To były czasy. Kiedy to nie iPhone, a Motorola Razr była ikoną szyku i stylu

Artykuł/Sprzęt 15.11.2019
To były czasy. Kiedy to nie iPhone, a Motorola Razr była ikoną szyku i stylu

To były czasy. Kiedy to nie iPhone, a Motorola Razr była ikoną szyku i stylu

Niedawna premiera Motoroli Razr to bez wątpienia przyczynek do wielu wspomnień z relatywnie wczesnych lat telefonów komórkowych. To właśnie Razr zamienił telefon z urządzenia czysto użytkowego w modne akcesorium.

Jak kiedyś, dawno temu, kupowało się telefon? Najczęściej: szło się do operatora, ustalało się, jaki abonament chcemy płacić i co za niego dostaniemy, a następnie wybierało się w ramach tego abonamentu telefon. Najchętniej za złotówkę. Trudno było przy tym źle trafić: Nokia wydawała się liderem, ale czy to Siemens, czy Sony Ericsson, czy nawet Alcatel – wszystkie działały kilka dni bez ładowania, wszystkie wykonywały koszmarne zdjęcia, a większość obsługiwała dokładnie te same aplikacje – dystrybuowane w formie midletów Java.

Smartfony istniały – a jakże. Jednak drogie i bardzo trudne w obsłudze urządzenia z PalmOS-em, BlackBerry OS-em czy Windowsem Mobile, były urządzeniami niszowymi. Większość z nas kupowała zwykłe telefony. Aż tu nagle pojawił się… nie, nie iPhone. To wydarzyło się później. Najpierw była Motorola. Trzy lata przed iPhone’em telefony Razr stały się jako pierwsze ikoną mody i stylu. Zaczęły się pojawiać nie tylko na okładkach branżowych magazynów dla pasjonatów, ale również i tych traktujących o modzie. Razr był smukły (w dniu premiery najsmuklejszy na rynku) i przepiękny na tle generycznych projektów konkurencji.

Zaczęło się od Motoroli Razr V3.

motorola razr historia

V3 pojawiła się na rynku w trzecim kwartale 2004 r. i od razu wyróżniała się z tłumu. Była znacznie smuklejsza od konkurencji i zamknięta w stylowej, aluminiowej obudowie. Telefon oferował dwa wyświetlacze: ten na klapce, do podglądu zdarzeń na telefonie, i ten właściwy, pojawiający się po otwarciu klapki. Charakter telefonu podkreślała podświetlana klawiatura wykonana z jednego plastra metalu. Łączność z akcesoriami zapewniało złącze mini USB.

Telefon początkowo dostępny był w srebrnej wersji, by z czasem zaoferować wersję czarny mat, a na terytorium Stanów Zjednoczonych dodatkowo dostępna była różowa wersja. Podstawowy wyświetlacz pracował w rozdzielczości 176 x 220 pikseli zapewniając paletę 256 tys. kolorów. Ten zewnętrzny zapewniał tylko 4 tys. kolorów w rozdzielczości 96 x 80 pikseli. Pamięć telefonu pozwalała na przechowanie 6,8 MB danych oraz tysiąca wpisów w liście kontaktów. V3 pozwalała też na wykonywanie zdjęć w rozdzielczości 640 x 480 pikseli za sprawą wbudowanego, 0,3-megapikselowego aparatu. Potrafił też wysyłać EMS-y, MMS-y, a nawet e-maile. Obsługiwał też pliki mp3.

Na rynku koreańskim dodatkowo pojawiła się V3 w wersji oznaczonej jako MS500. Poza dostosowaniem telefonu do specyfiki tamtejszych sieci komórkowych, ta wersja zawierała 1,3-megapikselowy aparat i 80 MB pamięci na dane. V3 doczekała się też wersji V3re, zgodnej już z siecią komórkową 2G i w większej liczbie wariantów kolorystycznych.

Motorola Razr V3 była ogromnym sukcesem. Nic więc dziwnego, że szybko pojawiła się nowa wersja. Zintegrowana z… iTunes.

motorola razr historia

Mowa o wersji V3i, która została zaprezentowana światu w listopadzie 2005 r. W tej wersji zastosowano 1,23-megapikselowy aparat, wyświetlacze oferujące wyższą rozdzielczość i większą liczbę kolorów oraz z odtwarzaczem muzycznym zgodnym z iTunes. Użytkownicy sklepu muzycznego Apple’a mogli wgrywać na V3i maksymalnie 50 lub 100 piosenek (w zależności od regionu, w którym był sprzedawany telefon). Sam telefon miał co prawda raptem 13,5 MB wbudowanej pamięci, ale obsługiwał karty microSD (do 512 MB, z czasem do 1 GB).

Razr V3 zwrócił uwagę świata szyku i mody, więc Motorola wiedziała doskonale jak zaprezentować V3i. Telefon miał prestiżową premierę zorganizowaną wspólnie z legendarną marką Dolce & Gabbana, doczekał się też specjalnej, złotej wersji V3t sygnowanej właśnie marką D&G – powstało raptem tysiąc sztuk tego wówczas niesamowicie prestiżowego urządzenia.

motorola razr historia

Podobnie jak V3, również V3i doczekała się różnych regionalnych wersji operatorskich, takich jak V3c ze zmodyfikowanym interfejsem i częściowo wyłączonym Blutoothem czy V3m dostosowanym do sieci komórkowych CDMA.

Nie zwalniamy, nie zwalniamy! Sieć komórkowa wkracza w erę 3G. Razr robi więc to samo.

Utrzymująca się popularność niezmiennie modnego Razra spowodowała, że Motorola dalej trzymała się ikonicznego wzornictwa. Razr V3x jednak znacząco się różnił od swoich poprzedników pod względem technicznym. Oprócz bycia nieco większym i zastosowania w nim dwumegapikselowego aparatu, V3x obsługiwał sieć 3G i korzystał z zupełnie nowego projektu płyty głównej, której wyróżnikiem był GoForce 4200 od Nvidii.

motorola razr historia

Problem w tym, że w 2005 r. konkurencja zaczynała doganiać technicznie i stylowo Razra, a przecież V3x był większym i grubszym telefonem od swoich poprzedników. Sztandarowiec Motoroli stracił miano najsmuklejszego i najbardziej poręcznego telefonu na rynku. Nadal był chętnie wybierany przez klientów, ale magia i szyk gdzieś zaczęły ulatywać. Świat czekał na coś nowego. I nie była to nieznacznie usprawniona Motorola Razr maxx.

Motorola nie spoczęła na laurach i dalej starała się wprowadzać innowacje. Sęk w tym, że 29 czerwca 2007 r. Steve Jobs wręczył światu iPhone’a. Z początku nie wszyscy byli przekonani do przedziwnego i funkcjonalnie ograniczonego telefonu Apple’a, jednak czytelnicy Spider’s Web raczej doskonale wiedzą, że tylko początek życia tego telefonu był trudny. Motorola wiedziała, że na ratunek ma mało czasu.

motorola razr historia

Trzeba przyznać, że próbowała. iPhone i jego rewolucyjny interfejs multi-touch były zwiastunami rewolucji. Na szczęście dla konkurencji, telefon Apple’a początkowo był (zbyt) drogi, jego dostępność była ograniczona, a funkcjonalność uniemożliwiała jego stosowanie w firmach. Motorola wykorzystała ten czas, by wprowadzić na rynek serię telefonów Razr2 z autorskim, bazującym na Linuksie MontaVista systemie MotoMagx. Telefony te weszły do sprzedaży pod koniec 2007 r., oferując szersze moziwości multimedialne, lepsze aparaty i odświeżony interfejs użytkownika. Sprzedały się przyzwoicie, jednak nie wzbudzały już większego entuzjazmu ani u masowego klienta, ani u akcjonariuszy Motoroli.

motorola razr historia

Gwoździem do trumny okazała się przesiadka na Androida. Nie jestem nawet pewien, co napisać o telefonach Droid Razr z systemem operacyjnym Google’a. Były to wysoce nijakie telefony – przyzwoite, przez co całkiem popularne u operatorów komórkowych. Nieodróżnialne też przy tym od konkurencji. Na pewno na siebie zarobiły, szczególną popularnością cieszyły się na terenie Stanów Zjednoczonych – intensywnie promowane przez tamtejszych operatorów. O byciu jakąkolwiek ikoną czegokolwiek można było jednak zapomnieć.

Każdy chciał mieć Motorolę Razr. A już na pewno każdy snob.

motorola razr

Dziś celebryci, aktorzy, modele i ludzie mediów są widywani z tegorocznymi iPhone’ami w najmodniejszej wersji kolorystycznej. W połowie lat dwutysięcznych dokładnie takie samo miejsce w świadomości konsumentów zajmował Razr. Chwalili się nim ludzie biznesu i znane osoby. Razr pojawiał się w takich magazynach, jak Vogue czy Playboy.

motorola razr

Dużą rolę prawdopodobnie odegrała też obecność Razra w popkulturze – choć dziś trudno ustalić, czy pojawiła się tam organicznie, czy też za sprawą płatnego lokowania produktu. Razra używał chociażby grany przez Russela Crowe’a bohater filmu Dobry rok od Ridleya Scotta. Był też kluczowym rekwizytem finału trzeciego sezonu niezwykle wówczas popularnego serialu Zagubieni, lokowany był również w serialu Ekipa.

motorola razr

Z Razrem V3 chętnie się fotografowali, między innymi, Oprah Winfrey, Bono z U2 czy Jeremy Clarkson z Top Geara. No i nie zapominajmy, że w Diabeł ubiera się u Prady Motoroli Razr używały postacie grane przez Meryl Streep i Stanleya Tucci’ego. Jakkolwiek by tego nie rysować: Moto Razr to niekwestionowalna ikona popkultury. Coś takiego udało się osiągnąć jeszcze tylko Nokii i Apple’owi.

Teraz Razr wraca na rynek. I to nie w formie odgrzewanego kotleta.

Nie ukrywam, że idea tego urządzenia bardzo mi się podoba. Mam duże wątpliwości co do jego ceny, nie jestem też pewien czy zastosowany w nim procesor czy aparat fotograficzny spełniłyby moje oczekiwania. Sam pomysł uważam jednak za genialny. Czemu? To bardzo proste: oczekuję dużego wyświetlacza do wygodnego przeglądania treści, a zarazem irytuje mnie rozmiar mojego telefonu, gdy wkładam go do kieszeni spodni.

Nowy Razr po złożeniu jest mniejszy niż typowa dłoń. Po rozłożeniu mieści mniej więcej dwukrotnie więcej tekstu niż w swojej malutkiej formie. Jego kruchy elastyczny wyświetlacz jest niemal cały czas chroniony przez obudowę telefonu. Przyznam, że nie mogę się doczekać, by móc sprawdzić ten pomysł własnoręcznie i w działaniu. A ptaszki ćwierkają, że na łamach Spider’s Web już raptem za kilka dni pojawi się pierwsza relacja z obcowania z nowym Razrem.

Czy na nowo stanie się ikoną popkultury? Szczerze wątpię. Ale przynajmniej jest mądrze zbudowany, prawdopodobnie bardzo użyteczny i bez wątpienia – jak kiedyś – jedyny w swoim rodzaju.

Dołącz do dyskusji

Advertisement