Technologie klasy premium w kompakcie. Jeździliśmy nowym Golfem

Recenzja/Motoryzacja 27.03.2017
Technologie klasy premium w kompakcie. Jeździliśmy nowym Golfem

Nowy Volkswagen Golf wjechał do Polski. A wraz z nim do segmentu aut kompaktowych wjechała technologia, którą do tej pory mogliśmy kojarzyć wyłącznie z markami premium.

O Golfie trudno powiedzieć coś odkrywczego. Od zawsze był bestsellerem swojej kategorii, a od co najmniej 2 generacji w zasadzie nie bardzo jest się do czego w nim przyczepić, bo jak na kompakt oferuje zaskakująco wiele.

Nie będę was więc zanudzał szczegółowym opisem tego, jaki jest nowy Golf w swoich podstawowych wariantach, bo wiadomo, że użyję takich słów jak „praktyczny”, „komfortowy”, „rozsądny”, „uniwersalny”. Zamiast tego opowiem wam trochę o technologiach, które Volkswagen tym razem umieścił w swoim kompakcie.

A tu naprawdę jest o czym opowiadać.

Pożegnaj analogowe zegary.

Nowy Golf, podobnie jak uprzednio VW Tiguan oraz marki premium, w najwyższych wersjach wyposażenia postanowił rozstać się z tradycyjnymi zegarami. Zamiast tego otrzymujemy 12,3” wyświetlacz Active Info Display, który możemy samodzielnie dostosować do własnych potrzeb.

Nawet jego domyślny układ nie pozostawia jednak wiele do życzenia. Między cyfrowym prędkościomierzem i obrotomierzem zazwyczaj oglądamy ekran nawigacji, co jest znacznie bardziej wygodnym i bezpiecznym sposobem nawigowania, niż ustawiczne spoglądanie na konsolę środkową.

Teraz Golfowi możesz pomachać ręką.

Volkswagen do nowego Golfa wprowadził nie tylko zupełnie nowy, szklany ekran dotykowy, lecz także… obsługę gestami. W kilku miejscach menu, oznaczonych malutką „rączką” w rogu ekranu, możemy machnięciem ręki z niewielkiej odległości sterować ekranem.

Na razie możliwości tych machnięć są jednak mocno ograniczone i sprowadzają się w zasadzie do przewijania menu i zmiany źródła multimediów. Prawdę mówiąc, ich działanie też pozostawia mnóstwo do życzenia, bo ruch ręki musi być bardzo, ale to bardzo dokładny, a nawet przy odpowiedniej „technice machnięć” system bardzo lubi zignorować nasze gesty.

Z biegiem czasu sytuacja ma się jednak poprawiać, a system ma dostawać nowe funkcje kompatybilne z machaniem. Co prowadzi nas do kolejnej nowości.

Nie martw się o aktualizacje. Nowy Golf będzie się martwił za ciebie.

Po raz pierwszy w aucie tej klasy kupujący dostaną opcję aktualizacji zarówno nawigacji, jak i całego systemu infotainment poprzez Sieć, dzięki zaszytemu w aucie modemowi LTE.

Ma to jeszcze inną zaletę – Nowy Golf cały czas zbiera informacje o swoim stanie technicznym. Gdy przychodzi nam zabrać go na serwis, serwisanci odpowiednio wcześniej otrzymują pełny przegląd tego, co działo się z autem i mogą zawczasu przygotować np. części, które wymagają wymiany, lub natychmiast zdiagnozować problem z samochodem.

To element pakietu usług, który VW nazywa „Car-Net Security & Service”. Obejmuje on także powiadomienia w przypadku wykrycia awarii, uruchomienia alarmu w samochodzie czy wysłanie sygnału SOS.

W połączeniu z dedykowaną aplikacją Car-Net możemy też ustawić rozmaite powiadomienia, np. gdy osoba, której użyczyłeś auto, przekracza zdefiniowaną przez ciebie prędkość, lub gdy samochód opuści określoną lokalizację.

Klasa premium dzwoniła, żeby jej oddać systemy bezpieczeństwa.

Nowy Golf to w końcu zupełnie nowe dla tej klasy technologie bezpieczeństwa aktywnego i niemal pół-autonomicznej jazdy. Mamy tu takie perełki, jak:

Automatyczne hamowanie, wykrywanie pieszych, monitorowanie martwego pola, monitorowanie ruchu poprzecznego, asystent utrzymania pasa ruchu (który nie tylko ostrzeże o przekroczeniu linii, ale też samodzielnie przejmie stery i powróci na właściwy pas!) czy system automatycznego hamowania po wypadku oraz Emergency Assist, czyli wspomaganie kierowcy w krytycznej sytuacji.

Szczególnie te dwa ostatnie systemy są niezwykle ciekawe jak na tę klasę samochodu. Jeśli uderzymy w barierki i stracimy kontrolę nad autem, nowy Golf automatycznie się zatrzyma i przypilnuje, żebyśmy nie wjechali w innych uczestników ruchu. Od razu włączy też światła awaryjne i powiadomi służby.

Tak samo zadziała w sytuacji, gdy kierowca zaśnie lub zasłabnie za kierownicą. Nowy Golf najpierw spróbuje obudzić kierowcę sygnałami dźwiękowymi i wibracjami, a gdy to nie zadziała, sam przejmie dowodzenie, włączy światła awaryjne, zatrzyma się i wezwie pomoc.

Niesamowita sprawa, że piszę te słowa o aucie tego segmentu!

W końcu nowy Golf potrafi też samodzielnie poruszać się w korku do prędkości 60 km/h dzięki połączeniu aktywnego tempomatu, ECC i lane-assist. Przy niskiej prędkości auto po prostu jedzie samo, utrzymując należytą odległość od poprzedzającego je pojazdu.

Twój nowy Golf jest jeszcze bardziej twój.

Do Golfa trafił też system personalizacji, który widzieliśmy wcześniej w Tiguanie i Passacie. Łatwo go jednak przeoczyć w konfiguratorze nowego Golfa, gdyż Volkswagen zintegrował go z wyborem trybu jazdy.

Toteż decydując się na opcję wyboru trybu jazdy, automatycznie dostajemy w zestawie dwa kluczyki, które pamiętają ustawienia kierowcy. Automatycznie dostosują ustawienia auta, temperaturę klimatyzacji, czy np. źródło dźwięku.

Nowy Golf jest naszpikowany technologią.

By zmieścić wszystkie nowinki technologiczne Golfa VII generacji po faceliftingu potrzeba by naprawdę potężnego elaboratu. Te najważniejsze jednak już znacie. Wspomnę też jeszcze o dwóch, które szczególnie przykuły moją uwagę – pełne wsparcie dla Android Auto i Apple Car Play (dzięki Bogu, będzie można łatwo zastąpić fabryczną nawigację, która, jak w 99 proc. samochodów na rynku, jest fatalna) oraz system audio firmy DynAudio, który zjada dowolny inny system nagłośnienia w samochodach. Naprawdę, jak na tę klasę, system audio brzmi wspaniale.

Zajrzyjmy mu na moment pod maskę. Ale tylko na momencik.

Nowy Golf to też nowe silniki. To dwie jednostki o pojemności 1,5 litra, które zastąpią dotychczasowe 1.4 TSI. Nowe silniki 1.5 EVO TSI mają odpowiednio 150 i 130 KM (w wersji Bluemotion). Obydwa odzyskują energię w czasie hamowania i wspierają start-stop. W słabszej odmianie zastosowano natomiast zupełnie nową skrzynię biegów ze zmodyfikowanym systemem „żeglowania”.

Zazwyczaj „żeglowanie” skrzyni automatycznej oznacza tyle, że gdy nie ruszamy pedału gazu, skrzynia przerzuca bieg na jałowy, by oszczędzać energię. W silniku 1.5 EVO TSI 130 KM zamiast tego silnik zostanie zupełnie wyłączony, co podobno pozwoli zaoszczędzić nawet litr paliwa na 100 kilometrów, choć oczywiście prezentuje zupełnie nowe wyzwania technologiczne i prawdopodobnie odczuwalnie przyczyni się do skrócenia żywotności silnika.

Do palety jednostek napędowych trafił też trzycylindrowy silnik o pojemności 1,0 litra i mocy 85 KM, ale to… najlepiej będzie skomentować minutą ciszy. Dziękuję.

Na szczęście jest też druga strona medalu. Która ma 310 KM i przyspiesza od 0-100 km/h w 4,6 s.

Większość czasu, który spędziliśmy z nowym Golfem, spędziliśmy w jego najpotężniejszej odmianie. Nowy Golf R ma 310 KM, napęd na cztery koła i absurdalne przyspieszenie, czyniące go najszybszym, seryjnie produkowanym pojazdem w swojej klasie.

Możecie mi wierzyć, że 4,6 s do setki w małym kompakcie naprawdę wgniata w fotel. Na szczęście tarcze hamulców równie skutecznie zatrzymują ten pojazd, jak silnik go rozpędza.

O Golfie R przygotujemy jeszcze osobny materiał, ale dość powiedzieć, że jak na takiego potwora, zachowuje się on w naprawdę cywilizowany sposób. Chociaż to chyba niedopowiedzenie. Nowy Golf R prowadzi się śmiesznie łatwo, jak na swoje osiągi. Jest też zaskakująco wygodny i wcale nie jest głośniejszy od pozostałych wersji kompaktu Volkswagena.

Dla niektórych może to być wada – to nie jest „dziki”, rasowy hot-hatch. To naprawdę posłuszna kierowcy maszyna, która potrafi wybaczyć wiele błędów. I przyspiesza do setki w 4,6 s!

Nowego Golfa już można kupić.

Nowy Golf, ze wszystkimi swoimi technologiami, bajerami i nowinkami jest już dostępny w salonach. Volkswagen oferuje też bogatsze wersje wyposażenia, niż poprzednio, dzięki czemu Golf ma być najbardziej opłacalnym autem w swojej klasie, a przynajmniej oferować najwięcej wyposażenia względem wydawanych na niego pieniędzy.

Czy tak będzie w rzeczywistości? To już pozostawiam do oceny klientom i ich portfelom, bo to oni zadecydują o sukcesie lub porażce nowego Golfa.

Sądząc po wrażeniach z pierwszej jazdy i jego możliwościach, raczej będziemy mówić o tym pierwszym.

Dołącz do dyskusji

Advertisement