Klagenfurt – miasto książek bez biblioteki

10.07.2012
Klagenfurt – miasto książek bez biblioteki

Do dziś austriackie miasto Klagenfurt kojarzyło mi się ze zgrupowaniami polskiej reprezentacji piłki nożnej oraz jej meczami, które – najogólniej mówiąc – nie zachwycały. Jednak jak się okazało jest tam realizowany bardzo ciekawy projekt Ingeborg pokazujący, jak można skutecznie wykorzystać najnowsze technologie do aktywizowania czytelnictwa.

W tym austriackim mieście odbywa się Festiwal Literatury Niemieckojęzycznej. Co ciekawe, w odróżnieniu od wielu polskich miast, Klagenfurt nie posiada publicznej biblioteki. Realizowany projekt Ingeborg sprawił, że miasto stało się jednym z najbardziej ciekawych miast dla osób lubiących spędzać czas wolny przy lekturze książek, również tych w elektronicznej wersji.

W całym mieście znajduje się 70 ukrytych punktów, w których można pobrać 70 różnych dzieł literatury, do których prawa autorskie już wygasły i są one dostępne w tzw. „domenie publicznej”. Jedyne, co trzeba zrobić, to odnaleźć takie miejsce, zeskanować kod QR swoim urządzeniem mobilnym lub też skomunikować swoje urządzenie poprzez technologie NFC. Następnie będziemy mogli pobrać ebook oraz inne treści cyfrowe na swoje urządzenie. Zwieńczeniem tych poszukiwań oraz działań jest możliwość oddania się lekturze książki.

Ktoś może powiedzieć – nic ciekawego, lepiej pójść do księgarni i kupić książkę, niż za nią chodzić i szukać nie wiadomo gdzie. Zgoda. Ale czy własnoręcznie złowiona ryba nie smakuje lepiej niż filet z marketu? Dzięki Ingeborg dostajemy właśnie wędkę, dzięki której może odkryć nowe książki oraz autorów. Znalezienie książek stanowi pewne wyzwanie, gdyż organizatorzy nie pozwolili na indeksowanie linków przez wyszukiwarki Internetowe, więc raczej ciężko pójść w tym przypadku na skróty.

Już niedługo, jak zapewniają organizatorzy, będzie możliwość włączenia się innych miast do realizacji podobnych projektów z wykorzystaniem mechanizmów znanych z Klagenfurtu.

W chwili obecnej możemy poznać kilka statystyk dotyczących przebiegu akcji, które są aktualizowane co 15 minut. Większość osób biorących udział w akcji korzysta z urządzeń działających pod kontrolą iOSa. Na drugim miejscu znalazł się Android. Trzy czwarte osób korzysta z technologii skanowania kodów QR. Najpopularniejszym formatem, w jakim pobierane są książki okazuje się być Epub.

Żal mi, iż podobnych projektów nie doczekaliśmy się w Polsce. Mamy przecież inicjatywę Nocy Muzeów, która odbywa się co roku. Jest więc i pretekst, by w nowy sposób zachęcić ludzi do kontaktu ze sztuką oraz kulturą. Dostępne są już prawie gotowe rozwiązania, jak technologia rozpoznawania obrazu opracowana przez iTraff Technology, którą można wykorzystać do przeprowadzenia ciekawych akcji. Co więcej twórcy tej technologii, która jest wykorzystywana m.in. w aplikacji SaveUp stworzyli aplikacje Art4Europe, która zdobyła wyróżnienie w kategorii oprogramowanie o największej wartości biznesowej, a obecnie pracują nad Art4Note.

Jest pewnie jeszcze sporo start-upów i ludzi, którzy mogliby zaangażować się we wcielenie podobnych projektów jak ten w Austrii u nas w kraju. Wystarczy wykorzystać dostępne możliwości technologiczne rozpoznawania obrazu oraz geolokalizacji, mechanizmy grywalizacji oraz zasoby naszej kultury, aby stworzyć coś, co okaże się hitem w naszych smartfonach. Na pewno taka aplikacja będzie dawała więcej właścicielowi niż kolejna odsłona Angry Birds.

Niestety jednak opór instytucji kultury przed nowymi technologiami oraz pomysłami często uniemożliwia wcielanie w życie nowych, atrakcyjnych dla zwiedzających pomysłów. Warto w tym przypadku brać przykład z austriackiego miasta.

Dołącz do dyskusji

  • Michał

    teraz jeszcze mi ktoś wyjaśni po jaką cholerę walić zdjęcia na stronke typu 9mb do wczytania od razu, nie poprzez kliknięcie. Użytkownicy mobilnego internetu pozdrawiają.

  • jamirq

    Gratuluje tytułu w stylu Onet czy WP. Czy autor uważa, że w dotychczasowych bibliotekach w tym mieście bylo tylko 70 książek?

    Akcja promocyjna jak każda inna, ale tytuł pasuje do treści…..

  • kwiatek

    Proponuję najpierw sprawdzić w jaki sposób z nowoczesnych technologii korzystają polskie muzea i tym podobne instytucje, np. w Krakowie czy w Warszawie (w innych miastach zapewne też), a dopiero później narzekać w jakim to my zaściankowym kraju żyjemy i nie potrafimy nic zrobić, za to zagranicą jest tak wspaniale… Chyba Autor już od dawna nie odwiedzał żadnej polskiej instytucji kultury – niech żałuje, bo jest czego. Najwyższa pora wstać od komputera i sprawdzić co się dzieje za oknem.

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement