Mark Zuckerberg to dobry sprzedawca. W kwestii SI wolę zaufać Muskowi

Felieton/Nauka 24.08.2017
Mark Zuckerberg to dobry sprzedawca. W kwestii SI wolę zaufać Muskowi

Nad implikacjami przepychanki Zuckerberga i Muska w temacie potencjalnych zagrożeń ze strony Sztucznej Inteligencji zastanawiam się od dłuższego czasu.

A raczej nad tym, dlaczego do jasnej cholery ktokolwiek miałby ufać Zuckerbergowi, który od zawsze hurraoptymistyczny za największe swoje osiągnięcie ma stworzenie Facebooka – śmietnika który na zawsze wpłynął na to, jak używamy internetu w negatywny sposób?

Elon Musk twierdzi, że Sztuczna Inteligencja w przyszłości może stanowić spore zagrożenie – jej wymknięcie się spod kontroli ma potencjalne katastroficzne skutki. Mark Zuckerberg uważa, że bicie na alarm jest nieuzasadnione, a nawet nieodpowiedzialne, że SI ma potencjał do ulepszenia życia ludzi. Musk odpowiedział, że po rozmowie z Zuckerbergiem uznaje, iż jego rozumienie Sztucznej Inteligencji jest niewielkie.

Nie jestem fanką żadnego z tych miliarderów – obaj mają pewnie wiele wad, obaj są też tylko ludźmi.

Ludźmi zdolnymi, którzy stworzyli ogromne firmy i popularne produkty. Jeśli jednak miałabym wybrać komu ufam bardziej, zawsze będzie do Musk. Z kilku powodów.

Musk po rozpoczęciu kariery jako twórca PayPala, z biznesu typowo internetowego, zaczął tworzyć realne, fizyczne produkty z misją. Panele słoneczne, rakiety kosmiczne, elektryczne samochody – to wszystko projekty i produkty, które mają nie tylko potencjał, ale już przyczyniły się nieco do ulepszania świata. Sama Tesla sprawiła, że elektryczne samochody stają się modne i pożądane, a ulepszanie akumulatorów przyspiesza moment, w którym pozbędziemy się z dróg trujących maszynek. Nie wspomnę o obniżaniu kosztów wynoszenia ładunków na orbity.

Elon Musk sam w sobie jako postać jest takim pozytywem, który może inspirować i inspiruje przyszłe pokolenia do podążania ścieżką nauki. Owszem, jego projekty mają wady, nie podoba mi się, że warunki pracy w fabrykach nie są idealne, jednak ogólnie mówiąc Musk i jego projekty sprawiły, że nerdowskie sprawy nie są już wstydliwe, wręcz odwrotnie.

Zuckerberg z drugiej strony to postać, którą trudno ocenić pozytywnie. Od początku, od stworzenia serwisu do oceny wyglądu kolegów i koleżanek z prestiżowej uczelni, Zuckerberg jest trochę czarnym charakterem. Facebook jest ogromny i odmienił to, jak używamy internetu. To głównie przez Facebooka zniknęło piętno podawania swojej prawdziwej tożsamości w sieci, to Facebook stworzył fenomen wszechobecnego “lajka”, prioretyzowania znajomych i wyścigu po aprobatę.

Zuckerberg nie jest wynalazcą, nie jest inżynierem per se. Oprócz Facebooka – wielkiej sieci reklamowej – nie stworzył praktycznie nic wartego szerszej uwagi. Wszystkie sukcesy w postaci Oculusa, Instagrama czy Whatsappa kupił gotowe i popularne.

W kontekście Zuckerberga nie mogę zapomnieć jednej konferencji sprzed wielu lat, na której obiecywał, że przyszłością jest dzielenie się wszystkim.

Opowiadał, że każdy będzie udostępniał w internecie każdy swój ruch, co stworzy lepsze społeczeństwo i sprawi, że wszyscy będziemy szczęśliwsi, a nikt nie będzie czuł się samotny.

Właśnie wtedy zrozumiałam, że Zuckerberg “nie potrafi w ludzi” i nie rozumie, że człowiek to skomplikowane stworzenie z wieloma ciemnymi stronami, które uaktywniają się w miejscach, w których nie było to przewidziane.

Oczywiście miałam rację. Facebook nie przewidział, że ludzie będą puszczać na żywo w sieci moment, w którym zabijają czy gwałcą innego człowieka. Zuckerberg nie potrafił przewidzieć, że ludzie będą nieco martwić się o swoją prywatność i gdy stracą zaufanie to nie będzie łatwo go odzyskać.

Gdy słucham o tym, jak VR w wykonaniu Facebooka zdefiniuje na nowo kontakty z ludźmi, mam ochotę krzyczeć, bo to powtórka wspomnianej wyżej konferencji, tylko z inną technologią.

Mark Zuckerberg jest świetny w zbieraniu danych o użytkownikach, w sprzedawaniu miejsc reklamowych w dosyć intymnych warunkach Facebooka, w targetowaniu reklam i w hurraoptymizmie.

Jeśli chodzi o SI, to bardziej ufam Muskowi.

Wszystko ma negatywne strony i warto o nich wiedzieć wcześniej, niż później, bo tylko tak można zapobiec tragedii.

Tym bardziej, że w tym czasie SI w labolatoriach Facebooka w nieprzewidzany sposób tworzy własny język by porozumiewać się z innymi botami wydajniej.

Dołącz do dyskusji

Advertisement