Wreszcie wielkie liczby Spotify!

Felieton/Technologie 12.11.2014
Wreszcie wielkie liczby Spotify!

Zamieszanie z wycofaniem katalogu Taylor Swift ze Spotify poskutkowało kilkoma ważnymi ogłoszeniami. O otwartym liście do Swift szefa Spotify jeszcze napiszemy, bo jest niezwykle istotny. Najpierw jednak o tym, co w nim m.in. ogłosił – Spotify ma już 50 mln użytkowników, w tym 12,5 mln płacących klientów. To oznacza, że streaming wreszcie ma swój potężny moment wzrostu!

Do tej pory docenialiśmy wzrosty bazy klientów Spotify kwitując to jednak stwierdzeniem, że wciąż nie jest to globalny fenomen; taki, który uwiarygadniałby medialne zainteresowanie rynkiem streamingu. To się właśnie zmienia. Wzrost o 25 proc. w liczbie płacących za Spotify w ciągu 5 miesięcy to najszybszy skok w górę szwedzkiego serwisu muzycznego w historii. I chyba potwierdzenie, że oto nadchodzi – wreszcie – nowa era w historii rynku muzycznego.

Ten wzrost to nie jedyny symptomatyczny prognostyk.

W pierwszej połowie 2014 r. spadła – i to aż o 13 proc. – wartość sprzedaży muzyki online w formie mp3. Sprzedaż singli spadła o 11 proc., a całych albumów o 14 proc. Na tym tle wzrost wartości streamingu o 28 proc. jawi się jak nowa supernowa.

O ile same procenty dynamik poszczególnych segmentów rynku mogą być mylące, o tyle doniesienia z Wielkiej Brytanii, w której po raz pierwszy w historii, w pierwszym kwartale 2014 r. Spotify dał zarobić artystom więcej niż iTunes potwierdzają jedno – streaming zaczyna być dominującą kategorią branży muzycznej.

Dodajmy do tego przejęcie Beats Audio przez Apple, czyli właściciela największego sklepu muzycznego na świecie, i mamy pełen obraz stanu rzeczy.

Kasa, misiu, kasa

– zwykł mówić były trener reprezentacji Polski w piłce nożnej, Janusz Wójcik.

Do tej pory panowało przekonanie, że nie ma kasy ze Spotify dla artystów. To twierdzenie zmasakrował w swoim liście otwartym CEO Spotify Daniel Ek (o czym – przypominam – napiszemy oddzielny tekst).

Otóż wyjawił on, że Spotify wypłacił już artystom ponad 2 mld dol. To o tyle istotne, że pierwszy miliard został wypłacony pomiędzy 2009 a 2013 r. Z tego wynika, że w samym 2014 r. wypłaty zostały podwojone!

Ale to nie wszystko. Wystarczy zrobić proste matematyczne ćwiczenie, by się przekonać, że pieniędzy wkrótce będzie jeszcze więcej.

12,5 mln osób opłaca dostęp do Spotify. Jak pisał w liście Ek, średnio płacą 120 dol. rocznie. Pomnóżmy obie liczby, a dostaniemy 1,5 mld dol. 70 proc. z tego – wg zapewnień szefa Spotify – wróci do artystów. Czyli kolejny 1,05 mld dol.

To są już duże pieniądze – trener Wójcik byłby zadowolony.

Wiele dziś mówi się o tym, że Spotify ma problem, bo Swift wycofała swój katalog z usług streamingu. Mnie – po lekturze listu Eka, w którym zmasakrował on logikę menedżmentu amerykańskiej artystki, a także po prostej analizie trendów rynkowych – wydaje się, że to artyści, którzy będą decydować się na takie kroki tracić będą po trzykroć:

– raz, że ich dzieło skonsumują za darmo piraci;
– dwa, że zmarginalizują sobie dotarcie do potencjalnego klienta;
– trzy, że wypadną poza nawias głównego strumienia rynku.

Swift może się obroni – 1,2 mln sprzedanych kopii najnowszego albumu „1989” w pierwszy tydzień to najlepszy rezultat od lat. I raczej jednorazowy.

Czytaj również: Oto jak szef Spotify zmasakrował ruch Taylor Swift

Dołącz do dyskusji

Advertisement