Opary absurdu. O zamieszki pod Kebabem były naczelny Super Expressu obwinia… gry wideo

Felieton/Gry 03.01.2017
Opary absurdu. O zamieszki pod Kebabem były naczelny Super Expressu obwinia… gry wideo

Myślicie, że powodem dwudniowych zamieszek w Ełku, wywołanych śmiercią mężczyzny potrójnie ugodzonego nożem, jest ksenofobia oraz wysoka homogeniczność Polaków? Oczywiście, że nie. Wszystkiemu winne są gry komputerowe.

Dziwnie się czuję, gdy o wypowiedzi pracownika Instytutu Harvarda, wykładowcy Uniwersytetu w Bostonie oraz członka Fundacji Stefana Batorego piszę w kontekście absurdu. Trudno jednak potraktować inaczej wpis socjologa Grzegorza Lindenberga – współzałożyciela Gazety Wyborczej oraz pierwszego redaktora naczelnego tabloidu Super Express.

Grzegorz Lindenberg o zamieszki pod ełckim Kebabem obwinia… gry wideo.

Dokładniej, to gry komputerowe. Czyli posiadacze konsol to jednak cywilizowani ludzie? Zdaniem Lindenberga, to właśnie długie godziny spędzone przed myszką i klawiaturą sprawiają, że część z gapiów zaczęła demolować lokal gastronomiczny prowadzony przez obcokrajowców.

Wypowiedz byłego naczelnego Super Expressu nagłośnił Smuggler – dziennikarz miesięcznika CD-Action. Za pomocą platformy społecznościowej Faceboook Smuggler przywołał wpis Lindenberga, który możecie przeczytać poniżej. Na czerwono został zaznaczony fragment dotyczący gier komputerowych:

Przymknąłbym oko, gdyby socjolog podawał gry komputerowe jako jeden z pomniejszych, pobocznych powodów zamieszek w Ełku. Gdyby wskazywał na oswajanie ludzi z agresją za pomocą gier. Grzegorz Lindenberg uznaje jednak komputerowe produkcje jako głównego złego zamieszania. Jako bezpośredni, najważniejszy powód, dla którego część z bojowo nastawionych mieszkańców Ełku zaczęła demolować lokal oraz wdawać się w przepychanki z policją.

Trudno mi zrozumieć, jak można napisać taki komentarz w tak specyficznym kraju, jak Polska.

Jesteśmy naprawdę homogenicznym społeczeństwem. Większość z nas wyznaje tego samego Boga, ma ten sam kolor skóry, ceni sobie podobne wartości. Dzięki temu łatwo jest się nam zamykać na gości z zewnątrz. Łatwo czuć zagrożenie przed nowym i niewiadomym. Takim jak obca religia czy obce zwyczaje.

Wydaje się nam, że nasza siła tkwi w podobieństwie i spójności. Z kolei bogactwo wierzeń, ras i kultur zagraża naszym wartościom. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do sąsiada Muzułmanina, przyjaciela z Afryki czy azjatyckiego kolegi z pracy. Reagujemy strachem na nieznane. Strach to z kolei platforma dla uprzedzeń, agresji oraz nienawiści. To podstawy psychologii (i Gwiezdnych wojen ;)).

anakin-gry-wideo-gry-komputerowe

Ze względu na silną wewnętrzną spójność Polaków, „osoby z zewnątrz” są łatwo widoczne.

Przykuwają uwagę. Strach przed nimi jest pożywką dla idiotów, rzezimieszków i kryminalistów, którzy nie mają oporów, aby pobić kogoś, kto w tramwaju mówi po niemiecku. Aby podpalić drzwi rodziny o innym kolorze skóry. Aby skandować hasła, które kilkadziesiąt lat wcześniej określały nazistowską Rzeszę.

Demokracja to rządy większości, które powinny chronić mniejszość. Niestety, w Polsce balansujemy na krawędzi. Nie chcę napisać, że istnieje akceptacja dla przemocy wobec obcokrajowców. Na pewno jednak społeczne przyzwolenie na akty wandalizmu wobec osób i grup z zewnątrz cieszą się mniejszym ostracyzmem, niż takie same akty wymierzone wobec współrodaków. Nawet ja, zadeklarowany przeciwnik nielegalnych imigrantów oraz niemieckiej polityki międzynarodowej to dostrzegam.

Nielegalni imigranci podający się za uchodźców z Syrii oraz Libii, zorganizowani sprawcy napadów na Europejki, grupy niszczące mienie państwowe oraz napadające na tiry i ciężarówki, do tego akty terroru dokonywane przez dzieci dawnych imigrantów, brak wyraźnego potępienia osób sprzyjających terroryzmowi w części społeczeństw muzułmańskich oraz gwałtowna radykalizacja młodych wyznawców Islamu – mamy aż nadto powodów, aby w dzisiejszym, niebezpiecznym świcie czuć strach lub nawet niechęć do obcych. To po prostu ludzka natura. Stereotypy i uprzedzenia, które zawsze działają w naszej podświadomości.

Mimo tego, Grzegorz Lindenberg wybrał gry wideo.

Zdaniem pierwszego naczelnego tabloidu Super Express, to gry komputerowe są głównym powodem, dla którego część mieszkańców Ełku poczuła (całkiem mylnie), że dokonuje społecznego aktu sprawiedliwości. Bezmyślna tłuszcza zaczęła niszczyć lokal gastronomiczny, a według Lindenberga to gry wideo inspirowały ją do aktów wandalizmu.

Idąc wywodem socjologa, granie kilka godzin dziennie przekłada się na zwiększony poziom agresji. Dzięki grom jesteśmy skłonni podejmować agresywne działania, których być może nie wykonywalibyśmy, gdyby nie te diabelskie narzędzia Szatana.

To przecież oczywiste, że po maratonie z Civilization VI gracze wsiadają na konie, po czym ruszają na Moskwę. Po sesji z GTA V wyszedłem z mieszkania, ukradłem samochód i zacząłem strzelać do policjantów. Fan Surgeon Simulatora zaczął biegać ze skalpelem po ulicy. Nawet nie chcecie wiedzieć, co zrobiła osoba grająca w I am Bread.

resident-evil-7-3

Zdaniem Lindenberga, osoby grające kilka godzin dziennie w agresywne gry nie mają szansy na normalne zachowanie w prawdziwym życiu. Doskonale to rozumiem. Gdy słyszę, że ktoś gra w Call of Duty albo Resident Evil, od razu go omijam. Życie mi miłe, mam jeszcze dom do wybudowania oraz dzieci do spłodzenia. Przecież nikt, to strzela do pikseli oraz wokseli przez kilka godzin dziennie nie może pozostać po takim seansie normalny. To niemożliwe!

Zupełnie poważnie – dawno nie czytałem większej bzdury.

Nie przeczę, że gry wideo to medium o większym stopniu immersji niż muzyka czy film. Jeżeli jednak jesteś zdrowy psychicznie, nie ma mowy o wpływie, który prowadzi do starć z policją. Jeżeli nie jesteś zdrowy – zaszkodzić ci może nawet książka. Bo to mało mieliśmy zabójców inspirujących się twórczością wielkich pisarzy? Psychopata będzie psychopatą niezależnie od tego, czy gra w gry, ogląda filmy, słucha muzyki czy gapi się w białą ścianę. Wystarczy impuls, aby stało się coś strasznego.

Jestem zaskoczony, że w dzisiejszym świecie, w którym powstała masa badań o korelacji agresji z grami wideo, ktoś podnosi jeszcze argument gier jako głównego zła w sferze społecznej. Zwłaszcza, że mówimy o absolwencie socjologii, pracowniku Harvarda oraz bostońskim wykładowcy. Mam wielki problem z tym, że osoba tak wykształcona, tworząca część najnowszej historii mediów w Polsce, pisze to, co pisze. Czuję się z tym bardzo nieswojo.

Ciekawe, czy nielegalni imigranci, którzy podpalają własne schroniska na zachodzie Europy, też inspirują się grami wideo.

Czytaj również: Kebab w Ełku, czyli dziwne miejsce, w którym internetowy hejt znalazł ujście

Dołącz do dyskusji

Advertisement