Pojedynek cyfrowych notatników: Evernote kontra OneNote, Google Keep i Notatki Apple

Artykuł/Technologie 13.03.2016
Pojedynek cyfrowych notatników: Evernote kontra OneNote, Google Keep i Notatki Apple

Microsoft stworzył narzędzie, które umożliwia proste przeniesienie się z Evernote do Onenote. Skorzystasz? Jakiej aplikacji używasz na co dzień, w czym zapisujesz notatki?

grabiecPiotr Grabiec:

Tak naprawdę to z… żadnego. Nigdy nie przekonałem się do Evernote lub OneNote, chyba nie mam natury chomika. Maile wymagające uwagi zostawiam w skrzynce odbiorczej. Linki do przejrzenia później zapisuję w Reading List w Safari, a najważniejsze dodaję do zakładek. Materiały do tekstów zapisuję w iA Writerze i osobnym folderze na Dropboksie dla każdego wpisu. Prowadzę do tego listę zadań w systemowych przypomnieniach w iOS i korzystam dużo z kalendarza. Jeśli jednak wyjątkowo muszę na chwilę większą ilość tekstu ze schowka zapisać, to mam systemowe, Apple’owe Notatki – te są w ostatniej wersji naprawdę nieźle rozbudowane.

gajewskiMaciej Gajewski:

Używam OneNote’a, ale nie dlatego, że jest jakoś szczególnie lepszy od Evernote’a. Wybrałem ten notes po pierwsze dlatego, że jak dokonywałem „wyboru”, to OneNote był jedynym takim rozwiązaniem na rynku, a twórcy Evernote’a na chleb mówili jeszcze „pep”. OneNote szczególnie dobrze działa ze sprzętem Microsoftu, który posiadam (na przykład integracja z Surface Pen), większość znajomych i organizacji z niego korzysta, więc ułatwia to współpracę. Do tego OneNote jest dostępny praktycznie na każdą platformę software’ową.

Evernote jest jednak również znakomitym rozwiązaniem. Jest wygodny, funkcjonalny, ze świetnymi aplikacjami dostępnymi również na każdą platformę programową. Tak samo jak OneNote, zapewnia swoje API usługom zewnętrznym. Oba te narzędzia to poezja.

I oba są właściwie bezkonkurencyjne. Nie widziałem nic, co by mogło choć troszkę mnie zachęcić do porzucenia OneNote’a (lub Evernote’a, gdybym to właśnie jego wybrał). Te dwa chmurowe notesy wyznaczają wysokość poprzeczki na rynku od lat. Szkoda, że jest ich tak mało, ale przynajmniej są chociaż te dwie sztuki.

polowianiukMarcin Połowianiuk:

Temat notatek jest dla mnie dość ważny i długo szukałem odpowiedniego rozwiązania. Kiedyś korzystałem z OneNote, który jest usługą wartą polecenia, ale nie do końca odpowiada mi jej interfejs. Ot, kwestia gustu.

Od kilkunastu miesięcy jestem zadowolonym użytkownikiem Evernote i niczego mi w nim nie brakuje. Działa świetnie na wszystkich platformach, których używam i nigdy nie zawiódł mnie w kwestii synchronizacji.

Za Evernote nie płacę, bo mieszczę się w darmowym planie Basic, w którym mam 60 MB przesyłu miesięcznie. Niby niewiele, ale nigdy nie przekroczyłem tego limitu, bowiem 99% moich notatek to notatki tekstowe. Nie brakuje mi też dostępu do notatek w trybie offline, bo mój smartfon na dobrą sprawę nigdy nie jest offline. Power-userzy mogą jednak wybrać dwa płatne plany, które mocno rozszerzają możliwości Evernote.

talerHubert Taler:

Widzę, że większość kolegów wypróbowała oba wiodące notatniki, czyli OneNote i Evernote. U mnie było podobnie, z tym że OneNote używałem na samym początku istnienia tego programu, gdy jeszcze nie miał funkcji synchronizacji z siecią. Od 2008 roku używam Evernote i nie przesadzę, jeśli powiem, że w moim przypadku jest to rozszerzenie mojego mózgu, wspomagające podejmowanie decyzji, organizację pracy i zbieranie informacji.

W Evernote (korzystam z wersji Premium) trzymam notatki zarówno służbowe, jak i osobiste, i przy pomocy narzędzia wycinania z WWW zbieram informacje np. dotyczące rodzinnych wyjazdów. Najczęściej w Evernote tworzę również listy zakupów (opcja dodawania checkboxów do zaznaczania sprawdza się tu doskonale) i czasami proste prezentacje na spotkania (funkcjonalność Premium). Dokumenty i rachunki skanuję lub fotografuję, a Evernote potrafi je przeszukać tak, jakby to były dokumenty tekstowe. Jest to dla mnie w tej chwili niezbędna funkcja, bez której w codziennej pracy nie umiałbym się już obejść. Bardzo przydaje się również funkcja opisywania i edycji screenshotów.

Evernote nie przydaje mi się jednak do wszystkiego. Próbowałem używać go w pełni do organizacji zadań, ale nie udało mi się to – przeniosłem się w tym celu do Nozbe, które zresztą dobrze się z Evernote integruje. Podobnie nie używam już Evernote do pisania dłuższych tekstów (np. na Spider’s Web) – w tym celu zacząłem używać zewnętrznych edytorów, głównie WriteMonkey.

kotkowskiŁukasz Kotkowski:

Przez całe studia korzystałem z OneNote, gdzie gromadziłem notatki i materiały niezbędne na zajęcia. Niestety OneNote nie był programem, na którym mogłem polegać. Stabilność i synchronizacja kulały, a kiedy przez dziwny błąd synchronizacji straciłem kilka bardzo ważnych notatek, powiedziałem „dość”.

Po studiach zacząłem używać Google Keep, który w zupełności wystarczał na moje potrzeby. Jednak razem ze wzrostem moich potrzeb znów zacząłem się rozglądać za czymś potężniejszym. Padło na Evernote.

Do tego kombajnu miałem wcześniej kilka podejść, ale zawsze onieśmielał mnie swoimi możliwościami. Kilka miesięcy temu postanowiłem dać mu jeszcze jedną szansę, ale tym razem poświęciłem czas, żeby poznać Evernote i dobrze się w nim zorganizować. I to zmieniło wszystko, bo dzisiaj rozumiem, dlaczego Hubert i wielu innych ludzi traktują Evernote jako „cyfrowy mózg” i nie wyobrażają sobie bez niego pracy.

Trzymam tam wszystko, oprócz listy zadań i artykułów do przeczytania (do tego niezastąpiony jest Pocket). Organizuję projekty, wpisuję drobne notatki, nawet listy zakupów. Czasem nawet piszę dłuższe teksty.

Nadal korzystam z darmowego programu, ale to tylko kwestia czasu. Dobrze zorganizowany Evernote to narzędzie, za które jestem skłonny płacić.

pajakPrzemysław Pająk:

Przez lata używałem Evernote, ale niedawno doszedłem do wniosku, że to… bez sensu. Rzadko, niezwykle rzadko wracam bowiem do przepastnych archiwów notatek, które tam popełniłem. Zbierałem wszystko – materiały do tekstów, nad którymi pracowałem, ciekawe linki, inspirujące zdjęcia, różne pomysły na kolejne kroki Spider’s Web. To chyba jednak było wszystko bez sensu, bo po prostu z tego nie korzystam.

Od kilku miesięcy korzystam z Notatek w ekosystemie Apple’a. I to rozwiązanie bardzo mi odpowiada. Jest dedykowane mniejszym, przyziemnym sprawom, świetnie się synchronizuje w iCloud i dostęp do nich zawsze mam pod ręką.

kosinskiDawid Kosiński:

Ja mam podejście bardzo podobne do Przemka. Notatek praktycznie nie prowadzę, co najwyżej robię listę zakupów lub rzeczy do zrobienia w ciągu kilku najbliższych dni. Z tego powodu absolutnie wystarcza mi Google Keep, który ma ograniczone możliwości, ale jest bardzo prosty w obsłudze.

Ogromna zaleta tej usługi to możliwość obsługiwania jej z poziomu inteligentnego zegarka z systemem Android Wear. Nie, nie zdarza mi się sprawdzać na nadgarstku, jakie teksty mam napisać lub do kogo się odezwać. Ta funkcja jednak doskonale sprawdza się na zakupach, gdy mogę szybko zerknąć na listę sprawunków i ją uaktualniać. Wtedy postępy zakupach może zobaczyć moja kobieta, która jest w tym czasie w innej części sklepu. Robiąc zakupy razem, ale oddzielnie, oszczędzamy czas. W moim przypadku jest to chyba największa korzyść z używania jakiegokolwiek internetowego notatnika.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement