Jeest! Biały iPhone 4!!!

15.04.2011
Jeest! Biały iPhone 4!!!

Kliknąłeś, bo w tytule mamy iPhone i to na dodatek biały? Nie dziwi mnie to – gorączka Apple osiąga bowiem szczyt absurdu. Wszystkie najważniejsze serwisy internetowe podawały wczoraj jakże ważną i znaczącą dla światowego rynku informację o tym, że… w końcu pojawi się biała wersja iPhone’a 4! Tym samym rzeki zmienią kierunek nurtu, na niebie pojawi się trwała tęcza, wokół której wzbijać się będą setki tysięcy białych motyli. Miliony użytkowników, którzy wstrzymywali się z zakupem by dostać w końcu wersję “white”, dostanie w końcu wyczekiwany z utęsknieniem produkt. Absurd?

Absurd równie wielki, co wczorajsze nagłówki. O ile podniecenie mocno rozwiniętej apple’owskiej blogosfery jest jak najbardziej zrozumiałe i codzienne, o tyle ekscytacja  niektórych wiądących portali jest co najmniej niesmaczna. Informacja jest dosyć ważna i nie chodzi wcale o samego białego iPhone’a, tylko prawdopodobne (i pierwsze opóźnienie) nowej wersji smartfonu od Apple. Jednak w zalewie wczorajszych informacji te ważniejsze znikały pod krzykliwymi nagłówkami o białej obudowie. Genialny ruch Apple. Opóźnienie jest mało ważne przy wiadomości takiej wagi!

W taki oto sposób obniża się jakość internetowych treści. Nawet content farmy nie są w stanie konkurować z bardziej poważanymi serwisami, które coraz częściej stosują te same triki w celu zwiększenia klikalności. Widać też inny trend – internauci, którzy w dyskusjach często domagają się lepszej jakości materiałów, sami dają się wciągnąć w wir klików i spłyconych informacji.

Nie bez znaczenia jest coraz częściej zamykany bezpłatny dostęp do wyspecjalizowanych treści. Portale, które chcą konkurować jakością nie mają zazwyczaj szans na rywalizację z krzykliwymi tytułami, tym samym na zyski z wyświetlanych reklam. Wprowadzają więc płatny dostęp na rynkach, które nie są jeszcze na to gotowe. Błędne koło się nakręca, przeciętny internauta traci coraz więcej okazji na przypadkowe znalezienie bardziej edukacyjnego materiału, więc korzysta z tego co jest. Era kształtowania czytelników przez media dobiegła końca i to teraz internauci kształtują media.

Słowacki Pianino pokazuje jedno – bez nowej strategii wprowadzanej na szeroką skalę, na razie szanse na sukces płatnych, wyspecjalozowanych treści są niewielkie. Pojedyncze projekty nawet realizowane z takim rozmachem jak ten “Przekroju” są niemal z góry skazane na porażkę. Internauta ma cały czas wybór – zapłacić za dostęp do e-wydania czy znaleźć inne treści za darmo. Wybór jest prosty – krzykliwy i na czasie tytuł kusi, a “biały iPhone” przyciąga uwagę, nawet jeśli po kliknięciu okazuje się, że treść nijak ma się do tytułu. No i… można przeczytać za darmo.

Spirala nakręca się coraz mocniej. Coraz częściej, nawet w polskim internecie trafić można na dziwne blogoserwisy, na których widnieją żywcem skopiowane anglojęzyczne teksty. Co najgorsze tłumaczone translatorami, więc nie nadające się niemal do czytania. Za to jest tytuł na czasie, więc kliki też będą.

Internet zmienia swoją postać. Przyzwyczajenia internautów do otrzymywania wszystkiego w zamian za oglądnięcie kilku reklam też będą musiały się zmienić. Im szybciej, tym lepiej.

Dołącz do dyskusji

  • http://twitter.com/adam0m Adam Molenda

    Ewa niestety ostatnio nie jestem w stanie zrozumieć Twoich tekstów. Naprawdę.

  • http://www.Moridin.pl Moridin

    Ale … piszesz przecież też o sobie?!? ;-)

  • Alek

    Nie podobają mi się artykuły Ewy. Sensacyjny ton, brak treści, silenie się na dowcip i mnóstwo byków w pisowni. Ewa, zacznij od napisania o czymś konkretnym, bo stwierdzenia typu „era kształtowania czytelników przez media dobiegła końca i to teraz internauci kształtują media” naprawdę mogą wywołać tylko uśmiech :)

  • https://twitter.com/#!/Czujny Czujny

    E tam. Ciekawe i trafne uwagi.

  • Gosc

    Applemaniacy jak Ty tak mają, ze krytyki nie rozumieją. ;P

  • http://zenbox.pl/ Tomasz Fiedoruk | zenbox.pl

    Nie no tytuł jak w pudelku … znowu :/ Ktoś normalny, jak ja ;), wszedł aby poczytać bo jest a nie, że to chwytliwy tytuł bo białego jak nie ma tak nie ma.

  • KRETYN

    Co to ma byc?
    5 zl za 1700 znakow?
    Prosze nie pisz juz wiecej NIC.

    PS. Odnosze wrazenie ze waszym rozumowaniu wszyscy sa kretynami.
    A mnogosc reklam na tej stronie ma wiekszy przekaz niz teksty pisane na ilosc znakow.

  • Seidhe

    prawda… prawda… prawie…

  • http://blog.bobiko.pl/ bobiko

    koleny szmelc, mający na celu zwrócenie uwagi czytelników a tym samym nabijanie statystyk? no ale uwagi są ciekawe.

  • wredniak

    Na to wygląda .. artykuł o spłycaniu treści poprzez krzykliwe nagłówki .. z krzykliwym nagłówkiem i treścią która odnosi się do niego w 10%….

  • http://hea7en.info/ Adam Wojtasik

    Czy tylko mi się wydaje, że zabieg został wykonany specjalnie? Wydaje mi się że artykuł na wstępie przedstawia że o Iphone nie będzie. Moim zdaniem artykuł jest wystylizowany na właśnie taki, jakie potępia w samym artykule – to przykład ludzie.

  • http://zenbox.pl/ Tomasz Fiedoruk | zenbox.pl

    Ostatnio coś dużo takich „zabiegów specjalnych” ;)

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Nie podoba Ci się – nie wchodź. To bardzo proste.

  • kamilza

    To jeżeli uwagi są ciekawe czemu nazywasz to szmelcem? Pani Ewa opisuje tylko pewne zjawisko które jest od dłuższego czasu obecne na naszych portalach. Niedługo będziemy czytać, że Steven Jobs puścił bąka jako „news dnia”.

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Są różne sposoby ‚potępiania’.

  • http://blog.bobiko.pl/ bobiko

    szmelc z powodu tytułu – pierwsze wrażenie.

  • wredniak

    Tylko po co .. ‚normalnie’ nie dało się napisać?

  • http://zenbox.pl/ Tomasz Fiedoruk | zenbox.pl

    Martwię się o innych ;)

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Mi się na przykład u Ciebie nie podoba (bo nie lubię ‚blogów’ i ‚serwisów’, które mają zdecydowaną większość notek poniżej 500 znaków). Nie wchodzę jednak i nie jęczę w komentarzach.

  • http://zenbox.pl/ Tomasz Fiedoruk | zenbox.pl

    No niestety my nie lejemy tak wody, i jakieś tytuły takie nie pudelkowate. Jednak końcowo nie pokazałeś wyższości bo tak czy siak jęczysz ;)

  • http://thomaspercy.pl Thomas Percy

    Żebyś nie wykrakał.

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    ‚Nie lejecie wody’, bo przepisujecie – to proste. A jeśli nawet tutaj jęczę, to jęczę u siebie i o sobie, a nie u innych o nich. Czego i Tobie życzę.

  • ewqaewqa

    :)

  • http://zenbox.pl/ Tomasz Fiedoruk | zenbox.pl

    Hoho widzę, że za skórę zalazłem ;) nie mogłeś się powstrzymać od prztyczków zwrotnych. „Przepisujecie”, „poniżej 500 znaków” – widzę, że jednak uważnie czytasz ;) EOT bo mi jeszcze zaczniesz personalnie jechać ;)

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Tak, nie mogłem się powstrzymać, bo od dłuższego czasu wzmaga się we mnie coraz większa złość, gdy czytam Twoje komentarze na Spider’s Web. Silisz się na ‚lekko ironiczny i złośliwy’ ton, w 90% przypadkach oceniających naszą działalność – kiepsko Ci to wychodzi (a może dobrze, skoro dzisiaj mnie jednak ‚dopadłeś’). Jakoś merytorycznych komentarzy z Twojej strony nie pamiętam.

    I nie, nie czytam, uwierz mi. Czytam mnóstwo, ale Was akurat nie. Ale chętnie przeczytam jak w końcu coś napiszesz, a nie przepiszesz, jak w końcu pojawi się od Ciebie coś, co będzie miało jakąkolwiek wartość dodaną w stosunku do tryliona źródeł newsowych, które pchają się drzwiami i oknami. Jak coś takiego się pojawi, to proszę daj znać.

  • islandczyk

    Dobrze, że w Spider gronie pojawiła się Ta Dziewczyna. Świetnie pisze :}

  • http://zenbox.pl/ Tomasz Fiedoruk | zenbox.pl

    Spoko, nie martw się już, to mój ostatni komentarz u Ciebie, i proszę daruj sobie ripostę że Ciebie to obchodzi czy nie. Jeśli szukasz uwielbienia i uznania za mesjasza it to niestety nie te drzwi.

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Hoho, widzę, że za skórę zalazłem ;) nie mogłeś się powstrzymać od prztyczków zwrotnych. „szukasz uwielbienia”, „uznania za mesjasza” – EOT bo mi jeszcze zaczniesz personalnie jechać ;)

    A nie, sorry, już zacząłeś.

  • issa

    Dobry, bardzo dobry artykuł, oczywiście, że jest tak jak Ewa mówi, a wpisuje się to w powszechny trend tak zwanej „tabloidyzacji mediów”. Biały iPhone to dla mediów/blogów o profilu technologicznym coś w stylu majtek Dody albo wieloryba który dopłynął Wisłą do Warszawy. Oczywiście piewcy talentu Dody (geniuszu Steva) wpadną w histerię, reszta wejdzie, żeby znów się przekonać, że nie mogą uwierzyć własnym oczom jak zachowywać się mogą z pozoru poważni ludzie i spróbować nawiązać racjonalną (z góry skazaną na porażkę) polemikę. Jakby to powiedzieli prześmiewcy z Krakowskiego Przedmieścia – jest iPhone, jest (buzz) impreza:)

  • Rafał Gdak

    Faktem jest, że szał na białego iPhone’a 4 sięgnął już absurdu. To chyba jedyny przypadek w historii, gdzie ekscytowano się, wersją kolorystyczną telefonu do tego stopnia, że ten potok przerwał wszelkie tamy zdrowego rozsądku. Trudno nie zgodzić się z Ewą, co do spłycania newsów. Mało tego, sam kliknąłem przez FB w link do tego tekstu ze względu na tytuł, choć ni cholery nie wiem, co jest fascynującego w białym iP, skoro czarny mi odpowiada… Nie potrafię powiedzieć nawet, czego z takiego newsa chciałem się dowiedzieć :)

  • ewqaewqa

    Bazinga Wojtku, oglądnij BBT i zrozum, o co tak naprawdę w Bazindze chodzi, to zrozumiesz i tekst;)

  • http://www.Moridin.pl Moridin

    Oj śledzę ten Twój social experiment już od jakiegoś czasu. ;-) Nie martw się o mnie ani o to czy zrozumiem. ;-)

  • Tom

    „Era kształtowania czytelników przez media dobiegła końca i to teraz internauci kształtują media.”

    Przepraszam Cię Ewo, ale od 20 lat pracuję w mediach i OD ZAWSZE jedynym kryterium jest tzw. oglądalność. Nikogo nie interesuje o CZYM jest program, który produkuję, tylko słupki w zestawieniach. Przykre to, ale prawdziwe. Kiedyś mnie to denerwowało, ale dotarło do mnie w końcu, że 95% populacji to debile i to oni właśnie są moimi klientami. ;)
    Mają więc czego chcą a ja oglądam sobie produkcję tych, do których ta prosta prawda jeszcze nie dotarła ;) (albo mają bogatego, świadomego sponsora).
    Pzdr

  • http://blog.voter101.pl/ Wiktor Mociun

    Po tym Twoim komentarzu już nie mam złudzeń na temat tego jak bardzo niski poziom reprezentujesz w dyskusji, gdy tylko ktoś wypowie się na wasz temat negatywnie.

    Widzę, że czytelnik na Spider’s Web to zwykły nabijacz statystyk. Zamiast skończyć tę głupią kłótnię nie odpowiadając, ciągniesz dalej, przy okazji uderzając w inne osoby, w tym mnie. Dzisiaj straciłeś już dwóch czytelników.

  • BrylatyGay

    Towarzystwo wzajemnej adoracji.
    Krytyka do kosza
    przy slodzeniu +LIKE

    Prawde mowiac az w dupie szczypie jak sie to czyta.

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Uprzedzam Cię – każdy obraźliwy komentarz z Twojej strony (jak te dwa, które już skasowałem) będzie usunięty. Ten zostawiam, bo jeszcze mieści mi się w bardzo poluzowanych kryteriach akceptowalności.

  • Marcinkuch

    Czy coś mnie ominęło? Faktycznie jest taki szał na białego iPhona? A można wiedzieć dlaczego?

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Czytelnik na Spider’s Web jest najważniejszy i wielokrotnie to udowadniałem.

  • 3G

    Dopisze tutaj jako wątek „pochwalny”;) uważam ze Ewa Lalik jest najlepszym co SpidersWeb spotkało w ciagu ostatniego czasu;) ten blog czytało mi sie cieżko bo przed Ewa być bardzo nakierowany na jeden słuszny kierunek. Lubie tez teksty Przemka, ale tylko te które nie dotyczą technologii mobilnych i ogólnie tych które są Przemkowi jakoś bliskie bardziej sercu niż rozumowi – bo wiadomo jak cos o Apple to tylko w superlatywach, a ograniczenia iOS to uwalnia ie uzytkownikow od nadmiaru myślenia;) (ale np jego rozważania o social media bardzo lubie czytać).

    Ewa w wielu tematach przedstawia zupełnie odmienne zdanie, wasze niby-dyskusje są super! Dzięki temu SpidersWeb trzyma ‚neutralny’ poziom. Tego wpisu bym nie przecztyl bo ostatnio widziałem takich mnóstwo, gdybym nie zauważył kto jest jego autorem;)

    Pozdrawiam!

  • http://blog.voter101.pl/ Wiktor Mociun

    Czy ‚czytelnik’ to taki Wasz redakcyjny synonim słowa ‚ja’? Jeżeli tak, masz rzeczywiście rację.

  • ewqaewqa

    Nie martwię się, tylko wyraziłam troskę;)

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Przykro mi, że tak to odbierasz.

    Zachęcam do przejrzenia kilku archiwalnych dyskusji na Spider’s Web. Także pod wpisami typu ‚kontrowersyjne’. Nie uciekamy – i ja też nie uciekam – od trudnych dyskusji, od bardzo mocnych ciosów. Ale ja sobie cenię przede wszystkim merytoryczne dyskusje i wymiany zdań. A kolega iTomek od dłuższego czasu, mówiąc brutalnie i językiem internetowym, trollował. Każdy bez wyjątku jego komentarz miał charakter w zasadzie obraźliwy, a nie merytoryczny. I żebyś mnie dobrze zrozumiał – ja nie mam z tym problemu, że komuś może się „nie podobać” co my sobie tu wypisujemy. Krytyka jednak powinna być merytoryczna.

    To pchnęło mnie do odpowiedzenia tym samym, czym kolega iTomek mnie przez dłuższy czas raczył. To On może, a ja nie mogę?

  • http://zenbox.pl/ Tomasz Fiedoruk | zenbox.pl

    To złamię swoje słowo i napiszę jeszcze tylko to: Gdybym swoje uwagi wypowiadał na którymś ze swoich blogów to miałbyś pełne prawo punktować to z tej perspektywy, bo wypowiadałbym się jako wydawca. Jednak pisząc komentarz u Ciebie pod Twoim wpisem wypowiadam się prywatnie jako czytelnik. Widzisz różnicę? Równie dobrze, to mógłbyś jechać po mojej pracy etc. Nie podoba Ci się mój komentarz? To mi to napisz, ale bez rażenia naokoło.

  • http://blog.voter101.pl/ Wiktor Mociun

    Możesz, w internecie nic nas nie ogranicza. Tylko umknął Ci mały szczegół – Tomek nie pisał tych komentarzy pod szyldem naszego wspólnego serwisu. Toteż zarzucając nam(!) przepisywanie i za małą ilości znaków we wpisach, nie uderzyłeś tylko w Tomka, ale także w inne osoby tam piszące, które nie miały nic wspólnego z tą całą awanturą.

    A przy okazji – czytaj ze zrozumieniem.
    A przy okazji nr. 2 – nie rozumiem co to znaczy merytoryczna dyskusja w odniesieniu do tego wpisu. Zrobiliście ludzi w ciula i oczekujecie merytorycznej dyskusji? Dobre sobie.

  • Janalak

    Kobieto(?) co ty wiesz o marketingu….

  • http://mindlog.pl/ b4it

    Szczyt kretynizmu na dziś? Naśmiewać się z innych, że o czymś napisali pisząc o tym samym. :D Jeszcze niedawno Opydo wiódł w tym prym.

  • ArturCiszczon

    IMO kompletnie nic lub tylko z blogów.

  • ArturCiszczon

    A na poważnie w czym ten artykuł jest taki dobry? Po prostu kolejny wpis o głupocie innych „piszących”, żenujące są już te news o Apple, pomimo, że lubię to firmę i cenią, irytujące są te wszystkie plotki i ploteczki.
    A co do porównanie talentu Dody, a geniuszu Steva to chyba przesadziłeś :) Geniusz to Albert Einstein. A talent Dody to jak potwór z Loch Ness, niby jest ale nikt go nie widział.

  • ArturCiszczon

    Nie tylko Ty, choć ten choć trochę rozumiem, a nawet tezę popieram.

  • Longos

    „Era kształtowania czytelników przez media dobiegła końca i to teraz internauci kształtują media.” – można by pomyśleć ze to dobrze ze tak jest. Ale po przeczytaniu wiekszosci komentarzy zaczynam w to wątpić. Artykuł przedstawia punkt widzenia autora. Dyskusja w komentarzach kończy się jak to często bywa kłótnią zamiast rzeczową dyskusją – ktoś się obraża, inni krytykują często nie wyjaśniając dlaczego, jeszcze ktos sie przyczepia do interpunkcji. W ten właśnie sposób kreujemy naszą blogosferę a potem narzekamy na jej poziom. Zamiast wypracowania poglądu na temat punktu widzenia autora komentujący się pogniewali, pokłócili i nie zrozumieli tytułu który miał być ironiczny w zamyśle autora.

  • http://www.kruck.pl Kruck

    Osobiście ten news mnie nie zadowala. Wciąż czekam na żółty.

  • Kasia

    W tym tekście jest masa błędów. Napisałaś, że czytelnik daje się wciągać w wir klików i spłyconych informacji, a domaga się jakości. Widzisz – ja też dałam się wciągnąć. Domagam się jakości, a kliknęłam w ten artykuł, (który miał być ciekawym materiałem – opinią, analizą) i czytam lead – a tam „Miliony użytkowników, którzy wstrzywali się z zakupem by dostać w końcu wersję “white”, dostanie w końcu wyczekiwany z utęsknieniem produkt”. Pomijam literówki, brak interpunkcji, ale powtórzenia? W ogóle co to zdanie przekazuje? Ten tekst powinien albo zostać zredagowany, poprawiony – przez kogoś kto umie pisać lub chociaż zna zasady albo zostać skasowany, żeby nie oszukiwać czytelnika i nie zaniżać jakości.

  • tetek

    Przepraszam, ale muszę:

    Co za bzdury

  • http://slyx.tumblr.com Sylwester Ziewiec

    „Informacja jest dosyć ważna i nie chodzi wcale o samego białego iPhone’a, tylko prawdopodobne (i pierwsze opóźnienie) nowej wersji smartfonu od Apple.” – hmm…nie przypominam sobie by Apple ogłaszało datę premiery. Więcej – nie mogę sobie przypomnieć by Apple zapowiadało następny model smartphone’a. Dlaczego więc czytamy o opóźnieniu i to w dodatku pierwszym? Poraz kolejny opierasz się na plotkach i domysłach.

  • issa

    Bardzo dobry, bo to strzal w dziesiatke i krzywe zwierciadlo medialnego pomieszania technologicznego fetysza zestawione z „powaga” sezono-ogorkowego „bialego” wieloryba, doskonale oddajacy upadek mediow i poniekad tez czytelnikow tych mediow. Niektorzy boja sie w nie zajrzec i powiedziec sobie wprost, ze wychodza na glupkow (bez konkretow, bez urazy, bez wskazywania kogokolwiek) , stad protesty zdarzaja sie pod nawet tak szyderczym artykulem. Jest popyt jest podaz. I impreza :) Jaki HTC by zrobil tyle odslon i komentarzy;)

  • Coward_the_Anonymous

    Do artykulu niestety wslizgla sie niescislosc. iP5 nie jest opozniony.
    Uzyto slowa „prawdopodobnie”, ale z kontekstu wynika, ze traktuje sie to jako fakt. Prosze o nie obnizanie jakosci internetowych tresci w taki sposób!

    Moje SPEKULACJE.
    Nawet jezeli iP5 zostanie wprowadzony do sprzedazy na jesieni, to jest to celowe. Pozwoli na:
    1. wprowadzenie iP do promocji Back to School i wyprzedaz odchodzacego modelu w okresie wakacyjnym. Apple bedzie czerpac korzysci z tej zmiany co roku.
    2. programisci moga sie skupic na OSX10.7. Jest znana praktyka, ze Apple nie zatrudnia pracownikow „na wyrost” tylko przesuwa istniejacych z projektu na projekt. Teraz pracuja nad OSX.
    3. wprowadzenie iP bedzie zsynchronizowane z wprowadzeniem uslug w chmurze. Wersja softu GSM zostanie zsynchronizowana z wersja CDMA.

    Powtarzam. To czyste SPEKULACJE, bardzo nieprawdopodobne.

