Pyk, awaria iPhone’a i zostałem bez muzyki na weekend

Felieton/Technologie 16.08.2016
Pyk, awaria iPhone’a i zostałem bez muzyki na weekend

Myślałem, że iPhone nie ma mnie już czym zaskoczyć. A tu proszę – pyk, awaria i zostałem bez muzyki na weekend.

Ja wiem, problemy pierwszego świata i tak dalej. Dla mnie to jednak dość istotna sprawa, która na dodatek pokazuje, że nawet najlepszym gadżetom technologicznym dzisiejszych czasów do końca ufać nie można.

Sytuacja była następująca

Długi weekend. Rodzinny wyjazd na góralską wieś. Zapakowani po dach samochodu. Jedziemy. Jak zwykle muzyki w samochodzie słuchamy ze smartfona, z aplikacji Spotify. Smartfon łączy się z samochodowym systemem audio za pośrednictwem połączenia Bluetooth.

Wszystko fajnie. Zawczasu zadbałem o to, by zgrać potężną dawkę ulubionej muzyki do offline’u. Tam gdzie jadę, zasięg telefonii komórkowej jest słaby. Wciąż jestem też na bardzo nieatrakcyjnym dziś planie taryfowym, który zakłada użycie 1 GB komórkowych danych internetowych.

Offline to u mnie podstawa dostępu do cyfrowej rozrywki. Dlatego tak psioczę na to, że Netflix nie pozwala mi zgrać do podręcznej pamięci urządzenia komputerowego nieobejrzanych odcinków serialu. Dlatego tak lubię Spotify i inne usługi streamingu cyfrowej rozrywki, które pozwalają na zapisywanie plików do trybu offline.

Oczywiście jak wszystko działa.

Nie minęła godzina naszej podróży samochodem, gdy nagle ni stąd ni zowąd iPhone się zawiesił, muzyka przestała grać. Szybko zauważyłem, że coś stało się z modułem Bluetooth. Był niedostępny.

Oczywiście pierwsze co robię, to twardo restartuję iPhone’a. Połączenie Bluetooth z samochodowym audio wraca, ale… nie ma muzyki ze Spotify.

Okazuje się, że awaria Bluetootha spowodowała utratę wszystkich plików muzycznych w pamięci cache. Ponad 25 GB muzyki poszło w las. Już na samym początku weekendu zostałem bez muzyki. Zasięg słaby, brak odpowiednio dużego pakietu transferu danych, by ponownie pobrać pliki.

Czytam na forach, że to dość popularny rodzaj awarii aplikacji Spotify na iOS. I nie ma innej rady, muzykę trzeba pobrać od nowa. Oczywiście najlepiej będąc pod zasięgiem WiFi. Ja będę w okolicach stałego łącza dopiero za 3 dni. Zostaję bez muzyki na weekend.

Niby trywialna historia, prawda?

Ale jednak przekonująca, że te wszystkie nowoczesne wynalazki streamingowe, nowy rodzaj konsumowania cyfrowej rozrywki opierają się na dwóch filarach – dobrym połączeniu oraz wysokich limitach (lub ich braku) transferu danych.

Gdy tego nie ma, nici z rozrywki.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement