Czy kupiłbyś iPhone’a X, gdyby to był telefon z Androidem?

Felieton/Technologie 13.09.2017
Czy kupiłbyś iPhone’a X, gdyby to był telefon z Androidem?

Nie możemy się dogadać w redakcji na temat nowego iPhone’a. To w sumie logiczna konsekwencja profilu działalności, ale nigdy nie sądziłem, że pierwsza wojna w redakcji Spider’s Web, rozpoczęta krwawą Bitwą pod Sosnowcem, rozegra się akurat w obronie honoru Apple. 

Mam wrażenie, że obecnie ścierają się u nas dwa fronty, może nawet trzy. Racjonalny, emocjonalny i hormonalny. Pierwszy jest krytyczny, drugi też jest krytyczny, ale i tak ma zamiar tkwić przy swoim ulubionym ekosystemem, trzeci od 20 godzin, bez chwili przerwy, wyśpiewuje peany pochwalne i choć dużo w nich zasłyszanych na konferencji „amazing”, „really, really great”, „we’re proud”, to jednak stojąc na czele frakcji racjonalnej od 20 godzin nie mogę się doprosić odpowiedzi na jedno, zasadnicze pytanie:

Kiedy już wreszcie przebijam się przez te wszystkie pierdoły o myśli przewodniej, budowaniu emocji, marki, feelingu, nadal nie znajduję odpowiedzi na interesujące mnie pytania. Widzicie, możliwe, że oni mają nawet rację. Że iPhone X będzie najlepszym konsumencko wyborem na świecie, który zapewni nieopisywalną (a przynajmniej oni – czołowi polscy blogerzy – sobie z tym nie radzą) wygodę korzystania z urządzenia. Problem w tym, że uprawiając tego typu narrację zaciemniają nieco fakt, że Apple pokazało wczoraj konkretne urządzenie.

Apple nie wyszło wczoraj na scenę opowiadając o iOS 11, o jego integracji z MacOS i o świecie wielkiego jabłka. Oni pokazali trzy konkretne modele, starannie je od siebie odróżniając: iPhone 8, iPhone 8 Plus oraz iPhone X. Tym samym myślę, że nasi czytelnicy oczekują od nas również zdolności do spojrzenia na same urządzenia, nie tylko przez pryzmat systemu operacyjnego, marki, prestiżu i feelingu. Tej dyskusji w redakcji nie udało mi się sprowokować. Wielokrotnie próbowałem, ale ona zawsze uciekała w takim, niemiłym dla mnie… nazwijmy to – hormonalnym – kierunku.

Czy kupiłbyś iPhone X, gdyby to był smartfon z Androidem?

W pewnym momencie zadałem takie pytanie moim rozmówcom, oczywiście nie doczekując się jednoznacznej odpowiedzi. Zadałem je więc również sobie i… No cóż, bez dłuższego zastanowienia – nie. Co najmniej Samsung Galaxy S8 oraz LG G6 wydały mi się bardziej interesującymi propozycjami – zwłaszcza wizualnie, ale mam też więcej zaufania do ich aparatów oraz… obecności czytnika linii papilarnych.

Mam więc dużą prośbę do wyznawców Apple. Jeśli wybieramy iPhone X, to mówmy otwarcie, że nade wszystko kompromisowo wybieramy iOS nad Androida. Jeżeli robimy to również z innych powodów – wskażmy je, wskażmy, co tam jest lepszego hardware’owo. Mam takie trochę wrażenie, że gdyby w Samsungu Galaxy S8 zainstalować iOS, to powstałby najlepszy smartfon w historii, którego jedyną wadą byłoby za wysokie umiejscowienie czytnika linii papilarnych.

Mówimy o najdroższym smartfonie na rynku.

iPhone X będzie najdroższym smartfonem na rynku (nie licząc wysadzanych rubinami ekscesów). To jest 5000 złotych, konsument ma prawo spodziewać się, że coś będzie tańczyło tak, jak mu zagra, a jeśli będzie chciał, to z małego kraniku zacznie lecieć Johnny Walker. Tymczasem osobiście mam wrażenie, że Apple przedstawił wczoraj co najwyżej średniego smartfona, który obecnie jest gloryfikowany przez pryzmat jego ekosystemu. Że jeżeli jego konstrukcja doczekała się tylko pozytywów, to tylko dlatego, że społeczność Apple jest już zwyczajnie wykończona designem katowanym od 2014 roku – tamtego roku wyszedł LG G3, a tryumfy święciła Motorola Moto X2.

Absolutnie zgadzam się z Przemkiem Pająkiem, że to będzie fantastycznie sprzedający się smartfon, który na dodatek zapewne będzie dostarczał wiele rewelacyjnych wrażeń z obsługi. Ale rozmawiając warsztatowo, rozmawiając o literach – moim zdaniem jego projekt estetyczny czy wymuszona tym i tak niezbyt imponującym projektem funkcjonalność sprawiają, że w oderwaniu od Apple, iPhone X nie robi aż tak dużego wrażenia.

To można było zrobić o wiele lepiej. Apple znów mógł być niekwestionowanym królem, a tymczasem rozczarowań i wątpliwości nie brakuje.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement