Facebook zdycha? No to mówię: sprawdzam

Felieton/Social media 11.04.2016
Facebook zdycha? No to mówię: sprawdzam

Facebook to wiocha. Korzystać z Facebooka? Musiałbym się na łby z koniem zamienić. FB? Niech zdycha – gdyby poczytać komentarze pod niedawnym tekstem Ewy (i nie tylko, bo takie opinie można znaleźć dosłownie pod każdym tekstem nt. Facebooka w sieci), można by dojść do wniosku, że Facebook jest o krok od spektakularnego upadku.

No to ja mówię sprawdzam.

Akurat w sukurs przychodzi mi okładkowy tekst w najnowszym wydaniu „The Economist”, który świetnie podsumowuje aktualny status Facebooka.

1,6 mld użytkowników, z czego ponad 1 mld korzysta z serwisu każdego dnia. Mało? OK, dodajmy, że ów 1 mld osób korzysta z Facebooka średnio 20 minut każdego dnia. Pokażcie mi drugi tego typu serwis w internecie. No tak, nie ma.

Idźmy dalej – na zaawansowanych rynkach, włącznie z polskim, korzystanie z mobilnych wersji Facebooka (web, aplikacje) generuje ponad 30 proc. ruchu w całej sieci. Och, i to aktualnie 6 największa publiczna firma świata, warta ponad 325 mld dol. Niezłe zdychanie, nie ma co.

Nie ma aktualnie drugiej internetowej firmy lepiej przygotowanej do dominacji na wiele lata. OK, jest Google, który ma nieogarnięte wręcz masy danych dotyczących świata. Facebook ma coś więcej – wie wszystko o nas i o naszych znajomych, nawet jeśli niewiele informacji o sobie udostępniasz. Do Google’a idziesz jak masz coś zrobić, do Facebooka, gdy chcesz zabić czas.

Ale to wszystko teraźniejszość. Stawiam na to, że Facebook jest jednym z najlepiej, o ile nie zupełnie najlepiej, przygotowanym podmiotem z branży technologicznej na przyszłość.

Wszyscy dobrze czujemy, w którym kierunku zmieniają się technologie komputerowe – sztuczna inteligencja i boty, wirtualna rzeczywistość i poszerzona rzeczywistość. Facebook jest w ścisłym topie stawki, która te cywilizacyjne nowości rozwija.

Weźmy chociażby tak znienawidzony przez wielu (w tym przez powyżej podpisanego) edge rank, czyli algorytm, który decyduje co i jak pokazać użytkownikom na ich facebookowej ścianie. Możemy się zżymać, że nam się to nie podoba, ale w swojej wielkiej masie, to działa. Ludzie spędzają długie minuty w Facebooku, klikają w reklamy – oto tu chodzi.

Edge rank to wstęp do tego, co Faebook będzie oferował w przyszłości. Już dziś używa technik AI do rozpoznawania ludzi na zdjęciach, niedawno ogłosił prace nad osobistym asystentem o sztucznej inteligencji, za chwilę włączy pierwsze boty i chatboty w swoim hitowym Messengerze. Dodajmy do tego inwestycję w Oculus – pierwszego lidera w wyścigu o działające i spektakularne VR.

Nie mówię, że Facebook nie ma konkurencji. Ma, i to potężną, bo przecież wszyscy wielcy gracze na rynku tech od dawna pracują nad podobnymi rozwiązaniami. Jednak tylko Facebook, oprócz Google’a, dysponuje horrendalną ilością informacji bieżących, na których może testować swoje innowacyjne projekty. Nawet Apple nie wie tyle o użytkownikach swoich urządzeń, ile wie o nich Facebook.

Skala i ambicja projektów, w jakie angażuje się Facebook świadczy więc nie tyle o tym, że z firmą nic złego się nie dzieje, lecz o tym, że jest na pole position do bezwzględnej dominacji w przyszłości.

Polecałbym więc daleko idącą wstrzemięźliwość w ferowaniu wyroków dotyczących przyszłości Facebooka. Można po prostu wyjść na błazna.

* na grafice głównej: zdjęcie z okładki najnowszego „The Economist”

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement