Ludzie, co z Wami? Przecież smartwatche to spełnienie futurystycznych wizji z przeszłości!

Felieton/Sprzęt 30.04.2015
Ludzie, co z Wami? Przecież smartwatche to spełnienie futurystycznych wizji z przeszłości!

Przeglądam sporą liczbę recenzji Apple Watcha, czytam mnóstwo komentarzy, sam uczestniczę w wielu dyskusjach na jego temat i jedno mnie uderza – jak potężna jest krytyka naprawdę przełomowych rozwiązań, takich, o których świat marzył od dawna.

Ten tekst mógłby równie dobrze dotyczyć każdego innego smartwatcha na rynku – Pebble’a, Samsunga Geara, czy Moto 360, bo w internetowych dyskusjach o nich padają bliźniaczo podobne stwierdzenia, no, może z wyjątkiem tego, że są zbyt drogie. Bo Apple Watch jest drogi, przyznaję. Choć to przecież nie nowość w przypadku marki Apple, która od zawsze pozycjonowała się w segmencie premium.

Ale stwierdzeń: nie potrzebuję tego, eee na co to komu, kto tego będzie używał i po co, fanboje kupują i dorabiają ideologię, trzeba być nienormalnym żeby założyć to na nadgarstek, kompletnie nie rozumiem.

Tak jakby świat nie marzył o smartwatchach od dawna.

Większość z nas uwielbia filmy o Jamesie Bondzie, prawda? Nie tylko ze względu na kultową, archetypiczną postać Jamesa Bonda, lecz także z powodu licznych gadżetów, których używa. Zegarki – takie, co to potrafią wyczyniać cuda, są nieodłącznym elementem wyposażenia Bonda od początku serii, czyli lat 60 ubiegłego wieku.

James Bond Watch

Pamiętacie kreskówki o Jetsonach? Ja za młodu wpatrywałem się w nie głównie w poszukiwaniu niesamowitych gadżetów, które używali bohaterowie tej futurystycznej bajki. Jednym z nich był zegarek – taki, który obsługuje rozmowy wideo, do którego można mówić, a on odpowiada.

Pamiętam też doskonale swoje gigantyczne podniecenie, gdy dostałem od Mamy zegarek elektroniczny Casio z kalkulatorem. To był dopiero szał! Mój Casio nie tylko pokazywał godzinę cyferkami wyświetlanymi na ekranie, ale także potrafił wykonywać obliczenia. Pełnił też funkcję stopera i minutnika, zapamiętywał kilka rekordów czasowych.

Wtedy każdy chciał mieć zegarek z bajerami. Nikt nie kwestionował ich przydatności, mimo iż generalnie stoper to nie jest funkcja, z której byśmy korzystali na co dzień po kilkanaście razy. Porównywało się funkcje, opcje poszczególnych zegarków elektronicznych, dyskutowało się o wyższości jednego oprogramowania od drugiego (choć de facto były do siebie niezwykle podobne).

the jetsons watch

A teraz mamy rok 2015.

Kilka mocnych pozycji na rynku smartwatchy ukazało się w 2014 r., na czele z niosącym ducha pierwszych elektronicznych zegarków Pebble’em, czy całą kolekcją zegarków i opasek fitness z ekranem od Samsunga. Teraz na rynku debiutuje produkt od lidera technologii konsumenckiej w ostatniej dekadzie i… nagle wszyscy rzucili się do zmasowanej krytyki.

Nie biorąc nawet poszczególnych marek współczesnych smartwatchy pod uwagę, spójrzmy na to, co już potrafią:

– można prowadzić przez nie rozmowy głosowe

Pomyślmy tylko – to wprawdzie jeszcze nie rozmowy wideo (choć myślę, że przyjdą one już w następnej generacji smartwatchy), ale i tak kosmos. Czy komuś jeszcze 10 lat temu śniło się, że będzie mógł prowadzić rozmowy telefoniczne przez zegarek?

– można rozmawiać z zegarkiem a on nas w wielu sytuacjach zrozumie i wykona nasze polecenia

Ludzie, przecież to jest kosmos totalny. I nieważne, że na razie z zegarkiem pogadasz w kilku zaledwie językach – to i tak jest coś nieprawdopodobnego. Zresztą nawet jeśli znasz kilka zaledwie słów po angielsku, to wystarczy, żeby z zegarkiem pogadać o tym, co grają w kinach, gdzie jest najbliższa stacja benzynowa, lub kiedy gra Leo Messi i jego Barcelona.

– można korzystać z nawigacji na zegarku

Jeszcze kilka lat temu nawigacja była luksusem, dobrem drogim i reglamentowanym. Dzisiaj możemy ją mieć na zegarku, w najbardziej wygodny sposób z możliwych – nie tylko na jego ekranie wyświetli się mapa, lecz także zegarek poinformuje nas wibracjami o konieczności wykonania manewru. Bajka!

BN-HT707_0408pt_H_20150407123404

– można mierzyć aktywność ruchową za pośrednictwem zegarka

Mierzenie liczby kroków i przekuwanie tego na liczbę spalanych kalorii, dystansu, czasu aktywnego i biernego, na dodatek przy stale mierzonym tętnie – jeszcze do całkiem niedawna takie funkcje były zarezerwowane dla ultra drogich, specjalistycznych produktów, a dziś każdy może z tego korzystać i zacząć zmieniać swoje nawyki ruchowe.

– można zamawiać taksówki jednym dotknięciem ekranu zegarka

Gdyby mnie ktoś przekonywał zaledwie 5 lat temu, że będzie to w 2015 r. możliwe, to powiedziałbym, że zwariował.

– można kontrolować inne urządzenia komputerowe z poziomu zegarka

To już totalnie bondowskie rozwiązanie. Zegarkiem mogę dziś sterować telewizorem, Apple TV, puszczać muzykę na komputerze.

apple-watch-desc10

Proszę, nie wmawiajcie mi, że to wszystko sztuczne potrzeby, że wymysły żądnych każdego dolara amerykańskich kapitalistycznych krwiopijców. Jesteśmy u progu wybuchu czegoś nieprawdopodobnego, rodem z filmów sci-fi i futurystycznych wizji Stanisława Lema, czy Philipa K.Dicka, a Wy marudzicie, że bateria wytrzymuje jeden dzień i że ekran zegarka jest prostokątny a nie okrągły.

Ludzie, co z Wami?

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement