam się do niej). To przy okazji urządzenie, które „działa” na całym świecie, bez względu na lokalizację rynku, czy uwarunkowania prawne. Cały świat opiera się na czasie, który zegarek – brzydko mówiąc – „obsługuje” – ludzie umawiają się na konkretną godzinę: a to, że autobus przyjedzie na przystanek, a to, żeby odebrać dziecko z przedszkola, a to w końcu, by spotkać się na meczu, czy na koncercie.

Zegarek jako kategoria produktu technologicznego jest dziś na takim etapie, na jakim były telefony komórkowe przed 2007 r. i pojawieniem się pierwszego iPhone’a. Niby mamy inteligentne zegarki, które próbują wychodzić poza erę analogową ku internetowej chmurze, ale robione jest to na pół gwizdka – taki zegarek jest tylko terminalem podpiętym do smartfona, a nie urządzeniem samodzielnym, jeszcze jednym gadżetem podpiętym pod ekosystem usług i innych urządzeń.

Ubierana technologia

Idźmy dalej – wszyscy czujemy, że przyszłością technologii komputerowych jest technologia, która stanie się częścią naszej garderoby. Naszą wyobraźnię rozpalił rok temu projekt Google Glass – specjalnych okularów z chipem rzeczywistości poszerzonej, który na warstwę realną dostrzeganą przez nasze oko nakładał warstwę wirtualną z naszej części internetowej chmury.

Projekt ten wydaje się być niezwykle spektakularny, ale przecież zapewne nie jedyny rozwijający koncept ‚ubieranej technologii’ (z ang.: wearable technology). Mówi się także o chipach, które przyczepia się do ubrania niczym spinkę, czy naklejanych na rękę specjalnych tatuażach, które działają jako transmiter informacji z innych urządzeń. Ewentualny projekt zegarka Apple’a mógłby być z kolei fundamentalnie zbieżny z konceptem Google’a.

Jak już pisałem na łamach Spider’s Web:

Potencjał takich technologii wydaje się gigantyczny na wielu różnych płaszczyznach, ale na dwóch najbardziej:

– stanowiłoby to naturalne rozwinięcie funkcjonalne dzisiaj funkcjonujących technologii: sterowania głosem (Siri), czy głosowego wyszukiwania kontekstowego (Google Knowledge Graph), które są dziś w początkowej fazie rozwoju, ale ich naturalnym miejscem jest środowisko hands-free; geolokalizacji powiązanej z AR (augmented reality; poszerzona rzeczywistość), dla których również urządzenia komputerowe sterowane dotykiem nie są najbardziej naturalnym środowiskiem; jak również mobilnego i społecznościowego internetu;

– urządzenia komputerowe zintegrowane z ciałem i ubiorem człowieka uwalniałyby… nasze ręce, a to kompletnie zmieniłoby status komputerów. Już nie byłyby to urządzenia, które jeśli chcemy użyć to musimy dotykać rękoma, przez co tracimy możliwość używania ich (rąk) do innych czynności w tym czasie. Byłyby to urządzenia, które są dla nas dostępne stale i wszędzie, bez konieczności używania rąk, a to gigantyczna zmiana niosąca wręcz niewyobrażalny potencjał.

Apple ma wszystkie atuty w garści

Spójrzmy czym dysponuje dziś Apple: ma mobilny system operacyjny iOS, ma kompletny ekosystem usług w technologicznej chmurze, ma coraz lepiej działający (a na pewno zdecydowanie najlepiej na świecie) system komunikacji głosowej Siri, ma swoje mapy (tak, wiem, na razie słabe), nie ma tylko, a przynajmniej na razie o tym nie wiemy, technologii poszerzonej rzeczywistości.

Zegarek Apple’a wcale nie musi być klientem iPhone’a. Może być kompletnie nowym urządzeniem w rodzinie urządzeń i usług iOS. Żeby jednak odniósł odpowiedni sukces, musi być niezwykle innowacyjny, dlatego ja wierzę, że jeśli Apple rzeczywiście zdecydowałby się na iZegarek, to może to być przełom na miarę iPhone’a.

A wtedy będę pierwszy, który zajmie miejsce w kolejce przed Apple Store’em, by go kupić.

Tagi: ,

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement