Myśleć globalnie, działać lokalnie. A może na odwrót?
Myśleć globalnie, ale czy działać też globalnie? Gdy robimy biznes w sieci i w krótkiej perspektywie czasowej liczymy na zewnętrzne wsparcie finansowe, jesteśmy zmuszeni by od samego początku myśleć o użytkownikach z całego świata. Przyczyną takiej kolei rzeczy jest fakt, że wśród funduszy panuje obecnie moda na szukanie projektów o potencjale globalnym.
Wiadomo – aby osiągnąć wysoką stopę zwrotu z inwestycji musimy mieć odpowiedni rynek zbytu. Należy w jak najkrótszym czasie zdobyć masę krytyczną, czyli odpowiednią liczbę użytkowników/klientów zapewniających naszemu biznesowi rentowność. Ale czy aby na pewno jest to jedyna słuszna droga? Czy koniecznością jest rozwijanie biznesu z myślą o użytkownikach z całego świata? W teorii tak powinno być łatwiej – zrobić projekt w języku angielskim, z którego korzysta większość internautów i wypuścić go na szerokie wody.