Jeden kupi iMaca, drugi wyjątkowy zegarek z limitowanej kolekcji. Epos Drift Masters – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Sprzęt 08.07.2017
Jeden kupi iMaca, drugi wyjątkowy zegarek z limitowanej kolekcji. Epos Drift Masters – recenzja Spider’s Web

Chociaż panuje moda na inteligentne zegarki, to czasomierze tradycyjne takie jak Epos Sportive 3433 Drift Masters LE mają do zaoferowania coś, czego smartwatch nigdy nie zaoferuje.

Inteligentne zegarki zostały stworzone w jednym celu. By zarabiać pieniądze. Nie stoi za nimi historia i pasja wielu osób, która sprawia, że pomimo panującej mody wiele osób wciąż preferuje tradycyjne czasomierze. Niestety, ta sama pasja i historia sprawia, że zakup zegarka wiąże się ze sporym wydatkiem. Jednak czy to, że zegarek kosztuje mnóstwo pieniędzy oznacza, że jest drogi? Niekoniecznie.

Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że wydanie 1000 zł na zegarek to dużo. Dzisiaj, po kilku miesiącach z zegarkiem Epos Drift Masters za 10 tys. zł., jestem przekonany, że taki wydatek może być usprawiedliwiony.

Co sprawia, że zegarki naręczne są drogie? Jednym z czynników jest ich historia. Mimo że firma stojąca dzisiaj za marką Epos produkcją czasomierzy zajmuje się stosunkowo krótko, bo od 1983 roku, to przeszłość, jaka stoi za tą marką, musi mieć swoje odzwierciedlenie w jakości i w cenie.

Początki firmy sięgają roku 1925. To właśnie wtedy James Aubert utworzył przedsiębiorstwo w Valle de Joux. Aubert, jako mistrz sztuki zegarmistrzowskiej, przez większość czasu pracował nad produkcją mechanizmów wyposażonych w funkcję sygnalizacji dźwiękowej czasu – tak zwanych repetierów. Był również współtwórcą mechanizmu Landeron, w tym kultowego i poszukiwanego dzisiaj mechanizmu ze stoperem – Landeron 48.

Przez 50 lat przedsiębiorstwo skupiało się na produkcji części zegarków dla mniej lub bardziej znanych firm oraz zegarków na indywidualne zamówienie. Dopiero gdy po erze zegarków kwarcowych powróciła moda na zegarki mechaniczne, powstał projekt własnej kolekcji i tak narodziła się marka Epos.

Marka, która z biegiem lat zdobywa coraz większe grono zwolenników, obecnie stawiana jest pośród innych wysoko cenionych podmiotów, takich jak Oris, Maurice Lacroix, Glycine czy Hamilton.

Wśród oferowanych przez nią modeli znajdziemy głównie zegarki eleganckie, ale nie tylko. Bez problemu w kolekcji Eposa znajdziemy divery, szkieletory i zegarki sportowe.

Te ostatnie, zegarki z kolekcji Sportive, mają od jakiegoś czasu wybitnego przedstawiciela. Zegarek EPOS model Drift Masters Limited Edition.

Zegarek powiązany został z zawodami Drift Masters Grand Prix, których marka Epos od trzech lat jest partnerem. Sezon driftowy zainaugurowano 9 kwietnia zawodami na torze w Poznaniu.

To właśnie tam kibice po raz pierwsi mogli zobaczyć, jak nowy model zegarka prezentuje się z bliska.

Dlaczego Epos zdecydował się na promocję właśnie poprzez drift?

Drift – w przeciwieństwie do popularnych, ale mało emocjonujących dla widza rajdów – gdzie na tor wyjeżdża dwóch rywali, których zadaniem jest to, by przy sporej prędkości przejechać odpowiednią część toru bokiem, wywiera na publice ogromne wrażenie. To wirtuozeria, fantazja i panowanie nad autem. Takie zadanie wymaga precyzji. Chciałoby się rzecz… wręcz zegarmistrzowskiej.

Jak to się stało, że szwajcarska marka z tradycjami zainteresowała się współpracą z polską serią zawodów driftowych? Jak tłumaczy Paweł Sobota z Epos Polska:

Epos znany był do tej pory przede wszystkim z klasycznych zegarków. Poprzez połączenie go z zawodami wymagającymi niezwykłej precyzji chcieliśmy skierować uwagę klientów również na sportowe zegarki tej marki.

Co wyróżnia zegarek Epos Drift Masters? Nieprawdopodobna wręcz jakość wykonania.

Zegarek utrzymany w czarno-żółtej kolorystyce został zapakowany w białe kartonowe pudło, które jakością przypomina te, z których możemy wyciągać kolejne iPhone’y.

W środku kartonu znajdziemy kolejne opakowanie, tym razem czarne, z żółtymi akcentami. Na czarnym opakowaniu znajdziemy informacje o nazwie modelu. Wnętrze pudełka wyłożono materiałem imitującym swoim wyglądem karbon. Prawdopodobnie po to, by uwypuklić sportowy charakter zegarka.

Sam zegarek, który znajdziemy w specjalnej przegrodzie, zapięty jest na poduszce, której zadaniem jest troska o zachowanie odpowiedniego kształtu paska. Tak, by od razu po wyciągnięciu zegarka z pudełka można go było komfortowo założyć na nadgarstek.

Pod względem technicznym Epos Driftmasters nie różni się niczym od swoich braci z kolekcji Sportive.

Koperta wykonana jest ze stali nierdzewnej i mierzy 43,5 mm średnicy oraz 14,5 mm wysokości. W związku z tym zegarek nie jest ani za duży dla osób o niewielkim obwodzie nadgarstka, ani za mały dla tych, którzy lubią zegarki o większych gabarytach.

Powierzchnia koperty łączy fragmenty szczotkowane oraz wypolerowane na wysoki połysk. Z jej prawej strony znajdziemy koronkę sygnowaną logo producenta oraz przyciski pozwalające obsługiwać funkcję stopera.

To, co było dla mnie miłą niespodzianką, to karbowanie widoczne na koronce. Pozwala ono w łatwy sposób operować mechanizmem i nawet gdy nasze palce są z jakiegoś powodu śliskie, nie będziemy mieli problemów ze zmianą godziny czy nakręceniem zegarka.

Po drugiej stronie koperty wygrawerowano indywidualny numer każdego ze 100 przygotowanych egzemplarzy.

Z kolei po odwróceniu zegarka do góry nogami naszym oczom ukażę się pełny stalowy dekiel mocowany do koperty za pomocą czterech śrub. Na matowej powierzchni dekla wygrawerowano nazwę zawodów, która stanowi jednocześnie oznaczenie modelu. Trzeba przyznać, że napis z połyskiem prezentuje się wybornie na matowej powierzchni dekla.

Tarcza zegarka jest tym, co najlepiej oddaje jego charakter.

Żółte akcenty, czyli obwódka wewnątrz tarczy i sekundnik dodają zegarkowi drapieżności i podkreślają jego sportowy charakter. Dwa totalizatory stopera umieszczone na godzinie 6 i 12 oraz sub-tarcza umieszczona na godzinie 9, a także datownik znajdujący się na godzinie 3 sprawiają, że patrząc na zegarek, można łatwo docenić detale jego wykończenia.

Widać to zwłaszcza na indeksach i wskazówkach, które pokryte są materiałem fluorescencyjnym z Super-LumiNovy. W praktyce oznacza to, że odczytanie godziny nie będzie problemem podczas seansu w kinie, czy innej sytuacji, w której trakcie będziemy odcięci od źródła światła.

Jedyną istotną zmianą tarczy w stosunku do oryginalnego modelu, a nie będącą zmianą kosmetyczną jest jej powierzchnia, która wyglądem przypomina asfalt.

Tarcza schowana jest pod szafirowym szkłem, pokrytym od wewnątrz powłoką antyrefleksyjną.

Wbrew pozorom, jest to bardzo dobry zabieg. Szafirowe szkła w zegarkach, mimo że są bardzo wytrzymałe, sprawiają pewne problemy z odczytywaniem godziny w ostrym świetle.

Spoglądanie na zegarek w upalny dzień może sprawić na tyle duży problem, że odczytanie godziny będzie graniczyć z cudem. Dzięki powłoce antyrefleksyjnej ten mały, aczkolwiek newralgiczny problem znika.

Skórzany pasek wygodny od pierwszego założenia.

Nie każdemu odpowiadają skórzane paski w zegarku, ale w Eposie paskowi z cielęcej skóry trudno jest cokolwiek zarzucić.

Rdzeń paska wypełniony jest wysokiej jakości kauczukiem, który bardzo zgrabnie dopasowuje się do kształtu nadgarstka. Co istotne – taka konstrukcja sprawia, że jest on zdecydowanie bardziej wytrzymały, niż tradycyjne paski skórzane.

Jak wiadomo skóra „pracuje”. To sprawia, że pasek się rozciąga, a my przepinamy zegarek na kolejne dziurki.

Dotychczas, gdy miałem do czynienia z paskami skórzanymi, irytowało mnie to, że już po kilku miesiącach noszenia zegarka pasek nadawał się do wymiany.

W przypadku Eposa tego problemu nie ma, ponieważ skórą pokryta jest tylko wierzchnia warstwa paska.

Warto się też pochylić nad mechanizmem zegarka.

Chronograf EPOS Drift Masters LE z linii EPOS SPORTIVE 3433 bazuje na słynnym Valjoux 7750.

Pierwszy, prototypowy mechanizm zaczął działać w 1972 roku, jednakże oficjalnie nowy kaliber Valjoux 7750 ujrzał światło dzienne dopiero w roku 1974.

Jego fenomen bierze się stąd, że jest to kultowy mechanizm chronografu, który pracuje zarówno w zegarkach za 1000 euro, jak i w modelach, których cena przekracza kwotę dziesięć razy większą. Przykładem takiego wykorzystania może być zmodyfikowany mechanizm Valjoux z manualnym naciągiem użyty przez firmę IWC Schaffhausen w modelu Il Destriero Scafusia.

Ponieważ jest to zegarek z naciągiem automatycznym, nakrecajacy się poprzez ruch ręki, po odłożeniu go maksymalna rezerwa chodu to 48 godzin. Czy to dużo?

Patrząc na to, ile potrafią działać smartwatche na pełnym ładowaniu na pewno tak, ale nawet porównując ten mechanizm z konkurencyjnymi jest to rezerwa chodu na dużo lepszym niż średnim poziomie.

Czy ten zegarek ma wady?

O ile jednym wyjątkowy design dedykowany zawodom w drifcie przypadnie do gustu, o tyle inni stwierdzą, że nie jest to zegarek dla nich. Być może znajdzie się ktoś, kto zarzuci zegarkowi zbyt dużą drapieżność, ale nie o gustach będziemy tutaj rozmawiać.

To, co można zarzucić zegarkowi to fakt, że konstrukcja koperty zapewnia wodoszczelność zegarka na poziomie 10 atm. Co prawda przy tej klasie wodoszczelności można już wchodzić z zegarkiem do wody i nurkować z rurką, ale mimo wszystko oczekiwałbym więcej od zegarka o charakterze stricte sportowym.

Oprócz tego wadą dla jednych, a zaletą dla drugich może być masa zegarka. Od razu, gdy weźmiemy zegarek do ręki czujemy jego wagę na dłoni. Osoby, które nie lubią nosić zegarków „wyczuwalnych” w trakcie normalnego trybu dnia będą tym faktem lekko poirytowane. Z drugiej strony dla tych osób, które lubią czuć na nadgarstku kawał dobrze wykonanej roboty waga Eposa nie będzie żadnym problem.

No i ostatnia, chyba największa wada. Epos Drift Masters kosztuje ponad 10 tysięcy złotych. Sporo, ale mając na uwadze fakt, że takich zegarków powstało tylko 100 w wersji limitowanej?

Wtedy cena już nie robi aż tak dużego wrażenia.

Od zegarka, za którego trzeba zapłacić 10 tysięcy złotych, powinniśmy wymagać wysokiej jakości wykonania – jest. Świetnego spasowania elementów – jest. Wysokiej klasy mechanizmu – jest. Wyjątkowego charakteru i designu – jest. A także unikatowego stylu, który pozwoli przetrwać zegarkowi próbę czasu – wszystko się zgadza.

W związku z tym każdy pasjonat zegarków, niekoniecznie sportów motorowych, czy driftu, powinien przyjrzeć się dokładnie opisywanemu modelowi. Jeżeli uzna, że warto tyle zapłacić za zegarek, to jedyne co mogę zrobić w takiej sytuacji to przyklasnąć i pogratulować dobrego zakupu.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement