Segway – tak symbolicznie kończy się historia jednej z najbardziej spektakularnych klap rynku technologicznego

Felieton/Sprzęt 18.04.2015
Segway – tak symbolicznie kończy się historia jednej z najbardziej spektakularnych klap rynku technologicznego

Cóż za symboliczne wydarzenie – Segway, amerykański producent jednoosobowych pojazdów elektrycznych, został sprzedany konkurencyjnej chińskiej firmie, którą jeszcze pół roku temu oskarżał o nielegalne kopiowanie patentów. Owa chińska firma kontrolowana jest z kolei przez – nomen omen największego kopistę współczesnego rynku technologicznego – Xiaomi.

Tak najprawdopodobniej kończy się niesamowita historia jednej z najbardziej spektakularnych porażek rynku technologicznego. Mimo iż Ninebot, chiński startup, który przejął Segwaya, produkuje podobne jednoosobowe pojazdy elektryczne, to raczej nie zamierza utrzymywać długo na rynku przejmowanej marki. Chodzi bardziej o wykorzystanie patentów Segwaya, które przydadzą się przy rozwoju zaawansowanych interfejsów z pogranicza fantastyki łączących człowieka z maszynami.

Fantastyka – to słowo, które zawsze można było usłyszeć w bliskiej obecności Segwaya. Gdy Segway został po raz pierwszy publicznie zaprezentowany w 2001 r., to okrzyknięto go pierwszym wielkim wynalazkiem XXI w., który miał otwierać zupełnie nową erę technologii użytkowej – tę opisywaną wcześniej na łamach powieści science-fiction, tę z kreskówek typu the Jetsons, tę z rysunków dzieci poproszonych o nakreślenie wizji przyszłości.

No bo czy osobisty dwukołowy pojazd napędzony energią elektryczną oraz kontrolowany przez komputer pokładowy nie jest rozwiązaniem wielu palących problemów ludzkości, a przy okazji realizacją marzeń każdego geeka?

Pamiętam jak dziś, jak największe postaci ówczesnego świata tech zachwalali Segwaya w 2002 r. Współtwórca Apple, Steve Wozniak, tak się nim zachwycił, że zainwestował własne pieniądze w jego rozwój i promocję. Z kolei jeden z najbardziej znanych inwestorów John Doerr przewidywał, że Segway uzyska najszybszy 1 mld dol. przychodów w historii biznesu tech.

O Segwayu pisano, że na zawsze zmieni świat małego transportu. Kurierzy, listonosze, dostawcy pizzy – wszyscy mieli się przesiąść na ten nowy rodzaj transportu. Pojazd miał być także wybawieniem od miejskich korków, miał rozwiązywać problem zanieczyszczenia miast spalinami oraz uniezależnić świat zachodni od ropy ze wschodu.

A potem był wielki klops.

Segway nigdy nie stał się popularny w żadnym miejscu na świecie, nawet w rodzimych Stanach Zjednoczonych, nawet wśród elit Doliny Krzemowej. Czasem można go spotkać w użyciu przez policję, ochronę, czy patrol przy plażach w wakacyjnych kurortach. Czasami jest atrakcją miejską – można go wypożyczyć, by w grupie zwiedzać atrakcje turystyczne. I tyle. Wynalazek ten nigdy nie przebił się do świadomości społecznej. Chyba nigdy nikt z nas nie widział go w użyciu przez zwykłą osobę.

Co zawiniło?

Naukowych wręcz dysertacji na temat tego, dlaczego Segway nie odniósł sukcesu powstało wiele. Większość wskazuje na niesamowicie wysoką cenę pojazdu (bliską ceny małych samochodów), potężną masę (Segway jest niezwykle ciężki, praktycznie nie do przenoszenia przez jednego człowieka) oraz ograniczenia technologiczne związane z niedostatecznie wydajnymi akumulatorami (Segway mógł pokonywać do ok 20 km na jednym ładowaniu).

Ale to nie wszystko. Segway jest przykładem na to, jak wspaniały koncept może paść ofiarą tego, że świat nie jest jeszcze na niego gotowy. To zresztą podobny przykład do protoplasty iPhone’a – Newtona, który w 1993 r. był niegotowy na globalny sukces.

Twórcy Segwaya nie przewidzieli na przykład, że ich produkt może zostać zabity przez regulacje prawne, które banowały go z użycia na chodnikach i drogach. Nikt nie myślał też wtedy o tym, żeby wykorzystywać prąd do napędzania pojazdów; ropa była przecież wtedy całkiem tania i nie była przedmiotem różnych wojen – nie było więc wsparcia instytucji publicznych by współfinansować pojazdy elektryczne, szczególnie tak drogie.

Aby odnieść sukces Segway potrzebował także całego ekosystemu usług – miejsc parkingowych, stacji ładowania, specjalnie wytyczonych tras do używania, zapewne też serwisu społecznościowego skupiającego użytkowników produktu. Jak ważny to aspekt pokazuje spory sukces Tesli – producenta luksusowych samochodów napędzanych energią elektryczną.

Nie wątpię, że kiedyś w przyszłości pojazd typu Segway odniesie wielki globalny sukces. Wtedy z rozrzewnieniem będziemy wspominać amerykański wynalazek jako protoplastę sukcesu. Dziś jednak Segway odchodzi w zapomnienie w najbardziej smutny sposób z możliwych – przejęty przez chińską kopiującą maszynkę.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement