Do pracy mobilnej i dobrej jej organizacji nie potrzeba już smartfona za grube pieniądze. U mnie sprawdza się sprzęt za kilkaset złotych

Do pracy mobilnej i dobrej jej organizacji nie potrzeba już smartfona za grube pieniądze. U mnie sprawdza się sprzęt za kilkaset złotych

Zwykle korzystam ze smartfonów z mocnej średniej lub wyższej półki. Za decyzją o wybraniu właśnie tego typu sprzętów stało kilka argumentów i podejrzewałem, że wszystkie mają sporo sensu. Niedawno, w zasadzie przypadkiem, zauważyłem, że nie zawsze wybór drogich sprzętów znajduje uzasadnienie. Choć jeszcze trzy lata temu było zupełnie inaczej.

Dlaczego wybiera się mocną średnią lub wysoką półkę?

Ktoś może odpowiedzieć, że „dla lansu”. Spoko, jest w tej krótkiej i dość zaczepnej odpowiedzi wbrew pozorom sporo prawdy. Nie od dziś wiadomo, że półka premium – nie ważne, czy mówimy o smartfonach, samochodach, czy ubraniach – to sposób na wyróżnienie się z tłumu, na pokazanie sobie i innym, że możemy więcej i nie musimy żyć tak, jak to robi to reszta.

Tego argumentu nie przeskoczymy. Jeśli ktoś wybiera najdroższe rozwiązania, przede wszystkim dlatego, że są najdroższe, to nie ma siły, która nakłoniłaby go do wybrania „rozsądnego cenowo” produktu.

Jednak produkty z wyższej półki wybieramy też dlatego, że wierzymy, iż wyższa cena musi iść w parze z bardzo wysoką jakością. I tak też zwykle jest, choć… okazuje się, że nie zawsze jesteśmy w stanie wykorzystać to, co oferuje nam ta najwyższa półka.

No bo co nam po najwydajniejszym procesorze, ultraszybkim dysku, olbrzymim zapasie pamięci i hiper grafice w PC-cie, skoro maksimum naszych potrzeb to przeglądarka internetowa i kilka prostych gierek, które pewnie poszłyby dzisiaj nawet na niedrogim tablecie.

Alcatel-OneTouch-Go-Play (2)

Doświadczyłem tego na sobie – los sprawił, że mój smartfon trafił na długo do serwisu, później przez pewien czas korzystałem testowych modeli, z jeszcze wyższej półki, a potem… przesiadłem się z kartą SIM i wszystkimi moimi aplikacjami do telefonu za kilka stówek – tak, tak, do Alcatela OneTouch Go Play, o którym pisałem tutaj i którego zabieram ze sobą do Barcelony na największe targi mobilne (zobacz film z przygotowań do wyprawy i sprawdź, co jeszcze zabieram na MWC 2016).

Jak wiele się zmieniło w ciągu ostatnich lat…

Na Spider’s Web zacząłem pisać w 2012 roku i doskonale pamiętam, że wtedy chcąc mieć gwarancję, że smartfon będzie działał bezbłędnie, trzeba było kupić iPhone’a lub najdroższy z możliwych telefon z Androidem. Ze średniej półki wtedy trudno było korzystać, a o najniższej wolę nawet nie wspominać.

Pamiętam też, że korzystając z Androida na topowych smartfonach HTC lub Samsunga byłem na tyle oczarowany, że polecałem ten system znajomym, zamiast kolejnej Nokii z Symbianem. Niestety, ale znajomi kupowali budżetowe urządzenia, a później… chcieli mnie powiesić, bo sprzęty te były zawodne, wolne i nie nadawały się do intensywnego korzystania lub pracy mobilnej. Były gorsze od Nokii z Symbianem lub „smartfonów” z rodziny Nokia Asha (ktoś pamięta jeszcze?), a to wystarczająco wymowne i zarazem upadlające dla zielonego robota porównanie.

Przypominam, że mówimy o czasach Androida w wersjach: Froyo, Gingerbread i Ice Cream Sandwich. Były to względnie udane wydania systemu Android, który w końcu zaczynał działać stabilnie i był niemal wolny od tzw. błędów wieku dziecięcego. Jednak bardzo ważne były kolejne zmiany w Androidzie, które wprowadzały aktualizacje do: Jelly Beana, KitKata, a później do Lollipopa lub Marshmallowa (choć tych ostatnich nadal jest jak na lekarstwo). To właśnie pod tymi nazwami kryła się masa usprawnień, które sprawiły, że urządzenia z Androidem zaczęły działać lepiej. Co ważne, szereg usprawnień był odczuwalny najbardziej właśnie na tych tańszych smartfonach, które doczekały się lepszego zarządzania pamięcią, mniejszego obciążenia procesora i RAM-u i wielu innych usprawnień.

Alcatel-OneTouch-Go-Play (8)

Efekt tych zmian jest taki, że w ostatnich tygodniach, po przełożeniu karty SIM i przeniesieniu niezbędnych do pracy aplikacji na wartego kilka stówek Alcatela OneTouch Go Play nie odczuwam dyskomfortu, jaki zapewne towarzyszyłby mi jeszcze dwa lub trzy lata temu, po przejściu na telefon z tej półki cenowej.

Do mojej pracy wykorzystuję przede wszystkim trzy aplikacje pocztowe: Inbox, Gmail i ProtonMail. Aż trzy, bo niestety nie wszystkie funkcje Gmaila są dostępne w Inboksie, a zaś Inbox w ogólnym rozrachunku deklasuje zwykłego Gmaila. ProtonMail to natomiast moja stosunkowo nowa skrzynka, która zapewnia wysoki poziom bezpieczeństwa, szyfrowanie oraz logowanie dwoma hasłami.

Do tego dochodzą Slack, Trello i Keep – dwie pierwsze wykorzystujemy do zarządzania pracą redakcji Spider’s Web, zaś w Keep trzymam głównie prywatne notatki. Nie może też zabraknąć feedly i Pocketa, czyli głównego źródła wiadomości ze świata oraz aplikacji, w której trzymam i czytam wszystko to, czego nie przeczytałem od razu w feedly.

Redakcyjne obowiązki wymuszają też korzystanie z WordPressa, (Facebook) Menedżera Stron i Analyticsa, czyli trzech niezbędnych narzędzi chyba większości blogerów nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Do najważniejszych pozycji muszę zaliczyć również aplikacje do obsługi dysków w chmurze: Dysk Google, Mega, a od niedawna OneDrive, do którego zacząłem się przekonywać i… chyba zostaniemy razem na dłużej.

Całkiem sporo tych ważnych dla mnie aplikacji, a nie wymieniłem tu przecież wszystkich. Bo nie o to też chodzi. Przedstawiam te pozycje dlatego, żeby je polecić – są świetne – ale również po to, żeby pokazać, że wymagający użytkownik, który korzysta nawet z większej liczby aplikacji, może w 2016 roku zainstalować je na smartfonie za kilka stów i korzystać. Jak gdyby nigdy nic. Bez ciągłego zawieszania się poszczególnych pozycji, bez potrzeby ubijania procesów w tle i ciągłej walki z brakiem pamięci.

Ta zmiana nastąpiła na naszych oczach w zaledwie kilka lat. Początkowo tylko sztandarowe modele gwarantowały odpowiedni komfort pracy. Później mocna średnia półka pokazała, że nie zawsze zakup topowego modelu jest uzasadniony. Dzisiaj, producenci tacy jak Alcatel pokazują, że niedrogie smartfony nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa i mają nam coś do udowodnienia.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement