Snapchat będzie bardziej jak Twitter, niż jak Facebook

Artykuł/Social media 03.02.2017
Snapchat będzie bardziej jak Twitter, niż jak Facebook

Snap, czyli właściciel popularnego serwisu społecznościowego Snapchat, wreszcie odkrył finansowe karty. I… nie wygląda to dobrze. Zdaje się, że szykuje nam się powtórka z przypadku Twittera.

Snap w końcu wybiera się na giełdę. W związku z tym został zobligowany do podania wielu finansowych aspektów swojej działalności do publicznej wiadomości.

Wielu obserwatorów rynku technologicznego oczekiwało na finansową petardę.

Snapchat był bowiem uważany za najważniejszy podmiot internetu społecznościowego od czasów pojawienia się Facebooka. Nikt inny aż tak wiele nie namieszał na rynku – to z powodu Snapa zmienia się sam Facebook i należący do niego Instagram, to również z powodu Snapa Twitterowi nie wyszły projekty typu Vine, czy Periscope.

Snapchat - liczba ludzi

Pomysłodawca i CEO Snapa, Evan Spiegel, hołubiony był przez amerykańskie media, nazywany nowym Zuckerbergiem, ze zmysłem nie tylko do budowania wybitnie zasięgowych mediów, ale także ze smykałką do biznesu oraz poruszania się w celebryckim świecie, co akurat takiemu podmiotowi jak Snapchat bardzo jest na rękę.

I…, choć w wielu aspektach wyniki finansowe Snapa wydają się być naprawdę bardzo dobre, to jednak ogólnie trapi go choroba wielu dużych internetowych podmiotów nowego typu – nie zarabia. Najgorsze jest to, że nie ma, jak sam przyznaje Spiegel, (na razie) perspektyw na zarabianie. – Snap może nigdy nie być dochodowy – mówi bez ogródek Evan Spiegel i jest to niestety fatalny syndrom chorego internetowego wielkiego biznesu AD 2017.

Bo to, że Snap nie jest rentowny, nie przeszkadza jego CEO zarabiać 1,5 mln dol. (503 tys. dol. podstawowej rocznej pensji oraz 1 mln dol. premii). Nie przeszkadza to także temu, by pakiet akcji w posiadaniu Spiegela był warty – uwaga – 3,7 mld dol. w momencie IPO.

Snachat - przychody

Przychody Snapa w zeszłym roku wyniosły 404,5 mln dol., co jest nieprawdopodobnym wzrostem o ponad 700 proc. w stosunku do roku wcześniej. W tym czasie Snap stracił jednak… 514,6 mln dol. Czar pryska od razu.

I niech mi ktoś powie, że to wszystko jest normalne.

Spółka traci pół miliarda dolarów w ciągu 12 miesięcy, ale to nie przeszkadza, by jej szef zarabiał 2,5 mln dol., a jej samej iść po prawie 4 mld dol. na giełdę.

Ba, sam wniosek o dopuszczenie do publicznego obrotu akcjami Snapa jest mocno krytykowany, bo firma nie chce upłynnić akcji z prawem głosu. Czyli, wraz ze sprzedaniem dużej części Snapa, jego właściciele nie chcą się pozbywać ani krztyny udziałów. Bezczelne.

Snapchat - userzy geografia

No cóż, wygląda to wszystko na klasyczny skok na kasę.

Niestety ani pierwszy, ani ostatni na tym dziwnie funkcjonującym rynku technologiczno-internetowych startupów. Przykład Twittera pokazuje, że można być spółką giełdową notorycznie przynoszącą straty, a wciąż być dojonym przez twórców i „aniołowych inwestorów”.

Na tym tle świetnie widać jak zdrowym podmiotem jest Facebook, który nie tylko zarabia, ale także generuje coraz większe zyski z kwartału na kwartał.

Można mieć pewność, że Snapchat nie podąży jego drogą.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement