Klon lepszy od oryginału – Survivalcraft

26.03.2012
Klon lepszy od oryginału – Survivalcraft

Przyznaję, że długo nie rozumiałam idei Minecrafta. Piksel na pikselu, brak konkretnej fabuły i reklamy powodowały, że nie zwracałam specjalnej uwagi na ten tytuł – ot, jakieś dziwactwo, które podbiło serca zazwyczaj młodych ludzi na całym świecie. Jednak potem Minecraft pojawił się w wersji na Androida… Wersji ubogiej i z tego co rozumiem, okrojonej z mnóstwa rzeczy, które czynią grę wyjątkową. Znowu nic, co tłumaczyłoby mi taki sukces. W końcu jednak zrozumiałam, ale nie dzięki Minecraftowi, a… Survivalcraftowi, czyli klonowi Minecrafta na Windows Phone 7 – grze, która na urządzeniach mobilnych bije Minecrafta z Androida pod wieloma względami, a dodatkowo tworzona jest przez jednego człowieka.

Nie jestem zapalonym graczem. Z rozrzewnieniem wspominam Duke Nukem 3D, Carmageddona, pierwsze GTA, Colina McRae Rally2, NFS 3 czy THPS 2 i 3, ale nie odczuwam dziś wewnętrznej potrzeby grania – niektórzy widocznie z tego wyrastają. Na komputerze w zupełności wystarczają mi pozycje z kolejnych Humble Bundle, ale tak naprawdę wciąga mnie z nim jedna na pięć gier. Zresztą podobnie mam na urządzeniach mobilnych – za Angry Birds nie przepadam, a jedynymi grami, które wciągnęły mnie naprawdę na dłużej są Asphalt 6 i nieśmiertelny Hungry Shark w kolejnych odsłonach. Wciąż nie przekonałam się do kontrolowania bardziej zaawansowanych gier tylko dotykiem, który jest nieprecyzyjny i nie może równać się z fizycznymi przyciskami.

Ale pojawiła się gra, która wciągnęła na długie godziny i mnie – wspomniany Survivalcraft. Wiedziona ciekawością kupiłam od razu po ukazaniu się w microsoftowym Marketplace. Wtedy sama gra startowała i nie posiadała wielu dodatków, także ze zrozumieniem idei nie miałam żadnych problemów. Potem okazało się, że Kaalus, czyli twórca Survivalcrafta na WP7 w niesamowitym tempie rozwija grę, dodaje nowe funkcje, przedmioty, możliwości, poprawia bugi, a kontakt z nim jest bezproblemowy. No i wpadłam.

Survivalcraft na Windows Phone 7

Wiem już na czym polega fenomen Minecrafta (tego niemobilnego). To przede wszystkim wolność i możliwość grania tak, jak się tylko zamarzy – zdobywania materiałów i przetwarzania ich, odkrywania świata i budowania. Nie przeszkadzają mi tu piksele, a nawet więcej: sprawiają, że wszystko jest przejrzyste. Różne tryby rozgrywki powodują, że można skupić się na dowolnej, kreatywnej rozgrywce lub na przeżyciu i budowaniu schronienia. To kwestia tylko wyobraźni.

Na Windows Phone 7 powstał jeszcze drugi klon Minecrafta – CraftWorld, ale jest on bardziej ograniczony. Oryginalny Minecraft Pocket Edition na Androida rozczarowuje. Nie ma trybu craftingu, grafika jest niedopracowana, przez co często nie da się odróżnić jednego bloku od drugiego, a światy, w których się poruszamy w grze są “biedniejsze” i mają mniej szczegółów, i nie pomaga mu nawet obecność Zombie. Sterowanie też nie jest zbytnio dopracowane i ciężko się poruszać po grze.

Minecraft Pocket Edition na Androida

Survivalcraft na Windows Phone 7 jest za to dopieszczony. Ładne cieniowanie, coraz bogatszy świat i możliwości interakcji, dwa tryby rozgrywki plus 3 poziomy trudności, świetny wygląd i przemyślane opcje… Nawet sterowanie po kilku minutach gry jest proste i niewymagające uwagi. Wszystko to sprawia, że w Survivalcraft gra się z przyjemnością. Nie mam pojęcia, jak Kaalus to zrobił, ale przeniósł ideę gry od Mojang na urządzenia mobilne lepiej, niż zrobił to wieloosobowy Mojang. No i Survivalcraft zadowolił użytkowników smartfonów z WP7, którzy czekali na Minecrafta.

Survivalcraft to w zasadzie jedyna rzecz, przy której spędzam czas ze smartfonami z Windows Phone 7. Świetny i dopracowany pożeracz czasu i dowód na to, że kopie potrafią być o wiele lepsze od oryginałów.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement