Reklama

Wpisy autora: Przemysław Pająk

Małe firmy kupują komputery Mac (w USA)

Apple powoli wkracza na rynek biznesowy, gdzie bezsprzecznie i bezapelacyjnie dominuje Microsoft. Według danych przedstawionych przez analityka firmy Needham – Charlie’go Wolfa – Apple sprzedało trzykrotnie więcej komputerów Mac firmom w ostatnim kwartale zakończonym we wrześniu (188 tysięcy) niż w trzy miesiące wcześniej (61 tysięcy).

Pozwoliło to Apple na osiągnięcie dynamicznego wzrostu udziałów w tym atrakcyjnym segmencie rynku z 1,9% do 5,6% na koniec września. Według Wolfa nie ma do końca racjonalnego wytłumaczenia tego fenomenu: – Po latach kiedy udział Maka na tym rynku zmieniał się minimalnie, wzrost jest tak duży, że aż trudno to wytłumaczyć.

Wydaje się, że dynamiczny wzrost należy łączyć z połączeniem skutecznego oprogramowania i odpowiedniej strategii sprzedaży na tym segmencie rynkowym. Wiele małych firm decyduje się na zakup Maka po tym, jak z łatwością można na nich instalować drugi system operacyjny dzięki wbudowanej funkcji Boot Camp oraz coraz lepszemu oprogramowaniu zewnętrznemu w postaci Parallels Desktop czy VMware Fusion .

Piper Jaffray szczegółowo o Apple

Analityk banku inwestycyjnego Piper Jaffray, który uznany jest za najlepszego specjalistę od Apple – Gene Munster – przedstawił odpowiedzi na 12 pytań dotyczących aktualnego stanu biznesu oraz rozwoju portfolio produktów firmy Steve’a Jobsa.

Odpowiedzi Munstera, z którymi w pełnej wersji można zapoznać się na portalu AppleInsider, są rozwinięciem notki do klientów Piper Jaffray przesłanej niecały tydzień temu. Co ciekawe, Munster ciągle podtrzymuje swoją prognozę dla wyceny walorów Apple na poziomie 250 dolarów. To niemal trzykrotnie więcej niż aktualna ich cena. Od tygodnia bowiem Apple testuje kolejne dołki oscylując wokół 90 dolarów.

Estymacje sprzedaży komputerów Macintosh, telefonów iPhone oraz przenośnych odtwarzaczy multimedialnych iPodów w pierwszym kwartale fiskalnym 2009 Apple (kalendarzowo to ostatni kwartał 2008 roku) przedstawione przez Munstera pokrywają się w całości z tym co przedstawił niecały tydzień temu – 2,7 miliona Maków, 6 milionów iPhone’ów oraz 12% spadek sprzedaży iPodów do 19 milionów.

Dostęp do iDisk z iPhone’a dzięki MobileFiles

Dobra i zła wiadomość. Zła jest taka, że Apple najprawdopodobniej nie planuje poszerzyć funkcjonalności iPhone’a o wbudowaną aplikację, dzięki której można byłoby łączyć się z iDisk w MobileMe. Gdyby planowali, to z pewnością nie zaakceptowaliby aplikacji MobileFiles do dystrybucji w AppStore . Dobrą wiadomością natomiast jest właśnie fakt pojawienia się w AppStore aplikacji MobileFiles.

MobileFiles to doskonały program dla wszystkich posiadaczy kont MobileMe przygotowany przez Quickoffice. Dzięki niemu posiadacze iPhone’a lub iPoda touch z oprogramowaniem co najmniej 2.1 w każdej chwili mogą uzyskać dostęp do plików umieszczonych na wirtualnym dysku iDisk. Aplikacja daje możliwość przejrzenia wszystkich plików na naszym iDisk oraz pobrania i pozostawienia ich na iPhone do odczytu offline. Jedynym minusem (i to dużym) programu MobileFiles jest brak (na razie) obsługi plików iWork.

Aplikacja działa doskonale i stabilnie. Przy tym jest niezwykle prosta i intuicyjna. Układ folderów jest identyczny z tym, jaki widzimy po zalogowaniu się do MobileMe w wersji „Cloud”.

Najbardziej zielona kampania reklamowa od Apple

Apple nie przestaje zadziwiać. Właśnie przygotowano nową kampanię reklamową promującą odświeżoną linię notebooków Apple. Nie skupiono się w niej na promocji nowego dizajnu, nowych rozwiązań technologicznych ani nawet na nowym szklanym i bezprzyciskowym gładziku. W nowych reklamach Apple zachwala? ekologiczność swoich produktów.

Bardzo odważny to ruch. Jest niezwykle trudno przeforsować kreację opartą na „aspektach środowiskowych” u decydentów, których pieniądze mają być wydane na kampanię. Czemu? Ciągle panuje przekonanie, że konsumenci w bardzo ograniczonym stopniu zapatrują się na ekologiczność produktów, które kupują. Takie myślenie jest szczególnie zakorzenione w przypadku dóbr tak zwanych trwałych, do których komputery na pewno się klasyfikują. Oczywiście, coraz częściej segregujemy śmieci, rezygnujemy z plastikowych toreb na rzecz tych z papieru, a jak kupujemy kosmetyki, to sprawdzamy, czy nie były testowane na zwierzętach. Badania potwierdzają jednak, że kiedy kupujemy nowy telewizor, aparat fotograficzny, czy właśnie notebooka, to raczej jego energooszczędności, czy użytych do jego konstrukcji materiałów nie analizujemy pod kątem przyjazności dla środowiska.

Apple było ostatnio atakowane przez Greenpeace i inne organizacje ekologiczne za brak rozwiązań przyjaznych dla środowiska. W czerwcowym rankingu Greenpeace Apple zajęło dalekie 11 miejsce na 18 wiodących firm technologicznych świata, gdzie badano ekologiczność użytych materiałów do konstrukcji popularnych produktów. Miesiąc wcześniej, w maju, Apple zajęło ostatnie dwunaste miejsce wśród producentów elektroniki i dostawców komputerów osobistych w rankingu Climate Mount na firmy dbające o zmiany klimatyczne na świecie. Producent MacBooka był jedynym producentem elektroniki w rankingu, który otrzymał ocenę „stagnacja” w porównaniu do poprzedniego roku. Produkty Apple nie uzyskały rekomendacji dla „klientów, którzy dbają o klimat na świecie”.

Czy niepochlebne oceny organizacji ekologicznych zmusiły Apple do przygotowania najbardziej zielonej kampanii reklamowej w historii? Trudno w to uwierzyć. Podczas ostatniego keynote , na którym prezentowano nowe MacBooki wiceprezes firmy i słynny projektant, Jonathan Ive , pięknie opowiadał o nowym sposobie wykonywania obudowy do MacBooków z jednego kawałka aluminium. Steve Jobs poświęcił kilka chwil na podkreślenie ważnych aspektów proekologicznych, które nowe notebooki Apple realizują. Nikt chyba jednak nie sądził, że wkrótce Apple odpali całą kreację marketingową opartą o ekologiczność swoich produktów. Wystąpienia zarówno Ive’a, jak i Jobsa, traktowano raczej jako odpowiednie, poprawnie polityczne zachowanie.

Steven Wilson, mag współczesnej kultury

Ostatnio rzadziej poświęcam łamy Spider’s Web na opis wrażeń muzycznych, a w założeniu miał być to blog o trzech pasjach, które targają moją osobą. O Apple piszę ostatnio bardzo dużo, także w wymiarze marketingowym (co jest moją drugą pasją). Muzyka to trzecia, z pewnością największa i najbardziej pojemna mania mojego życia. Dzisiaj nadarza się wspaniała okazja, aby trochę nadrobić zaległości.

Do bram mojego domu zapukał dziś bowiem listonosz i przyniósł długo oczekiwaną przesyłkę – pierwszy solowy album Stevena Wilsona. Jakiego Wilsona zapytacie? O tym za chwilę. Przedtem spieszę się pochwalić, że „Insurgentes” – a tak nazywa się to wydawnictwo – to płyta, którą niełatwo było zdobyć. Jej limitowana przedpremierowa wersja dostępna była jedynie na zapisy – które trwały tylko około dwóch tygodni – w nakładzie 3 tysięcy egzemplarzy. Przepięknie wydany album w formie wspaniałego albumu fotograficznego z trzema płytkami w środku kosztował również odpowiednio wysoko. Na liście najbardziej unikatowych wydawnictw w mojej kolekcji „Insurgentes” wyląduje jednak pewnie tuż obok pierwszego wydania płyty „Damage” duetu Sylvian/Fripp, która dziś jest białym krukiem i na rynku osiąga naprawdę wysokie ceny.

„Insurgentes” nie zajmie zaszczytnego miejsca na moich półkach z płytami tylko i wyłącznie za formę i jakość wydania. To pierwszy solowy album – choć trudno w jego przypadku mówić o pierwszym solowym dziele, skoro większość projektów, w które się angażuje są jego wybitnie autorskimi dokonaniami – Stevena Wilsona. Steven Wilson – i nie waham się użyć słów, które za chwilę przeczytacie – to Leonardo da Vinci współczesnej muzyki. Trudno wręcz zliczyć projekty, w które angażuje się ten niezwykle płodny 41 latek, wszędzie odciskając swoje niezwykłe piętno. Porcupine Tree, no-man, Blackfield, Bass Communion, oraz I.E.M. to jego główne projekty. Produkował/współtworzył również dzieła Marillion, Roberta Frippa, Opeth oraz Anji Garbarek. Jest też jednym z pionierów 5.1 surrounding mix, którą to technologię doprowadził do perfekcji. Aktualnie słuchy chodzą, że zajmuje się produkcją i miksowaniem wszystkich archiwalnych płyt jednej z największych grup w historii rocka – King Crimson.

Jeśli to nazwisko obiło się Wam o uszy, to z pewnością dzięki Porcupine Tree. To grupa muzyczna z kręgów rocka progresywnego, która zdobyła największe uznanie ze wszystkich zespołów opierających swoją estetykę na tzw. klasycznym rocku. Choć nazywając Stevena Wilsona człowiekiem „progresywu” jest chyba zbyt krzywdzącym stwierdzeniem, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę niezbyt przyjazne rozumienie „rocka progresywnego” we współczesnym dyskursie muzycznym.

Czy Apple ma prawo wyśmiewać wartość kampanii Visty?

Bloggerka portalu bnet Lindsey Bakley przyjrzała się niezwykle dokładnie dokumentowi 10-K Form, które Apple złożyło w zeszłym miesiącu przed Amerykańską Komisją Papierów Wartościowych i Giełd. Znalazła w nim niezwykle ciekawą adnotację – Apple dysponowało budżetem reklamowym w wysokości 486 milionów dolarów w roku fiskalnym 2008 roku. To 13% budżetu SG&A (koszty ogólne, sprzedaży i administracji), czyli o 3 punkty procentowe więcej niż tyle, ile podają podręczniki do ekonomii jako optymalną wartość budżetu reklamowego. W 2007 roku Apple wydało o 9 milionów dolarów mniej – 467 milionów. Dwa lata temu, w 2006 roku, budżet reklamowy wynosił 338 milionów dolarów.

Ostatnio Apple wyśmiało 300 milionową kampanię reklamową Microsoftu promującą niezwykle krytykowany system operacyjny Vista w jednej z reklam z serii Get a Mac zatytułowanej „Bean Counter„. Warto przeanalizować jednak budżet reklamowy koncernu z Redmond żeby zrozumieć, że Apple wcale nie wydaje na reklamy dużo mniej niż jego główny konkurent na rynku systemów operacyjnych. Z raportu 10-K Microsoftu wynika, że budżet reklamowy w 2008 roku wyniósł 1,2 miliarda dolarów. W 2007 roku było to 1,3 miliarda a w 2006 r. – 1,2 miliarda dolarów.

iPhone’a ekran powitalny?

? to chyba najmniej zagospodarowane miejsce w jego interfejsie. Popularność aplikacji Kate, czy Intelliscreen, dzięki którym na odblokowanych narzędziem od iPhone DevTeamu telefonach można umieszczać różne informacje i powiadomienia, zdaje się pobudzać Apple do rozwoju jego oprogramowania.

Na AppleInsider pojawiły się właśnie zdjęcia z jednego z patentów Apple prezentujące nowy sposób komunikowania powiadomień na ekranie powitalnym iPhone’a. Jeśli Apple zdecyduje się na implementację tych rozwiązań, iPhone będzie wyposażony w dodatkowy system podświetlania (tak mniemam), który aktywowany będzie w przypadku pojawienia się powiadomienia o nieodebranych połączeniach, wiadomościach, czy pozycji kalendarzy. Dzięki temu użytkownik nie będzie musiał aktywować głównego podświetlenia iPhone’a w celu sprawdzenia statusu alertów. iPhone włączy bowiem dodatkowy system świetlny, którym poinformuje użytkownika o wydarzeniach. Poszczególne typy powiadomień mają mieć różne kolory oraz rodzaje alertu (np. mignięcie czy pulsowanie).

Wydaje się, że ten kierunek rozwoju oprogramowania iPhone’a byłby jak najbardziej słuszny. Jako użytkownik najpierw Kate, a teraz Intelliscreen nie wyobrażam sobie iPhone’a bez funkcjonalności, które oferują. Szczególnie najbliższe pozycje kalendarzy pokazane na ekranie powitalnym iPhone’a są niezwykle przydatne. Rozwój oprogramowania iPhone’a o te właśnie funkcje z pewnością spodobałby się klientowi biznesowemu. A jest o co walczyć, gdyż jak pokazują ostatnie wyniki badań przedstawione przez ChangeWave, iPhone jest już na drugim miejscu wśród smartfonów w użyciu w amerykańskim sektorze przedsiębiorstw. Smartfon od Apple wyprzedził właśnie telefony Palm (14% do 11%) i ulega już tylko smartfonom Blackberry (chociaż różnica jest znaczna: 76% do 14%).

iPhone Your Life

Nowe oprogramowanie 2.2 na iPhone’a już jest. Nowe tutoriale odnośnie używania iPhone’a też już są. Ale jest coś jeszcze: pod tym adresem znajdziecie rekomendację najlepszych i najbardziej przydatnych aplikacji na iPhone’a dostępnych w AppStore.

To świetna pozycja dla nowych użytkowników iPhone’a, których przerazić może liczba aplikacji dostępnych w AppStore. Apple skatalogowało najbardziej przydatne aplikacje w pięciu kategoriach:

- wokół miasta
- podróże
- w domu
- rzeczy do zrobienia
- zabawa i gry

Sprzedaż iPodów: czy to już faza schyłkowa?

Może to tylko wynik globalnej recesji, może jednorazowe wydarzenie, ale? Apple najprawdopodobniej po raz pierwszy w historii sprzeda mniej iPodów w ostatnim kwartale tego roku niż na koniec grudnia poprzedniego roku. Byłoby to wydarzenie bezprecedensowe potwierdzające fakt, że iPod i cała branża przenośnych odtwarzaczy mp3 powoli, choć raczej bezpowrotnie, się kurczy.

Według uśrednionych kalkulacji analityków z Wall Street , Apple sprzeda 18,6 milionów iPodów w ostatnim kwartale kalendarzowym 2008 roku. Byłaby to wysoka, 16% zniżka w porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy na koniec grudnia 2007 roku Apple sprzedało 22,1 milionów iPodów. Trochę bardziej optymistyczny jest najbardziej znany analityk podejmujący tematykę Apple – Gene Munster z Piper Jaffray. Według niego Apple sprzeda 19 milionów iPodów. Tak, czy owak, pierwszy w historii spadek sprzedaży iPodów w najbardziej atrakcyjnym kwartale roku stanie się chyba faktem.

Jak bardzo zmniejszają się cyfry wokół iPoda zaświadczy analiza malejącego wzrostu sprzedaży w kwartale grudniowym: w 2004 – 525%, w 2005 – 207%, w 2006 – 50% oraz w 2007 – 5%. Jeśli potwierdzi się 16% spadek sprzedaży w 2008 roku, w dokumentach finansowych Apple po stronie iPoda po raz pierwszy pojawi się czerwony kolor.

Kilka ciekawych informacji w skrócie

 Na przestrzeni kilku ostatnich dni pojawiło się kilka ciekawych informacji na temat Apple i jej produktów. Część z nich to potwierdzone informacje, część zapewne tylko plotki. Warto jednak obserwować bieg wydarzeń z nimi związany, gdyż na pewno jeszcze dużo będzie się pisać i spekulować na ich temat.

Mac OS X 10.5.6

Appletell napisało, że najnowsza łatka do systemu operacyjnego Mac OS X oznaczona numerami 10.5.6 szykowana jest na najbliższy piątek. W ostatnich dniach Apple udostępniło wybranym testerom dwie kolejne wersje tego uaktualniania i ponoć ta druga nie zawiera już błędów. 10.5.6 ma skupiać się na poprawianiu funkcjonowania MobileMe, Maila oraz AFP.

Dobre prognozy dla Apple dla 1Q 2009 roku

Wiodący analityk zajmujący się biznesowym wymiarem Apple, Gene Munster z banku inwestycyjnego Piper Jaffray, przedstawił właśnie prognozy sprzedaży produktów Apple w pierwszym kwartale fiskalnym 2009 roku, który pokrywa się z czwartym kwartałem kalendarzowym 2008 roku.

Według kalkulacji Munstera poczynionych na podstawie analizy całodobowej sprzedaży w amerykańskich sklepach Apple, firma z Cupertino powinna sprzedać więcej Maków niż w poprzednim kwartale (2,6 miliona) oraz wyrównać sprzedaż iPhone’a (6 milionów) na koniec grudnia 2008 roku. Według obliczeń Piper Jaffray, Apple sprzedaje teraz średnio 36 Maków w ciągu doby w każdym Apple Store w Stanach Zjednoczonych. To pozwala przyjąć Munsterowi, że Apple sprzeda około 2,7 milionów komputerów Macintosh, co będzie najlepszym w historii wynikiem poprawiając rekord z poprzedniego kwartału.

Te same wyliczenia dowodzą, że Apple sprzedaje aktualnie 28 iPhone’ów w ciągu doby w każdym Apple Store w USA. To wprawdzie dużo mniej niż 95 iPhone’ów sprzedawanych w lipcu, ale nachodzący sezon świątecznego boomu sprzedażowego oraz pojawienie się telefonu w sieci Best Buy powinny zniwelować mniejszą sprzedaż w samych Apple Store.

Moje Jabłuszko 11

Bym zapomniał? Na stronach Mojego Jabłuszka znajduje się już najnowszy listopadowy numer pisma. Zapraszam, szczególnie, że w tym numerze znajdziecie dwa moje artykuły oraz opis bloga Spider’s Web.

„Pająk w sieci” to pierwszy tekst z serii podsumowań wydarzeń w świecie Apple w mijającym miesiącu.

„P2P” to już druga odsłona ciekawego cyklu z serii mail-odpowiedź, który redaguję z Piotrem Chylińskim.

Papermasterata i Fadellandia

To co się dzieje wokół sprawy Marka Papermastera już dawno wymknęło się poza ramy zwykłej walki o pracownika. Przy okazji doniesień na temat kolejnych ruchów zainteresowanych stron wychodzą na jaw bardzo intrygujące fakty, które zapewne nie były przeznaczone dla oczu i uszu opinii publicznej.

Przypomnijmy – Mark Papermaster to były pracownik firmy IBM, który zapragnął zmiany pracodawcy na firmę Apple, gdzie miał objąć miejsce zwolnione przez „ojca iPoda” Tony’ego Fadella. Co więcej, w randze starszego wiceprezesa miał mieć większe kompetencje niż Fadell i raportować jedynie do Steve’a Jobsa. Tyle, że IBM się uwzięło i za nic w świecie nie chce polubownie puścić Papermastera do Apple.

Sprawa trafiła do sądu pracy. Można powiedzieć, że z pierwszego starcia zwycięsko wyszła firma IBM, ponieważ sąd zakazał pracy Papermastera w Apple do czasu finalnego rozstrzygnięcia sprawy. Ale tuż potem to Papermaster mógł się cieszyć z decyzji sądu, który nakazał firmie IBM wpłatę w wysokości 3 milionów dolarów na poczet ewentualnego odszkodowania dla swojego byłego pracownika. W tym samym czasie Apple pospiesznie zdjęło profil swojego nowego starszego wiceprezesa ds. technologii iPhone’a i iPoda ze swoich stron korporacyjnych.

Rozpoznawanie głosowe od Google, czyli jak rodzi się histeria

Czasami nie da się odeprzeć wrażenia, że pewne tematy zyskują miano nieuzasadnionej histerii. Jak inaczej bowiem ocenić to, co dzieje się wokół planowanego updatu do aplikacji Google Mobile na iPhone’a, dzięki której za pomocą komend głosowych wyszukamy nie tylko kontakty, ale także, między innymi, repertuar kin w naszym sąsiedztwie, czy zdjęcia Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.

Analiza dokonana przez Fortune przynosi dość niezwykłe dane – zamieszanie z nową aplikacją Google wywołało większy odzew bloggerów zajmujących się zagadnieniami technologicznymi niż zwycięstwo Barracka Obamy w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Takie wyniki przynosi analiza agregatu newsowego z blogów technologicznych TechMeme.

Histeria zaczęła się od artykułu w New York Times w piątek. Potem w ciągu dnia pisali, analizowali i zachwycali się wszyscy wiodący bloggerzy z najważniejszych technologicznych portali na świecie. Następnie ukazało się video Google prezentujące możliwości nowej wersji aplikacji Google Mobile. Ponoć w Google myśleli, że aplikacja pojawi się w AppStore już w piątek. Bloggerzy wpadli więc w zachwyt nad tym, co Google pokazało. Tyle, że Apple się wkurzyło, że Google bez ich zgody pokazuje coś, czego w AppStore fizycznie jeszcze nie ma. Google zdjęło więc video, a bloggerzy masowo zastanawiali się o co tak naprawdę chodzi. Pojawiły się mocne zarzuty zarówno przeciwko Apple, jak i Google. Zaraz później okazało się, że ktoś zdążył skopiować demo zaprezentowane przez Google. Aura tajemniczości jeszcze bardziej wywindowała oglądalność przechwyconego dema. W końcu na TechCrunch napisali, że według wszelkich znaków na niebie i ziemi nowa wersja Google Mobile pojawi się w AppStore w poniedziałek.

A o co tyle pisania i rozgrzewania łączy internetowych? Sami oceńcie. Warto było?