Kup żonie Nexusa, czyli Rubin o Androidzie

07.12.2010
Kup żonie Nexusa, czyli Rubin o Androidzie

Do czego pasuje tablet? Dla kogo jest Android? Po co komu NFC? Czy da się zarabiać na darmowym systemie operacyjnym? Czy dłubać w nosie?

Andy Rubin, wiceprezes Google odpowiedzialny za Androida, to niesamowicie sympatyczny człowiek. Tak przynajmniej wynika z wywiadu, który udzielił Karze Swisher i Waltowi Mossbergowi podczas konferencji D: Dive into Mobile. Rubin rozdawał komplementy na lewo i prawo. Apple chwalił za otwartość (czyżby zmienił zdanie?); RIM za mądre decyzje zakupowe (Kanadyjczycy kupili ostatnio DataViz, firmę znaną głównie z pakietu biurowego Documents To Go dostępnego na różne platformy smartfonowe), a Microsoft za Windows Phone 7 (?dobry produkt jak na wersję 1.0? – dobry, ale co z tego, skoro niepotrzebny…).

Rzucił też kilka zgrabnych cytatów (?Android to dziś produkt dla entuzjastów [early adopters – brak chyba dobrego tłumaczenia na polski] i ich żon?; ?Tablet zdecydowanie pasuje do kanapy, ale do metra – nie koniecznie?) i przyniósł ze sobą mikołajkowe prezenty w postaci Nexusa S oraz prototypu tabletu Motoroli. Z tych wszystkich słodkości dało się jednak wyłuskać kilka konkretów.

Wspomniany tablet był wyposażony w kolejną wersję Androida, Honeycomb. Chociaż jeszcze ciepły Gingerbread wprowadza pewne modyfikacje upraszczające tworzenie aplikacji na urządzenia większe niż smartfon, dopiero Honeycomb ma być skrojony na ich potrzeby. Pojawi się w nim m.in. mechanizm ułatwiający developerom dzielenie ekranu na kolumny (np. tak, by w kliencie email wyświetlać jednocześnie listę wiadomości i treść konkretnego emaila). Honeycomb zostanie ukończony ?w przyszłym roku?.

Dużo wcześniej Google udostępni nową wersję swojej aplikacji mapowej. Największa nowość – mapy będą rysowane wektorowo, a nie pobierane w formie bitmap. Różnica jest taka, jak pomiędzy dokumentem tekstowym, a zdjęciem zadrukowanej kartki. Efekt: mniej danych, szybsze działanie. Co ciekawe, wektorowe rysowanie map trafi najpierw do smartfonów, a dopiero później do wersji przeznaczonej dla pecetów (czyli tej, która jest dostępna na maps.google.com). Wygląda na to, że mobilny web jest dla Google coraz większym priorytetem.

Co prawda, jak twierdzi Rubin, Google nie wie, z jakich aplikacji korzystają użytkownicy Androida, ale za to jest w stanie zmierzyć średnią ilość przesyłanych danych – 440MB miesięcznie. To bardzo dużo. Dla porównania – użytkownicy Opery Mini przesyłają średnio ok. 10MB miesięcznie. Nawet biorąc za dobrą monetę deklaracje o 90-procentowym poziomie kompresji osiąganym przez norweską przeglądarkę, wynika z tego, że jej użytkownicy są kilkukrotnie mniej aktywni niż posiadacze smartfonów z Androidem*.

Zaskakuje – pozytywnie – podejście Rubina do tematu mikropłatności. Zamiast opowiadać marketingowe bajki o płatnościach bezstykowych za pomocą technologii NFC, mówi o operatorach i doliczaniu opłat do wystawianych przez nich rachunków. Na tym polu Google ma jeszcze bardzo dużo do zrobienia, zwłaszcza w porównaniu z Nokią. Android jest w końcu pomyślany jako system, który da dostęp do internetu tym wszystkim, których nie stać nie tylko na iPhone, ale i na najprostszego netbooka.

NFC według Rubina ma być raczej czymś w rodzaju fotokodów na sterydach. Technologią pozwalającą smartfonowi na łatwe i szybkie identyfikowanie przedmiotów. Chociażby po to, by wyświetlić związane z nimi informacje – np. teledysk do płyty, którą użytkownik ogląda w sklepie.

W rozmowie pojawia się jeszcze jedna, interesująca deklaracja. Rubin twierdzi, że Android zarabia na siebie – nawet, jeśli potraktować tę część Google jako osobną firmę. Główne źródło dochodu to oczywiście reklamy.

Całkiem ciekawy wywiad. Jeśli macie trochę czasu, polecam lekturę całości.

* – mimo że Opera Mini występuje również w wersji na Androida, nie jest przesadnie popularna na tej platformie – w żadnym z badanych 20 krajów, żaden ze smartfonów z systemem Google nie trafił do Top 10. Myślę więc, że nie popełniam dużego błędu traktując użytkowników Opery Mini i Androida jako dwie osobne grupy.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement