Jeest! Biały iPhone 4!!!

15.04.2011
Jeest! Biały iPhone 4!!!

Kliknąłeś, bo w tytule mamy iPhone i to na dodatek biały? Nie dziwi mnie to – gorączka Apple osiąga bowiem szczyt absurdu. Wszystkie najważniejsze serwisy internetowe podawały wczoraj jakże ważną i znaczącą dla światowego rynku informację o tym, że… w końcu pojawi się biała wersja iPhone’a 4! Tym samym rzeki zmienią kierunek nurtu, na niebie pojawi się trwała tęcza, wokół której wzbijać się będą setki tysięcy białych motyli. Miliony użytkowników, którzy wstrzymywali się z zakupem by dostać w końcu wersję “white”, dostanie w końcu wyczekiwany z utęsknieniem produkt. Absurd?

Absurd równie wielki, co wczorajsze nagłówki. O ile podniecenie mocno rozwiniętej apple’owskiej blogosfery jest jak najbardziej zrozumiałe i codzienne, o tyle ekscytacja  niektórych wiądących portali jest co najmniej niesmaczna. Informacja jest dosyć ważna i nie chodzi wcale o samego białego iPhone’a, tylko prawdopodobne (i pierwsze opóźnienie) nowej wersji smartfonu od Apple. Jednak w zalewie wczorajszych informacji te ważniejsze znikały pod krzykliwymi nagłówkami o białej obudowie. Genialny ruch Apple. Opóźnienie jest mało ważne przy wiadomości takiej wagi!

W taki oto sposób obniża się jakość internetowych treści. Nawet content farmy nie są w stanie konkurować z bardziej poważanymi serwisami, które coraz częściej stosują te same triki w celu zwiększenia klikalności. Widać też inny trend – internauci, którzy w dyskusjach często domagają się lepszej jakości materiałów, sami dają się wciągnąć w wir klików i spłyconych informacji.

Nie bez znaczenia jest coraz częściej zamykany bezpłatny dostęp do wyspecjalizowanych treści. Portale, które chcą konkurować jakością nie mają zazwyczaj szans na rywalizację z krzykliwymi tytułami, tym samym na zyski z wyświetlanych reklam. Wprowadzają więc płatny dostęp na rynkach, które nie są jeszcze na to gotowe. Błędne koło się nakręca, przeciętny internauta traci coraz więcej okazji na przypadkowe znalezienie bardziej edukacyjnego materiału, więc korzysta z tego co jest. Era kształtowania czytelników przez media dobiegła końca i to teraz internauci kształtują media.

Słowacki Pianino pokazuje jedno – bez nowej strategii wprowadzanej na szeroką skalę, na razie szanse na sukces płatnych, wyspecjalozowanych treści są niewielkie. Pojedyncze projekty nawet realizowane z takim rozmachem jak ten “Przekroju” są niemal z góry skazane na porażkę. Internauta ma cały czas wybór – zapłacić za dostęp do e-wydania czy znaleźć inne treści za darmo. Wybór jest prosty – krzykliwy i na czasie tytuł kusi, a “biały iPhone” przyciąga uwagę, nawet jeśli po kliknięciu okazuje się, że treść nijak ma się do tytułu. No i… można przeczytać za darmo.

Spirala nakręca się coraz mocniej. Coraz częściej, nawet w polskim internecie trafić można na dziwne blogoserwisy, na których widnieją żywcem skopiowane anglojęzyczne teksty. Co najgorsze tłumaczone translatorami, więc nie nadające się niemal do czytania. Za to jest tytuł na czasie, więc kliki też będą.

Internet zmienia swoją postać. Przyzwyczajenia internautów do otrzymywania wszystkiego w zamian za oglądnięcie kilku reklam też będą musiały się zmienić. Im szybciej, tym lepiej.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement