Wiedza i wiara, czyli jak zhackować ludzki mózg

Artykuł/Nauka 14.04.2015
Wiedza i wiara, czyli jak zhackować ludzki mózg

Nie jesteś wyjątkowy. Nie jesteś ani mądrzejszy, ani przystojniejszy niż ten sąsiad, do którego czujesz bezpodstawną – tak ci się wydaje – antypatię. Idę o zakład, że przegrywasz z większością ludzi w swoim wieku. Pewnie nawet nie potrafisz podejmować własnych decyzji i wydaje ci się, że masz wolną wolę. Nie masz. Jesteś zwierzęciem, prymitywnym, którego od małpy dzieli 2 procent DNA, który ma mnóstwo genów jednakowych z muszką owocówką, który przez dziwne ewolucyjne sploty wydarzeń zyskał świadomość i już uważa, że jest lepszy. Nie jesteś, zwierzaku. A Boga nie ma.

Czy czytając powyższy akapit zdenerwowałeś się trochę?

Pomyślałeś „co ta Lalik, co to za porównania z muszką owocówką, co to za „Boga nie ma? I to na Spider’s Web, skandal!”. Jeśli coś w tym stylu pojawiło ci się w głowie, to pewnie jesteś osobą w jakiś sposób religijną. Albo taką, która ma o sobie spore mniemanie. Prawdopodobieństwo, że nie doszlibyśmy do porozumienia jest wysokie – nasze przekonania są całkowicie niekompatybilne.

Wiara, jeszcze lepiej przekonanie,  to okropna… no właśnie, co? Czym jest przekonanie? „Wiem, że koty są lepsze niż psy”. To osobiste oświadczenie, ale skąd się bierze? Oprócz tego, że nie da się obiektywnie ocenić kto jest w ogóle lepszy, pies czy kot, to na dodatek stwierdzenie to nie ma sensu. Jest personalne, oparte na niewiadomych czynnikach.

Jednak autor wierzy, że jest prawdziwe. Będzie nawet próbował je wytłumaczyć, choć dla osób postronnych tłumaczenia te nie muszą mieć sensu. No chyba, że trafią na kogoś o podobnych przekonaniach. Wtedy pojawi się nić porozumienia.

Jednak tylko w grupie tożsamej poglądowo. Zacietrzewieni fani kotów nie dogadają się z fanami psów,  a żadne argumenty nie przemówią im do rozsądku. Oni wiedzą swoje, mieli własne doświadczenia a ich zdanie podparte jest ich emocjami. Słowo klucz – emocje!

mozg (2)

Nasze poglądy i przekonania są nierozłącznie związane z emocjami. Gdy polityk przedstawia swoje zdanie, nawet jeśli twierdzi, że oparte jest na faktach i osadzone w rzeczywistości, to bardzo prawdopodobne, że ma dużo wspólnego z emocjami właśnie, więcej niż sam polityk chciałby przyznać.

W 2008 roku Sam Harris przeprowadził badania nad tym, jak mózg reaguje na poglądy. Gdy badanym osobom prezentowano poglądy, z którymi się zgadzali, mózg praktycznie nie reagował. Jednak na sprzeczne z poglądami badanych stwierdzenia i poglądy mózg uaktywniał część odpowiedzialną za emocje właśnie i to te negatywne, takie jak obrzydzenie.

Można więc stwierdzić, że domyślnym stanem naszego umysłu są właśnie przekonania, z którymi się zgadzamy.

Co chyba jeszcze ciekawsze, osoby o ugruntowanych przekonaniach na prezentowane stwierdzenia reagują częścią mózgu, która odpowiada także za samoświadomość i reakcje są niemal jednakowe z tymi prezentowanymi na podstawie faktów. Mózg osoby religijnej nie odróżnia faktów od religijnych faktów – jednakowo przekonana jest o tym, że 2 plus dwa to 4 tak samo jak o tym, że Jezus jest Zbawicielem. Jednocześnie zarówno osoby religijne jak i zatwardziali ateiści w momencie niezgadzania się ze stwierdzeniami wykazują aktywność w części mózgu odpowiedzialnej za przyjemność – tak jakby niezgoda, dyskusja oparta o przekonania po prostu sprawiała im przyjemność.

mozg (1)

Jednak jest nadzieja. Ponieważ przekonania i rzeczy, w które wierzymy w mózgu przechowywane są prawdopodobnie jednakowo jak wspomnienia i jak wspomnienia powiązane z emocjami (lepiej zapamiętasz coś, co związane jest z emocjami – przyjemnością czy stresem, traumą) istnieje prawdopodobieństwo, że potrafimy zmieniać zdanie. Niejednokrotnie słyszy się, że ktoś zmienił swoje poglądy po zobaczeniu czegoś traumatycznego, na przykład biedy.

W wielu krajach rośnie akceptacja dla związków homoseksualnych i uważa się, że jest to w sporej części wynik ujawniania się osób homoseksualnych. Gdy okazuje się, że osoba, którą znamy i kochamy od dawna, ktoś z rodziny czy przyjaciel jest homoseksualny, trudniej jest ją potępić, a ponieważ wiemy, że jest taka sama jak my łatwiej zaakceptować homoseksualizm i zmienić poglądy. W społeczeństwach rozwiniętych, w których coraz więcej osób ujawnia swoją orientację seksualną, w których gwiazdy – z gwiazdami łączą się mocne emocje, prezesi ulubionych firm, sąsiedzi czy właśnie członkowie rodziny postanawiają powiedzieć głośno o swojej orientacji, akceptacja rośnie.

Możemy więc zmieniać poglądy, jednak nie ma prostego przepisu jak to zrobić.

Zarówno prawa jak i lewa strona sporów politycznych traktuje swoje pryncypia jak fakty, niepodważalne i oczywiste. Im więcej sieci neuronowych zaangażowanych jest w tworzenie danego przekonania, tym ciężej będzie się go pozbyć i zmienić zdanie.

Tym bardziej, że przekonania są ukształtowanym w procesie ewolucji sposobem na radzenie sobie z rzeczywistością. Nasze mózgi obserwują i łączą zdarzenia i fakty, takie jak następujące po sobie pory roku, zależność plonów od opadów deszczu czy związane z niebezpieczeństwem ze strony dzikich zwierząt. Nie musimy mieć doświadczeń z lwem by wiedzieć, że to zwierzę może zagrażać naszemu życiu. Wystarczy potocznie tak zwany instynkt oraz to, co przekazują nam inni ludzie. Często przekonania/wierzenia stanowią podstawy wiedzy – wiemy, że ogień parzy. Gdy do mózgu dociera taka nowa informacja mózg próbuje ją przyporządkować do istniejących struktur.

mozg (4)

Mówi się, że dziecko nie dowie się, że ogień jest niebezpieczny dopóki się nie oparzy. Jednak to nie do końca prawda. Istnieją ludzie, którzy przekonania nabywają “od siebie”. Biorą się one z doświadczeń, eksperymentowania, generalizowania czy refleksji (gdy ktoś zapyta, czy pingwiny latają do ciepłych krajów na wakacje odpowiesz, że nie, choć nigdy wcześniej o tym nie myślałeś – to wynik oparty o wiedzę i przekonania, które już masz).

Są też osoby, które nabywają przekonania z zewnętrznych źródeł – od autorytetów, ekspertów czy z kanonów wiedzy i przekonań. Dzieci zwykle wierzą w to, co mówią rodzice, bo pomaga to w odnajdowaniu się w świecie. Dlatego ze sporym prawdopodobieństwem można przewidywać rozpowszechnianie się konkretnych religii, które w większości nabywane są właśnie od rodziców i społeczeństwa, w którym człowiek się wychowuje. Dlatego często wierzymy jednym ekspertom i nie wierzymy innym, nawet jeśli ten, któremu wierzymy nie opiera się na faktach. Dlatego tak często wykazujemy predyspozycje do wiary w teorie spiskowe (Hubert Taler pisał o tym więcej tu) – w naszych głowach mają one sens i są jedynie prawdziwe.

Oczywiście większość z nas łączy źródła przekonań. Część nabywamy na podstawie własnych doświadczeń i refleksji, inne “wynosimy” z domu czy przejmujemy z różnych miejsc i od różnych osób i grup.

Jednak teorie spiskowe to ciekawy temat, który dowodzi, że przekonania są często fenomenem biologicznym, wytworem mózgu. Zespół Capgrasa polega na przekonaniu, że bliska osoba lub osoby zostały zastąpione identycznie wyglądającymi, obcymi osobami. Dopiero rozwój nowoczesnej medycyny pozwala znaleźć prawdopodobne przyczyny tego przekonania. To zerwane lub uszkodzone połączenia pomiędzy korą mózgową a układem limbicznym.

Wiemy, że przekonaniami można manipulować, wszyscy słyszeliśmy o tak zwanym “praniu mózgu”. Jest to nic innego jak proces, w którym mózg naturalnie się uczy, jednak zintensyfikowany do granic możliwości. Wiemy, że mamy predyspozycje takie jak rasizm,  które prowadzą do tworzenia kolejnych przekonań, jednak przekonania są dla nas wciąż w sporej części zagadką.

mozg (3)

Rozwiązujemy ją, jednak to prowadzi do kolejnych dylematów. Skoro wszystko opiera się na przekonaniach, to czy choćby nauka ma sens? Dlaczego mamy wierzyć naukowcom? Podobno nauka to jest najbliżej obiektywizmu, ale to przecież też wynika z przekonania. Czy zmiana w algorytmach wyświetlania wyników wyszukiwania w Google faworyzująca fakty (Google stworzył cały mechanizm sprawdzania prawdziwości faktów, który raz uruchomiony jest niezależny od człowieka) nad teorie spiskowe (np. w sprawie szczepień czy GMO) nie jest w szerszej perspektywie próbą manipulacji poglądami i swoistym “praniem mózgu”? Jak wierzyć algorytmowi? Czy to nasz nowy ekspert?

Czy wiedza o tym jak formowane są poglądy powinna wpływać na przykład na politykę?

Cały proces tworzenia prawa, podstaw moralnych i etycznych społeczeństw oparty jest na przekonaniach. Politycy walczą używając argumentów odnoszących się do religii, systemów moralnych które nie zawsze idą w parze z nauką. Wydaje się, że większa część dyskusji społecznej opiera się właśnie na personalnych przekonaniach, a wszystkie strony nie są zdolne do dopuszczenia myśli, że może nie mają racji.

Jeśli mózgi potrafią “zafokusować” się na jednym i tym samym przekonaniu, jeśli traktują je jako jedyne i właściwe rozwiązanie, niezaprzeczalną prawdę (np. o tym że wolny rynek jest zawsze dobry lub że korporacje są z gruntu złe), często nie potrafią w ogóle rozważyć racji drugiej strony i wręcz czerpią przyjemność ze starć z przeciwnymi poglądami, to czy osoby które mają takie predyspozycje powinny zostawać politykami? Przecież w świecie idealnym polityka to zdolność dochodzenia do porozumień mimo różnicy poglądów.

Czy wiedza o tym, jak manipulować poglądami, wiedza którą powoli zdobywamy, będzie wykorzystywana by osiągać własne cele?

Mówi się, że gdybyśmy chociaż trochę potrafili spojrzeć z boku na własne przekonania, bylibyśmy o wiele szczęśliwsi, a świat byłby o wiele lepszy.

*Ilustracje: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement