Smartfon z Androidem, który będzie dostawał aktualizacje przez dwa lata? Tak, i to nie Pixel

Felieton 18.01.2017
Smartfon z Androidem, który będzie dostawał aktualizacje przez dwa lata? Tak, i to nie Pixel

Wyobraź sobie tani smartfon z Androidem, za aktualizacje którego będzie odpowiadała firma Google i będzie gwarantowała je aż przez dwa lata od daty zakupu urządzenia. Brzmi nierealnie? Ale właśnie tak rysuje się przyszłość telefonów Android One. I bardzo dobrze, bo dzisiejszy stan aktualizacji Androida jest nie do zaakceptowania.

Z roku na rok coraz mniej, ale… jednak ciągle mam w sobie coś z geeka. Zauważam to szczególnie wtedy, gdy pojawia się nowa, chociażby nawet testowa, wersja jakiegoś oprogramowania. Momentalnie chciałbym ją dorwać na swój komputer lub smartfon i zacząć testować. Poszukać smaczków, samodzielnie znaleźć wszystkie zmiany i ciekawe funkcje.

Jednak jako użytkownik Androida mam mocno utrudnione zadanie. Smartfony z tym systemem są aktualizowane według dwóch scenariuszy: wolno albo wcale. Staram się wybierać takie telefony, które w jakimś stopniu mogą gwarantować, że producent o nich nie zapomni i chociaż przez jakiś czas będzie je aktualizował.

Aktualizacje Androida to przecież nie tylko nowe funkcje. Powiedziałbym, że dzisiaj aktualizacje systemu Google to głównie drobne usprawnienia, poprawki błędów i łatanie dziur, których obecność jest zagrożeniem dla użytkownika.

Android Nougat nie wprowadza przełomowych funkcji. Zresztą już Marshmallow tego nie robił. Jednak obie najnowsze wersje systemu są ważne, jeśli pod uwagę weźmiemy bezpieczeństwo danych użytkownika oraz ochronę prywatności.

Dlatego fakt, że Android już dojrzał i wiele mu do ideału nie brakuje, to aktualizacje systemu cały czas są bardzo ważne i powinny być poważnie traktowane przez producentów. A jeśli oni tego nie robią, to przez użytkowników, którzy powinni świadomie wybierać sprzęt, który planują kupić.

No dobra, ale co kupić, żeby mieć aktualizacje?

Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa.

Można w jakimś stopniu założyć, że topowe urządzenia dużych producentów szybko otrzymają aktualizację do nowej wersji Androida. Przy czym określenie “szybko” jest bardzo względne.

Dajmy na to taki Samsung Galaxy S7 (edge), który wczoraj dostał aktualizację. Można powiedzieć, że stało się to całkiem szybko, bo na początku stycznia Nougat 7.0 miał zaledwie 0,5 proc. udziałów w rynku, a odrobinę nowszy Nougat 7.1 miał 0,2 proc. Zatem na tle androidowej konkurencji topowy smartfon Samsunga dostał aktualizację szybko.

Ale jeśli porównamy go z Pixelami, Nexusami lub iPhone’ami, to okaże się, że Galaxy S7 taki szybki już nie był.

To może kupić Nexusa lub Pixela?

Odpowiadając jednym zdaniem: świetny pomysł.

Ale… Pixel jest piekielnie drogi i wielu użytkowników nie może sobie pozwolić na taki wydatek. Zaś przyszłość Nexusów jeszcze nigdy nie była tak niepewna jak dzisiaj.

To może… Android One?

I to jest kusząca propozycja. Android Ona to takie tańsze wydanie Nexusów, czyli smartfony, które trafiają na rynek z najnowszym Androidem, a przy tym nie kosztują kilku tysięcy złotych.

Androidy One zadebiutowały w Afryce, Azji i na Bliskim Wschodzie – głównie w krajach mniej rozwiniętych, gdzie klienci nie mogą pozwolić sobie na zakup iPhone’ów, Samsungów Galaxy S czy nawet Nexusów. W kolejnych etapach urządzenia Android One trafiły do Stanów Zjednoczonych oraz Europy, również do Polski.

Nad Wisłą mogliśmy swego czasy kupić np. telefon Karbonn Sparkle V, który kosztował 399 zł i jak mało który oferował wtedy Androida Lollipop. Dzisiaj próba wyszukania na Allegro hasła “android one” nie zwraca praktycznie nic. Telefony te najwidoczniej nie przyjęły się w naszym kraju.

Ale to może się jeszcze zmienić, bo Google ma pomysł na Androida One.

Jak podaje The Information, a za nim amerykański Business Insider, Google chce uruchomić w Stanach Zjednoczonych specjalny program aktualizacji telefonów Android One. Według nowych zasad te tanie smartfony miałyby otrzymywać aktualizację do najnowszej wersji systemu oraz wszystkie łatki i aktualizacje bezpieczeństwa przez okres dwóch lat od momentu zakupu. Na razie mówi się o takich zmianach wyłącznie w Stanach Zjednoczonych, ale niewykluczone, że będzie to tylko pierwszy etap zmian, który tchnie nieco życia w markę Android One, która od momentu debiutu straciła już nieco na atrakcyjności.

Tani smartfon z Androidem, dla którego Google gwarantuje wszystkie aktualizacje przez dwa lata po zakupie? To bardzo kusząca wizja, dlatego wam i sobie życzę, aby udało się ją zrealizować.

Dołącz do dyskusji

Advertisement