Oddałem Surface Pro w ręce profesjonalnego grafika. Wnioski? Microsoftowi w końcu się udało

Artykuł/Technologie 08.08.2017
Oddałem Surface Pro w ręce profesjonalnego grafika. Wnioski? Microsoftowi w końcu się udało

Spędziłem już blisko miesiąc z Surface Pro 2017 i sprawdziłem prawie wszystko… prócz kluczowej kwestii. Jak nowa maszyna Microsoftu spisuje się w zadaniach graficznych, do których została stworzona? By się o tym przekonać, oddałem ją w ręce profesjonalnego grafika.

Artyści z całego świata zgodnym chórem twierdzą, iż linia tabletów Surface Pro już od trzeciej generacji miała potencjał, by stać się Świętym Graalem grafików, ale… właśnie. Zawsze było jakieś „ale”.

W przypadku Surface Pro 3 owym „ale” był tzw. jitter, czyli poszarpane, nierówne linie, uwydatniające się zwłaszcza przy powolnym rysowaniu piórem.

W przypadku Surface Pro 4 „ale” dotyczyło sporej paralaksy, czyli przesunięcia punktu, w którym pióro reaguje z ekranem względem miejsca, w którym go faktycznie dotyka. Nieco raziło też spore opóźnienie Surface Pena oraz brak obsługi pochylenia pióra, co potrafił konkurencyjny Apple Pencil.

Surface Pro 2017 ma być urządzeniem, przy którym żadne „ale” nie padnie. Nowy Surface Pen rejestruje stopień pochylenia pióra, a także 4096 poziomów nacisku, co – teoretycznie – stawia go w jednej lidze z piórami stosowanymi w profesjonalnych tabletach graficznych. Do tego podstawka przechyla się w tym roku jeszcze głębiej, niż w Surface Pro 4, co ma się przełożyć na wygodniejszą pozycję w trakcie pracy bezpośrednio na ekranie.

A jak mają się obiecanki Microsoftu do rzeczywistości?

By to sprawdzić, oddałem Surface Pro w ręce Bartosza Buszmana, grafika 3D w Aidem Media i 3D artist/level designera w Viking Potatoes.

Głównym narzędziem pracy Bartosza, obok programów Adobe Photoshop i Illustrator, jest Zbrush – wymagający program do tworzenia w trójwymiarze. Sprawdziliśmy, jak najmocniejsza odmiana Surface Pro 2017 (Core i7, 16 GB RAM-u, 512 SSD) poradzi sobie z zaawansowaną pracą w trójwymiarowym i dwuwymiarowym środowisku.

Zacznijmy od tego, że w grafice dwuwymiarowej Surface Pro 2017 spisuje się znakomicie. Jak mówi Bartosz:

Jeśli ktoś zajmuje się tylko grafiką 2D, Surface Pro może być jego podstawowym narzędziem pracy. Trzeba jednak do niego przywyknąć, jeśli korzysta się z tabletów piórkowych bezekranowych. Spodziewałem się większych problemów z jego obsługą, ale gdybym miał więcej czasu, spokojnie bym się przyzwyczaił, bo jego obsługa jest po prostu wygodna.

Bartosz od razu zwrócił też uwagę na przeskok jakościowy między Surface Pro 4 a Surface Pro 2017:

Widać też ogromną poprawę względem Surface Pro 4. Tam rysik przy nakładaniu pędzla szybkimi pociągnięciami miał spore opóźnienie, które w Surface Pro 2017 nie występuje. Znacznie mniejsza jest też paralaksa. Różnicę można odczuć natychmiast.

W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że choć nowe pióro Surface Pen można stosować na Surface Pro 4, to nie odczujemy tam tych samych benefitów, co kupując nowy sprzęt. Poziomy nacisku pozostaną takie same, jak w starszym piórze, podobnie jak paralaksa. Jedyną odczuwalną różnicą jest wprowadzenie poprzez aktualizację oprogramowania obsługi pochylenia pióra.

Zatem chcąc cieszyć się pełnią możliwości nowego Surface Pena, konieczny jest zakup Surface Pro 2017.

Surface Pro 2017 w grafice 3D? Jest nieźle!

Po zabawie w Photoshopie przyszła kolej na prawdziwy test. Zbrusha.

Tutaj Surface Pro 2017 również spisał się nadspodziewanie dobrze. Jak mówi Bartosz:

Surface Pro pozwolił na płynną pracę w Zbrush przy zadowalającej gęstości siatki. Dopiero przy 40 mln poligonów maszyna zaczęła zwalniać, ale byłbym szczerze zdziwiony, gdyby nie zaczęła. Surface Pro zaskakuje za to kulturą pracy, której się po nim nie spodziewałem.

Ja również muszę przyznać, że byłem w szoku. Przez cały czas testów Surface Pro 2017 tylko raz usłyszałem szum wentylatorów – eksportując ponad 100 plików RAW z Lightrooma. Maszyna pozostawała cichutka w czasie obróbki wideo w FullHD, wywoływania zdjęć i także w czasie testu graficznego. Przez cały czas pracy na Zbrushu wentylatory nie odezwały się ani razu, a maszyna nawet przesadnie się nie nagrzała.

Owszem, po części jest to zasługa świetnej optymalizacji programu, ale struktura podzespołów i chłodzenie również nie pozostaje tu bez znaczenia. Dość zaskakujący był też czas pracy. Przy takim obciążeniu akumulator każdego laptopa/tabletu drenuje się w zatrważającym tempie.

Dla przykładu – godzina obróbki w Lightroomie skutkuje drenażem ponad 60% energii przy najwyższej jasności ekranu. Tymczasem Zbrush zużywał prąd Surface Pro nieco wolniej, w tempie około 30-40% na godzinę. Czyli – teoretycznie – powinien wystarczyć na 2-3 godziny intensywnej pracy z grafiką 3D z dala od gniazdka. Przy mniej wymagających zadaniach jest na szczęście dużo lepiej: regularnie osiągałem 8-9 godzin czasu pracy, ale o tym opowiem w pełnej recenzji.

Surface Pro 2017 dla grafika – gdzie się przyda, a kiedy lepiej go omijać?

Zdaniem Bartosza, oraz innych grafików, których opinie zebrałem, Surface Pro 2017 to doskonałe narzędzie do pracy mobilnej. Do pracy w podróży, z dala od głównego stanowiska. Szybkiego przedstawienia konceptu, konsultacji „w locie” na projekcie przedstawianym klientowi, etc.

Wszyscy też zgodnie podkreślają, że Surface Pro definitywnie nie jest maszyną dla hobbysty. Bartosz podkreśla:

To maszyna skierowana do profesjonalistów, nie hobbystów. Tych drugich odstraszy po prostu ceną.

Nie ukrywajmy, że profesjonalista również musi być dość zamożny, by móc pozwolić sobie na nowego Surface Pro. Testowana przez nas maszyna z procesorem Intel Core i7, 16 GB RAM-u i 512 SSD kosztuje katalogowo 10 999 zł. A cena nie uwzględnia klawiatury i Surface Pena!

Za te akcesoria trzeba zapłacić odpowiednio 799 zł i 499 zł. Jeśli ktoś chciałby używać tego komputera jako swojej głównej maszyny, łącząc ją z monitorem i peryferiami, warto rozważyć stację dokującą Surface Dock, czyli doliczyć kolejne 999 zł. A to daje nam już sumę, która nawet profesjonalnemu grafikowi może dać się we znaki.

Tym niemniej jeśli cena kogoś nie przeraża, to nowy Surface Pro 2017 stanowi świetny wybór dla każdego grafika. A jeśli miałoby to być urządzenie dodatkowe, to nie trzeba od razu inwestować w najmocniejszą konfigurację.

Zakładając, że i tak w domu czy pracy mamy potężnego PC, możemy postawić na znacznie tańszą wersję z Core i5, 8 GB RAM-u i dyskiem 256 GB. Płynność pracy w większości zastosowań będzie zbliżona do wersji i7, a Surface Pen zachowuje się dokładnie tak samo.

Na koniec zostawiłem odpowiedź na jeszcze jedno pytanie:

Surface Pro 2017 dla fotografa – czy może być głównym narzędziem pracy?

Odpowiedź brzmi – i tak, i nie. To właśnie w pracy nad fotografią tkwi „ale” tegorocznego modelu Surface Pro.

Nie zrozumcie mnie źle, obróbka zdjęć na tym urządzeniu to czysta przyjemność. Ekran jest po prostu doskonały. Jak długo pracujecie w przestrzeni barw sRGB, nie potrzeba nic więcej. Do tego jasność jest znacznie wyższa niż w Surface Pro 4, podobnie jak równomierność podświetlenia, która w nowym Surface Pro jest po prostu wzorowa.

Wywoływanie zdjęć w Lightroomie oraz praca z kolorem na Surface Pro 2017 nie pozostawiły mi nic do życzenia. Dla mnie może to być jedyne narzędzie pracy i nic więcej do fotograficznego szczęścia nie jest mi potrzebne.

Ale! Ja nie wykonuję precyzyjnego retuszu. Zajmuje się tym jednak moja żona, więc mogłem z pierwszej ręki usłyszeć, że – niestety – nowy Surface Pro, podobnie jak Surface Pro 4, się do tego po prostu nie nadaje.

Problemem, o dziwo, nadal pozostaje paralaksa.

W sytuacji, gdy retusz wykonujemy z dokładnością sięgającą piksela, nawet najmniejsza paralaksa skutecznie uniemożliwia wygodne i szybkie retuszowanie zdjęć. Pomimo doskonałego ekranu i znacząco ulepszonego Surface Pena do precyzyjnego retuszu nadal lepiej jest podłączyć zewnętrzny tablet piórkowy.

Zaznaczmy jednak, że zapewne żaden fotograf i tak nie planowałby robić precyzyjnego retuszu na ekranie o przekątnej 12,3”. To po prostu niewygodne! Gdzie zatem Surface Pro sprawdzi się najlepiej w zastosowaniach fotograficznych?

W pierwszej selekcji zdjęć. W pierwszej obróbce wewnątrz Lightrooma. W pokazaniu swojego portfolio klientowi. W tetheringu i nanoszeniu podstawowych presetów już w trakcie sesji. Jak długo nie planujemy robić retuszu bezpośrednio na ekranie Surface Pro, tak długo nowy tablet Microsoftu może się okazać wspaniałym komputerem dla fotografa. Nawet jedynym, bo po podłączeniu stacją Surface Dock zewnętrznego monitora i peryferiów Surface Pro 2017 nie zająknął się ani na chwilę, nawet w czasie obróbki potężnych bibliotek i wielowarstwowych plików w Photoshopie. Niesamowite, jeśli weźmiemy pod uwagę jego gabaryty.

Microsoft w końcu dopiął swego. Surface Pro to wspaniała propozycja dla artystów, grafików i fotografów.

Potrzeba było trzech generacji dopieszczania formy, by od Surface Pro, poprzez Surface Pro 4, osiągnąć zamierzony cel w Surface Pro 2017.

Jeśli jesteś artystą, grafikiem, projektantem, fotografem; profesjonalistą zajmującym się obrazem, który szuka ultramobilnego, ale piekielnie wydajnego komputera – Surface Pro 2017 jest dla ciebie. Ten sprzęt ma wady, o których opowiem szerzej w pełnej recenzji, ale jego zalety przyćmiewają niedostatki.

Może i kosztuje krocie. Może i Microsoft zasługuje na solidne zbesztanie za to, że klawiatura i Surface Pen nie są w zestawie. Ale nie można im odmówić tego, że Surface Pro 2017 się udał. Naprawdę się udał.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement