Instagram nie dla fotografa, a dla influencera. Nowa polityka to jeszcze więcej dyniowych latte i sneakerów

Felieton/Foto 13.04.2019
Instagram nie dla fotografa, a dla influencera. Nowa polityka to jeszcze więcej dyniowych latte i sneakerów

Instagram nie dla fotografa, a dla influencera. Nowa polityka to jeszcze więcej dyniowych latte i sneakerów

Instagram wprowadza nowe, bardzo kontrowersyjne zasady ukrywania zdjęć. W serwisie ma być miło i sympatycznie, tak jak lubią to reklamodawcy.

Wyobraź sobie fotoreportera, który publikuje na Instagramie zdjęcia dokumentalne z pierwszej linii frontu. Wyobraź sobie dokumentalistę pokazującego codzienne życie osób chorych, czy też niepełnosprawnych. Wyobraź sobie fotografa prasowego, który miał zrobić nudne zlecenie z galerii sztuki, a przez przypadek sfotografował zamach terrorystyczny.

To jest właśnie prawdziwa fotografia. Instagram mówi jej „nie”.

Facebook zaktualizował swoją politykę prywatności, wprowadzając nowe zasady zebrane pod wiele mówiącym szyldem „usuń, zredukuj, informuj”. Pokłosiem nowej strategii jest aktualizacja zasad społeczności na Instagramie. Innymi słowy, zmienił się regulamin Instagramu.

Instagram wprowadza zasadnicze nowości, a najwazniejsza jest stworzenie kategorii zdjęcia o „nierekomendowanym” charakterze. Takie zdjęcie będą ukrywane w wyszukiwarce i na stronach hashtagów, więc dotarcie do niech przez osoby postronne będzie praktycznie niemożliwe. Takie zdjęcia będą funkcjonowały w serwisie, ale Instagram zrobi wszystko, by zobaczyło je jak najmniej osób.

„Nierekomendowane” zdjęcia obejmą trzy nowe kategorie:

  • fotografie pokazujące bezpośrednio lub pośrednio przemoc,
  • fotografie szokujące pod kątem graficznym/estetycznym,
  • fotografie „seksualnie sugestywne”.

Do tej pory Instagram jednoznacznie banował zdjęcia przedstawiające nagość. Teraz dostanie się też niektórym zdjęciom w bieliźnie. Czy to oznacza koniec możliwości wstawiania fotek z plaży? Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie, bo oceną zdjęcia zajmą się algorytmy.

Instagram idzie w kierunku dyniowych latte, uśmiechów do sałatek i sneakerów.

Jak zwykle bywa w przypadkach kolejnych ograniczeń, Instagram twierdzi, że nowa polityka jest wdrażana dla dobra użytkowników. Śmiem jednak wątpić w to tłumaczenie. Jestem przekonany, że gra toczy się o pieniądze.

Instagram walczy o przyciągnięcie reklamodawców do swojej przyjaznej użytkownikowi aplikacji. Ma być miło i sympatycznie, a najlepiej dodatkowo młodo, dynamicznie, wielkomiejsko.

To rodzi pytanie: dla kogo jest Instagram?

Można cynicznie twierdzić, że Instagram od zawsze był nastawiony na przyziemne zdjęcia. Od samych początków propagował nie fotografów, a influencerów. Tyle że to nie do końca prawda.

Instagram jest w tej chwili największą na świecie platformą poświęconą zdjęciom. Na Facebooku statystycznie nadal pojawia się więcej fotografii, ale Facebook mieści też posty z tekstem i z filmami. Nie ma serwisu stricte fotograficznego większego od Instagrama. Nie ma więc lepszej metody na dotarcie do szerszego grona odbiorców, niż publikacja swoich zdjęć w tym serwisie.

Niestety nowe zasady sprawiają, że prawdziwa fotografia zostaje jeszcze bardziej zepchnięta w kąt. Czy po kilku(nastu) latach takiej polityki nowe pokolenie będzie jeszcze w stanie docenić dobry reportaż? Zdjęcie z historią? Całą historię opowiedzianą zdjęciami? Niedopowiedzenie na fotografii?

Ten rodzaj fotografii na dzisiejszym Instagramie zostaje zupełnie zakrzyczany.

Dołącz do dyskusji