Żądają prawa do naprawy elektroniki. Apple wyraża sprzeciw i ma sporo racji

Artykuł/Technologie 17.02.2017
Żądają prawa do naprawy elektroniki. Apple wyraża sprzeciw i ma sporo racji

Pod koniec stycznia można było usłyszeć o bardzo ciekawiej inicjatywie. W stanach Nebraska, Minnesota, Nowy Jork, Massachusetts i Kansas planowane jest wprowadzenie prawa do naprawy urządzenia. Z propozycji tej wynika, że każdy producent sprzętu elektronicznego byłby zobowiązany do ułatwienia naprawy swoich urządzeń.

Chodzi tu konkretnie o sprzedawanie podzespołów do urządzeń ze swojej oferty serwisom oraz klientom indywidualnym. Konieczne byłoby też stworzenie instrukcji naprawy do każdego aktualnie sprzedawanego urządzenia. Dokumentacja taka byłaby dostarczana do wszystkich zainteresowanych serwisów razem z narzędziami diagnostycznymi.

Jest to bardzo dobra propozycja, ponieważ elektronika starzeje się coraz wolniej.

Wydajność liczącego dekadę komputera z procesorem Core 2 Duo będzie wystarczająca dla mniej wymagających użytkowników. Praktycznie nikt nie zwraca uwagi na nowe funkcje zmywarek, pralek oraz telewizorów. To samo tyczy się smartfonów. Sam znam wielu użytkowników, którzy nadal korzystają z modeli takich jak Samsung Galaxy S4, LG G2, czy iPhone’a 5s.

Z punktu widzenia entuzjastów mojego pokroju są to prehistoryczne sprzęty nadające się wyłącznie do muzeum techniki. Jednak ich specyfikacja oraz wydajność okazują się w pełni wystarczające dla zdecydowanej większości użytkowników. Dla osób, które nie traktują smartfona jak konsoli do gier, zaś nazwa AnTuTu kojarzy im się nie z benchmarkiem, tylko z południowym, niezwykle obfitym w banany regionem Kenii. Względnie z jakąś azjatycką potrawą.

Użytkownicy tacy najczęściej nie wymieniają smartfonów, bo chcą. Robią to z konieczności. Pewnego dnia urządzenie po prostu odmawia posłuszeństwa. Wówczas następuje telefon do najbliższego serwisu, po którym okazuje się, że naprawa wiąże się z wymianą połowy bardzo istotnych komponentów smartfonu. Ergo, kosztuje więcej niż nowy smartfon ze średniej półki cenowej. W tej sytuacji każdy rozsądnie myślący człowiek idzie do najbliższego sklepu i wychodzi z niego z zupełnie nowym urządzeniem. Sprzętem lepszym od dotychczas używanego. Mimo że tego tak naprawdę nie potrzebuje.

Obecnie naprawa elektroniki niemal zawsze polega na kosztownej wymianie komponentów.

Małe osiedlowe serwisy robią to, bo nie potrafią naprawiać większości podzespołów. Nie potrafią tego robić, ponieważ producent nie udostępnia większości informacji na swoich sprzętów. Podobnie postępuje sam producent, któremu zależy wyłącznie na zysku. W końcu wymiana konkretnej części jest droższa od jej naprawy. A wysoki koszt naprawy to większe prawdopodobieństwo kupna nowego smartfonu przez użytkownika. Firmy nie przejmują się jego zdaniem, bo tego typu sytuacje stały się standardem. Klient ceniący sobie trwałość i uczciwość zwyczajnie nie ma dokąd pójść!

Nie powinno więc nikogo dziwić, że nowe prawo jest nie w smak producentom sprzętu. Pierwszą otwarcie sprzeciwiającą się mu firmą jest Apple. Samo Apple twierdzi jednak, że robi to nie z powodów ekonomicznych, ale przez wzgląd na bezpieczeństwo użytkowników. Firma z Cupertino obawia się, że nieprzeszkolona osoba podczas naprawy urządzenia może uszkodzić jego akumulator. To z kolei miałoby negatywny wpływ na bezpieczeństwo użytkowników. By mieć tego świadomość, wystarczy przypomnieć sobie trzy słowa: galaxy note siedem.

Może was zaskoczę, ale Apple ma tu sporo racji. Smartfony to skomplikowane urządzenia, w których poszczególne elementy są upchnięte tak ciasno, że ich naprawa jest bardzo skomplikowana. Dlatego producenci elektroniki powinni nie tylko udostępniać części zamienne oraz dokumentację do swoich urządzeń, ale też szkolić serwisantów oraz wydawać im certyfikaty. Koszt takiego szkolenie oczywiście musiały być ustalony odgórnie lub skrupulatnie sprawdzany. W przeciwnym razie zapewne okazałoby się, że na szkolenia nikogo nie stać, a problem napraw został rozwiązany tylko teoretycznie.

Równolegle powinny pojawić się również inne rozwiązania zachęcające lub nawet zmuszające producentów do tworzenia urządzeń, które da się naprawić.

Wszystkie sprzęty przed wprowadzeniem na rynek powinny być sprawdzane pod kątem łatwości ich naprawy, tak jak robi to iFixIt. W skrajnej wersji tego pomysłu urządzenia niespełniające założonych warunków nie byłyby wprowadzane na rynek.

W mniej drastycznym wariancie pozytywnie sklasyfikowane sprzęty otrzymywałyby certyfikat świadczący o możliwości ich naprawy w przyszłości. Jestem pewien, że po odpowiednim rozpropagowaniu takiej inicjatywy wielu konsumentów zwracałoby uwagę na obecność odpowiedniego znaczka. W końcu lepiej jest kupić sprzęt na lata niż kosztowną jednorazówkę, która trafi do kosza zaraz po zakończeniu okresu gwarancyjnego.

To z kolei podziałałoby na producentów elektroniki. Zobaczyliby oni, że ludzie chętniej wydają pieniądze na sprzęty, które mogą naprawić. A ewentualny odpływ klientów oraz ich gotówki podziałałby na nich lepiej niż jakiekolwiek regulacje prawne.

Dołącz do dyskusji

  • Artur Łukasz

    „Jest to bardzo dobra propozycja, ponieważ elektronika starzeje się coraz wolniej.”

    a psuje się dużo szybciej.

  • LuckyOne

    „…nieprzeszkolona osoba podczas naprawy urządzenia może uszkodzić jego akumulator…”
    Niech wrócą do wyjmowalnych akumulatorów i po sprawie. Najlepiej jakby prawo wymusiło wprowadzanie na rynek tylko tych urządzeń, których zasilanie użytkownik może sam łatwo usunąć, szczególnie tyczy się to zabawek. Im mniej ingerencji Państwa w życie obywateli tym lepiej, ale w tym wypadku nie miałbym nic przeciwko temu, żeby wziąć producentów za przysłowiowy pysk dla naszego dobra.

  • Piotr Szymaniak

    Nie, Apple nie ma racji. Smartfony są naprawiane w nieoficjalnych serwisach już teraz, więc ułatwienie tej naprawy spowoduje ZWIĘKSZENIEM bezpieczeństwa użytkowników, bo prostszy w naprawie smartfon = mniejsza szansa na przypadkowe uszkodzenie akumulatora. I powód takiego a nie innego stanowiska Apple jest w sposób oczywisty ekonomiczny, a zaprzeczanie temu tylko zmniejsza ich wiarygodność.

  • IronWolf

    Może ci się to wydać dziwne ale są ludzie którzy świadomie kupują telefon unibody bez możliwości wymiany baterii.

  • Mmm

    A co za takim zakupem przemawia poza wygladem telefonu?

  • Ja4

    Jasne, Galaxy S7. Tylko jest mały problem: jego wybuchy nie wynikały z samowolnych napraw.

  • teges

    Większa bateria i wodoodporność.

  • Indjana

    Naprawianie sprzętu Appla w dziuplach to porażka!
    Tylko w serwisie Appla i tylko oryginalne części i tyle. Ja miałbym spory dyskomfort gdybym miał podejrzenia że w moim iphonie są jakieś szemrane części po naprawie u Janusza.

  • Xdek

    Note 7 jeśli już.

  • jacuch

    Już widzę że producenci dają możliwość napraw urządzeń u jakiegoś Janusza za rogiem. Jedno naprawi a drugie spieprzy a właściciel pójdzie do autoryzowanego serwisu zadając naprawy tego co spieprzone. I co wtedy producent ma płacić za naprawę po Januszu?

  • jacuch

    A co masz do telefonów z niewymienna baterią? Sama usługa wymiany nawet w autoryzowanym serwisie jest na tyle mała ze nie ma sensu bić piany o to

  • haw

    nie producent tylko wlasciciel, bo naprawa jak rozumiem pogwarancyjna (w wypadku gwarancyjnej od razu poszedlby do autoryzowanego)

  • haw

    jesli producent zaklada ze konsument nie jest idiota i nie bedzie rozbieral/dziurawil swojego telefonu (bo ten wybuchnie) to czemu zaklada ze serwiasant jest idiota i przedziurawi akumulator? jak sie fapple tak boi to niech umiesci naklejke wewnatrz obudowy w stylu „nie dotykaj bo wybuchnie”

  • servomoto

    „Smartfony to skomplikowane urządzenia, w których poszczególne elementy są upchnięte tak ciasno, że ich naprawa jest bardzo skomplikowana” – a składają je dziesiątki Chińczyków z łapanki. Pier…..lenie korporacji, której jedynym celem jest maksymalizacja zysków.

  • Ebola

    To Samsungi serii Solid miały małą, niewymienną baterię?

  • Lawstorant

    Prawda, są proste jak budowa cepa i często podzielone są na moduły. Nie różni to się od rozkładania pierwszego lepszego laptopa.

  • chudek

    Bzdury pleciesz. Wymieniłem sam jako twój mityczny „Janusz” w rodzinie dwa razy ekran, raz baterię i wszyscy żyją. Dyskomfortu nie stwierdzono, a każdemu został tysiąc w kieszeni.

  • chudek

    Ty masz udziały w tych korporacjach, że tak ich bronisz? Państwo chce wymusić na nadzianych buckach, żeby Tobie było łatwiej a Ty marudzisz jak Januszek.

  • jacuch

    A ktos ci broni pogwarancyjnych napraw?

  • jacuch

    Tak, bo bronie to zaraz bedzie ze jestem wlascicielem firmy samsunga czy cos

  • B.B.Wolf

    Ekhm… Apple sprzeciwia się temu gdyż coraz silniej wdrażają planned obsolescence. A wszystko w ich produktach i tak jest na stałe przytwierdzone. Użytkownik obecnie nie może nic wymienić bez najmniejszego problemu (poza ramem w 27 iMacu i dyskiem w nMBP bez TB 13”).

  • Bartosz Kwiatkowski

    A mnie ciekawi czy ktoś zbadał rynek pod tym kontem? Bo łatwo płakać o nie wymienialne baterie i możliwości naprawy, ale ile osób tak na prawdę z tego skorzysta? Ludzie są wygodni, wymiana telefonu to jedna wizyta w sklepie/salonie sieci, naprawa trwa długo. Jeśli ktoś ma dostęp do badań na ten temat to chętnie poczytam.

  • IronWolf

    Miedzy innymi właśnie wygląd telefonu, rozmiar, czy brak irytujących ruchomych elementów.

  • Irek64

    Bo na świecie są sami bogaci właściciele ajfonów którzy, gdy smartfon rozbije im się na podłodze, mówią sobie: nic to, lecę do salonu po drugi.
    Jakoś taki system (nie twój, żeby była jasność) działa w motoryzacji, w Agd. Dlaczego nie miałby się sprawdzić w smartfonach?

  • LuckyOne

    Może ci się wydać dziwne, ale są ludzie którzy świadomie kupują heroinę i kokainę. Czy to jest powód do narażania społeczeństwa na konsekwencje związane z tymi produktami?

  • LuckyOne

    „Wodoodporność”. :)
    Żaden producent nie daje gwarancji na to, że telefon wytrzyma kontakt z wodą.

  • IronWolf

    Argument bardzo z dupy. Przez ostatnie 10 lat, jedyne urządzenia w których miałem problem z baterią, to te w których tą baterię da się wymienić. Przy czym, w jednym z nich bateria uszkodziła obudowę i musiałem nie tylko baterię wymienić a i szukać nową klapkę baterii. Po dziś dzień posiadam kilka 6 letnich urządzeń, które działają bez problemu, a bateria dalej trzyma tyle samo.

    Właśnie urządzenia z wymienna baterią bardziej narażają społeczeństwo na niemiłe konsekwencje związane z tym.

    Nie wyobrażam sobie że ktoś zmusza mnie do kupowania smartphone z wymienna baterią, która jest bardziej podatna na uszkodzenia oraz co z tym idzie dużo większa obudową.

  • LuckyOne

    Argument tak samo z dupy jak twój, nie wiem czy zauważyłeś.
    Tak, ponieważ jesteś jednoosobową próbą statystyczną, to znaczy, że niewymienne aku to z litej skały są zrobione. Nie rozszerzaj na innych, że ty nie masz problemów.
    A wyobrażasz sobie, że ktoś zmusza ciebie do kupowania samochodów z ABS-em, który przecież wydłuża drogę hamowania? A jednak.

  • IronWolf

    Ale nikt nie wymusza na tobie kupowanie telefonu z budowaną baterią, to TY chcesz wymusić aby nie dało się kupić telefonu z nie wbudowaną baterią…

  • https://www.buczek.tk Kamil

    Jedyny telefon, w którym spuchła mi bateria to właśnie ten, w którym teoretycznie nie można jej wymienić :)

  • Scarfmonster

    Bronić niby nie broni, ale z premedytacją utrudnia jak tylko może.

  • jacuch

    A niby w jaki sposób?

  • Scarfmonster

    Ba, często w przypadku „niewymienialnych” baterii nie różnią się one budową i wymianą jakoś bardzo od tych wymienialnych. Czasami tylko kilka kabli jest po drodze ale w większości przypadków to kwestia odpięcia ich w odpowiedniej kolejności.

  • haw

    a gdzies napisalem ze ktos mi broni? odpisalem Ci tylko kto zaplaci za to ze janusz cos spieprzyl.

  • teges

    No ale jednak wytrzymują te testy. Na YouTube można zobaczyć jak katują Galaxy s7 lub iPhone 7.

  • Bartosz Kwiatkowski

    Na świecie iPhone nie jest wyznacznikiem bogactwa. Świat nie kończy się na krajach takich jak Polska (przynajmniej zdaniem apple). Samochód czy AGD jest droższe niż telefon. Samochodu się naprawią, AGD coraz częściej wymienia. Dlatego zamiast pustych dyskusji pan o fakty i badania.

  • cyanoone

    Pozdrawiam z Core2Duo. Jedyny powód do zmiany to pamięć ram. Reszta daje rade :)

  • uru28

    Mało wspomina się o ekologii w tym kontekście a czym innym jest wymiana podzespołu a czy innym kolejna sztuka urządzenia. Oczywiście są kraje gdzie recykling obejmuje 98% zużytego sprzętu, nam do tych krajów daleko niestety….Producenci sami robią naprawę i sprzedają potem sprzęt jako „odnowiony” więc normalnym jest że nie jest im to na rękę, ale od tego jest Państwo by wymusić pewne regulacje w interesie obywateli/konsumentów.A to są miejsca pracy i nie mam tu na myśli samych punktów serwisu/naprawy,ale również szkolenie i certyfikacja na czym producenci też by zarobili…

  • http://facebook.com/af007photo Adrian Filipiak

    Jestem elektronikiem z wykształcenia i miałem możliwość pracy w autoryzowanym serwisie Sony Ericssona. Wypowiedź Apple jest bardzo słuszna. Niektóre komponenty telefonów wymienia się, łatwiej inne trudniej. Niemniej trzeba mieć na uwadze, że niedoświadczona osoba może zrobić więcej szkody niż pożytku. Mówię tutaj przede wszystkim o ochronie ESD i odpowiednim sprzęcie typu stacjach lutowniczych z Hot Airem. Już widzę te reklamacje. Ludzie po nieudanej naprawie udają się do serwisu, kiedy już nic nie da się zrobić

  • Irek64

    Ale czy moglibyśmy zejść na ziemię? Gdzie to AGD droższe od telefonów? Chyba od Nokii 110, bo patrząc po ilości komentarzy w pierwszym lepszym sklepie internetowym, to ilość pralek kupowanych w cenie niższej od ceny ajfonów 7/7+ stanowi 99,99%, a niższej od 5se 60%.
    Przykład naprawy AGD. Kilka dni temu zepsuła mi się pralka Hotpoint, pięcioletnia, cena 1350zł, koszt naprawy – następnego dnia po telefonie do serwisu – to 150 zł. Według twojej koncepcji to już powinienem mieć w domu nową pralkę, bo lepiej wydać 1350 niż 150.
    Po co ci badania w tej sprawie? Czy tam u ciebie w mieście nie ma serwisów naprawy smartfonów? Są, bo nikt nie korzysta?

  • Tomasz Gapiński

    ale prosze bardzo – chesz miec serwis u certyfikowanego to idziesz, chcesz u pana miecia zotej raczki – to idziesz do niego i płacisz mniej. Nie rozumiem czemu certyfikaty miałyby być obowiazkowe

  • THRaKeD

    Wreszcie jakieś ruchy, które mogą doprowadzić do ukrócenia szalejącej nadprodukcji, a co za tym idzie, zmniejszenia zużycia energii w produkcji, transporcie i ilości śmieci.
    Efekt dla środowiska większy niż gdyby wszyscy ludzie na raz przeszli na energooszczędne oświetlenie.

  • Szemot

    S7 tez czesto wybuchały

  • Szemot

    Zależy co kto woli. Kupiłeś zamiennik ekranu (niezależnie co na aukcji było napisane)* który jest gorszy. Sam z resztą takowy kiedyś kupiłem i nie dość ze czerń nie była tak czarna, biały był nieco bardziej żółty to po ponad roku ekran dosłownie odpadł od telefonu.

    * powinni ścigać aukcje gdzie napisane że oryginalny ekran do iPhone ponieważ nieautoryzowany serwis NIE ma możliwości mieć ekranu do iPhone a jeśli go ma to z kradzionego który poszedł na części. Tak czy inaczej jest to nielegalne i wprowadza klienta w błąd.

  • Jan

    „elektronika starzeje się coraz wolniej.” Większej bzdury dawno nie słyszałem…

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement