Google wydaje niemałe pieniądze na lobbing

23.04.2012
Google wydaje niemałe pieniądze na lobbing

lobbing – w Polsce słowo o zabarwieniu niezwykle negatywnym (szczególnie po tzw. aferze hazardowej), na świecie raczej neutralnym, choć i tak budzącym pytania. W końcu lobbing u władz politycznych, szczególnie wtedy, gdy idą za nim pieniądze, budzi naturalne obawy o przejrzystość procesów legislacyjnych. Także w takich Stanach Zjednoczonych, gdzie taki Google wydaje całkiem niemałe pieniądze na działania lobbingowe u władz federalnych. W ostatnim kwartale rekordowe.

W Stanach Zjednoczonych lobbing jest usankcjonowany prawnie, a w ramach przewidzianych przez prawo firmy mogą promować korzystne dla siebie zmiany w ustawodawstwie. I trzeba to jasno powiedzieć, że Google od zawsze dysponuje całkiem sporym budżetem na tego typu działania, tzn. takim, który był wyższy od innych topowych spółek branży technologicznej. Na przykład w 2009 r. Google wydał na działania lobbingowe 4 mln dol, co stanowiło 0,0016% wartości przychodów, podczas gdy Apple wydał 1,5 mln dol, co stanowiło ok. 0,003% ówczesnych przychodów firmy. Microsoft wydał z kolei 7 mln dol., co stanowiło równowartość 0,011% obrotów w 2009 r.

Od tego czasu budżety lobbingowe znacznie się zwiększyły, ale jedno się nie zmieniło – to Google wciąż wydaje najwięcej. W poprzednim kwartale wydał rekordowo dużo – 5,03 mln dol., według dokumentów, do których dotarł AllThingsDigital. To sporo także w porównaniu do całego poprzedniego roku, kiedy Google wydał 9,68 mln dol. na działania lobbingowe. Można więc zaryzykować twierdzenie, że w tym roku budżet na ten cel się podwoi.

Źródło: AllThingsDigital

Za czym lobbuje u polityków Google? Z dokumentów wynika, że za: prawami własności, sprawami związanymi z małym biznesem, bezpieczeństwem konsumenta oraz… telekomunikacją. Szczególnie ta ostatnia pozycja wydaje się interesująca jeśli spojrzymy na aktualny kontekst działań Google’a. Z jednej strony internetowy gigant wciąż oczekuje przecież na akceptację przejęcia firmy Motorola Mobility przez amerykańskiego regulatora (europejski już to przejęcie zatwierdził). Z drugiej strony jest uwikłany w szereg konfliktów natury prawnej z dostawcami konkurencyjnych platform mobilnych, na czele z Microsoftem, Apple’em oraz Oracle’em. To może rodzić naturalne pytania… i zapewne, gdyby taki Google działał lobbingowo w Polsce, to pewnie byłyby one głośno prezentowane. W Stanach Zjednoczonych media raczej podchodzą do tematu łagodnie.

Mimo wszystko szkoda, że prawodawca nie wymaga od lobbujących firm szczegółowych raportów na temat wydatków związanych z działaniami lobbingowymi. W końcu 9,68 mln dol. wydane przez Google’a w zeszłym roku to nie mało. Dobrze byłoby wiedzieć do czyich kieszeni trafiły te pieniądze.

Tagi: ,
Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement