Pytałem Prezydenta o edukację internetową dzieci. W odpowiedzi usłyszałem…

Felieton/Technologie 15.04.2015
Pytałem Prezydenta o edukację internetową dzieci. W odpowiedzi usłyszałem…

Brałem dziś udział w Hangoucie z udziałem prezydenta Bronisława Komorowskiego organizowanego przez portal Gazeta.pl. Jedno z dwóch zadanych przeze mnie pytań dotyczyło edukacji internetowej dzieci.

Pytałem tak:

spotykamy się dziś w Internecie, który dla coraz większej liczby osób staje się głównym i bardzo często jedynym użytkowanym medium.

Profile w serwisach społecznościowych mają już nawet 9-letnie dzieci. W ten sposób wkraczają w równoległą rzeczywistość, do której rodzice ani nauczyciele często w ogóle nie mają wstępu. To świat, po którym dzieci same muszą uczyć się poruszać, bo żaden program nauczania w szkołach, w przedszkolach nie uwzględnia edukacji internetowej. I nie mówię tu tylko o kwestiach bezpieczeństwa, ale także o nauce korzystania z nowoczesnych narzędzi internetowych.

Jaki Pan ma pomysł na to, aby inicjować i wspierać zmiany w edukacji wczesnoszkolnej, które odpowiadałyby na takie niezwykle istotne wyzwanie współczesnego społeczeństwa?

W odpowiedzi prezydent mówił, że to „rodzice powinni wziąć na siebie tę edukację”. Kompletnie się z tym nie zgadzam.

Szkoła, po części także sami nauczyciele, programy nauczania, zawsze były nieco oderwane od rzeczywistości uczniów, jednak chyba nigdy aż w tak dramatyczny sposób jak ma to miejsce dzisiaj. Świat internetu, w którym młodzi ludzie wzrastają dziś w zasadzie od momentu pojawienia się na świecie, jest kompletnie pomijany w rzeczywistości szkolnej. Tak jakby w ogóle nie istniał.

W swojej odpowiedzi prezydent Komorowski mówił wiele o konieczności promowania „bezpiecznego korzystania z Sieci”. To taka standardowa odpowiedź kogoś, kto zna problem tylko z przekazów dzienników telewizyjnych, w których pojawiają się pedofile nagabujący młodych ludzi w serwisach społecznościowych.

Bo wcale nie chodzi tu li tylko o kwestie bezpieczeństwa, lecz przede wszystkim o edukację jak po Internecie się poruszać, z jakich nowoczesnych narzędzi korzystać nie tylko dla rozrywki, ale także dla nauki, a potem pracy.

Poziom ogłady internetowej polskiego społeczeństwa jest tragiczny. Znaczna część użytkowników Internetu w Polsce potrafi z niego korzystać tylko w najbardziej podstawowy, niezaawansowany sposób. Stąd chociażby tak wielka popularność tak wielu portali horyzontalnych w Polsce, które są najprostszym sposobem korzystania z internetu medialnego oraz tak niewielka popularność świetnych, nowoczesnych narzędzi internetowych jak chociażby Evernote, czy Dropbox.

Polska nie ma żadnego planu edukacji internetowej Polaków. W szkołach, na lekcjach informatyki w najlepszym przypadku uczy się jak rysować kształty w Paincie, a najczęściej dzieciaki po prostu łupią przez godzinę w Minecrafta. Z kolei w domu rodzic nie ma pojęcia co to Snapchat, nie ma konta na Facebooku, a na urodziny kupuje 9-latkowi grę GTA V.

Koło się zamyka.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement