Czy na pewno chcemy uwolnić się od tradycyjnego portfela?

19.06.2012
Czy na pewno chcemy uwolnić się od tradycyjnego portfela?

Kiedyś o płatnościach mobilnych myślano tylko jako o płatnościach przez SMS. Dziś aplikacji, urządzeń i systemów do obsługi płatności za pomocą telefonów komórkowych jest bez liku. Szkoda jedynie, że większość z nich prawdopodobnie nigdy nie będzie dostępna w Polsce. Jednak czy na pewno?

Nie tak dawno MasterCard ogłosił plany związane z uruchomieniem własnego elektronicznego portfela, od tamtego czasu Google również nie próżnował i zadbał o szybszy rozwój swoich usług. Przejęta za 100 milionów dolarów firma TxVia dotychczas zapewniała firmom platformę usługową obejmującą rynek kart prepaid przeznaczonych do wielokrotnego doładowania. Mogły to być np. karty rabatowe, upominkowe itp. Firma ma podpisane kontrakty z największymi operatorami płatności, co w efekcie daje jej liczbę 100 mln zarządzanych kont.

TxVia oferuje najbardziej zaawansowaną technologię przetwarzania transakcji dla płatności wschodzących i usług finansowych, a także kompleksowe usługi wspierające. Jej rozwiązania znajdą zastosowanie w każdym segmencie. Każdy konsument, przedsiębiorca czy nawet rząd może dokonać bezpiecznych transakcji. TxVia umożliwia płatności elektroniczne za pomocą platform-as-a-service (PaaS) i w pełni dostosowane do najbardziej wymagających potrzeb klienta rozwiązania. Klienci TxVia, wśród których znajdziemy największe firmy płatnicze świata rozumieją znaczenie czasu wprowadzania produktów na rynek, kosztów, niezawodności i korzyści związanych z bezpieczeństwem danych klienta.

Według nich, takie właśnie cechy gwarantuje TxVia, dlatego nie dziwi, że Google zainteresował się przejęciem tej firmy i kupił YxVia w najbardziej odpowiednim momencie. Pozyskany know-how i zespół, który dołączy do ekipy Google z pewnością zwiększy obroty pracy przy Google Wallet. To nic, że usługa płatności Google dostępna jest tylko na terytorium Stanów Zjednoczonych i tylko dla tych szczęśliwców, którzy posiadają karty MasterCard PayPass. Udostępnienie usługi w dobie wzrastającej konkurencji po stronie producentów kart płatniczych i internetowych molochów takich jak Amazon i PayPal wyprowadza Google o krok przed konkurencję.

Rozwija się Google, zakres swój usług rozszerza MasterCard, ale oprócz tego na rynku pojawią się inne sposoby płatności mobilnych. Przy aprobacie funduszy inwestycyjnych i prywatnych inwestorów rozwijają się kolejne usługi. Aby wymienić i opisać je wszystkie z pewnością nie starczyłoby dnia. Dlatego wystarczy wymienić kilka najciekawszych – z zastrzeżeniem, że niekoniecznie muszą one odnieść sukces – by zobaczyć potencjał jaki drzemie w płatnościach mobilnych.

Po pierwsze – iZeetle. Firma ogłosiła kilka dni temu zakończenie drugiej rundy finansowania w wysokości 25 milionów euro. Nowymi inwestorami zostały Greylock Partners i Northzone, oraz co ciekawe – MasterCard. Wśród popleczników znalazł się również SEB Private Enquity oraz poprzedni inwestorzy Index Ventures i Creandum. Całkowita wartość finansowania dajr wycenę spółki na poziomie prawie 47 milionów dolarów. Założyciele firmy chcą przeznaczyć pozyskane pieniądze  na rozwój produktu i budowanie własnego serwisu płatności w Europie – obecnie takowy dostępny jest w Skandynawii. W fazie testów system znajduje się w Wielkiej Brytanii. Firma jako jedna z nielicznych skupia swoje działania na rynku europejskim, gdyż ten nie jest jeszcze zdominowany przez PayPala i Square. Od czasu uruchomienia usługi w Szwecji w sierpniu 2011, iZettle pozyskał około 50 tysięcy klientów. Docelowo firma w całej Europie chce pozyskać około 20 milionów użytkowników. Do kiedy? Tego w chwili obecnej nie wiadomo.

W przeciwieństwie do innych serwisów mobilnych płatności jak Square czy Paypal, iZeetle koncentruje się na transakcjach używających chipów wbudowanych w karty. Chipy są bardzo popularne w Europie i uważane za bardziej odporne na oszustwa niż np. karty z paskiem magentycznym. Unikalne połączenie technologii z oprogramowaniem to dwa najważniejsze czynniki, które były  magnesem, przyciągającym inwestorów. Jak widać skutecznie.

Po drugie – FlintMobile. Firma w maju ogłosiła pierwszą rundę finansowania w wysokości 3 milionów dolarów. Pieniądze pochodzić będą głównie od funduszy VC – Storm Ventures i True Ventures. W przeciwieństwie do Square i innych podobnych systemów FlintMobile nie potrzebuje do działania instalacji dodatkowych modułów sprzętowych w telefonie. Działa jako darmowa aplikacja (obecnie dostępna tylko na iOS) używająca wbudowanych w telefonach kamer, które skanują numer karty i przeprowadzają transakcje przy zweryfikowaniu podpisu klienta. Aby skutecznie walczyć o rynek FlintMobile planuje pobierać prowizję zdecydowanie mniejsze od konkurencji. Z pewnością jest to ciekawy strategia pozyskiwania klientów, ale największym plusem aplikacji i systemu Flint jest fakt, że pieniądze przekazywane są w mgnieniu oka, kiedy np. w Square musimy czekać na nie około 24 godzin.

Po trzecie – BeamIt. System opiera się na międzynarodowych przekazach pieniężnych pomiędzy USA i rynkami wchodzącymi. Firma została wsparta kapitałem w wysokości prawie 2 i pół miliona dolarów. Inwestorami zostały fundusze Founder’s Co-op, Bezos Expeditions, Tomorrow Ventures oraz mała grupa aniołów biznesu. Pieniądze podobnie jak w przypadku iZeetle przeznaczone zostaną na rozwój systemu. Pierwszym testowym rynkiem zbytu mają być Filipiny. Już dziś BeamIt zaprasza klientów do testów nowej usługi. Twórcy przewidują, że roczny transfer pieniędzy z USA do Filipin i w drugim kierunku może wynosić około 7 miliardów dolarów rocznie, więc z pewnością cała gra jest warta świeczki.

Piotr Barycki kilka miesięcy temu na łamach Spider’s Web w swoim tekście na temat płatnośći mobilnych pisał między innymi, że:

Czy więc tego chcemy czy nie, najważniejsi producenci telefonów, oprogramowania, operatorzy czy nawet dostawcy kart kredytowych i płatniczych szykują się do jeszcze większej „wirtualizacji” pieniądza i portfela, który już za kilka lat może okazać się nam całkowicie zbędny. Pytanie tylko, kiedy (i czy w ogóle) odważymy się powierzyć nasze oszczędności nie tylko naszemu bankowi, ale też operatorowi komórkowemu czy firmom typu Google i mieć nadzieję, że nasz telefon nie dostanie się w niepowołane ręce? Teraz możemy się nad tym jeszcze zastanawiać, ale kto wie, czy za kilka lub kilkanaście lat będziemy mieć w ogóle jakikolwiek wybór w tej kwestii.

Co mnie przeraża w tej kwestii to fakt, że przy takim tempie rozwojutechnologiczni giganci będą w stanie posiąść ogromną wiedzę. Pieniądz, informacja i komunikacja trzy aspekty władzy, o których świetnie opowiada jeden z najnowszych seriali kanadyjskiej stacji Showcase. Jego bohaterka, która jest policjantką w roku 2077 cofa się do przeszłości, do roku 2012. W starciu z naszym światem radzi sobie nad wyraz dobrze, ale wszelkie nawiązania do technologii – specjalnie wszczepiony chip, inteligenty kombinezon oraz organizacja telekomunikacyjna, która rządzi światem przyszłości pokazane w serialu budzą obawy co do tego, czy na pewno chcemy takiej przyszłości. Czy aby na pewno, chcemy uwolnić się od tradycyjnego portfela? Czy jesteśmy pewni co do tego, że informacje o naszych zakupach i wydatkach chcemy przekazywać firmom takim jak te wymienione powyżej?

W tekście Piotrka wspomnianym powyżej znajduje się też taki fragment:

PayPal spodziewa się w ciągu następnych dwunastu miesięcy ponad 100% wzrostu wartości transakcji przechodzącej przez jego systemy, a w 2014 roku ten środek płatności ma być wykorzystany przy operacjach na łączną kwotę ponad 50 mld dolarów. Kluczowym rokiem ma być 2015, gdzie prognozowana wartość wszystkich transakcji ma wynieść aż 670 mld dolarów – niemal 200 razy tyle, co w tym roku i ponad 13 razy więcej niż w 2014.

Patrząc na te liczby widać, że przyszłość jest wiadoma. Euro 2012 dobitnie pokazuje, że można w łatwy sposób uzależnić sprzedaż towarów i usług od nowoczesnych metod płatności. Tylko kwestią czasu jest, by Google Wallet, PayPall, iZeetle czy Square weszły do stałego repertuaru wykorzystywanych przez nas urządzeń i aplikacji. Z pewnością nie odbędzie się to w trybie rewolucyjnym, ale ewolucja jest cierpliwa i prędzej czy później postawi na swoim. Pytanie tylko, czy odbędzie się ona na naszą korzyść, czy może przeciwnie. Ubezwłasnowolni nasze pragnienia i wszystko to, co sprawia nam radość w związku z zakupami przestanie się liczyć. Wszystko będziemy mieli dostępne i wydzielone zgodnie z założonymi przez rządy potrzebami?

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement