AOL przejął Huffington Post. Idą dobre czasy dla publicystyki internetowej?

07.02.2011
AOL przejął Huffington Post. Idą dobre czasy dla publicystyki internetowej?

Huffington Post to jedno z ciekawszych miejsc w amerykańskiej sieci samo siebie nazywające „internetową gazetą”. I – jak chyba nikt inny – na takie miano zasługuje – w opozycji do zalewu portali newsowych z krótkimi, sensacyjnymi informacjami, portal ten oferuje publicystykę i to na najwyższym „prasowym poziomie”. Huffington Post właśnie został przejęty przez konglomerat medialny AOL. Zła wiadomość? Nie, dobra, bo szefowa HuffPost zostaje naczelną wszystkich serwisów informacyjnych AOL. Włącznie z? TechCrunch i Engadget.

Wprawdzie zbytnim fanem samej szefowej Arianny Huffington nie jestem ze względu na dość mocne ukierunkowanie na lewo jej poglądów politycznych, ale medium, które współtworzyła od 2005 r. to jedno z moich ulubionych miejsc w sieci. Opiera się bowiem na publicystyce w połączeniu z aktywną, wyedukowaną społecznością, a to wcale nie internetowy standard. Teraz dostanie szansę zmiany linii redakcyjnej największego historycznie amerykańskiego portalu. Oby dała radę.

AOL zapłaci za Huffington Post niemałą sumkę – 300 mln dol. Patrząc na to, że serwis miał „zaledwie” 25 mln unikalnych użytkowników w grudniu 2010 r., to cena wydaje się być wysoka. To może potwierdzać wagę tego połączenia – skoro borykający się z dużymi problemami utraty ruchu i przychodów AOL widzi w Huffington Post szansę na własne odbicie, to przejęcie to należy traktować jako bardzo istotne. I takie jest, bo to największa inwestycja AOL od odłączenia od Time Warner w 2009 r. Łącznie AOL będzie teraz dysponował bazą 117 mln użytkowników miesięcznie.

AOL nie ma dobrej passy – od dłuższego czasu portal traci użytkowników oraz przychody z reklam (29% w dół w ostatnim kwartale 2009 r.). Charyzmatyczny szef AOL, Tim Armstrong postanowił odwrócić niekorzystny trend spektakularnymi przejęciami. W zeszłym roku przejęto TechCrunch, teraz Huffington Post. Oparcie strategii własnych treści na przejętym Huffington Post to bardzo odważna decyzja Armstronga. Nie wiadomo również do końca jak ją czytać – czy AOL rzeczywiście wierzy, że bardziej specjalistyczna, zaawansowana treść ma przynieść odwrócenie niekorzystnego trendu spadku ruchu i przychodów, czy może jednak to akceptacja spadków i nowe pozycjonowanie grupy w kierunku specjalistycznego dziennikarstwa?

Arianna Huffington ma ponoć dostać prawie nieograniczoną władzę w AOL. Stanie na czele nowego wewnętrznego tworu – Huffington Post Media Group sprawującym pieczę nad wszystkimi treściami AOL, włącznie z przejętym całkiem niedawno serwisem Mike’a Arringtona TechCrunch oraz innym technologicznym blogiem Engadget. W kontekście mediów technologicznych, szczególnie współpraca z Arringtonem będzie interesująca (jeśli Arrington taki stan rzeczy zaakceptuje). TechCrunch to niejednokrotnie źródło nr 1 informacji na temat rynku technologicznego w sieci, ale obok niewątpliwej szybkości publikacji i dobrej jakości znacznej większości wpisów, zdarzają się TechCrunchowi niepotrzebne wojenki z konkurentami (nawet wewnętrznymi w AOL). Ciekawe, czy pani Huffington na to pozwoli.

Zaledwie kilka dni temu byłem dość sceptyczny odnośnie przyszłości internetu – Internet w swojej masie dąży do tego samego, do czego muzyka rozrywkowa – do prostych, sztucznych tworów na wzór boysbandów, czy girlsbandów, które mimo, że płytkie z natury, zaspokajają potrzeby większości – odpowiadałem pytany przez Mateusza Pułkowskiego z portalu MojeOpinie.pl. Dziś jestem bardziej optymistyczny. Jeśli to linia Huffington Post stanowić będzie o linii redakcyjnej wszystkich serwisów informacyjnych AOL, to jest szansa, że boysbandów internetu będzie mniej. W końcu to Ameryka wyznacza standardy w sieci. Wierzę, że docelowo nowy trend przyjdzie także do Polski.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement