Byliśmy w pierwszym sklepie Biedronki, który nie przyjmuje gotówki

Relacja/Smart City 26.04.2016
Byliśmy w pierwszym sklepie Biedronki, który nie przyjmuje gotówki

Jeszcze niedawno nie przyjmowali kart, a dziś byliśmy w pierwszym sklepie Biedronki, który nie przyjmuje gotówki. Nawet z niektórymi kartami możemy mieć problem.

Uruchomienie przez Biedronkę programu specjalnych automatów okazało się być całkiem sporym, medialnym wydarzeniem. Niektórzy, choć chyba głównie po to, żeby podgrzać materiał, sugerowali wręcz, że to w pewnym stopniu odpowiedź Biedronki na Paczkomaty. Rzeczywistość nie jest jednak aż tak ekscytująca, ale i tak postanowiliśmy sprawdzić o co w tym wszystkim chodzi.

Pojechaliśmy do jedynego w Polsce automatu sieci sklepów Biedronka.

Tak, jedynego, bo to na razie jedynie program testowy. Jeśli się przyjmie, prawdopodobnie będzie ich więcej. Na razie jednak w całej Polsce stoi tylko jedna taka maszyna – pod… Biedronką przy ulicy Kiełczowskiej we Wrocławiu.

biedronka automat
Automat Biedronki stoi… obok Biedronki

Trudno więc twierdzić, że jest to zupełnie oddzielny od sklepu podmiot. Ba, nawet towary do jego uzupełniania były przewożone z sklepu, w (na oko) standardowym koszyku zakupowym. W ciągu dnia klient ma więc wybór – czy chce dokonać na szybko prostych zakupów bez konieczności stania w kolejce, czy wejść do sklepu.

W nocy jednak sytuacja ulega zmianie. Sklepy sieci Biedronka nie pracują przecież przez całą dobę, a ochotę na parówki czy sałatkę można mieć o każdej porze. I właśnie po to postawiono te maszyny – żeby klient mógł pójść do Biedronki nawet wtedy, kiedy sklep jest fizycznie zamknięty.

Nie dziwi więc fakt, że pomimo tego, iż spędziłem na parkingu przez automatem Biedronki dobre 20 minut, zainteresowanie nim było raczej niewielkie. Zatrzymała się przed nim raptem jedna starsza osoba, przeczytała instrukcję i poszła do sklepu. w którym kupujących – mimo południowej godziny – było od groma.

W nocy ta osoba nie miałaby do wyboru tej drugiej opcji.

biedronka automat 2
Pierwszy automat Biedronki jest czynny całą dobę

Nadszedł więc czas, żebym sam zrobił przez automatem jednoosobowy, sztuczny tłum o tej raczej nietypowej dla niego porze. Wysiadłem z samochodu, podszedłem do automatu i zacząłem się zastanawiać, czego akurat brakuje u mnie w domu.

Co do wyboru?

Cóż, trochę tego jest, ale też trudno założyć, że taki automat zastąpi nam w 100% nawet mały, całodobowy sklep i nie chodzi tu nawet o alkohol. Za szybką znajdziemy jednak nie tylko napoje, wodę, batoniki, czekolady czy inne drobne przekąski, ale też mniej standardowe dla automatów produkty. Bez problemu, o ile uiścimy odpowiednia kwotę, wyciągniemy z niego np. parówki, ser, jogurty, podpaski, szynkę, sałatkę, jajka (mam nadzieję, że nie wypadają tak, jak przeważnie wypadają np. puszki z takich automatów), dania na szybko albo jedzenie dla psów czy kotów (choć w małych torebkach – nie liczcie na to, że kupicie tu np. 10 kg karmy).

automat biedronka 3
Asortyment pierwszego automatu Biedronki

Słowem, wszystko to, co może nam się w ostatniej chwili skończyć albo to, co przegapiliśmy podczas większych zakupów i nie chce nam się po nie ponownie jechać.

Co być może jeszcze bardziej istotne, Biedronka nie postanowiła obłożyć zainteresowanych zakupami w automacie dodatkowymi opłatami za to, że mogą skorzystać z jej – okrojonej, ale jednak – oferty przez całą dobę. Ceny większości produktów są identyczne i w automacie, i na hali. Jedyną większą różnicą była cena… paczki gum do żucia. W sklepie cena kończyła się na „9”, natomiast w automacie – na „5”. 4 grosze na naszą korzyść – jeśli wybierzemy automat.

Dobra, ale jak się właściwie z tego korzysta?

Kwiecistych opisów w tym miejscu nie będzie.

Z dwóch powodów. Po pierwsze, automat będzie w stanie obsłużyć każdy, kto kiedykolwiek kupował np. puszkę w automacie. Klikamy „start”, wprowadzamy numer produktu, płacimy, odbieramy towar. Potem odbieramy nasze podpaski, parówki czy inne sery. To tyle – żadnej filozofii, żadnego menu, żadnych cudów.

biedronka automat platnosci
Automat Biedronki: wprowadź kod produktu, zapłać i odbierz zakupy

Po drugie kwiecistego opisu nie będzie, bo… nie udało mi się w tym automacie nic kupić. Wielki napis umieszczony na obudowie wprawdzie od razu ostrzega, że nie zapłacimy tu gotówką (a więc i nie ma po co się włamywać, chyba że po batonika), ale… obsługiwane są wyłącznie karty wspierające płatności zbliżeniowe. Ta, którą akurat przy sobie miałem, takiej funkcji nie posiadała. Parówki musiałem więc kupić na hali sklepowej (żartuję, boję się parówek z Biedronki).

I tylko jedna myśl kołacze się po głowie

Pomijając moją drobną wpadkę karcianą, przez całą drogę powrotną (a była ona całkiem długa), a także stojąc na parkingu i patrząc się na ten automat, zastanawiałem się, po co właściwie ta cała przybudówka za automatem? W końcu, kiedy uda się rozwinąć ideę automatów do tego stopnia, że byłyby w stanie dostarczyć klientowi dowolny produkt z magazynu zlokalizowanego za nim, cała powierzchnia zajmowana przez „sklep” mogłaby być wielokrotnie mniejsza. O dużo niższych kosztach prowadzenia takiego przybytku nawet nie wspominając.

Nietrudno jednak założyć, że nie jest to specjalnie oryginalna myśl i prędzej czy później taka właśnie przyszłość nas czeka. Klik, klik, klik w menu automatu, przyłożenie karty (albo innego środka płatności) i z okienka odbieramy elegancko zapakowane wszystkie potrzebne nam towary. Bez łażenia po alejkach sklepowych i szukania.

Choć trzeba też przyznać, że automaty Biedronki to dopiero pierwszy z pierwszych kroków, które trzeba będzie podjąć do zrealizowania tej wizji.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement