W wypadku z premier Szydło stracił Seicento. Internauci dali mu kasę na Mercedesa klasy E

Artykuł/Gorący temat 15.02.2017
W wypadku z premier Szydło stracił Seicento. Internauci dali mu kasę na Mercedesa klasy E

To będzie jedyny w Polsce pancerny Fiat Seicento w kolorze Rose Gold – taka myśl przyszła mi do głowy, gdy dowiedziałem się, że na koncie zbiórki “Nowe Seicento dla 21-latka” jest już ponad 60 tys. zł.

Prokuratura bada przyczyny wypadku, w którym udział brała kolumna pojazdów premier Beaty Szydło oraz Fiat Seicento najbardziej pechowego 21-latka w Polsce. Prokurator prosi, żeby nie obwiniać chłopaka pochopnie, ale niektóre media, dziennikarze i politycy już wydali wyrok.

Dlatego też społeczność internautów zareagowała błyskawicznie i postanowiła pomóc młodemu kierowcy, który brał udział w wypadku, a być może ponosi odpowiedzialność za zaistniałą sytuację.

Oczywiście pomoc osobie, która mogła spowodować wypadek, w którym ucierpiała premier polskiego rządu może budzić pewne kontrowersje. Jednak pomoc osobie, która przez wielu została w mediach okrzyknięta winnym zanim sprawą zdążyła zainteresować się prokuratura, nie powinna już bulwersować.

Seicento Rose Gold

Rafał Biegun, organizator zbiórki w serwisie Pomagam.pl, wykazał się pomysłowością oraz szybkością w działaniu. Założył zbiórkę, przygotował opis, zadbał o promocję wydarzenia na Facebooku i machina ruszyła.

Internauci postanowili pomóc i wspierali zbiórkę głównie niewielkimi kwotami (od 5 do 20 zł). Niektórzy oczywiście wpłacali więcej pieniędzy, ale w gruncie rzeczy to nie wysokość kwot, a ogromna liczba wpłat, przyczyniła się do spektakularnego sukcesu.

W chwili pisania tego tekstu akcję wsparło 3077 osób, a licznik zbiórki pokazuje wykonanie planu w 1255%. Oznacza to, że udało się zebrać 62 792 zł. Sześćdziesiąt dwa tysiące tysiące siedemset dziewięćdziesiąt dwa złote (!) na nowe Seicento.

Na co 21-latkowi starczy pieniędzy?

// Uwaga, w tym miejscu następuje zmiana autora wpisu – Mateusz Nowak oddaje głos Piotrkowi Baryckiemu //

Zbiórka jeszcze trwa i kwota stale rośnie, ale my postanowiliśmy sprawdzić, jaki samochód będzie mógł sobie kupić . W tej chwili zbiórka opiewa na kwotę 63 tys. zł, przy czym nawet jeśli odliczymy od tego podatek od darowizny, zostaje nam ponad 50 tys. – jak się postaramy, kupimy za to od 7 do 10 Fiatów Seicento z ostatniego roku produkcji. Tylko po co?

Z taką gotówką możemy spokojnie pójść do salonu i dostać nowy samochód, który od Seicento będzie lepszy pod każdym względem. W Skodzie możemy wybierać między Citigo, Fabią, a nawet Fabią Combi (choć tych ostatnich przesadnie nie doposażymy). Tak samo u Renault możemy wybrać albo malutkie Twingo, albo dużo bardziej uniwersalne Clio czy nawet Clio w wersji kombi. Z salonu Toyoty wyjdziemy z Aygo albo Yarisem, a i o Aurisa możemy powalczyć.

Podobnie jest u wielu innych producentów – z taką gotówką możemy spokojnie wejść do salonu np. Fiata czy Hyundaia, o ile będziemy polować na maluchy. U Dacii jest jeszcze łatwiej – wszystkie samochody, przynajmniej w wersjach bazowych, są w naszym zasięgu.

Taka kwota starczy więc na lepiej wyposażonego mikrusa albo solidne, małe auto miejskie, którym spokojnie będzie można pojechać w dłuższą trasę. I będzie nie tylko nowe i lepsze od Seicento, ale też bezpieczniejsze.

Niestety w kwestii nowych jesteśmy ograniczeni do aut nie-premium.

Po te, mając około 50 tys. trzeba wybrać się na rynek samochodów używanych. Odliczmy 10 tys. na wszystkie formalności, pakiet startowy, nowe opony i pierwsze, nieprzewidziane naprawy (mam Alfę, wiem co mówię). Zostaje nam 40 tys.

Otomoto przy takiej kwocie pokazuje 141 460 zgodnych pojazdów. Trochę sporo. Zróbmy więc z tego prawdziwe i porządne premium – dodajmy automatyczną skrzynię biegów i – dla pewności – oferty tylko od autoryzowanych dilerów. Zostaje 273 ofert. Co wśród nich ciekawego?

Były posiadacz Seicento mógłby przeskoczyć chociażby na Mercedesa klasy E generacji W211 z 2007 roku (czyli już po liftingu).

Auto sprzedawane jest przez dilera Mercedesa, ma silnik benzynowy (więc już jest nieźle), i choć na liczniku ma 260 tys. km, to przynajmniej można wierzyć, że jest to przebieg autentyczny. Komfortu i bezpieczeństwa z Seicento nie będziemy próbowali porównywać.

Są oczywiście też propozycje bardziej przyziemne. Za tyle spokojnie kupimy dobrze wyposażonego Forda Mondeo poprzedniej generacji (w bardziej praktycznym nadwoziu kombi), Skodę Yeti (choć TSI z DSG może być proszeniem się o kłopoty), Opla Astrę albo Toyotę Avensis.

Czyli segment D jest jak najbardziej w naszym zasięgu. Nawet do „E” możemy próbować wkroczyć.

A jeśli zrezygnujemy z automatu – och, wtedy to dopiero mamy wybór – Otomoto sugeruje ponad 3 tys. opcji. Do samochodów, które możemy kupić nowe, dochodzą lekko używane, ale w dużo lepszym wyposażeniu. U autoryzowanych dilerów możemy kupić też większe pojazdy (np. Peugeota 5008 czy wręcz przesadnie komfortowego 508).

Większość z nich będzie miała symboliczny przebieg i wciąż obowiązującą gwarancję.

Cóż, dobrze jest szukać samochodu mając do wydania 50 tys. zł. A zbiórka jeszcze się nie zakończyła…

Teksty, które musisz przeczytać:

Premier Beata Szydło: „Należy wesprzeć przemysł gier komputerowych”. A co na to producenci?

Nowa Prezes Rady Ministrów wygłosiła właśnie expose przed Sejmem VIII kadencji. To pierwsza premier w historii Polski, która tak silnie zaakcentowała znaczenie gier wideo jako część innowacyjnej, nowoczesnej gospodarki. Szefowa rządu zapowiedziała, że państwo mocniej niż wcześniej wesprze rodzimych deweloperów. Powstaje jednak pytanie, czy owi deweloperzy takiej pomocy w ogóle potrzebują.

Artykuł/Gry 18.11.2015

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement