3 miliony za bycie sobą. Lena Dunham, „Nie taka dziewczyna” – recenzja sPlay

E-booki 12.02.2015
3 miliony za bycie sobą. Lena Dunham, „Nie taka dziewczyna” – recenzja sPlay

3 miliony dolarów – taką kwotę w formie zaliczki od wydawnictwa zainkasowała Lena Dunham za opowiedzenie, jak to jest być sobą, czyli Leną Dunham właśnie. 28-letnia Amerykanka, będąca m. in. autorką scenariusza, reżyserem i pomysłodawczynią serialu „Dziewczyny”, napisała książkę „Nie taka dziewczyna”, będącą zbiorem jej wspomnień dotyczących rodziny, związków, doświadczeń seksualnych i pracy.

nie taka dziewczyna lena dunham„Młoda kobieta o tym, czego >>nauczyło<< ją życie” brzmi podtytuł debiutanckiego zbioru intymnych esejów Dunham. Rzeczywiście, „nauczyło” jest tu nieprzypadkowo wzięte w cudzysłów. Czytając książkę tej niepoprawnej ze wszech miar kobiety, nie sposób nie mieć wrażenia, że całe jej życie (i ona sama) jest nieposkładane. Już opisywane przez nią lata dzieciństwa, choć – jak zapewnia – bardzo szczęśliwe, głównie dzięki rodzicom, którzy gwarantowali jej całkowitą swobodę i dbali o jej rozwój, zwiastują, że świat doczeka się wariatki o artystycznej duszy, która dwadzieścia lat później opowie całemu światu o najważniejszych i najbardziej skrywanych momentach swojego życia.

O swoich problemach żywieniowych, o tym, jak pierwszy raz dostała okresu w towarzystwie swego ojca, jak straciła dziewictwo i pozwalała wielu facetom źle się traktować, a także o tym, co ma w torebce i dlaczego lubi rozbierać się w życiu prywatnym i przed kamerą, wcielając się w główną postać serialu „Dziewczyny” o imieniu Hannah.

Jak to się stało, że ta postrzelona dziewczyna osiągnęła taki sukces? Jego istotą jest chyba właśnie ta bezpośredniość. Niemniej ważne są niewyparzony język, kategoryczne poglądy, ekspresja i wychowywanie się w artystycznej rodzinie. Dunham bez żenady opisuje swoje różne relacje z mężczyznami, w których nietrudno jest się zagubić. Czytając „Nie taką dziewczynę”, ma się wrażenie, że kolejne związki, przyjaźnie z facetami w dużej mierze ją konstytuują, a przynajmniej tak było zanim autorka nabrała większej pewności siebie. Lena Dunham stanowi ciekawą wypadkową kompleksów i samoakceptacji. Jest chaotyczna, gwałtowna i niezdecydowana. Jak jej książka, która nie może zdecydować się, czym dokładnie chce być.

Czy „Nie taka dziewczyna” to babski wieczór spędzony z Leną Dunham, a może raczej spotkanie na kozetce?

Trudno stwierdzić, a właściwie – i jedno, i drugie. Z jednej strony jest to monolog, który z całą pewnością mógłby być częścią jakiegoś pidżama party, na którym króluje wino przegryzane słonymi paluszkami, z drugiej zaś jesteśmy świadkami zwierzeń dziewczyny, która ma problem z samoakceptacją, kompulsywnym jedzeniem, własną seksualnością. Lekka formuła, nadająca się na haul zakupowy (wspomniane  „Co mam w torebce”) czy tekst do jakiegoś kolorowego pisemka dla pań („Trzynaście rzeczy, których nie powinno się mówić przyjaciołom” czy „Dziesięć powodów, dla których kocham Nowy Jork”) przeradza się momentami w bardzo osobiste zwierzenia, których nie zawsze mamy być ochotę świadkami. Choć to właśnie w tym momencie Dunham gra nam nosie, który krzywimy od nadmiernej szczerości.

„Nie taką dziewczynę”, mimo że choć podzielona na rozdziały („Miłość i seks”, „Ciało”, „Przyjaźń”, „Praca”, „Z perspektywy”) czyta się jak zbiór asocjacji znanych tylko autorce. Kolejne wątki nie zawsze mają powiązanie przyczynowo-skutkowe i właśnie ten chaos najbardziej przeszkadza w przyswajaniu treści. Ale poza tym książkę Leny Dunham naprawdę dobrze się czyta. Lekko, przyjemnie.

Dunham jest równie dowcipna jak Hannah, którą znamy z ekranu, ma podobne doświadczenia. W „Nie takiej dziewczynie” czytamy o postaciach i sytuacjach, które znamy już z kilku sezonów „Dziewczyn”. Dopiero teraz wyraźnie widać, jak wiele – podczas kreowania bohaterów i fabuły – autorka czerpała z własnego życia.

Książka Dunham to literatura zabawna, ironiczna, nieco obsceniczna. Zbyt szczera, ale kontrowersyjna nie na siłę. Prawdziwa. Autorka mówi wprost o rzeczach, które zawstydzają, o których mówić nie wypada. Przełamuje tabu, czasem szokuje, ale robi to z niewymuszonym wdziękiem. Jest dziewczyną, z którą chcesz się zaprzyjaźnić, bo wiesz, że można porozmawiać z nią na każdy temat. Bez żenady posłucha o tym, jak twój chłopak przeleciał cię w samochodzie, a potem odwzajemni się historią o kondomie, którego pewnego dnia znalazła pomiędzy pośladkami po kręceniu scen erotycznych na planie.

lena dunham dziewczyny hbo

„Nie taka dziewczyna” jest jednocześnie swojska i bardzo amerykańska, nowojorska. Ma inne doświadczenia niż wiele polskich młodych kobiet, ale mimo różnic kulturowych jest głosem pokolenia. Pokolenia zagubionych, szukających własnej tożsamości, sposobu na wyrażenie siebie, drugiej połówki, która zaakceptuje cię razem z twoim okrągłym i nieco jednak za dużym brzuchem.

Dla wszystkich tych, którzy rozkochali się w „Dziewczynach”, a szczególnie w ich głównej bohaterce, jest to pozycja obowiązkowa.

Dla reszty może być powodem, dla którego zaczną śledzić losy Hannah i jej przyjaciółek. Bo Lena Duhnam da się lubić, potrafi trafić w punkt. Ma też swoje wady, jest roztrzepana, czasem gada głupoty lub przesadza, ale może za to kochamy ją jeszcze bardziej. Niewątpliwie jest to jedna z ciekawszych młodych osób w show-biznesie, która potrafi urzekać miliony swoją zwyczajnością, a raczej niedoskonałością. Bo nie musi być taka jak inne, by zachwycać. Ot co.

E-book do recenzji udostępniła e-księgarnia Woblink

Tutaj możesz przeczytać fragment książki „Nie taka dziewczyna” Leny Dunham

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...