Bardzo mnie iPad mini nie obchodzi

15.10.2012
Bardzo mnie iPad mini nie obchodzi

Premiera iPada mini przybrała dość absurdalny obrót. Apple nie zapowiedział nawet tego urządzenia, a my już „wiemy” jak będzie wyglądał oraz ile będzie kosztował (jeżeli przecieki są autentyczne). Mnie ten tablet zupełnie nie obchodzi. W przeciwieństwie do innych produktów Apple, iPad mini zapowiada się jako urządzenie „jedno z wielu”.

iPad to urządzenie naprawdę fenomenalne. Stworzył zupełnie nową klasę komputerów, zrobił to, co nie udało się firmie Microsoft z jej Tablet PC. Dziś każdy szanujący się producent komputerów osobistych oferuje tablet. Istnieją wersję z Androidem, nieliczne z Windows 7. Ale żadne nie może się równać ze świetnie dopasowanym interfejsem i wspaniale zaprojektowanym sprzętem. Istnieją modele „rokujące”, takie jak Nexus 7 czy Galaxy Note. Android jednak dopiero dobija do poziomu iPada, a Windows 8 dopiero zapowiada się świetnie (na rynku nie ma jeszcze ani jednego urządzenia z tym systemem).

Jakby tego było mało, każda kolejna odsłona iPada to ponowne podwyższanie poprzeczki. Kto widział najnowszą wersję tabletu Apple i ekran Retina wie o czym mówię. Konkurencja, jak zawsze, zaspała. Apple stworzył ten rynek i wyznacza na nim nowe trendy. Aż do dziś. iPad mini to nie kreacja. To reakcja.

Pamiętajmy oczywiście, że mówimy tu o „mitycznym” urządzeniu, które oficjalnie nie istnieje. Bardzo możliwe, że tekst ten opiera się na nieistniejącej podstawie. Załóżmy jednak, że zdjęcia są autentyczne, a informacje z Media Markt o cenie tabletu prawdziwe. To będzie strasznie nudny sprzęt, z punktu widzenia entuzjastów. To iPad, tyle że poręczniejszy i gorszy.

iPad mini nie spowoduje opadu szczęki, tak jak pierwszy iPad czy iPad z Retiną. Plotki wskazują na to, że będzie mniej lub tak samo wydajny, tańszy i poręczniejszy. Nie będzie to coś zupełnie nowego, coś najlepszego w historii Apple. Sprzeda się nieźle, wierzę też, że będzie fajnym urządzonkiem. Tak jak dziesiątki innych tabletow.

iPad mini nie zmieni rynku. Nie będzie tym, czym był iPod dla muzyki, Macbook Air dla laptopów czy iPhone dla smartfonów. Będzie odpowiedzią na Kindle Fire HD czy Nexusa 7. Bardzo możliwe, że okaże się liderem jakościowym. Czy sprzedażowym?

TechBargains.com przeprowadził w sierpniu ankietę na 1332 internautach. To bardzo słaba próba statystyczna, ale jak dotąd najlepsza, jaką widziałem. TechBargains odwiedzają głównie Amerykanie. A ci są zakręceni na punkcie produktów Apple. Z badania wynika, że tylko 18 procent ankietowanych planuje zakup iPada mini. Połowa nie jest zainteresowana. Może akurat trafili się „hejterzy” firmy Apple? Nic z tych rzeczy. Ci sami ankietowani planowali (45 procent) wymienić iPhone’a 4S na iPhone’a 5. Przypominam, że wtedy nawet nie wiedzieli jaki ów iPhone będzie.

Ci, co chcieli kupić iPada, już go mają. Dodatkowe, 7,85-calowe urządzenie jest im zbędne. A ci, co nie mają? Nie sądzę, by czekali na mini. Albo nie mają na to pieniędzy, albo to urządzenie jest im zbędne, albo preferują produkty konkurencji. Daleki jestem od wysnuwania wniosków, że iPad mini będzie klapą. Sprzeda się, myślę, że bardzo przyzwoicie. Ale nie spodziewam się bicia kolejnych rekordów.

Jako dziennikarz i bloger, z oczywistych względów interesuję się nowym iPadem. Ale jako konsument, jest mi on strasznie obojętny. To dużo nudniejszy produkt od iPhone’a 5. Ten chociaż był usprawnieniem czegoś i tak bardzo dobrego. iPad mini to obrona przed androidowymi maluchami. Nic więcej.

Chyba, że wszystkie plotki są błędne i mini będzie prawdziwą rewolucją. Wątpię, ale już niedługo Apple ma szanse wyprowadzić mnie z błędu.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement