Kryptowaluty dostają w Polsce podatkowy kaganiec

Artykuł/Bankowość 19.03.2018
Kryptowaluty dostają w Polsce podatkowy kaganiec

Kryptowaluty dostają w Polsce podatkowy kaganiec

Od paru lat wirtualny, wykopany przez superkomputery środek płatniczy pobudza wyobraźnię. Trudno się dziwić. Najpierw rekordowe wyniki na giełdzie, potem spadki i kolejne regulacje prawne. Teraz swoje trzy grosze dorzucają służby skarbowe. Te w Polsce chcą już wiedzieć na ten temat wszystko.

Kryptowaluty to gadżet świata finansowego, a dla szarego Kowalskiego nic nie znaczą? Dzisiaj to jednak ciut ryzykowny osąd.

Bardziej realny jest taki, że świat kryptowalut stał się częścią naszej rzeczywistości i tak naprawdę nie mamy żadnej pewności, czy za chwilę nie znajdziemy się na jego styku.

To, że kopana przez jak najmocniejsze komputery waluta stała się życiowo realna, niech świadczy przykład porwanego Rosjanina, który wolność mógł znowu poczuć dopiero po tym, gdy prześle warte 100 tys. dolarów bitcoiny.

Finansowe z górki na pazurki.

Po tym, jak jeszcze w grudniu 2017 r. jeden bitcoin wart był przeszło 20 tys. dol., nadeszła fala spadków. Cena na tyle poszybowała w dół, że ponownie dał się słyszeć chór tych, których ulubionym zadaniem od pewnego czasu wydaje się być ogłaszanie wszem wobec śmierci bitcoina. Nawet jeśli miałaby nadchodzić co tydzień.

Skoro świat zobaczył, że kryptowaluta wcale nie jest lodową górą, o którą wszystko się rozbija (w tym dotychczasowe porządki rynkowo-walutowe), to znalazła się też już odwaga do wycelowania w kryptowaluty z prawnego i politycznego działa.

Terroryści i pralnia pieniędzy.

Koniec końców kwestie wykopywanych przez komputery walut podjął również premier Mateusz Morawiecki, który porównując je do słynnej afery „Amber Gold”, wprost powiedział o konieczności regulacji. Jeśli ta byłaby utrudniona, to wtedy najlepszym, wyjściem jest zakaz stosowania kryptowalut w Polsce. Koniec kropka.

Kryptowaluty to ten sam worek, co Amber Gold? Czyli polityka, arogancja, kosztem oszczędności tysięcy ludzi? Oj, to niezbyt ładnie pachnie. Atmosferę szybko podgrzewa Narodowy Bank Polski i Komisja Nadzoru Finansowego. Akcje informacyjne na YouTubie i innych popularnych portalach mają ograniczyć zaufanie Polaków do kryptowalut do minimum.

Oczyszczamy, czy zamykamy rynek?

W podobnym kierunku idą ostatnie regulacje Sejmu RP. Dotyczą finansowego terroryzmu i praniu pieniędzy – a więc zagadnień, które większość z nas najchętniej omijałaby jak najszerszym łukiem.

Można powiedzieć, że ta regulacja przypadkowo dotyka rynku kryptowalut – uważa Lech Wilczyński z Polskiego Stowarzyszenia Bitcoin.

 

Zobaczymy, jakie będą szczegóły egzekwowania tych przepisów, czy nie będą służyć jako pretekst do zamknięcia wszystkich giełd kryptowalutowych. Czy wręcz odwrotnie – pozwoli oczyścić rynek i pozbyć się tych, którzy rzeczywiście zajmują się praniem brudnych pieniędzy – przestrzega w rozmowie z money.pl prof. Krzysztof Piech z Polskiego Akceleratora Technologii Blockchain.

Eksperci jeszcze stronią od jednoznacznych ocen. Trudno jednak mieć inne wrażenie niż to, że w Polsce tworzy się klimat wyjątkowo niekorzystny dla kryptowalut. Ich obrót co najmniej utrudnić mają różne regulacje prawne – te za nami i te jeszcze przed. Zwykły śmiertelnik zaś najlepiej jakby je kojarzył ze światem przestępców i terrorystów.

Pewne są tylko śmierć i podatki.

Teraz w ten klimat wpisują się również uregulowania podatkowe. Jeszcze parę miesięcy temu Ministerstwo Finansów wykazywało się łagodnym stanowiskiem, wedle którego opodatkowaniu podlegałaby jedynie zamiany kryptowalut na waluty FIAT, czyli te tradycyjne, takie jak polski złoty czy dolar.

Ale skoro padło hasło, że jednak zakręcamy śrubę, to na wszystkich frontach – podatkowych też jak najbardziej. Obecnie resort każe rozliczać się z każdej transakcji przeprowadzonej na giełdzie.

Czyli – jak mówi w rozmowie z Business Insider Polska Marcelina Szwed-Ziemichód, doradczyni podatkowa w DLA Piper – inwestorzy powinni rozliczać każdą transakcję dokonaną za pomocą kryptowaluty, czyli np. powinniśmy wykazać nie tylko każdą transakcję zamiany czy to ethereum, czy innej wirtualnej waluty na dolara, euro itd., ale także zamiany jednego altcoina na drugiego.

Tak naprawdę teraz nie ma żadnego znaczenia, czy za pomocą bitcoina (lub każdej innej kryptowaluty) kupiliśmy inne (realne) waluty, czy może lody na patyku albo sztabkę złota. Wszystko musi być dokładnie rozliczone.

Jeżeli prowadzimy działalność gospodarczą, musimy wykazać nasze dochody i przychody w druku PIT-36 lub PIT-361. Jeżeli nie prowadzimy biznesu na własną rękę – wystarczy nam PIT-36. Z kolek spółki kapitałowe muszą sięgnąć po CIT-8.

Jest jednak przynajmniej cień na horyzoncie dobrej wieści, jeśli chodzi rozliczanie podatkowe kryptowalut. Jeszcze tak. Kurczowo trzyma się nad przepaścią: na razie opodatkowaniu podlegają transakcje prowadzone za pomocą kryptowalut, ale nie sam proces ich tworzenia – kopania.

Startujemy z zakładami, kiedy i to przejdzie do historii?

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement