iMovie Pro – Apple drwi z profesjonalistów

24.06.2011
iMovie Pro – Apple drwi z profesjonalistów

Mieszane opinie o zapowiedziach nowych systemów i usług od Apple to jeszcze nic, w porównaniu z fatalnymi opiniami jakimi jest obdarzany najnowszy program do profesjonalnej edycji wideo Final Cut Pro, który pojawił się jak pozostały soft od Apple tylko w Mac App Store. Jeśli nie pojawi się, szybki update, producent może stracić sporą rzeszę profesjonalistów, którzy od lat korzystali z tego bezkonkurencyjnego produktu.

W komentarzach pod aplikacją w Mac App Store przejawia się przede wszystkim stwierdzenie, że nie jest to odświeżony Final Cut Pro, a podrasowany iMovie dedykowany amatorom. Ten drugi przy zabawach z filmami z wakacji jest wystarczający i znacznie odbiega jakością i funkcjonalnością od Movie Makera dostarczanego wraz z Windowsami. Natomiast Final Cut Pro do tej pory był używany przez najlepszych montażystów z Hollywood czy nawet największe stacje telewizyjne na świecie.

Użytkownicy poprzedniej wersji nowy program oceniają na 1 gwiazdkę. Zabrakło w nim nawet kompatybilności z poprzednią wersją. Cena programu co prawda jest znacznie niższa, niż Final Cut Pro 7, ale 299$ to nie jest już cena akceptowalna przez amatorów. W tej chwili wydaje się, że program będzie dobry dla studiów filmowych specjalizujących się w obsługach imprez okolicznościowych, a nie do montowania głównego wydania faktów.

Wydaje się to bardzo dziwne posunięcie, bo przecież Apple zawsze szczyciło się dobrymi kontaktami z branżą filmową i zrozumieniem potrzeb klientów. Firma często współpracowała z filmowcami na zasadzie barteru – dostarczenie sprzętu do montażu w zamian za product placement. Lista hitów tworzonych przy pomocy Final Cut Pro jest równie imponująca, wystarczy wspomnieć „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”, „300” , „To nie jest kraj dla starych ludzi” czy opowieść o początkach Facebooka „The Social Network” z ciekawie zmontowaną sceną wyścigu kajakarskiego.

Zapewne część profesjonalistów zostanie przez pewien czas przy starszej wersji, inni będą poszukiwać alternatywny. Zabicie serwerów już zwiastowało zmniejszenie znaczenia profesjonalnych zastosowań, jednak Apple wciąż ze swoimi macbookami stara się trafiać do profesjonalistów.


O ile iCloud jest dla mnie dobrym krokiem w przód niosącym chmurę dla zwykłych userów jabłkowego ekosystemu – podobnie jak ewolucyjne systemy Lion i iOS 5 – to zlekceważenie potencjału Final Cut Pro X u profesjonalistów jest niezrozumiałe. Zwłaszcza, że do tej pory oczywistością było korzystanie przez grafików czy montażystów z produktów Apple. Brak szybkiej reakcji może kosztować.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement