Samsung Galaxy Tab vs. iPad – pierwsze wrażenia

02.12.2010
Samsung Galaxy Tab vs. iPad – pierwsze wrażenia

Galaxy Tab to gadżet z kryzysem tożsamości. W sumie chciałby być tabletem, a tak naprawdę jest dużym smartfonem. Ale to wcale nie musi być takie złe.

Na tle tabletu Apple, Galaxy Tab jest przede wszystkim… mały. Na papierze różnica między 7 a 10 calami wcale nie wygląda na dużą, ale w praktyce Galaxy Tab ma dwa razy mniejszy ekran. To nie tylko kwestia przekątnej, ale i proporcji (4:3 w iPadzie vs. 16:9 w Samsungu). Nawet jeśli planujesz oglądać filmy w pełni wypełniające ekran Taba (i otoczone czarnymi paskami na wyświetlaczu iPada), tablet Apple ma wyraźnie większą użyteczną powierzchnię. To, co nie doskwiera przesadnie w przypadku filmów, czyni olbrzymią różnicę w momencie, gdy tylko uruchomisz przeglądarkę WWW albo ebooka. Na iPadzie widać po prostu dużo więcej.

Ten medal ma jednak i drugą stronę. Galaxy Tab znacznie lepiej leży w dłoni. W dłoni, a nie w dłoniach, bo tablet ważący niecałe 400 gramów da się już w miarę wygodnie trzymać jedną ręką. Inaczej niż w przypadku iPada, pisanie za pomocą kciuków na ekranowej klawiaturze Samsunga to przyjemność (co jest też zasługą całkiem niezłej autokorekty). Przy takiej masie i wymiarach, wbudowanie aparatu fotograficznego ma już jakiś sens.
Galaxy Tab sprawia wrażenie bardzo dużego smartfonu. Tak się zresztą nawet przedstawia – w menu znajdziemy ?Opcje telefonu?, a gdy wciśniemy wyłącznik, na ekranie pojawi się komunikat informujący, że ?telefon zostanie wyłączony?. Z Galaxy Taba da się zadzwonić (chociaż nie ma głośnika, który można by przyłożyć do ucha, jak w zwykłym telefonie – zostaje tryb głośnomówiący albo zestaw słuchawkowy). Jak nic kryzys tożsamości.

System operacyjny działa bardzo sprawnie – tyczy się to też przeglądarki WWW. Pod warunkiem wyłączenia wtyczki Adobe Flash. Uruchomienie animacji w tym formacie powoduje znaczne spowolnienie działania całego urządzenia. Jest lepiej niż kiedyś, ale Flash w obecnej wersji nadal nie nadaje się do zastosowań mobilnych, co doskonale widać na poniższym filmie:

Z drugiej strony, podtrzymuję to, co napisałem recenzując iPada: szczerze nie znoszę Flasha i byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby krucjata Apple doprowadziła do wyrugowania tej technologii z internetu, ale jednocześnie nie kupuję tabletu po to, by głosować za czymś albo przeciwko czemuś. Kupuję go m.in. po to, żeby przeglądać strony internetowe. A do tego Flash ciągle jest niestety niezbędny. Galaxy Tab pozwala dotrzeć do treści, które są niedostępne dla iPada – chociażby do numeru telefonu tej nieszczęsnej azjatyckiej knajpy, która z sobie tylko znanych powodów nie ma strony WWW napisanej w HTML. Androidowe rozwiązanie będące odpowiednikiem ClickToFlash (Flash domyślnie wyłączony, można go aktywować klikając w ikonkę) uważam za znacznie bardziej praktyczne niż wynikające z apple?owskiego purytanizmu całkowite odrzucenie Flasha.

Druga (telefoniczna) natura Galaxy Tab daje o sobie znać w momencie, gdy zaczniemy instalować aplikacje. Twitter na iPhone i Twitter na iPadzie to dwa zupełnie różne programy – zaprojektowane z myślą o różnych wielkościach ekranu i różnych scenariuszach używania. To samo z Evernote. Tymczasem, na Galaxy korzystamy z programów przygotowanych dla 3-4 calowych wyświetlaczy smartfonów. Da się ich używać (znalazłem odpowiedniki wszystkich, najważniejszych aplikacji, z których korzystam na iPadzie), ale komfort jest nieporównywalnie gorszy. W Markecie bardzo trudno znaleźć aplikacje zaprojektowane z myślą o tabletach.

Kilka słów o sprzęcie. Jakość wykonania Galaxy Tab jest o klasę gorsza niż w przypadku iPada. Obudowa została wykonana bardzo przyzwoicie, ale to ciągle plastik. Są takie miejsca, w których ten plastik po prostu trzeszczy. Nie mam zastrzeżeń co do jakości obrazu i czułości ekranu dotykowego. Tutaj jest bardzo dobrze. Ze względu na większą gęstość upakowania pikseli, tekst powinien wyglądać lepiej niż na iPadzie (tak jak wygląda lepiej na iPhone 4 niż na iPhone 3GS). Tyle, że przeglądarka WWW Androida skaluje go gorzej niż Safari. To nie jest jakiś istotny problem, ale jeśli otworzycie Wyborczą.pl na obu urządzeniach i nie powiększycie żadnego fragmentu, przeskalowany tekst będzie wyglądał ładniej na tablecie Apple. Na marginesie – zaskoczyło mnie, że podobnie jest z… YouTube. Mimo włączenia opcji wysokiej jakości, Galaxy Tab prezentuje filmiki znacznie bardziej skompresowane niż iPad. Głośność dźwięku – podobna.
Czy zamieniłbym iPada na Galaxy Tab? Zdecydowanie nie. Powodów jest kilka.

Po pierwsze, dwa razy większy ekran robi naprawdę kolosalną różnicę. Na tablecie Apple od biedy da się napisać trochę dłuższy tekst (oczywiście korzystając z poziomej klawiatury). Całkiem wygodnie przegląda się strony WWW i czyta ebooki. Na tych polach Samsung przegrywa sromotnie.

Po drugie, iPad sprawia wrażenie znacznie bardziej dopracowanego (mam na myśli cały ekosystem) – wybór aplikacji przeznaczonych właśnie dla tego urządzenia jest nieporównywalnie większy.

Po trzecie – cena. Galaxy Tab kosztuje ok. 2600 zł. To zdecydowanie zbyt dużo jak na urządzenie o takich możliwościach. Funkcje wymieniane często jako poważne zalety Samsunga (aparat, wykonywanie połączeń, modem) mam już w smartfonie. Możliwość rozbudowy pamięci nie jest mi do niczego potrzebna (w iPadzie korzystam z kilku gigabajtów). Jedyna istotna przewaga Galaxy Tab nad iPadem to obecność Flasha w przeglądarce.

Jeśli Samsung zdecyduje się na solidną obniżkę, Galaxy Tab będzie bardzo sensowną opcją dla kogoś, kto nie ma i nie chce mieć smartfonu. 7-calowy ekran to jednak trochę zbyt mało, by uzasadnić zakup kolejnego urządzenia, które pełni dokładnie te same funkcje, co np. 4-calowy Galaxy S.

Planujemy jeszcze jeden tekst na temat Galaxy Tab. Napiszcie w komentarzach, czego chcielibyście się dowiedzieć.

Dziękujemy Łukaszowi Wasilewskiemu za udostępnienie muzyki do filmu.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement