Miałam porównać sklepy multimedialne dostępne w Polsce. Nie da się

27.03.2012
Miałam porównać sklepy multimedialne dostępne w Polsce. Nie da się

Nasz czytelnik o nicku Qwe napisał bardzo ciekawy komentarz porównujący multimedialne sklepy światowych gigantów i to, co możemy kupić w nich w Polsce. Mówiąc w skrócie jest tragicznie. Ekosystemy ekosystemami, scentralizowane usługi sprzedające lub dające dostęp do treści swoją drogą, w polsce i tak jesteśmy w pupie. Nie mamy co marzyć o wygodnych, zintegrowanych z urządzeniami sklepach, a jeśli chcemy kupować w miarę wygodnie i za rozsądne ceny, to nie pozostaje nam nic innego, jak korzystać z co najmniej kilku usług.

Komentarz Qwe:

Pojedynek multimedialny – wersja polska:

iTunes:

+ działa możliwość kupowania muzyki (ale ceny są zachodnie – płyta średnio 40zł)

+ działa możliwość kupowania książek

– nie działa kupowanie filmów i seriali

* sklep nie posiada możliwości strumieniowania/ściągania dowolnej muzyki w abonamencie

Google Play:

– nie działa kupowania muzyki

– nie działa kupowanie filmów i seriali

– nie działa kupowanie książek

* sklep nie posiada możliwości strumieniowania/ściągania dowolnej muzyki w abonamencie

Microsoft Zune:

– nie działa ściąganie dowolnej muzyki w ramach abonamentu ZunePass (abonament 10 usd)

– nie działa kupowanie muzyki

– nie działa kupowania filmów i seriali

* sklep nie posiada możliwości kupowania książek

Nokia Store/Music:

+ działa możliwość słuchania dowolnej muzyki strumieniowo poprzez RadioMix (co ciekawe nie trzeba za to płacić abonamentu)

+ działa możliwość kupowania muzyki (ceny znacznie niższe niż w iTunes – płyta średnio 24-30zł)

* sklep nie posiada możliwości kupowania filmów

* sklep nie posiada możliwości kupowania książek

A ja chciałam tylko Music Playera

iTunes, Google Play i Zune pochodzą od Apple, Google i Microsoftu, czyli “Wielkiej Trójcy Tech”. W zasadzie porównanie Qwe jest bardzo dobre i zgodne z prawdą, warto jednak dodać, że na przykład sklep iTunes dostajemy w wersji anglojęzycznej. E-booki możemy kupić w wersji polskiej, ale wciąż jest ich niewiele. Google Play jest w ogóle niedostępne oprócz działu z aplikacjami na Androida. W Zune też jedyne, czego Polak doświadczy, to możliwości kupowania aplikacji na Windows Phone 7.

Lepiej zapomnieć o jednym miejscu, w którym wygodnie dokonamy zakupów przeróżnych dóbr wirtualnych… Może, gdy do Polski wejdzie Amazon? Oby już niedługo.

Wymienionej Nokia Muzyka nie należy stawiać na równi z iTunes, Zune, Amazonem czy Google Play. Nokia Muzyka służy do muzyki. U Nokii nie kupimy czy wypożyczymy filmów oraz seriali, o e-ebookach też nie ma co mówić – Nokia takich usług na razie nie prowadzi. Nadchodzi Nokia Reading, usługa mająca zapełnić czytelniczą lukę, jednak oczywiście na starcie nie będzie u nas dostępna. Nokia Muzyka wprawdzie ma RadioMix, którego można słuchać za darmo, ale takie darmowe radia ma na przykład też Deezer czy inne usługi dostępne u nas.

I tutaj dochodzimy do sedna problemu: miejsc, w których kupimy e-booki jest trochę – empik, Nexto, Virtualo i sporo innych. Muzykę możemy kupić w Nokia Muzyka, i to taniej, niż w iTunes, możemy też zarejestrować się w plusowej Muzodajni i w abonamencie mieć możliwość ściągania konkretnej liczby utworów na miesiąc, w Plusie dostaniemy też raczej ubogą ofertę audiobooków czy e-booków (najczęściej w pdfie..). Działa u nas nawet 7digital, który jednak ilością plików nie grzeszy, tak samo, jak niskimi cenami. Możemy korzystać z iTunes do muzyki i książek, do filmów z… No właśnie, z czego? Skorzystamy z Kinoplexa, Iplexa, Ipli, wypożyczymy je od naszych operatorów internetu i właściwie stwierdzimy, że jak się chce, to można.

7digital do muzyki na Androidzie i webowo spisuje się nieźle, ma odtwarzacz itp., ale baza utworów dostępna w Polsce jest bardzo mała

Tylko, że nie zrobimy tego wszystkiego w jednej, wygodnej aplikacji na smartfonie czy komputerze, nie dostaniemy takich usług na jednej stronie internetowej. Możemy zapomnieć o centrum multimedialnym. Czeka nas przedzieranie się przez wersje webowe, przez różnej jakości aplikacje, różne sposoby płatności, itp. Jeśli nie jesteśmy zdeterminowani i nie chcemy przedzierać się przez miliard stron rejestracyjnych, to szybko zrezygnujemy. I nie ma w tym nic dziwnego.

Miałam napisać o alternatywach dla sklepów gigantów niedostępnych w Polsce. Nie ma ich niestety. Przedarłam się przez kilkanaście sklepów, kupiłam kilka utworów muzycznych i nawet jednego e-booka w promocji, ale kosztowało mnie to mnóstwo czasu, założenie 8 kont do sprawdzenia, jak działają usługi i sporo nerwów przy instalacji dodatkowego oprogramowania dostępnego zazwyczaj tylko na Windowsa oczywiście. Bo wiadomo – wszyscy lubimy mieć osobne crapware’owe programy do książek, muzyki, filmów, często bez odpowiedników na smartfona. Albo odwrotnie.

Alternatyw nie ma. Są tylko półśrodki. A potem będzie płacz, gdy Amazon przyjdzie i pozamiata rynek. Nie będzie się czemu dziwić.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement