Jeden wykres, a ile mówi – aplikacje do czatów są już większe, niż… serwisy społecznościowe

Felieton/Social media 14.10.2016
Jeden wykres, a ile mówi – aplikacje do czatów są już większe, niż… serwisy społecznościowe

Messenger, iMessage, WhatsApp, WeChat, Viber, Hangouts, Skype – co łączy te popularne serwisy do wiadomości instant? Są już większe od Facebooka, Twittera, Instagrama, Pinteresta, Reddita, Tumblra razem wziętych.

Źródło: Business Insider
Źródło: Business Insider

Tak, dobrze widzicie. Czaty są dziś popularniejsze od serwisów społecznościowych.

I tak nieco niepostrzeżenie to właśnie messengery stały się kolejną wielką platformą internetową.

Portale, serwisy społecznośiowe, messengery – w taki sposób rozwija się dotychczas internetowy mainstream. Od Web 1.0, w którym to zarządcy stron proponowali treści, które konsumowali odbiorcy, poprzez Web 2.0, w którym to sami odbiorcy polecali sobie treści, aż do Web 3.0, w którym to treści wymieniane są pomiędzy użytkownikami 1:1.

Ale to, co dziś oferują messengery, to zaledwie początek drogi.

Do tej pory skupiały się na budowaniu zasięgu. Większość popularnych chatów cieszy się setkoma milionami aktywnych użytkowników każdego dnia. Są darmowe, dostępne nawet na najtańszych smartfonach, bardzo łatwe w obsłudze.

Już dziś najbardziej zaawansowane messengery oferują znacznie więcej, niż chat. Budują usługi, łączą się z innymi serwisami, powoli wchodzą w e-commerce. Można za ich pomocą zamówić taksówkę, zadzwonić do urzędu, odtwarzać muzykę, wyszukiwać informacje, przelewać mikropłatności, skanować kody QR, itd.

aplikacje-typu-messenger

Wkrótce jednak messengery na poważnie zintegrują się z botami, które zmienią internetowe usługi. Ba, zmienią nawet media, bo nie brakuje takich, którzy uważają, że messengery są przyszłą platformą wydawniczą internetowych serwisów informacyjnych. Zresztą to już się dzieje. Dziś w Messengerze od Facebooka można mieć najnowsze informacje z amerykańskiego Business Insidera, czy Quartz.

Już niedługo w messengerach załatwimy sprawy urzędowe, będziemy mieć bezpośredni kontakt ze szkołą naszych dzieci, zaplanujemy też i w pełni zrealizujemy np. remont naszego mieszkania.

Mimo to wciąż nie brakuje takich, którzy z dumą w głosie mówią: a po co mi to, nie używam Facebooka, chaty to zabawka dla dzieci.

Po co się świadomie technologicznie wykluczać? Tego nie rozumiem.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement