Nienawiść przyciąga i generuje ruch. Nienawiść to świetny biznes

Artykuł/Technologie 09.11.2015
Nienawiść przyciąga i generuje ruch. Nienawiść to świetny biznes

Czym byłby Internet bez nienawiści, pogardy i napuszczania każdego na każdego? Ciężko sobie to nawet wyobrazić. Internet bez Pudelka, na którym co chwilę kreowany a potem niszczony jest ktoś nowy, bez komentarzy pełnych agresji i nawoływania bez przemocy nie byłby taki sam. Dlaczego dziwimy się, że podchwytują to dzieci?

Dziś rano miałam okazję rozmawiać o youtuberach w radiu Tok FM. Temat poruszony został przez tekst Miry Suchodolskiej w Dzienniku Gazecie Prawnej. Autorka przybliża temat vlogerów, którzy na nienawiści i agresji opierają swój internetowy byt i wciągają w to dzieci, czasem bardzo młode. W tym świecie mało znanym dorosłym wyzwiska i pogarda, wręcz dręczenie są codziennością, fajną rozrywką. Dla vlogerów to za to źródło zarobków.

O ile zgadzam się, że żerowanie na tak zwanym hejcie i podsycanie go wśród młodych ludzi jest po prostu zwykłym skurwysyństwem i brakiem odpowiedzialności, o tyle nie mogę powiedzieć, że nie ma w tym naszej – dorosłych winy. Nie tylko dlatego, że rodzice nie nadążają za internetowymi nowościami, nie tylko dlatego, że ignorują to co dzieci robią w sieci bo nie mają czasu czy chęci. Jesteśmy winni także dlatego, że wylewanie jadu od lat jest podstawą istnienia sieci, a przykład idzie z góry.

Pomyślcie o wszystkich serwisach plotkarskich – są chyba najlepszym przykładem małostkowości, wytykania palcami i wyśmiewania. A to jakaś gwiazda ubrała się nie tak, jak chcieliby anonimowi autorzy, a to zaliczyła wpadkę, a to popełniła jakiś inny błąd. Trzeba o tym napisać, wrzucić jak najmniej pochlebiające zdjęcia ze zbliżeniami na każdą niedoskonałość czy głupią minę i czekać na kliki.

To świetny biznes. Nienawiść przyciąga, nienawiść generuje wejścia.

Negatywne emocje uzależniają, są więc żyłą złota. Nie bez powodu na większości polskich serwisów i portali moderacja komentarzy istnieje tylko w przypadku najbardziej ekstremalnych, zahaczających o granicę legalności komentarzy. Moderacja kosztuje, właściciele boją się wściekłych trolli krzyczących “CENZURA!!!” i… dobrze wiedzą, że kontrowersyjne, skrajne komentarze nakręcają emocje i ruch. Hejter skomentuje, ludzie zaczną się z nim kłócić i przepychać, nic z tego nie wyniknie oprócz dodatkowych odsłon podczas odświeżania strony.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by usuwać chamskie komentarze. Przecież to właściciel strony decyduje, co pojawi się u niego, nie jest zobowiązany do akceptowania każdego przejawu hejtu od użytkowników. Jednak ze spokojem i kulturą wygrywa chęć zarobku.

Dziś widzimy pokłosie takiego podejścia. Na krótką metę to nie ma znaczenia, jednak w dłuższej perspektywie tworzymy klimat, który generuje jutubowe dziecięce gwiazdy używające parszywego języka i nie znające pojęcia odpowiedzialności.

Można pójść jeszcze wyżej.

Przecież dyskurs polityczny w Polsce bywa czasami przepełniony chamstwem i brakiem kultury, a przede wszystkim brakiem szacunku do osób o innych poglądach.

Telewizja i prasa też nie jest bez winy. Przykładem niech będzie ostatnia afera z odmówieniem występu w programie Tomasza Lisa. Adrian Zandberg zdecydował, że nie chce pojawić się w studiu z posłem Robertem Winnickim, prezesem Ruchu Narodowego. Wiadomo było, o co chodzi – formaty takich programów polegają na postawieniu naprzeciw siebie osób o kompletnie przeciwnych poglądach, najlepiej jeśli obie lub chociaż jedna lubi walczyć i zadawać ciosy poniżej pasa, i czekanie aż zrobi się z tego pyskówka. Dyskusja, rozmowa która może coś wnosić jest passe.

Prasa za to w dużej mierze podzieliła się na prasę będącą za albo przeciw rządzącym. Opcja polityczna jest najważniejsza, więc pisanina może mieć kiepską jakość, byle wywoływała dużo emocji i polaryzowała. To się sprzedaje.

Jest jak jest. A jak jest widzimy w sytuacjach takich, jak ostatnio na Facebooku Marszu Niepodległości. Post o tym, że w Poznaniu pobito Syryjczyka, pod spodem komentarze, których nie powstydziliby się naziści. Często pisane przez typowych Polaków, matki, ojców, dzieci i kumpli z podwórka.

Dlaczego więc mam dziwić się, że na jutubie teksty “zabij się” i im podobne stają się normą, a agresja jest codziennością?

* Grafika: Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement