Rozliczanie projektów „za godziny pracy” to zło

Felieton/Biznes 07.08.2017
Rozliczanie projektów „za godziny pracy” to zło

Robimy wiele projektów na Spider’s Web: graficznych, programistycznych, sprzedażowych, inwestycyjno-biznesowych, prawnych. I nic mnie tak nie wkurza, jak rozliczanie „za godziny pracy”.

To standard w branży internetowej. Agencje: reklamowe, graficzne, programistyczne, wszystkie chcą rozliczać swoich klientów za godziny spędzone nad ich projektami.

To największe oszustwo od czasów Art-B.

Po pierwsze, jako zleceniodawca nie mam żadnej gwarancji, że mój kontrahent zechce wykonać swoją pracę jak najszybciej i najlepiej. Po co miałby? Przecież za każdą dodatkową godzinę pracy może zarobić na mnie więcej. Im dłużej, tym lepiej dla niego, a gorzej dla mnie.

Po drugie, kto ustala/powinien ustalać godzinowe zapotrzebowania na wykonanie danej usługi? Nikt. To totalne widzimisię poszczególnych – you know – project managerów. Skąd mam wiedzieć, że nie jestem na tym zwyczajnie w świecie dymany? Że coś, co można by wykonać w godzinę, sprzedawane jest mi jako praca na 5.

Po trzecie, dlaczego mam płacić za drapanie się po pośladkach? Spójrzcie uczciwie po sobie. Czy każdą minutę w pracy spędzacie na uważnej, dedykowanej i sumiennej pracy? Czy może jednak część czasu spędzacie na odpoczynku, dumaniu w obłokach, parzeniu herbaty i wyjściu do toalety, co jest naturalne – tak po prostu wszyscy funkcjonujemy w pracy? Dlaczego jednak jako zleceniodawca mam za to płacić? W końcu to opóźnia, a przez to czyni wykonanie mojego projektu „za godziny” droższym.

Po czwarte i najważniejsze, taki system rozliczania jest nielogiczny. Powinno być tak, że jako zleceniodawca, szukam rozwiązania, w którym z góry wiem, ile zapłacę za projekt, a nie ile godzin zostanie spędzone przy jego wykonywaniu. W końcu nigdy nie wiem, na kogo trafię – czy na doświadczonego wykonawcę, czy amatora przyuczającego się dopiero do zawodu. Profesjonalista wykona znacznie szybciej pracę od niedoświadczonych, mniej zaawansowanych w swojej pracy wykonawców. Jeśli jednak trafię na wykonawcę z tej drugiej grupy, to dlaczego mam płacić za jego mniejsze kompetencje więcej? W końcu jemu wykonanie pracy zajmie dłużej. I niekoniecznie wykona ją równie dobrze.

Oczywiście taka forma rozliczania nie jest standardem jedynie w branży internetowej.

Mechanicy, hydraulicy, prawnicy – wszyscy oni lubią rozliczać się ze swoimi klientami z godzin swojej pracy. Z usług takich fachowców też nierzadko jestem zmuszony korzystać i zawsze mnie zastanawia, na jaką kwotę zostałem zrobiony w balona.

Może więc jako klienci gremialnie zaprotestujemy i zaczniemy wymagać od naszych kontrahentów pracy na akord – kasa za wykonanie projektu. Wtedy my klienci po prostu wiemy, za co płacimy.

Zgoda?

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement