Dobrze być użytkownikiem Chrome

07.03.2012
Dobrze być użytkownikiem Chrome

Google udostępnił przedwczoraj kolejną aktualizację dla swojej przeglądarki – nie jest to oczywiście szczególnie ekscytująca informacja, ale jak się tak wczytać w changelog… to już robi się dużo bardziej interesująco. Przy okazji łatania Chrome’a koncern dobitnie pokazał, jak to się stało, że jego przeglądarka jest bezdyskusyjnie najbezpieczniejszym programem tego typu.

Z listy zmian dowiadujemy się bowiem, że oprócz 13 mniej i bardziej groźnych luk w kodzie przeglądarki, Google załatał również poważny błąd w zabezpieczeniach Adobe Flash Playera. Ktoś powie: przecież to oczywiste, Google powinien to robić, bo przecież sam zdecydował się na wbudowanie AFP do swojej przeglądarki. Owszem, ale… Google dostarczył swoim użytkownikom zaktualizowanego Flash Playera zanim Adobe udostępnił łatę usuwającą ów błąd (koncern zrobił to dopiero wczoraj – niewiele później, ale jednak później).

Dla porównania można przywołać przykład Apple’a, który już dawno wziął na siebie zadanie dostarczania użytkownikom Mac OS X aktualizacji dla oprogramowania firm trzecich wbudowanych do tego OS-u. Firma wywiązuje się jednak z tego obowiązku, delikatnie rzecz ujmując… fatalnie. Standardem jest na przykład, że poprawka dla wbudowanej do Mac OS X Javy pojawia się w kilka tygodni po tym, jak ową poprawkę przygotuje Oracle (odpowiedzialny za łatanie Javy). Owszem, użytkownicy mogą zwykle na własną rękę pobrać i zainstalować uaktualnienie – ale to wcale nie usprawiedliwia opieszałości Apple’a.

Tym bardziej, że Google pokazuje od dawna, że da się to robić sprawnie i szybko. Ba – okazuje się, że można to robić nawet szybciej niż producent danego oprogramowania, czyli podmiot, który w pierwszej kolejności powinien być odpowiedzialny za łatanie oprogramowania.

Koncernowi z Mountain View ta sztuczka udała się prawdopodobnie głównie dlatego, że to jego pracownicy znaleźli i zgłosili do Adobe luki we Flashu (to oni zgłosili je Adobe) – obie firmy wspólnie pracowały nad poprawką. Oczywiście, Adobe miał nieco więcej roboty – musiał przygotować aktualizacje dla kilku platform. Ale tak naprawdę w niczym nie umniejsza to zasług Google’a, który po raz kolejny dobitnie pokazał, jak poważnie traktuje kwestię bezpieczeństwa swoich produktów i dlaczego to on ostatnimi czasy wyznacza standardy w tej dziedzinie.

Ja wiem, że Google’a można nie lubić, bo ta firma ma swoje za uszami – dość wspomnieć o jej zachłanności na dane użytkowników (wszak wszyscy jesteśmy dla niej tylko odbiorcami reklam), zmonopolizowaniu rynku (co nigdy nie jest dobre dla użytkowników), czy hipokryzji hasła „nie bądź zły”, coraz częściej pozostającego w sprzeczności z rzeczywistymi działaniami koncerni. Ale przyznać trzeba, że wiedzą jak zrobić bezpieczną przeglądarkę – i za to warto ich docenić.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement