Instagram testuje ukrywanie polubień, abyśmy skupili się bardziej na zdjęciach

Artykuł/Foto 02.05.2019
Instagram testuje ukrywanie polubień, abyśmy skupili się bardziej na zdjęciach

Instagram testuje ukrywanie polubień, abyśmy skupili się bardziej na zdjęciach

Jakbyśmy się czuli, gdyby inne osoby nie widziały, ile polubień mają nasze zdjęcia na Instagramie? Popularny serwis społecznościowy właśnie testuje takie rozwiązanie.

Wydawałoby się, że Instagram nie może funkcjonować bez polubień. Lajki to przecież podstawa jego funkcjonowania. Mechanizm decydujący w dużym stopniu o popularności zdjęć i ich widoczności w streamie serwowanym przez algorytm.

Instagram testuje ukrycie liczby polubień, a nie samych lajków

Sam mechanizm lajkowania zdjęć i filmów nie zniknie. W ramach testów Instagram ukrywa liczbę lajków zdjęć dla osób oglądających. Widać, że różne osoby polubiły daną treść, ale nikt nie widzi czy zdjęcie ma 20 czy 200 lajków. Nikt oprócz właściciela konta. On dalej wie, ile osób lubi jego twórczość. Eksperyment jest przeprowadzany w Kanadzie i nie wiadomo czy zostanie rozszerzony na inne kraje.

Ta zmiana ma sprawić, że Instagram zmieni się na lepsze

Instagram zamienił się w dużej mierze w próżny konkurs popularności, w którym rolę głosów odgrywają polubienia. Twórcy aplikacji sprawdzają, czy ukrycie ich liczby odmieni sposób, w jaki korzystamy serwisu. Chcą nam powiedzieć, abyśmy skupiali się na zdjęciach i filmach, które udostępniamy, a nie na tym ile mają polubień. Rzecznik prasowy Instagrama powiedział:

Odkrywanie sposobów na zmniejszenie presji na Instagramie to coś, o czym zawsze myśleliśmy.

Wygląda na to, że w końcu jest na to przyzwolenie.

Lajki są uzależniające. Nie wierzę, że Instagram chce ograniczyć nam dawkę swojego narkotyku

Media społecznościowe uzależniają. I to uzależniają bardzo mocno. Trzeba mieć w sobie dużo samokontroli, świadomości i silnej woli, aby z nich umiejętnie korzystać.

Lajki na Instagramie uzależniają jeszcze mocniej. Szczególnie jeśli robimy dobre zdjęcia. Widzę to po sobie. Korzystam z Instagrama codziennie, głównie ze względu na inspirujących fotografów, którzy tam publikują (i różne filmiki i zdjęcia o NBA). Sam też publikuję od czasu do czasu. Moje zdjęcia zazwyczaj mają ok. 100 lajków.

Ostatnio opublikowałem fotografię z Berlina, która stała się moim hitem — do tej pory polubiło ją ponad 350 osób. W dzień, kiedy lajki spływały jeden po drugim, miałem chęć co chwilę sprawdzać swój profil. Lajki to uzależniające poczucie, które dowartościowuje. Może sprawić, że myślimy o sobie więcej, niż powinniśmy. Możemy stać się bardziej próżni. Na tym uczuciu z pełną premedytacją korzysta Instagram. I nie wierzę, że chce tę uzależniającą recepturę zmienić na swoją niekorzyść.

View this post on Instagram

The modern classic

A post shared by Krzysztof Basel (@baselinbreslau) on

Z perspektywy nas, użytkowników, ukrywanie liczby lajków mogłoby być jednak korzystne. Ta potencjalna zmiana ma sens i mogłaby sprawić, że skupilibyśmy się bardziej na samych fotografiach i ich jakości, niż konkursie popularności.

Z pewnością w jakiś sposób uderzyłoby w osoby, które popularyzują niewłaściwe zachowania, emanują nagością i zachęcają to głupiego stylu życia, robiąc to tylko w celu pompowania sobie liczby fanów i strumienia pieniędzy od reklamodawców.

Dołącz do dyskusji