  • kohena

    Czytając ten tekst, o szmnym tytule „Jeest! Biały iPhone 4!!!”, szczerze miałam nadzieję na przeczytanie newsu o białym iPhonie. I nie z uwagi na pogoń za „tanią” sensacją itd., co w sumie w artykule zarzucasz większości internautom. Ogólnie pierwszy akapit tekstu jest niczym innym jak atakiem na sformalizowaną przez media „społeczność apple” i od razu wieje krytyką i nie trudno się domyśleć, że pod tekstem pojawi się sporo komentarzy. A przecież o co chodzi w blogach? Wzbudzić dyskusję. Owszem artykuł spełnia tę rolę, jest mocno kontrowersyjny. Jednak przez chwilę należałoby się zastanowić nad sensem blogów. Ciągła walka o popularność, liczbę czytelników i grono oddanych fanów. Każdy chce, zeby u niego pojawił się pierwszy news w temacie (bieżącym, medialnym temacie). I tu zaczynają się schodki. Bo w każdym blogu, prócz sztandarowych treści o których huczą inne media (czyli tzw. powielanie tematów), powinny być treści polegające na przemyśleniach blogera. Ja jednak odnoszę wrazenie, żeby krytykować innych, nie należy stawać się jednowymiarowcem w myśleniu. Napadanie na firmę apple zawsze wiąże się z oddźwiękiem i procentuje wielością komentarzy. Często staje się to już chwytem marketingowym, bo oprócz paru krzykliwych słów może „klikacz” zawiesi oko nad innymi tekstami i może pozostanie stałym czytelnikiem forum? Fakt, chodzi o to, zeby zaciekawić, jednak są pewne zasady dobrego pismaka. Wpis musi być przemyslany, nieść sprecyzowane przesłanie. Pytanie moje: czemu absurdem ma być fakt pojawienia się białego iPhone? Skoro każdy chce być pierwszy w oznajmieniu jakichkolwiek szybkich newsów, co jest w tym złego? Sporo osób oczekuje tego wydarzenia, jak i info o dostępności iPadów w Polsce?
    Jeszcze zdanie, do którego mnóstwo osób się „przyczepiło”. Faktycznie, może być różnie odebrane. Cały rozwój mediów rozwija ich popularność, a nie tylko „mądrość” tekstów. Od zawsze krzykliwe tytuły miały wzięcie, stąd i wytarczy pouczyć się dziennikarstwa, by wiedzieć, ze machina już toczy się od dawna i nic się w tym temacie nie zmieni…Ocenianie, kto to czyta i nazywanie ich idiotami (bądź bardziej pobłażliwie) nic nie zmienia, bo nie uwierzę, ze nikt z Was tu piszących nie przeczytał z ciekawości spowodowanej tytułem – choć jednego artykułu w „Super Expresie” – bo skad ma taką liczbę czytelników?:)
    Reasumując pogoń za sensacją napędza media. Co do kopiowania anglojęzycznych tekstów? Więcej wydarzeń dzieje się tam, za oceanem. Jeżeli chcesz o nich napisać dla rodaków którzy nie znają języka – piszesz. Podajesz źródło. I jest ok.A tekst oparty na tym, co piszą tam plus własne przemyślenia – stanowić może naprawdę fajny i ciekawy wpis. Zamiast się kłócić, popracumy, by teksty miały większy sens a nie tylko trzepanie językiem i wodzenie za nos tytułami.
    Sama piszę dla Tomka i fajnie mi z tym. Blog ciekawy, mnóstwo znajomych to czyta. CHłopaki mają ogromną wiedzę i lekkość pisania. Bardzo ostro podchodzą do treści i redagowania tekstów, rzadko zdarzają się literówki. Nie rzucajcie słów na wiatr, bo spider już zasłynął z cierpkich słów.
    Może napiszecie o tym, jak życ w zgodzie i uczyć się przyjmować krytykę, bo i po to są miejsca na komenty. I życzę więcej naprawdę cieawych artykułów, bo ten to czyste „a-psik”.
    Pozdrawiam.

  • packshot360

    Bardzo dobry tekst. Również złapałem się za głowę, gdy na kilku portalach zobaczyłem ten breaking news o białym iphonie.

  • Sarmacki

    Nie wiem ile autorka ma lat ale widać nie rozumie na czym polega PR accounting i viral swarm. Co jak co ale Apple ma do tych działań najlepszych spejalistow. Błagam niech spider wiecej płaci swoim blogerom bo to już bełkot dla geekow ósmej potęgi.

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Gdzie w tym w zdaniu są błędy interpunkcyjne? Pytam bez podtekstu, ja ich nie widzę.

    Miliony użytkowników, którzy wstrzywali się z zakupem by dostać w końcu wersję “white”, dostanie w końcu wyczekiwany z utęsknieniem produkt.

  • ArturCiszczon

    Wybacz ale jakie protesty? Kto robi show z tego „białego”? Apple czy media? Niby ironiczny tekst z kolegów, że żyją plotkami itp, a w tekstach Ewy tez sporo plotek można znaleźć (tylko prawdopodobne (i pierwsze opóźnienie) nowej wersji smartfonu od Apple). Lecz lepiej udawać, że stoi się obok i krytykować innych. Żenująca taka postawa.

  • ewqaewqa

    Czy to, że padające w tekście słowo „Apple” wywołuje od razu burzę (kontekst obojętny) ma skutkować tym, że o Apple nie należy pisać, albo jeszcze lepiej – nie należy krytykować nawet wydarzeń okołoapple’owskich, żeby nie zostać posądzonym o „pójście na kliki”? Dla mnie osobiście to bezsens. Takie zjawiska można chwalić na blogach, tak samo jak ganić, a to, że atmosfera gorąca… Nic nie da się na to poradzić.

    Absurdem nie jest pojawienie się białego iPhone’a. Absurdem jest cały hype, który zrobił się wokół tego wydarzenia.

    Co do kopiowania newsów – jasne, można. Można skopiować, można dodać do tego jedno zdanie opinii, albo i dziesięć. To ma sens. Tylko, że w pojemnym przecież internecie powinno istnieć jeszcze miejsce, gdzie news nie jest sam w sobie wartością, a punktem wyjścia. Blogi są chyba najodpowiedniejszym do tego przekaźnikiem.

    Może jestem idealistką. Może mam zbyt konserwatywne podejście, ale uważam, że przynajmniej niektóre media powinny być odpowiedzialne za czytelnika, i co najważniejsze nie traktująć go z góry, doceniać jego inteligencję i zdolność do wysnuwania własnych wniosków. Niekoniecznie zawsze zgodnych z tekstem – to ta wiara w czytelnika. I wierzę też, że media powinny podnosić poziom i pokazywać nowe perspektywy, a nie tylko bezkrytycznie dostarczać to, czego odbiorca chce. Bo jeśli tak jest, wtedy całe dziennikarstwo czy bloging staje się tylko kolejną szybką usługą „na żądanie”.

    Z tekstu nie będę się tłumaczyć, bo dosyć jasno i wyraźnie przekazuje to, co miał przekazać. I nie, nie jest to tylko „a-psik”.

    Od siebie życzę wszystkim trochę dystansu i umiejętności przyjmowania do wiadomości poglądów innych, niż własne. A za wszelką konstruktywną, merytoryczną krytykę bardzo dziękuję, to najlepsze, czego może oczekiwać autor.

  • ArturCiszczon

    I tutaj masz 100000% racji:
    „Absurdem nie jest pojawienie się białego iPhone’a” – MEGA wpadka Apple, zapowiadają i nie potrafią wyprodukować wstyd jak nie wiem.
    „Absurdem jest cały hype, który zrobił się wokół tego wydarzenia” – MEGA ŻENADA dziennikarzy i całkiem „poważnych” mediów, dziś w Zetce nawet o tym słyszałem.

  • kohena

    To, co piszesz o mediach – to oczywiste, że powinna istnieć odpowiedzialność za czytelnika, a z drugiej strony konfrontacja z nim. I każdy inteligentny człowiek powinien tak myśleć pisząc. I nie należy się nad tym rozwodzić…Nie chodzi tu o konserwatywne podejście, bo to się od razu kojarzy z byciem w tyle…
    Jednakże cały ten szał odnośnie iPhone’a i tematyki apple jest rozmazywany przez polskie blogi zupełnie nie w takim znaczeniu, co za granicą. Blogi w Polsce mają również krótszą historię. Co nie znaczy, że wiele z nich nie może być swietnymi blogami.
    Wracając do Apple, prowodyra artykułu – bo piszecie w komentach, że wpadka, absurd itd. Nie wiem. Czasem myślę, że to jak „głuchy telefon”, gdzie nie do końca zza oceanu dociera do nas sedno sprawy. Kampanie reklamowe apple w Polsce są w gruncie rzeczy ujmując żadne. Za to moc na blogach krytyki produktów (a co za tym idzie samych userów), która by zniknęła w połowie, gdyby cena produktów apple spadła procentowo do tej, która jest w USA (w procentowym zestawieniu z zarobkami). U nas apple jest wiązane z byciem snobem i stąd też cała atmosfera zazdrości, którą sami sobie fundujemy.I na blogach i w realu. W USA posiadanie produktu apple jest niczym szczególnym, w wielu przypadkach wynikową działalności marketingowej (jednej z najlepszych w ostatnich czasach) oraz po prostu świetnej jakości produktu. Absurdem dla mnie nie jest świadoma dezinformacja ze strony apple, maskowanie, czy pchnięcie opinii publicznej aby dalej od problemu skupiając uwagę na czym innym (technika jedna z wielu stosowana w marketingu i reklamie), ale ominięcie faktycznych treści, dlaczego tak jest, czyli faktycznej analizy przyczyny. Czemu nikt nie podjął się głębszej analizy tematu w związku z nagłówkami dla mas? Ta płytkość mnie również przeraża. Jednak pisząc swój artykuł właśnie posłużyłaś się apple, gorącym tematem, popłynęłaś na fali. Chcąc skrytykować ten cały „hype” wokół wydarzenia – użyłaś tej samej techniki, co twórcy hype (mniej lub bardziej świadomi). Czemu nie dałaś tytułu odnoszącego się do czysto polskich warunków? Wszystkich już męczy posługiwanie się tematyką apple. Brakuje mi właśnie „tego czegoś” w artykule. Szerszego spojrzenia. Ciekawe, czy w stanach również odczuwają zmęczenie materiału…I ciekawe, ile osób nie przeczytało Twojego artykułu, właśnie z uwagi na tytuł i to zmęczenie.

  • ewqaewqa

    Nie należy się nad tym rozwodzić, a jednocześnie powinna istnieć odpowiedzialność za czytelnika? trochę to przeczy sobie, prawda? Nie rozumiem, o co Ci chodzi. W Polsce jest tak, a nie inaczej. Sytuacja ulega zmianie, ale sama stwierdzasz, że cały bum ma inne znaczenie, niż za granicą. Polska blogosfera to polska blogosfera i tyle, mamy bardziej wzorować się na zagranicznej, to znaczy pisać w ich typowym stylu? Bez żartów.

    A, czyli gdyby iPhone był tańszy, to mogłabym skrytykować, bo to wtedy uzasadnione. Ale dopóki jest stosunkowo drogi jak na nasze rodzime warunki to powinnam milczeć? Albo jeszcze lepiej – chwalić? A co do jakości produktu, powtórzę tysięczny raz – rzecz gustu! Dla mnie 2 szyby i niekonfugurowalny system nie świadczą o jakości, tak samo cena! Jeden woli garnitury, drugi t-shirty, co z tym zrobisz?

    Posłużyłam się Apple, bo w ostatnich dniach stanowi idealny wręcz przykład. Gdyby wczoraj zamiast nagłówków o białym iPhone’e królowały nagłówki o różowej Nokii N8(tak, też było takie info, ale zniknęło w tle), to kto wie, czy nie wykorzystałabym tej informacji.

    Hah, nie wyczuwasz drobnej ironii? Związek tytułu z treścią… Polecam „szersze spojrzenie”, skoro sama o tym mówisz:)

    „I ciekawe, ile osób nie przeczytało Twojego artykułu, właśnie z uwagi na tytuł i to zmęczenie.” Czyli co? Mam dobrać inny temat, żeby więcej osób przeczytało tekst? Przepraszam, ktoś wcześniej mówił coś o bezmyślnej walce o kliki?

    Z niecierpliwością czekam na tekst napisany z szerszej perspektywy, zwłaszcza odnoszący się do polskich warunków. Podeślij mi wtedy proszę info na maila, znajdziesz go w stopce. Z góry dzięki.

  • PadreT

    Przemku, zobacz proszę jak wygląda struktura komentarzy pod artykułami Ewy! Czy to dobrze gdy 70% z nich jest na temat poziomu tekstu i o jej autorce? Mnie to nie dziwi, ponieważ właściwa treść, główny problem są całkowicie przesłonięte przez emocje i punkt widzenia Ewy. Dlatego autorka, jej styl i forma są później tak komentowane – świadomość i podświadomość czytelników nie jest w stanie tego pominąć… zaś ładunek emocjonalny komentarzy jest wprost proporcjonalny do ładunku emocjonalnego zawartego we wpisie.
    Cenię sobie SW za błyskotliwe komentarze, zestawienia informacji, umiejętną argumentację i w końcu dobry styl. W tym artykule tego nie znajduję, a szkoda, bo temat i problematyka sama w sobie bardzo ciekawa.

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    A ja mam wrażenie, że całkiem spora grupa osób komentujących powyższego tekst nie przeczytała. Ot co.

  • Kasia

    Czy w Pana opinii to zdanie jest poprawne? Bo chyba zwątpię…
    1. Co znaczy słowo „wstrzywali”?
    2. Powtórzenie „w końcu”, a następnie „dostać”. Jak nie chce się myśleć – warto zajrzeć do słownika synonimów online.
    3. Przed „by” przecinek – Pana zadaniem jest dowiedzieć się dlaczego. Nie chce mi się tłumaczyć czym jest zdanie wielokrotnie złożone.
    4. A w ogóle – niechże Pan to zdanie przeczyta na głos, nagra na dyktafon (cokolwiek!) i odpowie sobie na pytanie: „Czy ma ono sens?”. Całe zdanie jest niepoprawne i szkoda zastanawiać się nad poszczególnymi błędami w nim. To kujący w oczy fragment tekstu – i to już w leadzie. Natomiast polecam (albo raczej, o zgrozo, nie!) przeczytać cały artykuł. Byłam zażenowana – ktoś pisze o jakości i takie „kwiatki”. Przepraszam.

  • kohena

    Hm. Odnoszę wrażenie, że zbyt szybko komentujesz wypowiedzi.
    Nie rozumiesz już samego początku. Pisząc, że nie należy się „nad tym rozwodzić” mam na myśli dokładnie to, co napisałaś sama. Określenie „konfrontację z czytelnikiem” możesz zamienić w słowa obudzić w nim „zdolność do wysnuwania własnych wniosków”. Patrz, że nie krytykuję „ślepo” wszystkiego, co piszesz…
    Ogólnie wzorujemy się zagranicą i tyle. To czy mamy się wzorować, czy nie – nie będę dyskutować. Fakt jest faktem. Tak samo, jak powierzchowne jeżdżenie po temacie.
    Zdradzasz również swoje podejście do apple, o czym dokładnie napisałam. Od razu chwytasz się z lekkim jadem ceny iPhona (którego wielu z użytkowników posiada bezpośrednio od operatorów za 300 zł – 3GS, czy 800 zł – 4G).Jednocześnie zdradzasz nie za wielką wiedzę o tych produktach, prócz właśnie tej powierzchownej, zaczerpniętej z internetu i pewnie sensacyjnych nagłówków. To wnioski z Twojej wypowiedzi: „Dla mnie 2 szyby i niekonfugurowalny system nie świadczą o jakości, tak samo cena! Jeden woli garnitury, drugi t-shirty, co z tym zrobisz?” I nielubienie garniturów nie likwiduje przekonania, że jest to odzież nie na każdą okazję, więc „wolenie” nie ma tu nic do tego. Nie trafiony przykład. Apple przewodzi m.in. tabletom nie tylko z uwagi na swoją „hipnotyzującą” filozofię.Jednak niedościgniony jest iPad, iMac, iPhone, właśnie za nowatorstwo i łatwość obsługi. Prostota, także nie pozbawiona wad, ale jakże funkcjonalna…A czego człowiek oczekuje od urządzeń codzennego użytku…
    Pisząc, że wiele osób odpuściło sobie przeczytanie artykułu mam znów na myśli „głębsze” znaczenie. Jeżeli nie zależy Ci na sporym odczycie, to kogo chcesz oszukać? Notabene, walka o kliki nie jest bezsensowna, liczą się jendak w moim pojęciu te „kliki” po których kliknięciu nie żałujesz, czyli te „sensowne” kliki. Czymże jest dobry blog, bez tych „klików”, czyli tej poczytalności. I fajnie, przyjemnie, kiedy ktoś się z Tobą zgadza. To jak docenienie Twojej pracy, małego dzieła, jakim jest artykuł.
    PS. odnośnie tekstów i perspektyw… Ktoś tu dobrze napisał. Wystarczy spojrzeć na strukturę komentarzy.
    Nie twierdzę, że piszesz źle. Nie zgadzam się z negatywnym nacechowaniem artykułu. I nie musisz się denerwować, wszakże napisałaś sama, że o to Ci własnie chodzi. O tę polemikę.

  • http://twitter.com/dzikq MaciejKa

    Dobrze, że pan Przemek nie zniżył się do takiego poziomu tekstów jak Ewa bo tylko dla jego artykułów zaglądam na spiderweb.

  • PadreT

    Nie żebym był fanatykiem liczb, ale na tekst długości ok. 450 słów wypada ok. 80 epitetów :)

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Przede wszystkim proszę mi mówić na ty – Przemek jestem.

    1. rzeczywiście – z pięć razy czytałem ten tekst i nie zauważyłem tej literówki. dzięki. poprawione.
    2. nie każde powtórzenie jest błędem stylistycznym. szczególnie wtedy, kiedy użyte jest jako wyrażenie emfatyczne. sam bardzo często stosuję ten zabieg.
    3. dziękuję za zdefiniowanie mi zadania. z chęcią przypomnę sobie czym jest zdanie wielokrotnie złożone. natomiast jeśli chodzi o przecinek przed ‚by’, to stawia się go wtedy, kiedy ‚by’ funkcjonuje jako spójnik. w moim rozumieniu tego zdania, w tym przypadku ‚by’ nie funkcjonuje jako spójnik.
    4. to już jest Twoja ocena tekstu. ja mam inną. i przy takiej pozostanę.

  • Kasia

    Miło mi również :) Forma grzecznościowa jednakże zawsze jest bardziej mile widziana, niż traktowanie czytelnika formą bezosobową ;) Nie żebym się obraziła, ale…;-)

    1. Cieszę się, że czytałeś pięć razy ten tekst, martwi mnie jednak, że tak mało błędów zauważyłeś. Może prześpij się i przeczytaj jutro szósty raz. To nie jest złośliwość, a tylko drobna rada czytelnika :-)
    2. Wyrażenie emfatyczne – no ładnie, na dziennikarstwie uczono mnie, aby stosować je w celu podkreślenia czegoś, położenia nacisku, nadać wydźwięk. Przepraszam, ale w tym zdaniu to po prostu błąd stylistyczny, bo co tu niby miało być podkreślone, co to zdanie w ogóle wnosi? Pytam, bo nie wiem.
    3. O ile się nie mylę, to miało być zdanie złożone (miało, bo mam wątpliwości czy to w ogóle zdanie;)). Zatem rozumiem, że „którzy wstrzymali się z zakupem”, to mówiąc najprościej, aby każdy zrozumiał – wtrącenie – mnie uczono by wtrącenia otwierać i zamykać przecinkiem, aczkolwiek, jak mówię to zdanie jest po prostu całe – mówiąc wprost – do dupy, ciężko je poprawić – i co gorsze – zrozumieć.
    4. Błagam – jaką opinię? Ja już pomijam temat. Mnie jest smutno, że ktoś pisze o jakości informacji w Internecie, o klikaniu byle czego. A ten tekst to co? Zaprzeczenie samemu sobie.

  • ewqaewqa

    Widzisz, Twoja wypowiedź była niezrozumiała, i to nie kwestia szybkiego komentowania a struktury tejże wypowiedzi.

    Tak, zdradzanie swojego nastawienia do Apple jest nieuniknione, ale to nie jest równe automatycznemu krytykowaniu wszystkiego, co od Apple, co już nieraz pokazałam.

    Łatwość obsługi jest również rzeczą subiektywną i ferowanie ogólnych wyroków o łatwości obsługi na przykład Maków na podstawie własnych doświadczeń jest równie bezsensowne, jak cała reszta. To nie jest atak, tym bardziej atak personalny na Ciebie jako fankę produktów Apple (z czym się również nie kryjesz), więc nie musisz ich bronić.

    Co do klików i odbioru – tajemnica tkwi w równowadze, a nie przewadze jednego nad drugim. „fajnie i przyjemnie, kiedy ktoś się z Tobą zgadza”. Nie zadowolisz wszystkich. Nie zawsze będzie fajnie i przyjemnie. I to nie o to chodzi. Jeśli wyrażasz własną opinię, ale taką naprawdę własną, a nie ukierunkowaną na pozytywny odbiór będzie krytyka i może będą pochwały. Różnie to bywa.

    A komentarze udowodniły mi, że to nie z moim tekstem coś nie tak. Jest zrozumiały przy odrobinie dystansu i po przeczytaniu go w całości.

  • kohena

    nie jestem fanką apple, używam niektórych produktów apple, przez wiele produktów przeszłam, bardzo wiele i jestem obiektywna. Cenię obiektywizm. Nie ma dystansu do tekstu, który nie ma dystansu do tematyki, której dotyczy. Emocje – powodują emocje. Artykuł ma traktować obiektywnie, starać się nie nastawiać czytelnika na konkretne wnioski a nie mieć rozmyty cel. To jest sztuka dobrze przemyślanego tekstu.
    Kończę dyskusję ze swojej strony, by nie przejeść, życzę sukcesów i doświadczenia.

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Nie odbieram formy na ‚ty’ jako formy bezosobowej; tym bardziej takiej, która miałaby kogokolwiek obrazić… Co więcej, jestem fanem rozwiązań anglosaskich, w których formy ‚pan, pani’ stosuje się w naprawdę kurtuazyjnych przypadkach.

    1. dziękuję za radę. tak zrobię. prześpię się i przeczytam tekst raz jeszcze jutro.
    2. jak już tu sobie opowiadamy co nieco o sobie, to pozwól, że odpowiem tak: na filologii uczono mnie, że wyrażenie emfatyczne jest zabiegiem stylistycznym i przybiera różne formy; na przykład formę powtórzenia wyrazu (sprawdź proszę moje teksty, ja naprawdę stosuję to dość często). a kontekst użycia powtórzenia w tekście Ewy? no cóż, to już Twoja ocena tekstu. powtórzę – ja mam inną.
    3. zdanie: – Miliony użytkowników, którzy wstrzywali się z zakupem by dostać w końcu wersję “white”, dostanie w końcu wyczekiwany z utęsknieniem produkt – jest zdaniem złożonym (i jak najbardziej jest zdaniem, które definiujemy zazwyczaj jako ‚wyrażenie’ złożone z podmiotu i orzeczenia): miliony użytkowników dostanie w końcu wyczekiwany z utęsknieniem produkt – to zdanie nadrzędne; którzy wstrzymywali się z zakupem by dostać w końcu wersję „white” – jest zdaniem podrzędnym.
    4. a tu powtórzę – to Twoja ocena tekstu, którą przyjmuję do wiadomości.

  • ewqaewqa

    Obiektywizm to cecha dziennikarstwa. Bloging do dziennikarstwa ma się nijak. Wprawdzie bloger powinien potrafić patrzeć obiektywnie, ale wcale nie musi taki być w tekstach. To jest podstawowa cecha, która odróżnia blogera od dziennikarza.

    W poszukiwaniu obiektywizmu w takim razie zapraszam na portale stricte informacyjne (chociaż pewnie i tam go nie ma obecnie). Od całej publicystyki radzę trzymać się z daleka (to szczera rada kogoś, kto w polskim dziennikarstwie od dawna poszukuje obiektywizmu i rzadko, ale jednak czasem go znajduje).

    A ja życzę wytrwałości i cierpliwości, przyda się.

  • Fantomas

    A ja news o białym iPhonie przeczytałem tutaj. I co z tego wynika ?

  • Kasia

    Nie zrozumiałeś nic z mojego powyższego posta:) Nie będę licytować się na wykształcenie czy bawić w nauczyciela i sprawdzać Twoje teksty:) Wystarczy mi, że nie dbasz o minimum higieny językowej w komentarzach. Poczekam, aż przeczytasz ten tekst i odpowiesz mi, jak to zdanie jest zbudowane i jaki cel powtórzeń emfatycznych w tym zdaniu. Odpowiedź: „bo tak”, „bo ja je często stosuje” mnie nie bawi, a żenuje. Punktowanie w nieskończoność jest bezsensu. Nie przyjmujecie krytyki nic a nic, a szkoda, bo myślałam, że tworzycie „Spider’s Web” z myślą o czytelniku. A tu mamy co? Pozwól, że zacytuję: „W taki oto sposób obniża się jakość internetowych treści. (…) same triki w celu zwiększenia klikalności. Widać też inny trend – internauci, którzy w dyskusjach często domagają się lepszej jakości materiałów, sami dają się wciągnąć w wir klików i spłyconych informacji”. Racja, dajemy się wciągać. Chłam jest wszędzie, ale skoro się domagam lepszej jakości, a nikt jej tu zapewnić nie chce, to wypada przestać klikać w spłycone informacje. Za tę radę Ewie – serdeczne Bóg zapłać.

  • Kamil Maciejewski

    Czy piętnowanie faktu wykorzystania tego samego zabiegu marketingowego? Chyba nie, ale domyślam się, że autorce chodziło o swego rodzaju indukcyjne udowodnienie tezy (skoro kliknąłeś to znaczy, że argumenty w tekście są prawdziwe). Do mnie to nie trafia, ale jestem w stanie zrozumieć o co chodziło i wierzę, że tak było.

    Też pisałem u siebie o dziwnych njusach, konkretnie na przykładzie polskich serwisów http://maciejewski.wordpress.com/2011/02/07/z-duzej-chmury-maly-deszcz-czyli-o-rzetelnosci-polskiego-dziennikarstwa-internetowego-raz-jeszcze-3/ bardzo dziwne zjawisko

  • Mateusz Sienkan

    Domyślam się, że autorem powyższego komentarza jest Tomasz Lis, więc przy okazji chciałbym zachęcić wszystkich do obejrzenia debaty „Dlaczego głupiejemy.” z udziałem Pana Tomasza: http://www.uo.uw.edu.pl/debata/dlaczego_glupiejemy

    Do tego, że jedynym kryterium jest oglądalność chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Nie zmienia to faktu, że 10, 20 lat temu zapotrzebowanie na treści wyższych lotów było znacznie większe… i takie też treści dostarczały media. Ewa ma częściową rację pisząc, że media przestały kształtować czytelników. Gdy media przekazywały jeszcze wartościowe informacje wywoływały głód wiedzy. Teraz dochodzimy do punktu w którym przestają to robić. Jaką istotną informację przekazuje czytelnikowi news zatytułowany „Jeest! Biały iPhone 4!!!”? Żadnej. Nie stymuluje on chęci pogłębiania wiedzy na temat produktu czy technologii, bo jaki jest biały iPhone każdy widzi. Jest zajebisty. Kiedyś media potrafiły wytworzyć zapotrzebowanie na pewne treści poprzez edukację odbiorców. Niewiele, ale coś tam do powiedzenia miały. Dziś tego nie potrafią i w całości są zdane na łaskę lub niełaskę odbiorcy.

    Pozdrawiam.

  • Coward_the_Anonymous

    W ramach podnoszenia jakosci mediow, proponuje, zeby pani Ewa zrobila jak najwiekszy rajwach wokol producentow tabletow z Androidem, ktorzy „podobno” opozniaja zaplanowane (a nawet ogloszone) daty wypuszczenia urzadzen na rynek.

    PS. Mam tez nadzieje, ze Samsung, Asus, Moto i HTC zwolnia swoich dyrektorow odpowiedzialnych za zaopatrzenie, bo nie zdolali zabezpieczyc odpowiedniej ilosci komponentow do produkcji tabletow. Jest o co robic szum! Podnosmy jakosc tresci internetowych!

  • Ris

    „Artykuł ma traktować obiektywnie”
    Prawie nigdy coś takiego nie występuje w żadnych mediach.

  • Ris

    A ja czekam z utęsknieniem aż dołączy do tego bloga osoba, która będzie wojującym zwolennikiem open source z obrzydzeniem patrząca na zamknięte rozwiązania, a jej teksty będą zionąć nienawiścią do takich firm jak Microsoft ;)

  • Tom

    Niestety, pudło! Ani Tomasz Lis ani nawet Tomasz Sakiewicz.

    „10, 20 lat temu zapotrzebowanie na treści wyższych lotów było znacznie większe… i takie też treści dostarczały media”

    Pozwolę sobie zacytować klasyka „gówno prawda”. ;)

    Pozdrawiam.

  • http://hea7en.info/ Adam Wojtasik

    Redaktorskiej wariacji nigdy dość.

  • http://hea7en.info/ Adam Wojtasik

    Ten mi się spodobał, a fakt że nie wszyscy to zrozumieli dodaje wysublimowania temu tekstowi.

  • Rafal Radziszewski

    Huh, ładnie się dyskusja rozkręciła, to dorzucę swoje dwa grosze.

    Bardzo lubię czytać teksty Ewy. Nawet nie to, że zawsze się z nimi zgadzam, ale po prostu stanowią idealny kontrapunkt dla Przemka. Przemek jest ewidentnie wielkim fanem technologii mobilnych, paru firm i rozwiązań etc. Nie piszę, że to źle. Po prostu efektem są teksty często pisane z pozycji fana i fascynata.

    Ewa jest bardziej zimnym wiadrem wody. Wyszukuje różne absurdy, wyśmiewa rozbieżności między marketingiem, a rzeczywistością. Dzięki temu świetnie się ją czyta, bo można się odrobinę otrzeźwić, spojrzeć na temat z boku i stwierdzić: hej, czy to faktycznie jest warte tego całego hałasu?

    Nie dziwię się jednocześnie, że ma z tego powodu wrogów. Z takich czy innych powodów środowisko komentujących na SW jest bardzo pro-apple’owskie. A ta grupa niestety często ma spore zapędy do krytyki każdego, kto się nie wpisuje w światopogląd (żeby było śmieszniej-im dłużej ktoś korzysta z produktów Apple, tym bardziej zazwyczaj zrównoważone są jego opinie, najbardziej krzyczą świeżaki). W związku z tym celna ironia jest często odbierana przez te osoby jako atak. Takie mam przynajmniej odczucia.

    A tak poza tym, to mniej lub bardziej regularnie czytuję SW od dłuższego czasu. Generalnie odczucia mam pozytywne-wydaje mi się, że z czasem staracie się być coraz bardziej merytoryczni i treściwi, mniej jest zachwytów, a więcej kalkulacji i wniosków. Mi się to podoba.

    Z minusów: za często ostatnio podejmujecie moim zdaniem jakieś próby nachalnego zwracania na siebie uwagi. Tego tekstu akurat do nich nie zaliczam, ale myślę, że wiadomo o co mi chodzi. Niepotrzebnie. Siłą tego bloga są ciekawe komentarze na temat zjawisk w świecie IT, a nie prowokacje czy satyra. Tego powinniście się trzymać. No i jeszcze jedno: powinniście pozyskać więcej blogerów. Wydawało mi się, że ideą SW było zostanie platformą, która publikuje teksty ludzi „siedzących w IT” i analizujących je od biznesowej strony. Żeby jednak mówić o platformie, to potrzebnych jest kilku autorów. W chwili obecnej widzę tu teksty Twoje i Ewy (chociaż ostatni artykuł gościnny był świetny). W ten sposób niejako zamykacie się na większą dyskusję, no i jesteście pod presją pisania: a nie zawsze można skutecznie płodzić 5 tekstów w tygodniu. Życzę powiększenia grona blogerskiego i powodzenia w dalszym rozwoju.

    A teraz wypadałoby skomentować artykuł.
    Nie sposób się nie zgodzić, że sprawa białego iPhone to jakiś cyrk. W przypadku każdej innej firmy skończyłoby się kpiną, że nie są w stanie przez tyle czasu wprowadzić do produkcji modelu zapowiedzianego dawno temu. W przypadku Apple mamy do czynienia z radosnymi okrzykami „nareszcie!”. Możemy tutaj mówić o spłyceniu źródeł informacji, problemach z jakością artykułów i tak dalej. Oczywiście, to zjawisko postępuje. I będzie postępować, bo obecny model zarabiania w sieci opiera się w znacznej mierze na ilości odsłon-biorąc pod uwagę koszty prowadzenia takiej działalności przez duże serwisy trudno się dziwić, że chcą zarobić. Obecna formuła darmowego internetu w pewien sposób wyczerpuje się. Portale, które miały być uzupełnieniem wydań papierowych, kanibalizują na nich. Upowszechnienie się tabletów z pewnością powiększy ten trend, bo przecież nie są one niczym innym, jak tylko sposobem na jak najwygodniejsze zastąpienie prasy jej wersją cyfrową. Nie będzie jednak łatwo wprowadzić płatny model dystrybucji. Na SW wspominaliście o łatwości dokonywania zakupów i platformach prasowych, dających dostęp do znacznej części tytułów. Tylko, że moim zdaniem to nie pieniądze czy łatwość dostępu są głównym problemem. W chwili obecnej, najlepiej zarabiają Ci, którzy mają najwięcej czytelników, czyli teoretycznie(i tylko teoretycznie) – najlepszą treść. W momencie, kiedy wprowadzimy płatne platformy, zacznie się problem wykluczenia. W żaden sposób nie jest możliwe, żeby na taką formę zarabiania mogły sobie pozwolić wszystkie portale, prawdopodobnie będzie to domena koncernów medialnych o już ugruntowanej pozycji. Jeśli użytkownicy zaczną płacić za materiały, będą do tych portali bardziej przywiązani – płacę, więc chcę maksymalnie skorzystać. Może się to przełożyć na bardziej stałe grono czytelników, a w konsekwencji-zyski z reklam. Do tego premiowane będą nie portale specjalistyczne, tylko ogólne – bo tam za jeden abonament będą informacje na wszystkie możliwe tematy. Jakość pewnie nie będzie najlepsza, ale wystarczająca dla przeciętnego konsumenta. Dla reszty portali wyjścia będą dwa: pozostanie darmowym i prawdopodobny brak zysków lub przejście na model płatny i problem z pozyskaniem czytelników. Dostęp do platform w rodzaju Pianina będzie pewnie mocno limitowany i będzie pierwszym zalążkiem korporacjonizmu w internecie. Internet przestanie być medium wolnym dla wszystkich.

    Czy są jakieś drogi przeciwdziałania temu (co by nie mówić, negatywnemu) zjawisku? Chyba tak, tylko tu dochodzimy do drugiego problemu, również poniekąd ilustrowanemu przez przypadek „białego iPhone’a”:
    obecne media są beznadziejne w marketingu w porównaniu z obecnymi korporacjami. Tak naprawdę coraz częściej można odnieść wrażenie, że twórcy artykułów – co by nie mówić specjaliści w swoich dziedzinach, a na pewno nie nowicjusze (w każdym razie na poważnych portalach) – jedynie odpowiadają na oczekiwania tłumu czytających. Oczekiwania wykreowane przez specjalistów od PR wielkich korporacji. Dlatego media nie kpią z iPhone. Bo Apple jest tak zajebistą marketingowo firmą, że zamiast złośliwości wykreował kolejny wyczekiwany event, a wykpienie go oznacza powiedzenie czytelnikom „nabrano was”. A że ludzie zazwyczaj mają wysokie mniemanie o sobie, najczęstszą reakcją będzie „wcale nie, to wy jesteście złośliwi i stronniczy”. Dlatego media nie kpią (najczęściej) z zamknięcia Androida. Bo Google również wykreowało się na tego, który działa dla dobra użytkowników, wbrew tym, którzy modyfikują system (nota bene do tego początkowo przeznaczony) wg własnych pomysłów i utrudniają jego aktualizację (a fragmentacja jest tylko dowodem na to, że Google spieprzył całą architekturę Androida). I dlatego można bezkarnie kpić z Microsoftu, który marketing ma słaby i w związku z tym użytkownicy są przyzwyczajeni do nabijania się z niego. Media tak zdewaluowały swoje własne marki, goniąc za byciem na bieżąco i w konsekwencji wypuszczając tony nieprofesjonalnych, źle zredagowanych newsów, że teraz nie mają żadnej siły przebicia i muszą tańczyć jak im wielkie firmy zagrają. Jasne, są profesjonalne portale, ale nawet one są kierowane do specyficznej grupy użytkowników, no i są zależne od poglądów ich redakcji. Ze świecą szukać takich, w których te wewnętrzne poglądy są różne i które mogą dzięki temu publikować analizy z różnych punktów widzenia, podparte argumentami, a nie gustami redaktorów. Stąd w moim mniemaniu bierze się obecna płycizna merytoryczna wszelakich newsów. One nie mają pobudzać do myślenia, tylko utwierdzać czytelników w ich obecnych przekonaniach. W efekcie następuje zewnętrzne sterowanie i dalsze osłabianie. Silne, niezależne media nie leżą w niczyim interesie, niezależnie od branży: czy to będzie IT, medycyna, marketing, motoryzacja czy polityka. To firmy dokonują podziału użytkowników, tworzą swoje grupy docelowe – media mają tylko ludzi utwierdzać w ich wyborach. I jeśli ktoś nie zacznie tego trendu powstrzymywać, nie zbuduje nowych marek, to lepszych mediów i lepszych artykułów nie będzie.

    Tyle ode mnie, pozdrawiam

  • ewqaewqa

    Genialny, przemyślany komentarz, dzięki wielkie i pisz częściej proszę!:)

    Pozdrawiam

  • Mateusz Sienkan

    Nie gówno prawda, tylko taka prawda. Sam po sobie widzę, że nawet w ostatnich kilku latach media z roku na rok próbują mi sprzedać coraz większe bzdury.

  • Tom

    A może poziom oleum z wiekiem wzrasta i stąd ta mniejsza odporność na bzdury?
    Ja nie widzę jakiejś zdecydowanej różnicy poziomów tv teraźniejszej w porównani z tą sprzed 10 lat.

  • Ris

    „I dlatego można bezkarnie kpić z Microsoftu, który marketing ma słaby i w związku z tym użytkownicy są przyzwyczajeni do nabijania się z niego.”
    Kpienie z Microsoft nie wynika z jego kiepskiego marketingu. Problem jest złożony. Jednym z jego aspektów jest model biznesu jaki przyjęli, czyli uzyskanie zysku za wszelką cenę. Tak, są ludzie na tym świecie dla których nie jest to wykładnik ich egzystencji. Kpią z takich działań tej firmy jak traktowanie Linuksa jak raka. Tworzenie standardów sieciowych działających tylko w ich ostatnim systemie operacyjnym Windows 7, itd. Tak jak była by to jedyna platforma na świecie. Kpi się z pojęcia bezpieczeństwa jakie stworzyli w systemie windows xp, poprzez tworzenie kont z prawami roota i włączania ich domyślnie. Kpi się z wielu rzeczy. Nie da się wszystkiego wmówić ludziom za pomocą marketingu, chyba, że ma się ich za małpy bez rozumu.

    „a fragmentacja jest tylko dowodem na to, że Google spieprzył całą architekturę Androida”
    Może jej część ale całą? Z dużą łatwością skreślasz system operacyjny. Jesteś twórcą rozwiązania o podobnej skali, że z taką łatwością oceniasz w jedynym zdaniu?

  • Rafal Radziszewski

    Jasne, nie twierdze że Microsoft nie ma grzechów na sumieniu. Tylko, że spora część z nich została nadmiernie wypromowana. Po pierwsze, KAŻDA firma ma na celu uzyskanie zysku. Dąży do tego różnymi drogami, co jest związane z różnymi modelami biznesowymi. Open-source jest rakiem, w tym sensie, w którym mówił o tym Ballmer – użycie kodu Open Source wymaga tworzenia oprogramowania OS. Z tego co wiem tylko BSD jest udostępnione na innej licencji i właśnie dlatego jest używane np. przez Apple. IMO to jest największy hamulec OS – wymusza stosowanie ich modelu biznesowego, który dla mnie np. jest po prostu słaby. Jeśli chodzi o decyzje odgórne – cóż, kontrolują taką większość komputerów, że naturalnym jest, że wprowadzają własne standardy. Oczywiście, użytkownikom może to nie odpowiadać i mają prawo do krytyki – w tym jednak właśnie rzecz, że MS się otwarcie krytkuje i nikt nie robi z tego problemu. Konta z rootem były dla większej wygody użytkowników – dzisiaj też wiele osób wyłącza UAC, bo ich denerwuje. Cóż, tak bywa. Mi jednak chodzi o coś innego. Ze względu na wiele poprzednich błędów (zarówno natury software’owej, jak i marketingowej) przyjęło się krytykowanie MS. I nikt za to nie gani. Krytyka Apple natomiast jest niemal zakazana. Wystarczy sobie przeglądać regularnie forum myapple.pl – obok siebie można zobaczyć wątek, w którym ktoś się pyta w czym Mac jest lepszy od PC, w którym ludzie piszą, że bezpieczny, że wygodny, że stabilny, że mało awaryjny i drugi wątek, w którym koleś pisze, że ma już piątego iMaca, bo matryce się ciągle psują. Spróbuj jednak rzucić parę ostrych słów-zostaniesz zjedzony jako antyfan, chyba, że masz tonę sprzętu Apple w sygnaturce i jesteś szanowanym użytkownikiem. Google dla odmiany udostępnia kupę rzeczy, które są oficjalnie w wersji beta, więc niejako nie ma podstaw się czepiać. Do tego jeszcze udostępniają je za darmo, bo zarabiają na czymś innym – więc tym bardziej są fajni. Ja bardzo szanuję MS za uczciwy deal – płacisz i możesz wymagać. Supportu, łatek, bezproblemowego działania. Nie mówię, że zawsze tak jest – ale takie są założenia. Zupełnie inne niż w OS czy Google. Apple jest inne. No i osobiście uważam, że W7 to kawał dobrego systemu – a na MS częściej się obecnie narzeka z przyzwyczajenia niż z rozsądnych powodów. I tak – dla mnie to jest bezpośrednio związane ze słabością marketingową firmy.

    Co do Androida – nie dyskredytuję broń Boże całego systemu. Po prostu stwierdzam, że część dotycząca aktualizacji i customizacji jest spieprzona. Nawet moja skromna informatyczna wiedza (jestem studentem informatyki) wystarcza, żeby stwierdzić, że można to było odseparować – część customizującą i rdzeń systemu. I w tym sensie piszę, że cała architektura jest spieprzona-bo nie pozwala to Googlowi na aktualizacje niezależne od producentów telefonów. Starają się to zresztą zdaje się zmienić od Honeycomba, również na poziomie programistycznym, czego im życzę. Lubię konkurencjuę, mimo że nie lubię Google.

    PS Żeby się ustrzec oskarżeń o fanboizm – właśnie kupiłem iPoda Toucha, przymierzam się do nowego Macbooka Pro 15, Google używam. Po prostu nie wszystko wszędzie mi się podoba ;)

    Pozdrawiam

  • issa

    No nie wiem. Protesty są, poczytaj komentarze. Artykuł Ewy jest w moim doczuciu rozsądny począwszy od bardzo specyficznego tytułu, który mówi sam za siebie po wyważone konkluzje w zakończeniu. Jak można nie widzieć najeżonego aluzjami szyderstwa i mieć tyle złej woli by zestawić to z histerycznymi, dętymi artykułami o „wielorybie” do których nawiązuje Ewa, na dodatek sugerując, że uprawia to samo, bo mi się wydaje, że z reguły jeśli już stara się na spokojnie i logicznie przez pryzmat swojej wiedzy rozbierać to na czynniki pierwsze. Ja widzę różnicę, chyba jest dostrzegalna gołym okiem, ale cóż, jak zawsze każdy sądzi wedle siebie.

  • ArturCiszczon

    A nie uprawia? Pamiętam kilka jej „artykułów” gdzie na podstawie plotek wyrażała opinie o Apple, tak samo jak inni „dziennikarze” (choć nie wiem do końca, czy każdy kto pisze powinien tak się nazywać) pisze o plotach i ma odsłony. Z tym spokojem i logiką nie przesadzałbym, chyba, że inaczej rozumiemy te słowa.
    Dodam, że podzielam główną tezę tego wpisu, żenada ciągle pisać o Apple tak bezwartościowe i denne newsy. Czekam na analizę wyników finansowych (już niedługo ogłaszają) a nie o „nowym fioletowym” iPhonie.

    ps. nawiązuje tylko i wyłącznie do Apple, ponieważ trochę wiem na temat tej firmy, a do innych tekstów Ewy ciężko mi nawiązać, ze względu na moją małą wiedzę.

  • http://tomiga.wordpress.com Tomiga

    Ale Przemek pisze tak samo…

  • http://tomiga.wordpress.com Tomiga

    Ewo ale przeciez wiesz ze wiekszosc czytelnikow tego bloga to milosnicy applea… wiec reakcji powinnas sie spodziewac… zakladam ze mial zamysl prowokacyjny (choc przyznam szczerze ze nie sadzilem ze az taki beda mieli problem z tym bialym iphonem ;)
    Mnie tekst sie podobal (nawet jezeli sa tam jakies bledy jezykowe ;)

  • ArturCiszczon

    Ten tekst nie jest o Apple, lecz o głupocie piszących o tej firmie.
    ps. oczywiście nie dotyczy to wszystkich piszących :)

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Komentuj częściej Rafale. Bardzo prosimy.

  • Ris

    „…OS – wymusza stosowanie ich modelu biznesowego, który dla mnie np. jest po prostu słaby”
    A firmie Red Hat pozwala zarabiać miliony.
    Setkom firmy hostingowych korzystających z serwera www Apache pozwala funkcjonować.
    Firmie Google pozwoliło stworzyć system operacyjny.

    „cóż, kontrolują taką większość komputerów, że naturalnym jest, że wprowadzają własne standardy”
    Tym bardziej powinni przestrzegać standardów. Odejdę na chwilę od filozofii open source i przejdę na realia rynkowe. Nowa wersja przeglądarki internetowej IE10 nie będzie działać na Windows Vista, czyli robi się w trąbę swoich użytkowników, czy to nie jest powód aby kpić z tej firmy? Przecież to jest śmieszne. Tworzenie standardu nie polega na tworzeniu rozwiązania na jeden system w ostatniej jego wersji tylko na stworzeniu rozwiązań na lata, na jak największej ilości sprzętu, systemów, itd. Tylko, że firma Microsoft do tego nigdy nie dojdzie bo ich celem nie jest tworzenie standardów, tylko zysk po najniższej linii oporu.

    „…Krytyka Apple natomiast jest niemal zakazana”
    Jak sobie wejdziesz na forum fanboi Microsoft to też ci się oberwie jak zaczniesz za bardzo pluć w ich gniazdo. Nie widzę nic nowego co powstało w środowisku zwolenników Apple.

    Osobiście widzę równie wiele ludzi kpiących z Apple co z Microsoft. Tylko rzeczywiście trochę w inne akcenty się uderza.

  • Rafal Radziszewski

    „A firmie Red Hat pozwala zarabiać miliony.”

    Owszem, ale te ich miliony to drobne w porównaniu z firmami produkującymi oprogramowanie nie-OS. Ja nie piszę, że się nie da, tylko że jest to trudne i MI się nie podoba. Poza tym (popraw mnie, jeśli się mylę) czy nie jest tak, że zarabiają więcej na supporcie i usługach IT, niż na oprogramowaniu samym w sobie? Zresztą, podałeś przykład wąskiej działki dla profesjonalistów. Tam, gdzie OS może się sprawdzić najlepiej – przy tworzeniu bardzo mocno personalizowanych rozwiązań dla dużych klientów. Nie znam natomiast żadnego będącego komercyjnym sukcesem oprogramowania konsumenckiego, masowego w formule OS. A mówiąc o słabym modelu biznesowym, skupiałem się właśnie na rynku masowym i tym, czego w OS nie cierpię – weź software za darmo, ale nie narzekaj, że jest mniej funkcjonalny niż zamknięte rozwiązania, a jak masz problem, to najlepiej wykup nasz support. Mi się to nie podoba, innym może odpowiadać. To jest akurat osobista opinia.

    „Tym bardziej powinni przestrzegać standardów.”
    Jak masz 90% rynku PC, to nie przestrzegasz standardów tylko tworzysz własne, które uważasz za najlepsze. Po co masz się męczyć z czymś, co stworzyli inni i co niekoniecznie jest dla Ciebie dobre?

    „Nowa wersja przeglądarki internetowej IE10 nie będzie działać na Windows Vista, czyli robi się w trąbę swoich użytkowników, czy to nie jest powód aby kpić z tej firmy? Przecież to jest śmieszne. Tworzenie standardu nie polega na tworzeniu rozwiązania na jeden system w ostatniej jego wersji tylko na stworzeniu rozwiązań na lata, na jak największej ilości sprzętu, systemów, itd.”

    MS ma duży problem z „ogonem” – musi utrzymywać support dla zbyt dużej liczby systemów operacyjnych. Chce się tego ogona pozbyć. Vista była niewypałem, korporacyjni klienci w sporej części zostali na XP. Teraz przesiadają się na W7. MS działa w swoim interesie – chce się pozbyć „zabytków”, które utrudniają mu rozwój. Poza tym, właśnie wydali 9. Chyba jest normalnym, że ogranicza się wsparcie po pewnym czasie? Tym bardziej, że nie znam chyba systemu dłużej supportowanego niż XP. Zabawne, jak ludzie pogodzeni z tym, że Apple zmienia system co dwa lata i ma gdzieś kompatybilność wsteczną nie godzą się z MS w tej sprawie. O Linuxach nawet nie mówię-tam kompatybilność może się zmieniać jeszcze szybciej(dlatego między innymi brak płatnego software na Linuxa). Poza tym, mylisz chyba standard z oprogramowaniem – standardem to jest w sieci HTML5 (tzn. wciąż oczekiwanym standardem), do którego firmy na wyprzódki się przygotowują. IE10 na stare Windowsy nie ma z tym nic wspólnego. No i tak jak mówiłem: w IT nie da się tworzyć standardów na lata, bo rozwija się zbyt szybko. Każdy tworzy co mu wygodnie, najlepsze lub najpopularniejsze rozwiązania stają się podstawą. Wolny rynek.

    „Tylko, że firma Microsoft do tego nigdy nie dojdzie bo ich celem nie jest tworzenie standardów, tylko zysk po najniższej linii oporu.”

    W chęci zarabianie MS w niczym się nie różni od Apple, Google czy Oracle. Z mojego punktu widzenia jako studenta – nie ma innej firmy równie mocno angażującej się w pomoc młodym zdolnym, studentom i młodym przedsiębiorcom(Imagine Cup, MSDNAA, darmowe kursy, wykłady, oferty oprogramowania dla nowych firm), w każdym razie w Polsce. A to, że przy okazji popularyzują własne standardy… cóż, mi te standardy zazwyczaj odpowiadają. Ale to już kwestia gustu. Ja ich bardzo polubiłem, teraz chcę spróbować Apple, bo raz, że coś nowego, a Windows ciut mi się znudził, a dwa, że perspektywy zarabiania na iOS są bardzo ładne.

    „Jak sobie wejdziesz na forum fanboi Microsoft to też ci się oberwie jak zaczniesz za bardzo pluć w ich gniazdo. Nie widzę nic nowego co powstało w środowisku zwolenników Apple.”

    Nie znam forum fanbojów MS. Znam fora pececiarzy, które nie mają nic wspólnego z MS. I tam rzeczywiście często kpi się z Apple. Kpi się jednak również z MS. MS nie ma właściwie prawdziwej, licznej i dobrze zorganizowanej grupy fanbojów. I stąd moja opinia o słabości marketingowej MS. Fanatycy Apple są o tyle zabawni, że czasem ma się wrażenie, że Steve może im w twarz napluć, a oni powiedzą, że deszcz pada. Tam już nie ma racjonalizmu, tam jest niemal religia. Na szczęście, normalnych użytkowników też jest sporo. A sam portal myapple.pl jest bardzo fajny (żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał).

    Fajnie się dyskutuje,
    Pozdrawiam

  • Ris

    „MI się nie podoba”
    Mnie się nie podoba jak firma dla zysku idzie po trupach. Stosuje ceny dumpingowe, przekupuje ludzi u władzy.

    „czego w OS nie cierpię – weź software za darmo, ale nie narzekaj, że jest mniej funkcjonalny niż zamknięte rozwiązania”
    A skąd to wziąłeś? Świat Open Source tak nie funkcjonuje. Nie jest tak, że jest mniej funkcjonalny. Czy serwer www Apache, na którym stoi połowa internetu jest mało funkcjonalny, mniej od serwera www IIS ? Nie, nie jest.

    „, a jak masz problem, to najlepiej wykup nasz support. Mi się to nie podoba, innym może odpowiadać. To jest akurat osobista opinia.”
    Przecież tak działa zamknięty software. Kupujesz soft i jak coś nie działa dzwonisz do dostawcy o pomoc, czasem za to trzeba dodatkowo płacić.

    „Jak masz 90% rynku PC, to nie przestrzegasz standardów tylko tworzysz własne, które uważasz za najlepsze. Po co masz się męczyć z czymś, co stworzyli inni i co niekoniecznie jest dla Ciebie dobre? ”
    Nie musisz, powinieneś. Powinieneś 100 razy się zastanowić zanim wprowadzisz rewolucję u 90% konsumentów. Nie żyje się we własnym świecie tylko wspólnym. Jeśli są już standardy zatwierdzone przez światowe organizacje, tworzone przez lata, np. html to firma nie przestrzegająca ich tworząc internet explorer 6 ma otoczenie głęboko gdzieś, liczy się tylko ich zysk. Historia pokazała, że stracili na takim podejściu. Użytkownicy wybrali alternatywne rozwiązania o dziwo Open Source, np. Firefox. Mało tego Microsoft sam próbuje unicestwić IE6.0, czyli model jakiemu hołdujesz „tworzymy własne standardy” nie sprawdził się. Z tym, że dla Microsoft to była żadna lekcja, ta firma, jej włodarze jak i Ty nie zrozumiesz wartości dodanej jaką tworzy Open Content (z całym szacunkiem dla Ciebie) Dlaczego nic się nie nauczyła? Bo ich nowa wersja przeglądarki IE10.0 nie jest kompatybilna wstecz. Z tym, że tym razem nie uderzają w Open Source a we własnego klienta.

    „W chęci zarabianie MS w niczym się nie różni od Apple, Google”
    W chęci nie ale w sposób jaki to robi już tak.

    „I stąd moja opinia o słabości marketingowej MS”
    Uważasz, że Apple jakoś odgórnie steruje tymi ludźmi?:) Czy ich marketing w jakiś sposób ich do tego „zmusza” ?:)
    Kiedyś był taki komputer Amiga, miał najgorszy marketing i najsilniejszą rzeszę fanów:)

    „Imagine Cup, MSDNAA, darmowe kursy, wykłady”
    Firma Google oferuje takie same programy dla studentów.

    ” oferty oprogramowania dla nowych firm”
    Jak każda inna firma.

    „Owszem, ale te ich miliony to drobne w porównaniu z firmami produkującymi oprogramowanie nie-OS”
    Zysk w postaci najwyższych przychodów nie jest wykładnikiem jakości produktu jaki się sprzedaje.

  • Rafal Radziszewski

    „Mnie się nie podoba jak firma dla zysku idzie po trupach. Stosuje ceny dumpingowe, przekupuje ludzi u władzy. ”

    A kogo wykończyli cenami dumpingowymi? I kogo przekupili? Rozumiem, że jedno i drugie zdarzyło się i zostało udowodnione wielokrotnie?

    „A skąd to wziąłeś? Świat Open Source tak nie funkcjonuje. Nie jest tak, że jest mniej funkcjonalny. Czy serwer www Apache, na którym stoi połowa internetu jest mało funkcjonalny, mniej od serwera www IIS ? Nie, nie jest.”

    Linux się sprawdza w zastosowaniach serwerowych, zresztą i tak chyba najbardziej obciążone stoją na Unixach. I to by było chyba tyle. Sam korzystam z niego tylko, jak mam jakieś zadania z programowania sieciowego, bo mi to łatwiej testować. Ale to dzięki uniksowej konsoli. Open Office jest gorszy, Gimp jest gorszy, blender radzi sobie chyba najlepiej, a i tak jest uznawany głównie za darmowy zamiennik, Eclipse i NetBeans są trochę lepsze dzięki wsparciu zewnętrznych firm, ale i tak w mojej opinii nie umywają się do VS.

    „Przecież tak działa zamknięty software. Kupujesz soft i jak coś nie działa dzwonisz do dostawcy o pomoc, czasem za to trzeba dodatkowo płacić.”

    W zamkniętym sofcie dostęp do supportu po zakupie jest normalny. W otwartym modelem biznesowym najczęściej jest płacenie za support. Dla mnie pierwsze rozwiązanie jest lepsze.

    „Nie musisz, powinieneś. Powinieneś 100 razy się zastanowić zanim wprowadzisz rewolucję u 90% konsumentów. Nie żyje się we własnym świecie tylko wspólnym. Jeśli są już standardy zatwierdzone przez światowe organizacje, tworzone przez lata, np. html to firma nie przestrzegająca ich tworząc internet explorer 6 ma otoczenie głęboko gdzieś, liczy się tylko ich zysk. Historia pokazała, że stracili na takim podejściu. Użytkownicy wybrali alternatywne rozwiązania o dziwo Open Source, np. Firefox. Mało tego Microsoft sam próbuje unicestwić IE6.0, czyli model jakiemu hołdujesz „tworzymy własne standardy” nie sprawdził się. Z tym, że dla Microsoft to była żadna lekcja, ta firma, jej włodarze jak i Ty nie zrozumiesz wartości dodanej jaką tworzy Open Content (z całym szacunkiem dla Ciebie) Dlaczego nic się nie nauczyła? Bo ich nowa wersja przeglądarki IE10.0 nie jest kompatybilna wstecz. Z tym, że tym razem nie uderzają w Open Source a we własnego klienta.”

    IE 6 walczyli o sieć z Netscapem i IMO spieprzyli trochę sprawę bardziej z pośpiechu, niż z olewania standardów z premedytacją. Jak masz 90% konsumentów, to siłą rzeczy TY jesteś największą siłą, od której oczekuje się dobrego softu. Tworzenie własnych standardów to ryzyko, że się nie przyjmą. Czasami się na tym traci. Ich problem. A Firefox żyje, bo ma tantiemy od Google. Rzecz w tym, że OS można rozwijać tylko, jak ktoś inny za to zapłaci, bo użytkownik nie zapłaci. Jak robisz płatne, konsumenckie OS to przecież każdy może je skopiować i udostępnić za free. Od firmy oczekuje się zysków. Nie bez powodu firmy które zarabiają na OS oferują usługi innym firmom, od których łatwiej ściągnąć kasę i którym support, który często jest główną usługą, jest najbardziej potrzebny.

    Aha – ja doceniam open content. Po prostu on nigdy nie będzie tak skuteczny biznesowo jak normalne firmy, nastawione na zysk i chroniące swoje sekrety. Zapaleńcy z całego świata mają swoją siłę – ale robią kiedy chcą i co chcą, a czasami trzeba po prostu zrobić coś, co ani ciekawe, ani przyjemne. Dla mnie OS sprawdza się tylko w ideach non-profit (jak Wikipedia chociażby) albo w tych wysoce specjalizowanych.

    „W chęci nie ale w sposób jaki to robi już tak.”

    A gdzie jest ta różnica? Apple zmusza do zakupu własnych komputerów, które są generalnie zdecydowanie droższe niż porównywalne PC. Zmienia system co dwa lata i kończy z supportem poprzedniego. Regularnie do tego zalicza ostatnio wpadki hardware i robi się mało przewidywalne dla użytkowników (sprawa xserve np.). Google robi wszystko, żeby Cię uwięzić we własnej sieci usług, byleś oglądał ich reklamy. Żeby było śmieszniej, zdarzyło mi się ostatnio, że Bing dawał zdecydowanie lepsze wyniki niż Google. To wszystko są wielkie korporacje. A że niektóre mają bardziej przyjazną twarz, to właśnie zasługa marketingu. Żadnej nie ufam, ale MS i Apple darzę znacznie większą sympatią niż Google.

    „Uważasz, że Apple jakoś odgórnie steruje tymi ludźmi?:) Czy ich marketing w jakiś sposób ich do tego „zmusza” ?:)
    Kiedyś był taki komputer Amiga, miał najgorszy marketing i najsilniejszą rzeszę fanów:)”

    Uważam, że Apple jest najlepsze marketingowo i czerpie z tego znaczne profity. Nie przeszkadza mi to – marketing to bardzo ważna część każdego biznesu. Po prostu czasami mi się przez nich śmiać chce, bo „amazing, magic and extraordinary” Jobsa po wielokrotnym powtórzeniu jest raczej zabawne.

    „Firma Google oferuje takie same programy dla studentów.”

    Nie, nie oferuje. Firma Google ma wąską ofertę oprogramowania, szkoleń online nie ma (zresztą – z czego?) , Imagine Cup również nie ma (mają zdaje się to swoje Code Summer czy coś takiego, ale to nie to samo), nie mają odpowiednika kół .Netowych na prawie każdej uczelni technicznej, nie wysyłąją na nie ludzi. Piszę to oczywiście z perspektywy studenta w Polsce, może gdzie indziej jest inaczej. Co by złego nie mówić o MS, ich program studencki jest wzorowy.

    „Jak każda inna firma.”

    Pełen pakiet oprogramowania za ciężkie tysiące (głównie środowisko developerskie i systemy, zdaje się, ofertę słyszałem dawno temu i nie pamiętam) za 100$ na dwa lata, płatne PO tych dwóch latach? Pokaż mi te wszystkie firmy. Jasne, że to ma na celu propagację technologii MS. Co z tego? Naprawdę świetne mają te oferty.

    „Zysk w postaci najwyższych przychodów nie jest wykładnikiem jakości produktu jaki się sprzedaje.”

    Ale jest wyznacznikiem sukcesu firmy. Akcjonariusze coś wiedzą na ten temat. Po prostu OS się nie sprawdził poza wysoko specjalistycznymi niszami (tak, Apache to też jest nisza, w końcu jaki procent populacji stawia własny serwer?). Nie bez powodu Linux ma śmieszny procent udziału w rynku PC, chociaż siedzi na nim 20 lat. Po prostu rozwiązania OS z tych czy innych powodów (ja się upieram, że chodzi o model biznesowy) się nie przyjęły. I z tym chyba nie ma co dyskutować. Oczywiście, rynek serwerów to zupełnie inna bajka.

    PS Z tym postem kończę, oczywiście możesz się do niego odnieść jeśli chcesz. Po prostu wydaje mi się, że mamy zupełnie inne poglądy i się nie przekonamy.

    Pozdrawiam serdecznie,

  • Ris

    „A kogo wykończyli cenami dumpingowymi? I kogo przekupili? Rozumiem, że jedno i drugie zdarzyło się i zostało udowodnione wielokrotnie?”
    Oczywiście, że tak.

    „Linux się sprawdza w zastosowaniach serwerowych, zresztą i tak chyba najbardziej obciążone stoją na Unixach. I to by było chyba tyle”
    Linux to nie jest Unix. Nie większość stoi na Linuksach nie na Unixach. Oprócz serwerów, większość routerów to Linux, systemy wbudowane, systemy na komórki, smartphony, tablety. Jedyne miejsce gdzie nie panuje to desktop ale jesteśmy w erze post PC, więc nie ma to już znaczenia :)

    „Rzecz w tym, że OS można rozwijać tylko, jak ktoś inny za to zapłaci, bo użytkownik nie zapłaci.”
    Nieprawda. System operacyjny Debian, czy FreeBSD nie są przez nikogo dotowane. Są to przykłady jednych najlepszych systemów operacyjnych.

    ‚Zapaleńcy z całego świata mają swoją siłę – ale robią kiedy chcą i co chcą, a czasami trzeba po prostu zrobić coś, co ani ciekawe, ani przyjemne”
    Cóż, przykro mi, że Twoje życie tak wygląda ;)

    „nie mają odpowiednika kół .Netowych na prawie każdej uczelni technicznej, nie wysyłąją na nie ludzi. Piszę to oczywiście z perspektywy studenta w Polsce, może gdzie indziej jest inaczej”
    A nie słyszałeś o kołach Javowych? Spotkaniach sympatyków Linuksa, itp.? .Netowe są lepsze, bo rządzi nimi odgórnie firma? Firma Sun, zresztą nie tylko ona robiła takie spotkania.

    „Nie bez powodu Linux ma śmieszny procent udziału w rynku PC, chociaż siedzi na nim 20 la”
    Erę post-PC mamy za sobą, kogo to w ogóle interesuje? Dziś liczy się tablet, smartphone ;) Problem Linuksa na desktopie polega na braku sterowników urządzeń, które powinni dostarczać firmy sprzedające ten sprzęt.

    „Ale to dzięki uniksowej konsoli.”
    Skoro ten Windows taki idealny dlaczego nie korzystasz z jego konsoli?:)

    Ja nie mam zamiaru Ciebie do niczego przekonywać :) Prostuje nieprawdę jaką piszesz.

  • http://tomiga.wordpress.com Tomiga

    niby prawda… ale takim razie skad tyle dziwnych komentarzy ;)

  • ArturCiszczon

    Widocznie źle przedstawiono główną tezę, źle dobrano argumenty i za dużo emocji.

  • http://tomiga.wordpress.com Tomiga

    w takim razie skoro MS tak dziala… to Applea doprowadzil ten rodzaj biznesu do perfekcji… i im sie udaje wmawiac ludziom takie rzeczy ;)

  • http://www.landsman.pl/ grzes_l

    Ja czekam na bardzo trafny felieton pani Ewy o tym, jak Motorola w przeciwienstwie do Apple nie miala problemow z dostawami swojego super tabletu (znow przeciwienstwie do Apple), po ktory ustawiaja sie kolejki.

  • issa

    Wiesz co, jakoś sobie nie przypominam byś przesadnie protestował przy newsach na myapple.pl, szczególnie ostatnim będącym pomieszaniem przewidywań analityków „podróżujących po Chinach i Tajwanie”:-D z pobożnymi życzeniami i pisał o nim, że „był słaby”;) Troszkę zabawna jest szermierka słowna (w której nie gustuję) z Tobą.

  • ArturCiszczon

    Nie porównuje tego bloga to newsów na myapple, tam jest świetne forum ale wg mnie jakość newsów pozostawia wiele.
    Darujmy sobie dalszą dyskusję skoro „zabawna szermierka słowna”, niech tak zostanie. Ty w swoim światku (szufladkowaniu), ja w swoim.

  • Edward Tomasz Napierała

    Gwoli ścisłości: większa część licencji Open Source nie jest wirusowa. Z w miarę popularnych licencji wirusowy jest właściwie wyłącznie GPL – reszta, czyli głównie BSD i BSD-like (FreeBSD, PostgreSQL, Xorg, LLVM/clang, Apache itd) oraz licencje copyleftowe, ale lepiej przemyślane (Mozilla, CDDL itd) nie mają tego problemu i nie uniemożliwiają wykorzystania kodu w zamkniętych projektach.

  • Edward Tomasz Napierała

    @Ris: RedHat zarabia, bo sprzedaje efekty cudzej pracy bez płacenia za nie.

  • Ris

    Toteż po to powstał open source aby lepiej dostosować się do biznesu i tym też różni się od free software.

  • Ris

    Robi to zgodnie z licencją.

  • Edward Tomasz Napierała

    Oczywiście, że robi to zgodnie z licencją. Co nie zmienia faktu.

  • Edward Tomasz Napierała

    @Ris: Częściowo prawda, ale wirusowość to charakterystyczna cecha licencji GPL, nie Free Software jako takiego.

  • Ris

    Fakt jest złożony i niejednoznaczny. Jeśli miałeś na myśli Kernel Linuksa, z którego korzystają, to często za tą pracę ktoś już zapłacił, np. jakiś etatowy programista Kernela pracujący w IBM lub innej firmie.

  • Edward Tomasz Napierała

    @Ris: Ale właśnie o to chodzi – RedHat zarabia, bo sprzedaje coś, za co nie zapłacił. To dosyć specyficzny model biznesowy, przyznasz – zazwyczaj firmy sprzedają coś, co same produkują.

  • Ris

    @Edward Tomasz Napierała
    Trudno powiedzieć, czy specyficzny. Wiele firm tak robi. Sprzedaje, routery, serwery z Linuksem. Firmy hostingowe używają rozwiązań, których same nie tworzą, itp. Ostatnio Facebook opublikował specyfikację własnej serwerowni można z tego korzystać do woli. Świat nie stoi w miejscu zmienia się.

  • ArturCiszczon

    Nie mogłem dłużej czekać, kupiłem czarnego :)

  • Yossi

    jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, następny będzie różowy!

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement